Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Najbardziej kuriozalne akcje francuskiego ruchu oporu

Czy członkowie francuskiego ruchu oporu naprawdę byli tak zabawnie nieudolni, jak Michelle i ferajna z serialu "Allo, allo"? Na zdjęciu: członek Resistance w miejscowości Châteaudun (źródło: domena publiczna; koloryzacja: Rafał Kuzak).Brytyjscy lotnicy przebrani za sprzedawców cebuli, radio ukryte w nocniku i partyzanci w obowiązkowych czarnych beretach – tyle brytyjski serial komediowy. A rzeczywistość? Pieczarki podawane nazistom zamiast trufli i sabotaż windy na wieży Eiffla. I to ma być słynna La Resistance?

Po błyskawicznej kapitulacji Paryża i upokorzeniu, jakie zafundował mocarstwowej Francji Hitler, można było się spodziewać, iż zawiedzeni postawą władz obywatele wezmą sprawy honoru kraju w swoje ręce. O dziwo, stało się inaczej.

Francuzi stosunkowo szybko przystosowali się do nowej sytuacji. Szczególnie w strefie „wolnej”, czyli zarządzanej przez marionetkowy rząd Vichy. W okupowanej części Francji, czyli między innymi w Paryżu, obecność nazistów okazała się być dla Francuzów „znośna”.

Intelektualiści, którzy tradycyjnie tworzyli trzon ruchów wolnościowych, we Francji pozostali w większości neutralni, jeśli nie przychylni nazistom. Nie bez powodu mówi się dziś, że Jean Paul Sartre stał się członkiem ruchu oporu mniej więcej w tym samym czasie, co francuska policja – na dziesięć dni przed wyzwoleniem.

Francuscy intelektualiści, tacy jak na przykład Jean-Paul Sartre (w okularach), dopiero w ostatniej chwili zaangażowali się w działalność ruchu oporu (fot. Moshe Milner; źródło: Government Press Office; lic. CC BY-SA 3.0).

Francuscy intelektualiści, tacy jak na przykład Jean-Paul Sartre (w okularach), dopiero w ostatniej chwili zaangażowali się w działalność ruchu oporu (fot. Moshe Milner; źródło: Government Press Office; lic. CC BY-SA 3.0).

Powtarzany przed laty żart o tym, iż francuskie podziemie było tak bardzo tajne, iż nie wiedzieli o nim ani Francuzi, ani naziści, wydaje się być, przynajmniej do 1943 roku, prawdziwy. Wówczas działało tam bowiem ponad dwadzieścia jeden organizacji podziemnych. Większość z nich tak mała, źle zorganizowana i bez dostępu do jakiejkolwiek amunicji, że mówienie w ich przypadku o mini-dywersji mogłoby być nadużyciem.

Dopiero 27 maja 1943 roku powołano do życia Krajową Radę Ruchu Oporu (CNR – Le Conseil National de la Resistance), która – z różnym skutkiem – starała się zapanować nad dziesiątkami mniej lub bardziej udanych akcji sabotażowych. Dziś źródła podają, iż w chwili ustanowienia CNR, francuski ruch oporu liczył mniej niż czterdzieści tysięcy osób.

Bierny opór

Podczas gdy ruchy oporu w Polsce, Jugosławii, a nawet w Grecji nie stroniły od przemocy i prześcigały się w poszukiwaniu sposobów na pokonanie okupanta w walce, francuscy wojownicy zachęcali swych obywateli do… bierności.

Komentarze (21)

  1. matek Odpowiedz

    a nie sa to przypadkiem rzeczowniki od czasownikowe, a te zgodnie z pewnymi regułami, które to reguły spełnia użyte zdanie „nie stawiania na wezwanie okupanta”, czasem piszę się z „nie” oddzielnie? Jest poprawnie.
    Każdy nazi ma zawsze zawężone pole widzenia.

      • Raider Odpowiedz

        Toczyli jak toczyli. Francuzi w 1939 mieli realne możliwości ataku na zaangażowane w Polsce NIemcy ale siedzieli za linią Maginota i czekali aż samo przyschnie.

        Brytole mieli trochę więcej ochoty na konfrontację (nie planowali przecież walk na swoim terenie) ale za to możliwości mieli mniejsze.

        • Zouave

          W 1939 armia francuska nie nadawała się do żadnej wielkiej ofensywy w głąb Rzeszy. Wcale nie chodzi o uzbrojenie, choć i tego nowoczesnego brakowało, ale o doktrynę i podejście do ofensywy.

