Damy - empik

Cztery miliony skrobanek. Cała prawda o aborcji w przedwojennej Polsce

Autor: | 13 października 2015 | 24,420 odsłon

Tak w okresie międzywojennym propagowano świadome macierzyństwo (źródło: domena publiczna; koloryzacja: RK).

Tak w okresie międzywojennym propagowano świadome macierzyństwo (źródło: domena publiczna; koloryzacja: RK).

Handlarze śmierci wykonujący zabiegi brudnymi narzędziami, bez żadnej kontroli i bez odpowiedzialności. Aborcja na każdej ulicy i w każdej rodzinie. Zmowa milczenia obejmująca cały kraj. I jedna dziewczyna, która postanowiła za wszelką cenę położyć jej kres.

W 1923 roku Irena Krzywicka miała dwadzieścia cztery lata. Właśnie zawarła swoje koleżeńskie małżeństwo z Jerzym Krzywickim, ale niewiele to w jej życiu zmieniło. Państwo młodzi nie mogli sobie pozwolić nawet na wspólne mieszkanie – ona gniotła się dalej w ciasnym pokoiku u matki, on całą swoja skromną pensyjkę był zmuszony oddawać despotycznym rodzicom.

Kiedy Irena dowiedziała się, że jest w ciąży, nie zastanawiała się długo. Nie miała pracy, oszczędności ani warunków, by założyć rodzinę. „Nieunikniona była skrobanka” – stwierdziła. Pieniądze na zabieg pomogła jej zebrać matka. Było to pewnie około stu, dwustu przedwojennych złotych. Procedura odbyła się w jej mieszkaniu, „pod narkozą chloroformową”.

Irena Krzywicka jeszcze jako nastolatka. Zdjęcie z książki "Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce".

Irena Krzywicka jeszcze jako nastolatka. Zdjęcie z książki „Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce”.

O swojej aborcji publicystka napisała dopiero siedemdziesiąt lat później, we wspomnieniach opublikowanych niedługo przed śmiercią. W międzywojniu musiała milczeć. Dopuściła się czynu, za który i jej, i akuszerce przeprowadzającej zabieg groziło pozbawienie wolności na kilka lat.

Za aborcję na Sybir

Pod tym względem kodeksy państw zaborczych były zgodne – „spędzenie płodu”, niezależnie od okoliczności, kwalifikowano jako ciężkie przestępstwo. W prawodawstwie rosyjskim matkę czekał trzyletni wyrok. Osobę przeprowadzającą aborcję – nawet sześcioletni.

W zaborze niemieckim więzienie groziło nie tylko za dokonanie aborcji, ale też za próbę jej dokonania na kobiecie będącej w ciąży urojonej. Przepisy te odziedziczyła Polska po 1918 roku i obowiązywały one przez całą kolejną dekadę.

W XIX-wiecznej Warszawie surowe reguły były egzekwowane, choć wyrywkowo. Zdarzało się nawet, że lekarzy spędzających płody wywożono kibitkami na Syberię. W wolnej Polsce karano już właściwie tylko w przypadku denuncjacji lub kiedy kobieta sama przerwała zmowę milczenia. W tej ostatniej uczestniczył cały kraj.

Właśnie w takich warunkach przeprowadzano nielegalne aborcje w latach 30. XX wieku za oceanem. Nad Wisłą były one przeważnie jeszcze gorsze (źródło: domena publiczna).

Właśnie w takich warunkach przeprowadzano nielegalne aborcje w latach 30. XX wieku za oceanem. Nad Wisłą były one przeważnie jeszcze gorsze (źródło: domena publiczna).

Największa zmowa milczenia w historii Polski?

Wybitny specjalista z zakresu medycyny sądowej Wiktor Grzywo-Dąbrowski szacował: „Robi się w Warszawie przypuszczalnie dwadzieścia tysięcy poronień rocznie”. W skali kraju mogło to być dwieście tysięcy, albo i więcej aborcji każdego roku. Miliony na przestrzeni dwudziestolecia. Na każdej ulicy i w niemal każdej rodzinie.

Artykuł powstał w oparciu o książkę "Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce".

Artykuł powstał w oparciu o książkę Kamila Janickiego pt. „Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce”. Nie wstydź się i też poznaj najodważniejszą książkę historyczną tego roku!

Dla elit to była metoda antykoncepcji – wciąż zdarzało się, że pierwsza i jedyna, o jakiej myślano. Za spędzanie płodu u swoich żon i kochanek zgodnie płacili prokuratorzy, prawnicy, politycy i prawicowi dziennikarze.

Tajemnicą poliszynela było to, kto odwiedził w tym celu jedną z renomowanych klinik stolicy, a kto wyjechał z partnerką do szpitala na prowincji. Tam, gdzie świadczono usługi dla śmietanki towarzyskiej, spokój i dyskrecja były zagwarantowane.

