Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

19 hektarów za zdradę Polski. Co się stało z Jakubem Szelą?

Jakub Szela. Drzeworyt z 1848 roku.Bezwzględny morderca, największy wróg Polaków i wierny agent Jego Cesarskiej Mości. Udział Jakuba Szeli w rzezi galicyjskiej na zawsze przeszedł do historii. Na tym jednak jego niezwykle losy wcale się nie skończyły.

Rok 1846. Polacy szykują się do kolejnego powstania, ale wciąż mają niezałatwione sprawy między sobą. Austriackie władze w Galicji wiedzą jak to wykorzystać. Dziel i rządź – odwieczna zasada polityki zostaje wprowadzona w życie. 19 lutego, dwa dni przed planowanym w Krakowie ogłoszeniem insurekcji, na ziemiach zaboru wybucha otwarty bunt chłopów przeciw polskiej szlachcie. Rabacja Galicyjska – rzeź panów.

Przebieg rabacji jest zaskoczeniem dla wszystkich stron. Gwałtowność i skala buntu przerasta najśmielsze oczekiwania zarówno Polaków, jak i Austriaków. Ginie ponad 2000 osób. Wola walki szlachty o Polskę więdnie w mgnieniu oka, gdy okazuje się, że zagrożone są ich rodziny i majątki. Powstanie narodowe upada jeszcze zanim na dobre wybuchło.

Chłopski król

Na przywódcę rabacji szybko wyrósł Jakób Szela, nazywany „chłopskim królem”. Nie był to człowiek z przypadku. Niby zwykły chłop, ale zarazem – sługus tarnowskiego starosty Józefa Breinla. To za przyzwoleniem tego ostatniego Szela przystąpił do wielkiej rzezi. Rozgłos zyskał głośnym mordem na rodzinie swoich panów Boguszów. Wkrótce jego rozkazów słuchało sto gmin.

Rabacja według Jana Lorentowicza.

Rabacja według Jana Lorentowicza.

Bunt chłopów zaczął budzić zaniepokojenie nawet w Wiedniu. Kiedy było już pewne, że narodowe aspiracji Polaków zostały stłamszone, Breinl otrzymał zadanie pilnego „wyciszenia sprawy”. Do akcji wkroczyło austriackie wojsko i rabację stłumiono. Pozostawało jednak pytanie: co zrobić z Jakubem Szelą? Bezwzględnym mordercą, a zarazem wiernym sługą Jego Cesarskiej Mości?

Można było go uwięzić lub stracić. Szeli był jednak pisany inny los – stał się niekwestionowanym, dziewiętnastowiecznym „celebrytą”. O jego rzekomych bestialstwach rozpisywały się gazety w całej Europie. Gdy rabacja ucichła szybko jednak straciły go z oczu. Dopiero dziś dzięki biografii autorstwa Tomasza Szuberta możemy poznać jego dalsze losy.

Gościna czy areszt?

Pod koniec kwietnia 1846 jasne stało się, że Szela w swoim rodzinnym domu pozostać nie może. Chłopskie petycje o zmniejszenie wymiarów pańszczyzny w praktyce odrzucono, a buntowników ostrzegano przed oporem wobec powrotu do status quo ante. Breinl wezwał Szelę do złożenia wyjaśnień w Tarnowie i przekonał go, że dla własnego bezpieczeństwa powinien zostać w mieście. Starosta zapewne nie działał wyłącznie w interesie swojego agenta.

Szela stał się wśród chłopów niezwykle popularny. Gdyby doszło do jakichkolwiek starć pospólstwa z wojskiem Breinl znalazłby się w sytuacji – delikatnie powiedziawszy – niezręcznej. Nie można było dopuścić by Szela naprawdę wziął na siebie rolę „chłopskiego króla”.

Rzeź panów w wyobrażeniu Jana Lewickiego.

fot.domena publiczna Rzeź panów w wyobrażeniu Jana Lewickiego.

Sam buntownik także znalazł się między młotem a kowadłem. Z jednej strony rosła nienawiść i żądza zemsty krewnych osób pomordowanych w trakcie rabacji. Z drugiej, zgadzając się na pozostanie w Tarnowie porzucał na pastwę losu „swoich” chłopów. Ostatecznie to właśnie zrobił, choć można dywagować czy było to przymusowe internowanie czy jednak dobrowolna ucieczka od kłopotów.

