Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Paryskie burdele nur für Deutsche. Jak spędzali czas naziści w okupowanej Francji?

Francuska prostytutka w objęciach żołnierza Wehrmachtu (źródło: Bundesarchiv; lic. CC-BY-SA 3.0).Tysiące prostytutek, kąpiele w wodzie kolońskiej i hektolitry szampana. Tak wyglądały paryskie burdele w czasie hitlerowskiej okupacji. Niemieccy żołnierze mieli do dyspozycji domy publiczne zorganizowane tak, by sprostać najbardziej odrażającym i zboczonym oczekiwaniom Rasy Panów.

Podstawą nazistowskiej władzy była kontrola każdej sfery życia obywateli. Nikogo więc nie zdziwi, że chcieli mieć decydujące zdanie również w kwestii życia intymnego swoich żołnierzy. To w trosce o ich samopoczucie i morale w lipcu 1940 roku, na mocy rozkazu OKH (Oberkommando des Heeres), zaczęto budować sieć domów publicznych na terenach okupowanej Europy.

Potrzeby seksualne tysięcy młodych niemieckich mężczyzn, wysłanych na podbite tereny, stały się dla dowództwa palącym problemem. Choroby weneryczne oraz niestosowne kontakty intymne z przypadkowymi kobietami stanowiły realne zagrożenie dla armii Hitlera. W związku w powyższym, dowódca wojsk niemieckich w Danii, Norwegii i Francji, generał Walther von Brauchitsch, zarządził, by każdy niemiecki żołnierz korzystał z usług wojskowych burdeli.

Na chleb, na szampana

Dziesiątki tysięcy Francuzek trudniło się w czasie niemieckiej okupacji prostytucją. Mimo że okupacja w Paryżu wyglądała zdecydowanie inaczej niż w innych europejskich stolicach, sytuacja kobiet była wszędzie podobna. Ponad dwa miliony francuskich mężczyzn dostało się do niewoli lub poległo w kampanii, a ich córki i żony musiały od tej pory same walczyć o przetrwanie.

Ci przynajmniej są młodzi i zabawni. Ale prostytucja na rzecz nazistów była raczej sposobem przeżycia niż zabawy (źródło: Bundesarchiv;-fot. Dietrich; lic. CC-BY-SA 3.0).

Ci przynajmniej są młodzi i zabawni. Ale prostytucja na rzecz nazistów była raczej sposobem przeżycia niż zabawy (źródło: Bundesarchiv;-fot. Dietrich; lic. CC-BY-SA 3.0).

Strach, głód i mroźna zima 1940 roku sprawiły, że legalna prostytucja wydawała się często jedynym sposobem na przetrwanie. Wojenna płatna miłość nie była jedynie strategią przeżycia – dla wielu kobiet była też dochodowym biznesem i gwarancją stosunkowo dostatniego życia. Wystarczy uświadomić sobie, że godzina usług seksualnych gwarantowała kobiecie przynajmniej trzykrotność „dniówki” żony jeńca wojennego.

Spécialité parisienne

Paryż, uważany przez Hitlera za gniazdo rozpusty, zdegenerowane dodatkowo przez obecność Żydów, masonów i Murzynów, okazał się pod względem wojennych rozrywek istnym rajem dla żołnierzy.

Artykuł został oparty między innymi o książkę Antony’ego Beevora „Paryż wyzwolony” (Znak Horyzont 2015).

Artykuł został oparty między innymi o książkę Antony’ego Beevora „Paryż wyzwolony” (Znak Horyzont 2015).

Okazało się, że wiele z puffów, szczególnie tych uważanych za ekskluzywne, może z powodzeniem funkcjonować pod dotychczasowym kierownictwem – wystarczyło wprowadzić stosowne regulaminy, zgodne z wytycznymi SS. Inne zarekwirowano, przekazując nadzór nad nimi w niemieckie ręce. Nie obyło się też bez tworzenia nowych.

Najlepszy fach w czasie wojny

Wylicza się, że po rozpoczęciu okupacji Francji liczba kobiet trudniących się prostytucją wzrosła aż sześciokrotnie. Dane te dotyczą oczywiście zarejestrowanych prostytutek. Doliczmy więc do tego niemal jedenaście tysięcy kobiet trudniących się nierządem prywatnie.

Załoga jednego z lepszych paryskich "przybytków", przełom lat 30 lub 40 (fot. domena publiczna).

Załoga jednego z lepszych paryskich „przybytków”, le Sphinx, początek lat 30. (fot. domena publiczna).

Pamiętać należy, że nielegalna prostytucja była zakazana i surowo karana. Odrębną kwestią pozostają Francuzki, które świadczyły usługi seksualne sporadycznie, w zamian za ochronę, jedzenie lub drobne, ekskluzywne w czasie wojny towary – jak kawę, czekoladę czy bieliznę.