Będzie jedną kurwę więcej…

Reszta społeczeństwa nie mogła liczyć ani na to, ani nawet na krztynę bezpieczeństwa. Zabiedzone kobiety z warstw robotniczych widziały w aborcji jedyne wyjście pozwalające przeżyć. Przyjęte w latach dwudziestych przepisy o ochronie matek i rodzin były martwym prawem.

Samotna kobieta z dzieckiem traciła szansę na jakąkolwiek posadę, nieślubne potomstwo kodeks traktował z tą samą pogardą co w czasach Napoleona, a rodziny pracowników fabrycznych gnieździły się po kilkanaście osób w ciasnych, brudnych izbach. Jedno dziecko więcej mogło już oznaczać różnicę pomiędzy głęboką nędzą a śmiercią z głodu.

W biednych rodzinach każde kolejne dziecko mogło już oznaczać różnicę pomiędzy głęboką nędzą a śmiercią z głodu (źródło: domena publiczna).

W biednych rodzinach każde kolejne dziecko mogło już oznaczać różnicę pomiędzy głęboką nędzą a śmiercią z głodu (źródło: domena publiczna).

To były rodziny, w których ojciec, słysząc o narodzinach córeczki, potrafił syknąć: „Będzie jedną kurwę więcej”. Dom przeistaczał się w piekło. „Żona w trzydziestym roku życia schorowana, stara kobieta, odpychająca fizycznie. Mąż ogłuszony piskiem bachorów, widzący żonę albo w ciąży, albo karmiącą, albo jedno i drugie razem, ucieka z domu do szynku, gdzie pijaństwem pogłębia jeszcze nędzę rodziny” – brzmiał opis sytuacji panującej w świecie zwykłych, pozbawionych przywilejów ludzi.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Kamil JanickiKamil Janicki - Redaktor naczelny "Ciekawostek historycznych". Historyk, publicysta i pisarz. Autor książek wydanych w łącznym nakładzie prawie 150 000 egzemplarzy, w tym bestsellerowych “Pierwszych dam II Rzeczpospolitej”, “Upadłych dam II Rzeczpospolitej”, "Dam złotego wieku" i "Epoki hipokryzji". W listopadzie 2015 roku ukazała się jego najnowsza książka: "Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę" (Więcej informacji o autorze, Inne artykuły tego autora).

Okupacja
Komentarze do artykułu (7)
  1. Korwinizm to nie ideologia. To stan umysłu. Dzisiaj gromada zdurniałych gimbożąt powtarza po starym wąsatym dziadzie „g…o chłopu nie zegarek” , potępia „skrajny socjalizm II RP” albo krzyczy że aborcja jest „morderstwem”, bo myśli że te brednie dadzą im życie w drugim Liechtensteinie.

    Dostaną drugie życie…w obozie pracy na rzecz zagranicznych korpo, bo tak kończy się każdy skrajnie wolnorynkowy ustrój.

    • Mnie ogółem bawi gloryfikacja przedwojennej Polski. Z jednej strony Korwin wciska ludziom ciemnotę, że kobiety w kapitalizmie nie pracowały. Z drugiej zaś strony, pewna partia gloryfikuje wszystko co przedwojenne, a przecież wystarczy poczytać wspomnienia zwykłych ludzi. Jeszcze niedawno żyli ludzie, którzy pamiętali przedwojenną rzeczywistość – nie było kolorowo…

  2. Wybrane komentarze do artykułu z naszego facebookowego profilu
    //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1163018493726808

    Elena R.:
    Idealnie opisuje to Boy – Żeleński w swoich felietonach m.in. zbiorze „Piekło kobiet”. Omawia ówczesne realia (kompletnie inne od współczesnych), które są podstawą prowadzenia dyskusji na temat dlaczego wtedy było tyle aborcji i dlaczego przeprowadzano je w taki sposób i w takich warunkach. Odnoszenie tego stanu do czasów współczesnych, to zupełnie co innego i temat na zupełnie inna dyskusję. Co do partaczy, to nawet w „Granicy” jest przykład, jak Justyna poddaje się aborcji po kryjomu, „na żywca”, którą wykonuje zajmująca się tym kobieta, nie mająca nic wspólnego z medycyną. Owa kobieta ucisza krzyczącą w czasie „zabiegu” Justynę, gdyż, jeśli ktoś usłyszy jej krzyki i wyda się ten proceder, to obie czekają srogie kary.

    Wioletta L.:
    czasy ,ustroje,rzady sie zmieniaja ale mentalnosc zostaje chlopka,robotnica ukarana a zona,kochanka pana lekarza,prokuratora ma wsparcie ,bo im mezczyzn na to stac a przeciez najwiecej dzieci powinno sie rodzic tam gdzie stac?!DO TEGO CHCEMY WROCIC?!

  3. „Śmierć wcześniej lub później, ale zawsze zbierała swoje żniwo. Nikogo nie dziwiło, jeśli z dziesiątki dzieci tylko dwójka lub trójka, skarlała i wychudzona, dożywała dorosłości. Tym bardziej nie mogła zaskakiwać śmierć matki.”