        • gość

          a może ciągle francuzi i anglicy czuli absmak po niemiecko – polskiej agresji na czechosłowację?
          zdajesz sobie sprawę , że zanim zadziałał pakt ribbentrop-molotow, zadziałał ten ribbentrop-beck?

        • Anonim

          do Gość: Niby agresja jednak dokładnie taka sama jaką wykonała na tych samych ziemiach Czechosłowacja raptem 20 lat wcześniej kiedy Polska była zaangażowana w walkę przeciwko Bolszewikom.

    • 1 Odpowiedz

      Żenada? Toś łagodnie powiedział. To było zwykłe scoorwensyństwo i tchórzostwo. Mogli szkopom wbić nie tylko nóż w plecy ale cały miecz w 1939. A co zrobili? Nic. A potem Francja jak tania zdzira z pod latarni dała się zerżnąć szkopom za obiecankę pseudo niezależności a brytole musieli być bronieni przez obcych pilotów bo sami nie daliby rady. I jak się okazało Polacy bronili brytoli zamiast na odwrót.

  2. Artur Odpowiedz

    A kim byli ci „naziści”? Oni z księżyca przylecieli czy jakiejś planety? Po co rozmywać historię i odpowiedzialność?

  3. pstyfan Odpowiedz

    LOGIKA !!!
    Jest : „Intelektualiści, którzy tradycyjnie tworzyli trzon ruchów wolnościowych, we Francji pozostali w większości neutralni, jeśli nieprzychylni nazistom.”
    Powinno być : Intelektualiści, którzy tradycyjnie tworzyli trzon ruchów wolnościowych, we Francji pozostali w większości neutralni, jeśli nie nieprzychylni nazistom.

  4. asss Odpowiedz

    Mocno tendencyjny artykuł. Akcji podziemia francuskiego było całkiem sporo. A że nie mogą się poszczycić czymś na miarę powstania warszawskiego – to raczej dobrze o nich świadczy. Inną sprawą jest to, że mieli całkowicie inną okupację niż my i nie byli aż tak zdesperowani jak my…

    • arspolonica Odpowiedz

      Tak jest. Wyśmiać można wszystko – jak choćby bohaterskie drapanie po krzakach (niczym zające) polskich naczelnych wodzów i „prezydętów” do Rumunii we wrześniu 1939…

      Jak choćby to, że powstanie warszawskie wzniecili wyłącznie po to, by się odpowiednio pokazać przed Sowietami…

      Więc może mniej śmiechu – bo jednak wszędzie ginęli ludzie.

  5. wykonawca Odpowiedz

    do Gość: Taka to agresja, że odzyskaliśmy to co się nam należało, papiki zajeły zaolzie podczas wojny Polsko-bolszewickiej, mordując ludność cywilną, i wstrzymując transport broni tak nam potrzebnej do obrony stolicy. Piłsudski klnąc jak szewc podpisał umowę która zakładała zrzekniecie się zaolzia na rzecz czachosłowacji (taki był ich warunek aby przepuścić transport broni) z tego co się orientuję, broni nie puścili, więc nie ma mowy o jakiejkolwiek agresji, odebraliśmy tym bandytom tylko to co nasze.

    • soliderd Odpowiedz

      do wykonawcy, bardzo to interesujące co piszesz o Zaolziu. Z tego wynika,że to żadna napaść ze strony Polski.

  6. asdf Odpowiedz

    A o czym świadczy istnienie np przeprowadzenie operacji „katapulta”? francuzi to pierwszorzędni kolaboranci i łamagi, nie bez powodu wszyscy się z nich śmieją, gdyby nie położenie geograficzne już by ich dawno nie było.

  7. czytelnik Odpowiedz

    Powstanie Warszawskie…hmmm…? Serio? Bądźmy poważni od kiedy dowództwo wiedziało, że nie będzie pomocy z zewnątrz? Jan Nowak-Jeziorański dostarczył im informacje na ten temat prawda? Ale i tak powstanie było. I kosztowało życie wielu cywili. Moja teściowa straciła wtedy maleńkie dziecko bo nie było wody pożywienia nic. Warto było? Wg niej nie. Francuzi kolaborowali ale polacy też. Swoją drogą prośba do redakcji może artykuł o działaniu AK poza Warszawą i Krakowem?

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.