Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony. Ciekawostki, odkrycia, kontrowersje, czyli „jak to naprawdę było” w formie przystępnej dla każdego.

Montbard. Zapomniane zwycięstwo pancerniaków Maczka

Renault R-40 z 10. Brygady Kawalerii Pancernej. Czołgi te trafiły do polskiej jednostki w większej ilości już po tym jak Niemcy zaatakowali Francję (źródło: domena publiczna; koloryzacja RK)..16 czerwca 1940 r. Niemcy świętują zajęcie Paryża. Pobita i zdemoralizowana armia francuska masowo składa broń. Brytyjczycy liżą rany po ewakuacji z Dunkierki. Tylko Polacy się nie poddają. 10 Brygada Kawalerii Pancernej gen. Maczka w krótkim boju odbija z rąk Niemców miasteczko Montbard.

Już w październiku 1939 r. do Francji zaczęły przybywać z internowania na Węgrzech całe oddziały polskich żołnierzy z 10 Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej. Polskie plany reaktywowania tej jednostki, tym razem w formie lekkiej dywizji zmechanizowanej, natrafiły na opór ze strony francuskich sojuszników. Dopiero w maju 1940, pod wpływem trudnej sytuacji na froncie, zgodzili się na utworzenie polskiej jednostki pancernej.

Tym razem Francuzi naciskali, żeby jak najszybciej wysłać Polaków na front! Ostatecznie, po interwencji gen. Sikorskiego u gen. Weyganda, z wydzielonych pododdziałów nieistniejącej jeszcze dywizji pancernej sformowano zgrupowanie bojowe. Nowej jednostce nadano nazwę 10 Brygady Kawalerii Pancernej (10 BKPanc), a jej dowództwo powierzono gen. bryg. Stanisławowi Maczkowi.

Takie czołgi otrzymała 10 Brygada Kawalerii Pancernej gen. Maczka (fot. Bukvoed, CC BY-SA 3.0).

Takie czołgi otrzymała 10 Brygada Kawalerii Pancernej gen. Maczka (fot. Bukvoed, CC BY-SA 3.0).

W skład polskiej brygady wchodził batalion czołgów Renault R-35, 10 dywizjon dragonów, szwadron 24 pułku ułanów, szwadron 10 pułku strzelców konnych, dywizjon działek przeciwpancernych 25 mm i 47 mm, bateria działek przeciwlotniczych 25 mm i kompania saperów. Razem było to niewiele ponad 1,7 tys. żołnierzy.

Na froncie

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Kacpra Śledzińskiego pt. „Czarna Kawaleria. Bojowy szlak pancernych Maczka” (Znak Horyzont 2014).

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Kacpra Śledzińskiego pt. „Czarna Kawaleria. Bojowy szlak pancernych Maczka” (Znak Horyzont 2014).

10 czerwca brygada została podporządkowana operacyjnie francuskiej 4 Armii działającej w Szampanii i otrzymała zadanie osłony jej zachodniego skrzydła. 12 czerwca, gdy wydano rozkaz do odwrotu, Polaków podporządkowano 7 korpusowi 6 armii. Wobec groźby okrążenia swojej jednostki, francuski dowódca zamierzał użyć polskiej brygady w rejonie Lucy i Montmort do obrony lub kontrataku. Dzięki temu francuskie dywizje miały oderwać się od nieprzyjaciela.

Następnego dnia skuteczna obrona Polaków umożliwiła odwrót francuskiej 20 dywizji piechoty. Nasi żołnierze stoczyli zacięte potyczki z niemieckimi patrolami rozpoznawczymi, a pod miejscowością Champaubert odrzucili atak wspartej czołgami niemieckiej piechoty. Poniesiono pierwsze straty w ludziach i sprzęcie.

Następnie, w okolicach miejscowości Montigivroux, polskie Renault R-35 skutecznie kontratakowały wespół z kawalerią zmotoryzowaną przeciwko niemieckiej jednostce rozpoznawczej, usiłującej odciąć oddziały 20 dywizji piechoty. Akcję tę przeprowadzono mimo wcześniejszego bombardowania polskich pozycji przez niemieckie lotnictwo, w tym przez zabójczo skuteczne Stukasy.

Atak budzących grozę stukasów nie złamał polskich pancerniaków (fot. Bundesarchiv, Bild 183-1987-1210-502 / Heinrich Hoffmann / CC-BY-SA).

Atak budzących grozę stukasów nie złamał polskich pancerniaków (fot. Bundesarchiv, Bild 183-1987-1210-502 / Heinrich Hoffmann / CC-BY-SA).

Nowe rozkazy

Przez cały 15 czerwca Polacy osłaniali odwrót kolejnej francuskiej jednostki, tym razem 2 dywizji piechoty. Następnego dnia rano brygada otrzymała nowe rozkazy: zdobyć przeprawy przez Kanał Burgundzki w miasteczku Montbard. Miało to umożliwić wycofanie się francuskiej 42 dywizji piechoty. Który to już raz w ciągu tych kilku dni brygada była angażowana w ratowanie skóry francuskich sojuszników?