    Można by z tego artykułu domniemywać, że wywodzimy się od skarlałych i wychudzonych przodków, którzy ledwo dożywali dorosłości. Ciekawe. Bardzo ciekawe. Interesująca wizja czasów dawniejszych. „We wszystkich rodzinach aborcje”, „skarlali przodkowie” …

    Fantazja tu kogoś poniosła, i to mocno.

  4. Dobrze, ale dlaczego nikt nie zwróci uwagi na fakt, że zarówno matki, jak i ich dzieci (najczęściej mordowane) są ofiarami mężczyzn, którzy te kobiety w jakiś sposób wykorzystywali? Czy te kobiety (w większości) poddawałby się tym pozbawiającym godności i intymności zabiegom (do tego bardzo niebezpiecznym) gdyby nie ci panowie? Kto musiał, za przeproszeniem, zaliczyć i ordynarnie po…chać dla przyjemności, a kto „dać” żeby jakoś poprawić swój byt albo i nie umrzeć z głodu? To nie dzieci były przyczyną nędzy, bo same się nie zrobiły. Seks to nie prawo, a przywilej ludzi, którzy są świadomi jego konsekwencji u i świadomie je przyjmują, jeśli się takowa konsekwencja przydarzy. Takie zjawisko nazywa się „odpowiedzialność”.

    Ktoś powie, że antykoncepcja i jest OK. Tylko jeśli antykoncepcja (znana od starożytności) zawiedzie, to dziecko należy zabić, a matkę w najlepszym wypadku skazać na niebezpieczny, poniżający i często (w omawianych czasach i nie tylko, jeśli prymitywny) bolesny zabieg, bo szanowny pan chciał mieć frajdę, a nie potomka, a pani wiele gotowa jest zrobić, aby tego pana zadowolić, choćby dlatego że jest słabsza albo zależna w jakiś sposób. Legalność nic nie zmienia w kwestii problemu, którym nie jest dziecko, ale brak odpowiedzialności osób je „produkujących”. Może i legalnie higiena jest, dyskrecja jest, problemu nie ma, ale problem, ból, niedostatek i poniżenie kobiety w takiej sytuacji pozostaje.

    Mówią że matką wynalazku jest potrzeba, a ojcem przypadek. jak dla mnie ojcami (o ironio) aborcji są mężczyźni, którzy chcieli „zaliczać” bez ew. konsekwencji w postaci dziecka, a „winą” za nie obarczali kobiety, które potem szukały sposobu na pozbycie się dziecka. Nie, nie jestem feministką. Uważam, że skoro my jesteśmy obarczone odpowiedzialnością wynikającą z noszenia, rodzenia i wychowywania dziecka (którym „ryzykujemy” po „daniu” samcowi), to mężczyzna, jako silniejszy, jest obarczony odpowiedzialnością za nas i na dziecko, które spłodził. Kobieta to nie przedmiot do zaspokajania pragnień, dziecko to nie niechciany problem. To jedynie konsekwencja…

  5. Przeczytałam i zirytowałam się. Nie można przedstawiać faktów w sposób jednostronny. Rozumiem że Irena Krzywicka przedstawiała to że KAŻDA rodzina musiała „przejść aborcję” (skrót myślowy) i walczyła o poprawę losu kobiet – chwała jej za to, wiele dobrego zrobiła. JEdnak przepytałam rodzinę i znajomych i w czasach międzywojennych dzieci nieślubne wcale nie należały do rzadkości, ba niejednokrotnie na przekór tezom postawionym w Ciekawostkach dożywały do dorosłości nie będąc skarłowaciałymi zagłodzonymi ludźmi (brat mojej teściowej, wysoki postawny człowiek, mimo starości wciąż krzepki!)! W rodzinie i u najbliższych znajomych naliczyłam kilkoro dzieci nieślubnych! Poza tym dziecko było kolejną parą rąk do pracy, w rodzinach wiejskich czy to robotniczych pracowały od najmłodszych lat poprawiając byt rodziny, nie można tak jednostronnie pisać o rzeczywistości międzywojnia!
    Lubię portal Ciekawostek i proszę o leprze redagowanie artykułów! Wiem, że to ma zainteresować, tytuł ma być chwytliwy itp. ale takie „faktoidowe” artykuły zniechęcają!

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Nixon2
…postać Imperatora w „Gwiezdnych Wojnach” wzorowana była na prezydencie USA Richardzie Nixonie? To nie jedyna inspiracja czasami wojny wietnamskiej. Imperium symbolizowało Stany Zjednoczone, a Ewokowie reprezentowali Wietkong.


…kpt. Piotrowski, jeden z zabójców Jerzego Popiełuszki, miał kontakty z oficerami KGB? To nie jedyny trop wskazujący na to, że zlecenie zamordowania księdza wyszło z Łubianki.

estrees
…renesansowe francuskie dwórki wiedziały, jak się zabawić? Podczas jednej z inspekcji w komnatach dam dworu znaleziono ogromne sztuczne fallusy. Wiele na pozornie cnotliwych panien prowadziło też bujne życie seksualne bez udziału mężczyzn.