Damy - empik

To nie żaden kawał. Polak, Rusek i Niemiec grali w jednej reprezentacji

Autor: | 13 stycznia 2015 | 3,734 odsłon

Friedrich Egon Scherfke w wyobrażeniu twórców projektu "Eastern Allstars".

Friedrich Egon Scherfke w wyobrażeniu twórców projektu „Eastern Allstars”.

„Farbowane lisy”. Kilka lat temu Jan Tomaszewski właśnie tak nazwał obcokrajowców pragnących grać w futbol z białym orłem na piersi. Nic nowego. Już 80 lat temu zagraniczni piłkarze weszli do reprezentacji Polski. I podbili serca kibiców.

Polski futbol narodził się stosunkowo późno. Kiedy w 1863 roku powstawała Angielska Federacja Piłkarska, Polacy wykrwawiali się walcząc w powstaniu styczniowym. Jednak jeszcze przed odzyskaniem niepodległości powstał Polski Związek Piłki Nożnej, a w 1927 roku rozgrywki zainaugurowała liga piłkarska. Jedną z jej gwiazd był napastnik Warty Poznań, Fryderyk Scherfke.

Fryc kopie polską piłkę

„Fryc”, bo tak nazywali go koledzy z boiska, urodził się w 1909 roku w Poznaniu jako Friedrich Egon Scherfke. W wieku 17 lat zadebiutował w tamtejszej Warcie, w której strzelił 134 gole, do dziś utrzymując tytuł najskuteczniejszego zawodnika w dziejach klubu. Dwanaście razy zagrał również w reprezentacji Polski, dla której zdobył  bramkę w meczu przeciwko Brazylii na mistrzostwach świata w 1938 roku.

Początek meczu Polska-Brazylia w 1938 roku.

Początek meczu Polska-Brazylia w 1938 roku.

Wspaniałą karierę Scherfkego przerwał wybuch drugiej wojny światowej. Z racji swojego pochodzenia piłkarz został zawodnikiem 1. FC Posen, ale długo tam nie zabawił. Bardzo szybko wcielono go do Wehrmachtu. Został ranny w czasie walk w Jugosławii, dostał się do niewoli, a po zakończeniu wojny zamieszkał w Berlinie Zachodnim, gdzie prowadził sklep meblowy.

Nazistowski piłkarz czy polski bohater?

W komunistycznej Polsce „Fryc” został okrzyknięty zdrajcą, a peerelowska propaganda przemilczała jego zasługi dla Polaków w czasie okupacji. Scherfke ostrzegł co najmniej kilka osób przed grożącym im aresztowaniem, ale najciekawiej przedstawia się sprawa brata piłkarza, Günthera. Za zbrodnie przeciwko Polakom został on skazany przez polskie podziemie na śmierć, jednak wyroku nigdy nie wykonano. Niektórzy z członków ruchu oporu twierdzili, że egzekucji zaniechano, by w ten sposób wynagrodzić „Frycowi” jego dokonania. Czy tak było w istocie – nie wiadomo.

Fryderyk Scherfke (w środku) z żoną i przyjaciółmi.

Fryderyk Scherfke (w środku) z żoną i przyjaciółmi.

Rosyjska twarz warszawskiej Polonii

Co ciekawe, komunistyczne kroniki sportowe milczały o drugim z „farbowanych lisów” tego okresu, znakomitym obrońcy, Juriju Bułanowie. Urodzony w Moskwie piłkarz do Polski przybył w 1919 roku, uciekając z rodziną przed bolszewikami. Bardzo szybko stał się kluczową postacią warszawskiej Polonii, rozgrywając w niej ponad 400 spotkań.

Jako dziewiętnastolatek zadebiutował w reprezentacji Polski. Później został nawet jej kapitanem. Chociaż przez długi czas nie posiadał formalnie polskiego obywatelstwa (w czasie swojego debiutu posługiwał się pożyczonym paszportem Stefana Popieli z Cracovii), Bułanow bardzo często podkreślał swoje przywiązanie do nowej ojczyzny.

Poza piłką nożną zajmował się również pisaniem. Razem z bratem redagował dwutygodnik sportowy „Olimpiada”, który jednak nie podbił polskiego rynku.

