Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Katastrofa, która mogła zmienić historię. Kościuszko był o włos od śmierci!

Tadeusz Kościuszko prowadzi swoich żołnierzy do ataku. Niewiele zabrakło, a nigdy by do tego nie doszło. A sam Kościuszko spocząłby na dnie Atlantyku. Na ilustracji XIX-wieczny obraz nieznanego autora.Tadeusz Kościuszko przeszedł do historii jako bohater trzech narodów. Równie dobrze mógł jednak zakończyć swoje życie we wzburzonych wodach Atlantyku jako nikomu nieznany bezrobotny. 

Wiosną 1776 roku prawie cała Europa żyła tym, co działo się po drugiej stronie oceanu, gdzie mieszkańcy 13 amerykańskich kolonii zbuntowali się przeciwko Brytyjczykom. Jeden z francuskich pamiętnikarzy zanotował, że: w obozie i w kościele, po salonach szlachty i demokracji nie rozmawiało się o niczym innym, jak o niepodległości Ameryki.

Bezrobotny w opałach

Nic zatem dziwnego, że młody Tadeusz Kościuszko – który dopiero co przybył do Paryża – postanowił dołączyć do walczących o niepodległość Amerykanów. Szczególnie, że ci, jak sami podkreślali, potrzebowali broni, prochu, a nade wszystko inżynierów. Kościuszko tymczasem na gwałt potrzebował pracy. Pomimo doskonałego wykształcenia wojskowego, odebranego w Korpusie Kadetów Szkoły Rycerskiej nigdzie nie mógł znaleźć zajęcia.

Kościuszko ze swym wykształceniem inżynierskim okazał się nieocenionym skarbem dla Waszyngtona.

Kościuszko ze swym wykształceniem inżynierskim okazał się nieocenionym skarbem dla Waszyngtona.

Był rok 1775 i Rzeczpospolita Obojga Narodów właśnie waliła się w gruzy. Armia została zredukowana do 10 tysięcy żołnierzy i nikt nie myślał o werbowaniu żółtodziobów w rodzaju Kościuszki. Niespełna trzydziestoletni szlachcic szukał też szczęścia w Niemczech, ale nie chciano go nająć ani do armii elektora saskiego, ani do pracy na jego dworze.

Ameryka była dla niego ostatnią deską ratunku – i wiedział, że armia Jerzego Waszyngtona na pewno nie pogardzi specjalistą takim jak on. Ale zanim nasz rodak mógł pokazać na co go stać, musiał najpierw pokonać Atlantyk.

Po poczynieniu niezbędnych przygotowań w czerwcu 1776 roku przyszły naczelnik insurekcji zaokrętował się w Hawrze na niewielki szkuner i ruszył do Nowego Świata. Wyprawa na drugą półkulę w tamtych czasach nadal należała do grona przedsięwzięć żmudnych i niebezpiecznych. Miał się o tym boleśnie przekonać na własnej skórze Kościuszko oraz kilku jego towarzyszy broni, którzy wyruszyli razem z nim.

Zbawienny maszt

Wszystkiemu winna była brytyjska blokada amerykańskich portów, która zmusiła statek wiozący europejskich najemników do obrania trasy wiodącej na południe, przez francuską kolonię na Santo Domingo (obecne Haiti). A że latem w tym rejonie szalały tropikalne huragany, nie wróżyło to dobrze całej eskapadzie.

Kościuszko jako superbohater płynący na ratunek Ameryce? W sumie coś w tym jest. Ilustracja z książki Jana Wróbla, „Historia Polski 2.0. Polak, Rusek i Niemiec… ” (Znak Horyzont, 2015).

Kościuszko jako superbohater płynący na ratunek Ameryce? W sumie coś w tym jest. Ilustracja z książki Jana Wróbla, „Historia Polski 2.0. Polak, Rusek i Niemiec… ” (Znak Horyzont, 2015).

No i rzeczywiście, po dwóch miesiącach rejsu, mocno już nadwyrężony szkuner, wpadł w bardzo silny sztorm, który roztrzaskał go w drobny mak o rafę koralową. Na szczęście dla Kościuszki oraz jego towarzyszy, dosłownie w ostatniej chwili udało im się złapać masztu i resztkami sił dopłynąć do wybrzeża Martyniki.

Artykuł porusza następujące tematy:

    Czas akcji:

    Miejsce akcji:

    Czy wiesz, że ...

    ...Zofia Jagiellonka została upokorzona jak żadna inna królewna w polskich dziejach? Wydano ją za sześćdziesięcioletniego starca, którego stała metresa urodziła aż dziesięcioro dzieci!

