Damy - empik

Hitler wygrał wybory. Dlaczego Niemcy oddali swoją ojczyznę w ręce szaleńców?

Autor: | 25 października 2015 | 26,075 odsłon

W 1933 roku Hitler wydawał się niegroźnym wariatem... (źródło: domena publiczna).Incydent bez znaczenia. Pięć minut sławy śmiesznego kurdupla z wąsikiem. Szczypta oszołomstwa, która otrzeźwi wyborców. Na przełomie 1932 i 1933 roku nikt nie rozumiał prawdziwej wagi wyborczego sukcesu Hitlera. I to tylko pomogło mu w rozmontowaniu niemieckiej demokracji.

W listopadzie 1932 roku NSDAP odniosła spektakularne zwycięstwo wyborcze. Hitlerowcy zdobyli 33% głosów – najwięcej ze wszystkich partii. Drugie z kolei ugrupowanie, lewicowe SDP, zjednało sobie tylko 20% wyborców. Hitler nie miał jednak większości i na tym etapie wciąż jeszcze można było zahamować jego marsz po władzę. Były ku temu bardzo dobre przesłanki. Przywódca nazistów niejednokrotnie zapowiadał, że zamierza przy pierwszej okazji rozmontować niemiecką demokrację i urządzić faszystowski Rzym w Berlinie. Mimo to w Europie mało kto obgryzał z nerwów paznokcie.

Radykał u władzy? Dobrze nam to zrobi!

Prawie 12 milionów Niemców wrzuciło do urn kartki z wyrazami poparcia dla programu opartego na nienawiści i szowinizmie. Tymczasem dziennikarze brytyjskiego Daily Herald uspokajali czytelników, że Hitler to tylko „mały, przysadzisty Austriak z wąsikiem jak Charlie Chaplin”. Słowem – ktoś, kim w ogóle nie należy się przejmować.

Hitlera porównywano do Charliego Chaplina na wiele lat przed tym jak powstał słynny film "Dyktator".

Hitlera porównywano do Charliego Chaplina na wiele lat przed tym jak powstał słynny film „Dyktator”.

Wśród polityków i komentatorów popularne było zresztą przekonanie, że Hitler to… figurant. Człowiek rzucony na pierwszą linię tylko dlatego, bo posiadał zdolność przemawiania do tłumów. Nieszkodliwy krzykacz, za którym stali o wiele bardziej wyrobieni, a często też – spokojniejsi politycy.

Podobne głosy odzywały się także w Niemczech. W warunkach politycznego chaosu coraz częściej dało się również słyszeć, że szczypta radykalizmu może się okazać wręcz ozdrowieńcza dla weimarskiej polityki. Wierzono, że Hitler szybko się skompromituje i straci poparcie. Przez parę miesięcy trzeba się będzie za niego wstydzić, ale potem wyborcy pójdą po rozum do głowy. System zostanie przewietrzony, a po śmiesznym kurduplu z wąsikiem przyjdą poważni i stateczni dżentelmeni.

Wyścigi w Zakopanem ważniejsze od triumfu Hitlera

Na przełomie 1932 i 1933 roku wciąż wydawało się, że niemieckiej demokracji nic nie grozi.

Na przełomie 1932 i 1933 roku wciąż wydawało się, że niemieckiej demokracji nic nie grozi.

Wśród historyków powszechne jest dzisiaj przekonanie, że pomimo wyborczego triumfu Hitler nie miałby szans na posadę kanclerza – i na prawdziwą władzę – bez aprobaty towarzyskiej śmietanki kraju. Otrzymał nominację dopiero, gdy opowiedzieli się za nim wielcy finansiści, przemysłowcy i przedstawiciele dawnej arystokracji. Wielu z nich kierowało się właśnie przekonaniem, że eksperyment z radykalizmem będzie krótkim ekscesem, który otrzeźwi wyborców.

Inni z nawet większą beztroską uspakajali, że przecież czym innym są wiecowe postulaty, a czym innym: prawdziwa polityka. „Wszyscy bagatelizowali Hitlera” – napisze po latach wyleczony ze złudzeń członek nazistowskich bojówek, H.W. Koch – „Doceniano jego talent oratorski, ale każdy zakładał, że kiedy na jego barkach spocznie odpowiedzialność za rząd, to szybko się wypali i stanie powolnym narzędziem w ręku [poprzedniego kanclerza] Papena”.