Jurij Bułanow nagrodzony po 400 występie w barwach Polonii Warszawa.

Jurij Bułanow nagrodzony po 400 występie w barwach Polonii Warszawa.

Jeszcze przed wybuchem wojny piłkarz doznał poważnej kontuzji kolana, zamykając swój dorobek reprezentacyjny na 22 występach. Pod koniec drugiej wojny światowej Jurij, a właściwie Jerzy Bułanow, ponownie zmuszony był uciekać przed Armią Czerwoną. Przedostał się do Włoch, gdzie walczył w II Korpusie Polskim dowodzonym przez Władysława Andersa.

Po zakończeniu wojny przebywał przez kilka lat w Wielkiej Brytanii, by potem udać się do Argentyny, gdzie zmarł w 1980 roku. Przed śmiercią zdążył wydać swoje wspomnienia, zatytułowane „11 Czarnych Koszul”.

Zarówno Fryderyk Scherfke, jak i Jurij Bułanow byli prawdziwymi bohaterami swoich czasów. Mimo to pierwszy stał się synonimem zdrajcy. Drugi – zupełnie zniknął z kart historii. Warto dzisiaj sobie przypomnieć, że zanim w biało-czerwonej koszulce biegał Olisadebe, czy Obraniak, mieliśmy już w reprezentacji obcokrajowców. I zapewnili oni kibicom chwile niezapomnianej radości.

Źródła:

  1. Bułanow, 11 Czarnych Koszul. Moje wspomnienia, Warszawa 2011.
  2. Gowarzewski, Album 90 lat PZPN, Katowice 2010.
  3. Hałys, Polska Piłka Nożna, Kraków 1986.
  4. Lechowski, M. Szymkowiak, Polski Związek Piłki Nożnej – Zarys historii 1919-1994, Warszawa 1994.

Poznaj inne oblicze historii Polski:

Powiedz innym co myślisz:

Paweł Czernich - magister historii, doktorant w Instytucie Historii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Uczy historii w prywatnym liceum oraz gimnazjum w Krakowie. Miłośnik najnowszej historii Rosji i sportów walki.

Okupacja
Komentarze do artykułu (5)
  1. II RP była wielonarodowa i siłą rzeczy znajdowało to odbicie w piłce. W reprezentacji grali, oprócz Scherfkego, również Niemcy Otto Riesner i Emil Görlitz, nie licząc tych którzy za Niemców mogli być uważani z racji korzeni, jak Erwin Nyc (Nytz) czy Leonard Piontek (później Piątek). Było również kilku Żydów, natomiast ani jednego Ukraińca (chyba najbardziej nielubiana narodowość).

  2. Nawet najsłynniejszy chyba polski piłkarz przedwojenny – Ernest Wilimowski – też miał niemieckie korzenie. Grał w Chorzowie, gdzie miał wyśmienite statystyki, a że był bardzo dobry przez długi czas (to on strzelił 4 gole Brazylii w ’34, a łącznie w reprezentacji zdobył 21 goli w 22 meczach), to po zajęciu Polski wcielono go do reprezentacji Niemiec i tam dalej błyszczał (8 spotkań – 13 bramek). Jego kariera seniorska trwała 25 lat, a statystykami dorównuje najlepszym piłkarzom w historii futbolu.

  3. To nie do końca to samo. Scherfke urodził się w Poznaniu, w polskim mieście. Bułanow uciekł przed bolszewikami, spędził wiele lat w Polsce, deklarował przywiązanie, walczył w polskich oddziałach. A ww. Olisadebe? Nic wspólnego z Polską. Obraniak ma chociaż przodków, chociaż tyle.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...


…liberyjski dyktator Samuel Doe zginął w strasznych męczarniach, po wielogodzinnych torturach? Jakby tego było jeszcze mało, po wszystkim został częściowo zjedzony przez swoich zabójców.


…starożytni Rzymianie załatwiali wszelkie potrzeby fizjologicznie wspólnie? Przy okazji ucinali sobie w tym czasie przyjacielskie pogawędki.

powstanki1
…jednym z głównych składników menu powstańców warszawskich była tzw. pluj-zupka? Jej nazwa związana była z tym, że gotowano ją z niełuskanego zboża. W związku z czym jedzący co chwilę musiał wypluwać plewy.