Wytyczne te stanowiły twardy orzech do zgryzienia dla gen. Maczka. Powód był prozaiczny: brakowało paliwa. I nic nie zapowiadało, że w najbliższym czasie uda się je uzupełnić. Tymczasem Montbard oddalone było o około 60 kilometrów.

Wyjście z sytuacji było tylko jedno. Polacy z ciężkim sercem musieli zniszczyć część wozów i zlać paliwo do pozostałych. Ostatecznie na Montbard miała ruszyć tylko jedna kompania siedemnastu czołgów Renault R-35. Ponadto w skład sił uderzeniowych wchodziły: dwa szwadrony kawalerii zmotoryzowanej, pluton motocyklistów, kompania saperów, dywizjon działek przeciwpancernych 47 mm i bateria działek przeciwlotniczych.

Naprzód! Za Warszawę!

Wieczorem polska jednostka zajęła pozycje w lasach okalających Montbard. Tam gen. Maczek przeprowadził odprawę ze swoimi oficerami. Przypomniał im o rachunku krzywd, jaki mają do wyrównania z Niemcami.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze

  1. Anonim Odpowiedz

    ” Smak zwycięstwa ” … Poczucie humoru nie opuszcza widze. Maczek był wybitnym dowódcą, który w nagrodę po wojnie został pozbawiony świadczeń dla alianckich żołnierzy. Pozbawiony obywatelstwa Polskiego pracował jako barman. Jego podwładni pozbawieni możliwości powrotu do kraju też czuli sie zbędni i niepotrzebni ” sojusznikom „, dla których tak dzielnie walczyli. Wiem że artykuł jest tylko o tej konkretnej bitwie ale wg mnie autor powinien wspomnieć jak sie alianci odwdzięczyli. Książka świetna polecam każdemu kto choć trochę się interesuje naszą historią.

      • leopatriot Odpowiedz

        Kraje które czczą umarlaków – Izrael , Rosja , USA . Kraje olewające swoją historię – ogólnie cały zachód Europy , szczególnie Francja . W których panuje narodowa duma i szacunek dla ojczyzny , a w których panuje dekadencja ?? :-P

    • leopatriot Odpowiedz

      I tak w Anglii mieli o niebo lepiej niż mieliby w Polsce ( uwzględniając , ze żyliby w spokoju ). Nie służyli w alianckiej armii zbyt długo , aby otrzymali nie wiadomo jak wysokie świadczenia .Byli też w wieku produkcyjnym , więc to ze podjęli pracę , nie jest chyba niczym dziwnym . Poza tym posłużę się przykladem mojego wujka – walczył w armii polskiej na zachodzie . Po wojnie pozostał w USA . Pracował ciężko , ale urlopy a poźniej emeryturę miał taka , ze tu w Polsce tylko pomarzyć . Jeśli uważał się za skrzywdzonego , to tylko przez komuchów . Mam wrażenie ze ruskie trole powtarzają w kółko o złych angolach . Owszem , w porządku nie byli , ale nie popadajmy w skrajność .

      • konfaderat Odpowiedz

        Piszesz mądrze ale czegoś nie rozumiesz, co z tego że w Anglii mieli lepiej skoro nie za nią walczyli? Oni pragnęli tego co i współcześni Polacy, by żyło się w naszym kraju lepiej. Przecież i u nas może być praca i socjal i oni myśleli podobnie: „czemu szukać szczęścia w świecie skoro można to zrobić u nas?” i o to chodzi. A na rolę Angoli spójrz szerzej, nie chodzi o to że są jacyś źli po prostu protekcjonalnie traktują inne narody. Tragedią tych ludzi nie był standard życia tylko to że czuli się nikomu niepotrzebni. W Polsce ludowej byli by „elementem niepożądanym” a Brytole byli zdania że „murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść”.

    • fnc Odpowiedz

      Było ich więcej… Sosabowski pracował w fabryce, pozbawiony polskiego obywatelstwa. A odpowiadając na pytanie kolegi poniżej… Trzeba znać historię swoich przodków by wiedzieć kim się jest.
      Dziękuje za artykuł.

  2. Piotr Odpowiedz

    Mój ś.p.dziadek walczył w brygadzie pancernej gen Maczka.Po wojnie wrócił do Polski ale za czasów komuny bał się mówić o tym że tam służył.Dopiero po jego śmierci więcej zaczynam się dowiadywać o jego służbie.

    • Darek Kaliński Odpowiedz

      Ależ drogi Dust Devil, twój sarkazm jest kompletnie nieuzasadniony :-), to jest po prostu piechota zmotoryzowana.

Dodaj komentarz