Nawet wielu zaciekłych przeciwników Hitlera przyznawało po cichu, że lepiej już dopuścić go na moment do władzy. Stało się to 31 stycznia 1933 roku, gdy prezydent Niemiec Paul von Hindenburg zaprzysiągł przywódcę nazistów na szefa rządu. Londyński The Times uznał, że to tylko kolejny etap zwyczajnych, politycznych przepychanek i nawet nie poinformował o wydarzeniu na pierwszej stronie. W Polsce do nominacji Hitlera przywiązywano większe znaczenie, ale… też bez przesady. Przykładowo Ilustrowany Kuryer Codzienny napisał o niej na pierwszej stronie, ale w żadnym razie nie był to temat numeru. Główny, ilustrowany materiał na czołówce z 1 lutego 1933 roku dotyczył wyścigów konnych w Zakopanem.

Ilustrowany Kuryer Codzienny miał swoje priorytety. Wyścigi konne wydawały się ważniejsze od przejęcia władzy przez Hitlera...

Ilustrowany Kuryer Codzienny miał swoje priorytety. Wyścigi konne wydawały się ważniejsze od przejęcia władzy przez Hitlera…

Za pięćdziesiąt lat nikt nie będzie pamiętać żadnego Hitlera?

Hitler bardzo szybko zaczął udowadniać, że nie jest niczyją marionetką. I że naprawdę zamierza realizować szaleńczy program przedstawiony na stronach Mein Kampf. Wciąż jednak mało kto mu wierzył. Nawet H.G. Wells – wybitny pisarz i futurolog, o którym często wspomina się, że ze sporą dokładnością przewidział datę wybuchu II wojny światowej – dał uśpić swoją czujność. Jeszcze w 1934 roku twierdził, że dojście Hitlera do władzy jest „incydentem pozbawionym znaczenia”.

Jego polski kolega, Antoni Słonimski, wyrażał bardzo podobne opinie. W jednym ze swoich felietonów z 1933 roku sugerował, że z całej „epoki” nazizmu do historii przejdzie pewnie tylko wzmianka o tym, że grupa szaleńców przepędziła z Niemiec Alberta Einsteina. Jego zdaniem w pomroce dziejów zginąć miało nawet nazwisko Adolfa Hitlera. W innych miejscach Słonimski – wielki pacyfista i wróg wszelkich dyktatur – żartował sobie, że Hitler to „bydle bez poczucia humoru” i nieistotny „błazen”.

Nawet wizjoner pokroju H.G. Wellsa nie doceniał niebezpieczeństwa związanego z Hitlerem.

Nawet wizjoner pokroju H.G. Wellsa nie doceniał niebezpieczeństwa związanego z Hitlerem.

Cena niefrasobliwości

Ta beztroska nie była niczym niezwykłym, ani rzadkim. I nikt nie cieszył się z niej bardziej, niż sami naziści. Hitler ani się nie wypalił, ani nie okazał się malowanym radykałem. Korzystając z letargu politycznych przeciwników i niefrasobliwości elit społeczeństwa szybko z kanclerza przeobraził się w dyktatora.

Inteligentni ludzie nie traktowali jego haseł poważnie i nie widzieli w śmiesznym krzykaczu zagrożenia. Właśnie dlatego Hitler odniósł sukces. W Republice Weimarskiej już nigdy nie odbyły się wolne wybory. A zresztą to już nie była żadna Republika, tylko państwo z nową, dumną cyfrą przed nazwą, oznajmiającą nadejście „lepszych” czasów. Trzecia Rzesza.

Bibliografia:

  1. “Ilustrowany Kuryer Codzienny”, nr 32, 1 lutego 1933.
  2. W. Koch, Aspects of the Thitd Reich, St. Martin’s Press, 1986.
  3. J. Lee, Hitler and Nazi Germany, Routledge, 2009.
  4. J. Lee, The Weimar Republic, Routledge 2009.
  5. A. Ranke, The Anglo-American Press and the „Secret” Rearmament of Hitler’s Germany, 1933 to 1935, ProQuest, 2009.
  6. C. Salzmann, Great Britain, Germany and the Soviet Union. Rapallo and After, 1922-1934, Boydell Press, 2013.
  7. Słonimski, Kroniki tygodniowe 1932-1935, LTW, 2001.
  8. Steiner, The Triumph of the Dark: European International History 1933-1939, Oxford University Press, 2011.
  9. Stibbe, Germany, 1914-1933. Politics, Society and Culture, Routledge 2013.

Książki Kamila Janickiego 30% taniej:

Powiedz innym co myślisz:

Kamil JanickiKamil Janicki - Redaktor naczelny "Ciekawostek historycznych". Historyk, publicysta i pisarz. Autor książek wydanych w łącznym nakładzie prawie 150 000 egzemplarzy, w tym bestsellerowych “Pierwszych dam II Rzeczpospolitej”, “Upadłych dam II Rzeczpospolitej”, "Dam złotego wieku" i "Epoki hipokryzji". W listopadzie 2015 roku ukazała się jego najnowsza książka: "Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę" (Więcej informacji o autorze, Inne artykuły tego autora).