    ...podczas pobytu w Polsce słynny Giovanni Casanova najwięcej czasu spędzał w bibliotece biskupa kijowskiego? Przebywał tam prawie każdego poranka, przeglądając autentyczne dokumenty dotyczące intryg i tajemnych spisków mających na celu obalenie starego porządku w Polsce, którego biskup był jednym z głównych orędowników.

    ...sułtan Mehmed II Zdobywca wał się do ataku na Konstantynopol już w wieku 14 lat? Na przeszkodzie tym planom stanął bardziej powściągliwy ojciec. Dopiero po jego śmierci mógł spełnić swoje marzenia o podbojach.

    Komentarze (11)

    1. Ireneusz Geb Odpowiedz

      Nie dwóch a trzech narodów bo równiez Białorusinów zwanych wówczas Litwinami / nie mylić z obecnymi Litwinami/ >Białorusinii maja pełne
      prawo nazywać go swoim bohaterem narodowym

      • Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

        Drogi Anonimie, mylisz się. Santo Domingo, to obecnie wyspa o nazwie Haiti. Dominikana to państwo zajmujące 2/3 obszaru tej wyspy.

    2. mzakrzewski Odpowiedz

      Proponuję T.Kościuszkę mianować Honorowym Patronem Polskich Bezrobotnych w Drodze na Saksy. Kierunek amerykański stracił chyba na atrakcyjności, ale polscy inżynierowie wciąż szukają po świecie chleba!

    3. Ogi Odpowiedz

      Szkoda, że się uczepił tego masztu. Bez tego głupiego powstania okrojona Polska by przetrwała do czasów napoleońskich… i potem pewnie też…

    4. Obywatel D Odpowiedz

      Dobre pytanie! Jak zmieniłyby się losy świata, gdyby ten młody inżynier utonął na dnie Atlantyku? Czy flaga Stanów Zjednoczonych wyglądałaby tak jak obecnie? (sam Waszyngton miał się podobno spytać Kościuszkę o wzór nowej flagi państwa) Pewnie nie… Czy powstałyby świetne forty, na których to rozbijałyby się jednostki ,,cienkiej czerwonej linii”? Być może by powstały, ale czy w takiej samej formie? I czy nadal by stały? W historii Stanów Zjednoczonych, Kościuszko odegrał dość znaczną rolę, jako ,,narzędzie do osiągnięcia sukcesu”. Trudno powiedzieć o nim, że był genialny – był dobry, a nawet bardzo dobry w tym co robił i tego się trzymał. Ale czy zmieniłaby się historia Polski w dość znaczny sposób? No właśnie… wydaje mi się, że nie. Kościuszko nie był taktykiem, to był dobry inżynier. On nie potrafił świetnie dowodzić, tylko budować. To są dwie różne rzeczy. Mieć charyzmę, a być dobrym ,,narzędziem wojny”. Ktoś się zapyta: ,,A kosynierzy? Przecież to był jego pomysł.” Fakt – pomysł miał dobry, fakt oprócz niego w samej insurekcji służyli ojczyźnie tacy ,,szaleńcy” jak Józio Bem, czy sam Józef Poniatowski. No i co? No i nic. Jak to mawia pewne przysłowie: ,,I Herkules d**a, kiedy wrogów kupa…”. Nie mieliśmy najzwyczajniej szans! Sam Kościuszko mówił, że potrzeba ponad 90 tys. kosynierów (pomysł dobry, tanie jednostki dające rade w walce wręcz). W konfrontacji z regularną armią zaborców, nie było dużych szans na zwycięstwo. Zwłaszcza, że w samych kręgach dowódczych były różne koncepcje prowadzenia działań zbrojnych. Jedna część chciała ,,wyszarpać ile się da, a potem dogadać się z zaborcami”, a druga chciała ,,wybić przeciwnika do nogi” (w przypadku Rosji to był kiepski pomysł). Przy takim ,,rozrzucie” koncepcji prowadzenia wojny (tak polityka też jest jej narzędziem jak to pisał Clausewitz) nie da się niczego osiągnąć. Bo jak to się mówi: ,,nie da się być trochę w ciąży”. Sam Kościuszko wniósł w polską myśl wojskową wiele, odegrał znacząca rolę w historii Stanów Zjednoczonych, ale w przypadku polskiej walki o niepodległość, nie mógł zrobić nic. Zresztą… to był inżynier, a nie taktyk! Odpowiadając więc na pytanie zadane na końcu artykułu, można śmiało stwierdzić, że gdyby Kościuszko skończył (jak wielu innych) na dnie oceanu, to świat byłby uboższy. Uboższy o dobry ,,trybik” w machinie wojny.

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        @Obywatel D: Szanowny Panie, dobre pytanie, ale jaka świetna odpowiedź. Jak widać czasem „gdybanie” może przynieść bardzo ciekawe wnioski :) Pozdrawiamy :)

    Dodaj komentarz

    Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

    Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.