Bez wątpienia Breinl i Szela mieli wspólny interes. Musieli załatwić sprawę ewidentnego bezprawia zachowując pozory praworządności. W końcu kwietnia stało się to jeszcze trudniejsze.

Boguszowie nie odpuszczają

Rodzina Boguszów postanowiła dochodzić sprawiedliwości przed obliczem cesarskiego sądu. W końcu jako poddanym i szlachcie taka sprawiedliwości im się najzwyczajniej należała. Skargę Henryk Bogusz złożył najpierw do cyrkułu tarnowskiego, potem zrobił to jeszcze za pośrednictwem gen. Castiglione, który w obliczu powstania narodowego kierował na Kraków artylerię. Wszelkie próby urzędniczego „utopienia” skargi zawiodły. Ukazała się ona drukiem, a za pośrednictwem korespondencji handlowej dotarła do Wiednia. W końcu cesarz nakazał podjęcie śledztwa.

Tarnów. Tutaj przez wiele miesięcy gościł Jakub Szela.

Tarnów. Tutaj przez wiele miesięcy gościł Jakub Szela.

Oczywiście nie chodziło o szczere wyjaśnienie sprawy. Chłopi mieli dla dworu swoje zasługi, ale z drugiej strony teraz mieli zaprzestać wysuwania żądań o charakterze socjalnym. kanclerz Austrii Klemens Lothar von Metternich nie życzył sobie żadnych rewolucji. Breinl na śledczego wysunął odpowiedniego człowieka.

Jego podopieczny bardzo dokładnie przestudiował sprawę, rozpatrzył wszystkie za i przeciw, napisał bardzo ważny raport i przekazał go do Wiednia, który z kolei przekazał go w ręce zarządcy Galicji… Sprawa utknęła w trybach biurokratycznej machiny, a tymczasem Szela wciąż był w Tarnowie. Ale czy na wolności?

Nagroda ze spluwaczki

Oficjalne stanowisko wobec rabacji rodziło się powoli. W końcu zaczęto nagradzać lojalnych poddanych i przy okazji usuwać z widoku publicznego niewygodnych uczestników zajść. Starosta Breinl dostał medal na osłodę przeniesienia na Morawy. Utarła się opinia, że i Szela otrzymał w nagrodę jakiś order. Ta legenda mogła mieć coś wspólnego z popularnością pomysłu pewnego przedsiębiorczego odlewnika. Sporządził on medalion w formie spluwaczki, na którym sportretowano Metternicha i Szelę z medalem. Każdy dobry Polak mógł sobie kupić takie cacko i kiedy tylko najdzie go ochota – napluć Szeli w twarz.

Zresztą „komercyjna” kariera Szeli tylko się od spluwaczki rozpoczęła. Szybko objęła też takie produkty jak: popielniczki cygarowe czy medaliony okraszone oryginalnymi napisami w rodzaju „Posłaniec piekieł i herszt rzezi”.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

32 morgi za wierną służbę

Samemu Szeli nie o medal chodziło. W skardze wysłanej do samego cesarza pisał: „Bóg wie najlepiej, że niewinnie cierpię”. Skarżył się na marnujący się majątek, niedostatek i coraz gorsze zdrowie”. Sprawa wielomiesięcznego uwięzienia bez sądu zaczynała nabrzmiewać. W końcu starosta przemyski Ignacy Czetsch rzucił myśl o przesiedleniu. Początkowo rozważano dwie lokalizacje – pierwsza, na Śląsku Cieszyńskim wydawała się idealna, choćby ze względu na bliskość Breinla, który mógłby sprawować dyskretny nadzór nad Szelą. Pomysł odrzucono ze względu na „brak wolnych gospodarstw”, co wydaje się być chyba jednak wymówką.

Jakub Szela na drzeworycie z 1848 roku.

Jakub Szela na drzeworycie z 1848 roku.