Okupacja
Komentarze do artykułu (18)
  1. „A zresztą to już nie była żadna Republika, tylko państwo z nową, dumną cyfrą przed nazwą, oznajmiającą nadejście „lepszych” czasów. Trzecia Rzesza.”

    „Trzecia” to nie jest cyfra, lecz liczebnik porządkowy.

  2. Potem były jeszcze wolne i demokratyczne wybory w marcu 1993 gdzie Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników dostała 43,91 % a koalicjant DNVP 7,97 % głosów.
    Co dało razem Hitlerowi ponad 50%.

  3. Wybrane komentarze do artykułu z serwisu wykop.pl
    //www.wykop.pl/link/2823739/hitler-wygral-wybory-dlaczego-niemcy-oddali-swoja-ojczyzne-w-rece/

    dwie_szopy_jackson:
    Z tym, że nikt nie brał Hitlera na poważnie i nikt nie zdawał sobie sprawy z faktu do czego mogą doprowadzić jego rządy, to nie do końca prawda.
    Szczerze mówiąc, dziwię się, że artykuł nie wspomina ani słowem o uwczesnym liderze SPD (Socjaldemokratycznej Partii Niemiec), Otto Welsie.
    W Marcu 1933, Otto Wels był jedynym członkiem Reichstagu, który z mównicy opowiedział się przeciw przyjęciu poprawki do konstytucji weimarskiej, dającej Hitlerowi pełne prawo podejmowania decyzji bez udziału Reichstagu. Oczywiście, nie było to tylko stanowisko Welsa, ale całej SPD.
    „Możecie zabrać nam nasze zycia i naszą wolność, ale nie zabierzecie nam honoru. Jesteśmy bezbronni, ale nie bezhonorowi” – Wells wypowiedział te słowa poprzedzone długą pauzą, patrząc prosto w oczy Hitlera.
    Wels krótko po tym skończył na wygnaniu, tak Hitler załatwił jego jak i jego ludzi. Zmarł dzień przed wybuchem Drugiej Wojny Światowej.
    …a to tylko jeden przykład. Mógłbym przytoczyć wiele więcej.

    deida:
    Historia pokazuje, ze ludzie generalnie sa zbyt optymistyczni i maja w naturze nabijanie sie z jednostek ostrozniejszych, ktore ostrzegaja przed niebezpieczenstwem.

    robcio26:
    Hitler nigdy nie zdobył władzy w sposób demokratyczny, tylko zrobil to sila wybijajac opozycje podobnie jak mussolini.

    teren:
    Po pierwsze ostatnie wybory w Niemczech nie były demokratyczne, po podpaleniu Reichstagu prawica (naziści + konserwatyści) de facto zdelegalizowała partie komunistyczną i socjaldemokratów (kierownictwo SPD uciekło za granice jeszcze przed wyborami po fali aresztowań i mordów lewicowych działaczy).
    Po drugie co do gospodarki naziści prywatyzowali na potęgę po tym jak doszli do władzy, taki mało znany fakt Against the mainstream: Nazi privatization in 1930s Germany //www.ub.edu/graap/nazi.pdf
    Nazistowska gospodarka była dość podobna do neoliberalizmu np pod względem prywatyzacji zysków i uspołeczniania kosztów, interwencji państwa przeciwko związkom w interesie pracodawców itp.

  4. niemcy zaglosowali na szalenca adolfa zeby do wladzy nie doszli giga szaleńcy-bolszewicy ! i żeby oczyscic z giga szalencow kraj. przeczytajcie sobie 2 czesc ksiazki wojna o pieniadz-chinczyka to zrozumiecie co tu sie działo naprawde

  5. „Przykładowo Ilustrowany Kuryer Codzienny napisał o niej na pierwszej stronie, ale w żadnym razie nie był to temat numeru”.

    Nie do końca ma Pan rację – akurat w 32 numerze IKC z 1 lutego 1933 roku (którego skan zamieścił Pan jako ilustrację artykułu), temat nowego rządu w Berlinie na czele z Hitlerem, pojawia się kilkukrotnie.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Kopciuszek
…historia Kopciuszka wydarzyła się naprawdę? Porzucona przez rodziców dziewczyna, która za młodu pasła indyki, została żoną jednego z najsłynniejszych królów w historii.

Irena
…słynna skandalistka II Rzeczpospolitej Irena Krzywicka, miała problemy z wieloma stalkerami? Jeden z nich nawet jej się znienacka oświadczył!

trucicielka
…w dawnej Polsce jednym ze sposobów na rozwiązywanie kłopotów małżeńskich była trucizna? W 1624 roku Agnieszka Klimuntowiczowa została w ten sposób wdową. Za swój czyn zapłaciła głową.