Oficjalnie na terenie okupowanej Francji funkcjonowały dwadzieścia dwa burdele „tylko dla Niemców”, w pełni nadzorowane przez Wehrmacht. Ostrożne wyliczenia wskazują natomiast na przynajmniej dwieście pięćdziesiąt domów publicznych działających w tym czasie na terenie Paryża.

Skąd ta rozbieżność w liczbach? Otóż sonderpuffy to nie tylko przybytki dla żołnierzy i oficerów, ale także te dla cywilnych kolaborantów i robotników przymusowych. Były w końcu i takie, które działały półjawnie, z cichym przyzwoleniem okupanta.

Burdel owszem, ale nie w papierach

Ci, którzy uważają, że wizyta w wojskowym puffie to prywatna sprawa klienta, nie mogliby się bardziej mylić. Obostrzenia i żelazne zasady obowiązywały zarówno prostytutki, jak i samych odwiedzających. Zarejestrowane i zatrudnione w burdelu kobiety były dokładnie instruowane, jak dbać o higienę:

Po stosunku płciowym trzeba przeprowadzić gruntowne mycie intymnych części ciała wodą z mydłem (…). Później wymagana jest codzienna kąpiel oczyszczająca całe ciało, staranna pielęgnacja włosów i częste nacieranie całego ciała wodą kolońską. Po każdym stosunku trzeba przemyć dokładnie pochwę wodą borową. Usta przepłukać wodą z kilkoma kroplami mocnego płynu do płukania ust; w tym przypadku podstawą jest przepłukanie gardła. Wargi każdorazowo trzeba przemyć wodą z mydłem i wetrzeć w nie wodę kolońską.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Prostytutka, która zaraziła żołnierza chorobą weneryczną, była karana za sabotaż. Poważny regulamin nakładano też na żołnierzy. Młodsi wiekiem mieli obowiązek regularnego uczęszczania do puffu. Najważniejsza jednak była higiena. Dlatego też prezerwatywę wliczano w cenę usługi. Choć istniał powszechny obowiązek używania kondomów, dowództwo zdawało sobie sprawę ze stosunkowo niskiej skuteczności rozporządzenia.

Kontrola wojskowego lekarza (fot. domena publiczna).

Kontrola lekarska w Wehrmachtsbordellu (fot. domena publiczna).

W raportach alarmowano, iż dziewczęta zmuszane są do seksu bez zabezpieczenia. Jedyną drogą walki z zarazą mogło być więc dokładne rejestrowanie schadzek. Każdy żołnierz prowadził zatem kartę wizyt, w których odnotowywano informacje o wizycie: dane prostytutki i datę oraz miejsce spotkania z uwzględnieniem pokoju, w którym doszło do zbliżenia. Kobiety poddawane były również badaniom lekarskim co dwa dni.

Kluby dżentelmenów

Kadra oficerska i wysocy rangą urzędnicy bawili się swobodniej. Już w lipcu 1940 roku otwarto trzy legendarne paryskie „kabarety” – Le Schabanbais, Le Sphinx i Le One-One-Two. – Noce za okupacji były fantastyczne, a burdele nigdy nie wyglądały lepiej, niż za bytności Niemców – pisała w swoich pamiętnikach Fabienne Jamet, właścicielka tego ostatniego.

W tych miejscach gromadzono najpiękniejsze dziewczyny, które – poza ciałem – mogły zaoferować klientom wyrafinowane rozrywki. Deklamowały więc niemiecką poezję, grywały muzykę klasyczną, prowadziły wysmakowane dysputy o dziełach sztuki.

Iście bizantyjskie wnętrza sprzyjały spełnianiu najskrytszych pragnień nazistowskich oficjeli. Tematyczne „wieczorki” przyciągnęły fana paryskich burdeli, Hermana Goeringa, któremu czas umilały podobno prostytutki w strojach greckich bogiń. Historia wydaje się wiarygodna, zważywszy na zamiłowanie Goeringa do zakrapianych imprez w swojej posiadłości Carinhall, podczas których występował w rzymskiej todze z ustami umalowanymi karminową szminką.

Pracownice tych wyjątkowych „instytucji” poza pieniędzmi otrzymywały biżuterię, papierosy, drogie alkohole i futra. Podobnie jak inne prostytutki, podlegały one obowiązkowym badaniom lekarskim.

Wymagająca klientela której się nie odmawia (fot. domena publiczna).

Wymagająca klientela której się nie odmawia (fot. domena publiczna).

Nie jest tajemnicą, że Francja przez lata niechętnie odnosiła się do swojej wojennej historii. „Narodowa kolaboracja” stanowiła swoiste tabu, a Francuzi po dziś dzień rozdarci są między chwałą la Resistance, a hańbą Vichy. Najłatwiej przyszło powojenne rozliczenie kobiet uznanych za kolaborantki.

Wiemy o ponad dwudziestu trzech tysiącach kobiet publicznie napiętnowanych za stosunki seksualne z Niemcami. Kolejne setki zamordowano, inne wybierały samobójstwo. Oto cena, jaką zapłaciły kobiety, których jedną walutą w czasie wojny było własne ciało.

Marthe Richard, prostytutka-szpieg, jako pierwsza odważyła się mówić o powiązaniach burdeli i kolaboracji z nazistami. Dzięki jej aktywności w 1946 roku zamknięto blisko tysiąc sześćset francuskich domów publicznych, z czego sto osiemdziesiąt zlikwidowano w samym Paryżu.

Bibliografia:

  1. Beevor A.: Paryż wyzwolony, Znak, Kraków 2015.
  2. Buisson P.: 1940-1945 Annees Erotiques, tom I, Albin Michel, Paryż 2011.
  3. Grabowski W. (Redakcja): Okupowana Europa. Podobieństwa i różnice, IPN, Warszawa 2014.
  4. Jamet F.: Palace of Sweet Sin, W. H. Allen Ldt., Londyn 1977.
  5. Meinen I.: Wehrmacht und Prostitution im besetzten Frankreich, Temmem, Brema 2002.

Czy wiesz, że ...

...związek z żydowską dziewczyną miał nawet jeden z najbardziej zaufanych ludzi Hitlera  – Joseph Goebbels?  Antysemickie poglądy nie przeszkadzały mu w regularnym spotykaniu się z młodą Żydówką o imieniu Else. I to w czasie, gdy zaczął aktywnie działać w partii nazistowskiej!

...w Auschwitz funkcjonował dom publiczny dla więźniów? Utworzono go, by zmotywować więźniów do cięższej pracy. Wstęp do niego był przywilejem dla wybranych.

...więźniowie sowieckich łagrów dopiero przy temperaturze minus pięćdziesięciu jeden stopni Celsjusza mogli pozostać w barakach? Przy minus pięćdziesięciu spędzali dzień na powietrzu, przy pracy. O odmrożenia było w takich warunkach wyjątkowo łatwo...

...amerykański noblista chciał na własną rękę walczyć z U-Bootami? Liczył na to, że niemieckie okręty podpłyną do jego łodzi, by kupić wodę lub ryby, i zamierzał atakować je między innymi z wykorzystaniem bomb naramiennych.

Komentarze (6)

  1. Piotr Odpowiedz

    Tytuł jest świetny.

    Paryskie burdele nur für Deutsche. Jak spędzali czas naziści w okupowanej Francji?

    „nur für Deutsche” – znaczy „tylko dla Niemców”

    Pseudohistorycy dochodzą w wybielaniu Niemców do śmieszności.

    • Nasz publicysta | Rafał Kuzak Odpowiedz

      Panie Piotrze, ale gdzie tu „wybielanie” Niemców, skoro w leadzie jasno jest napisane: „Niemieccy żołnierze mieli do dyspozycji domy publiczne…”? Raczej nie ma wątpliwości o kim jest ten tekst.

  2. Piotr Odpowiedz

    A to takie proste. Zamiast pisać zgodnie z prawdą:

    Paryskie burdele nur für Deutsche. Jak spędzali czas Niemcy w okupowanej Francji?

    W tytule jest o mitycznych nazistach.

    Paryskie burdele nur für Deutsche. Jak spędzali czas naziści w okupowanej Francji?

    Jednocześnie jest „nur für Deutsche” – czyli tylko dla Niemców.

    Dlatego tytuł jest żenujący i śmieszny.

    • szymiko Odpowiedz

      do Piotr – co ty, masz jakieś zboczenie na punkcie czyjejś narodowości że musisz zawsze o niej słyszeć? A czyjeś przekonania i ideologie już cię nie obchodzą? Może chcesz całkiem usunąć wyraz „naziści” ze słownika? Chyba po coś istnieje ten wyraz. Po to się stosuje określenie „naziści” żeby było wiadomo że chodzi o ludzi którzy wyznawali ideologię nazistowską. Lub też ewentualnie „hitlerowcy”. Wyraz „naziści” podkreśla, że takie osoby akceptują ludobójstwo. Samo „Niemcy” nie ma takiej wymowy. Poza tym „naziści” czyni wiadomymi ramy czasowe w jakich odbywa się dane zdarzenie – wiadomo że chodzi o II wojnę światową.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.