Gubernator Galicji Franz Stadion zamiast tego znalazł miejsce dla Szeli w cyrkule Czerniowieckim. „Chłopski król” miał otrzymać 30 morgów oraz 2 morgi we wsi oraz dożywotnie zwolnienie podatkowe dla siebie i swoich dzieci. W jego dawnym gospodarstwie pozostał starszy syn. W grudniu 1847 Szela złożył swój podpis (krzyżyk) pod dokumentem o warunkach przesiedlenia sporządzonym w Tarnowie. Galicyjska historia Szeli była zakończona. Niemal.

Chłodne powitanie

6 lutego 1848 roku. Niemal równe dwa lata od wybuch rabacji Szela wraz z rodziną wyruszyli na Bukowinę. Jego podróż przez Rzeszów, Przemyśl, Stryj i Kołomyję do Czerniowiec była przedsięwzięciem specjalnym i pełnym wyzwań. Medialny obraz króla chłopów i niemal już legendarnego, bezwzględnego mordercy o sławie europejskiej nie za bardzo przystawał do rzeczywistości. Sześćdziesięcioletni, dość niski mężczyzna z furą, babą i młodocianym podrostkiem. Na Bukowinie Szela spotkał się z delikatnie mówiąc chłodnym przyjęciem.

Szczególnie – co nie dziwi – bukowińscy właściciele ziemscy  nie byli w stanie pogodzić się z osiedleniem galicyjskiego zbója w ich okolicy. W petycji do starosty pisali o swoim zaniepokojeniu przeprowadzką „człowieka cieszącego się przerażającą sławą (…) człowieka, któremu fantazja naszych chłopów przypisuje bajeczną wprost moc” i prosili o jego odesłanie.

Galicyjscy chłopi przynoszą Austriakom głowy swoich ofiar...

Galicyjscy chłopi przynoszą Austriakom głowy swoich ofiar…

Stadion odpowiedział stanowczo: „Proszę o jak najszybsze uświadomienie wystosowujących prośbę, że ich życzenie samo przez się przeciwstawia się duchowi konstytucji.” Kraj znajdował się u progu Wiosny Ludów i żadne forma nieposłuszeństwa czy sprzeciwu nie mogła liczyć na wyrozumiałość władz.

Jak żyć, panie kanclerzu?

Szela objął ziemię w maju 1848 roku. Przy okazji dowiedział się, że kwestia obiecanej mu dożywotniej wolnizny (zwolnienia z opłat za gospodarstwo) została przez cesarskich urzędników gdzieś po drodze zagubiona. Czy była to forma dania Szeli jakiegoś kolejnego prztyczka w nos? Odegrania się za tarnowskie skargi za złe traktowanie? Efekt był zaskakujący: Szela na Bukownie wpadł w znane koleiny.

Protestował przed władzami przeciw uczynionej sobie krzywdzie już w maju 1848, potem w 1851, następnie przy okazji innej skargi w 1853. W ogóle częstotliwość jego skarg rosła. 1852 – dwie skargi, 1853 – cztery. Głównie były to drobne sprawy: trudności w zdobyciu drzewa na opał, kradzież siekiery podczas karczowania, groźby za odganianie bydła, pobicia i niesprawiedliwe – w mniemaniu Szeli – kary.

Zaczęły też nawiedzać Szelę zmory z przeszłości. Ktoś obserwował z daleka jego domostwo. Pewnej nocy napadnięto na jego gospodarstwo i pobito go do nieprzytomności. Nic przy tym nie skradziono, zatem nie mogło chodzić o zwykłą akcję bandytów. Spory z urzędnikami nie ustawały. Zastrzelenie „sarnca” posłużyło za pretekst do odebrania Szeli drogocennej fuzji, która miała służyć do samoobrony. Jakub i jego syn Józef za nielegalne polowanie dostali odpowiednio 3 tygodnie i 8 dni aresztu. Jednak po 1854 na kilka lat skargi ustają. Dopiero w 1857 znów odzywają spory, siedemdziesięcioletni Szela trafia na 14 dni do aresztu, gdy odmawia zapłaty za karczunek lasu.

Jakub Szela według "Ilustrowanego Kuryera Codziennego".

Jakub Szela według „Ilustrowanego Kuryera Codziennego”.

Ostatnią skargę złożył w sierpniu 1859 roku. Wygląda na to, że wreszcie osiągnął upragnione dożywotnie zwolnienie z opłat. Nie cieszył się nim długo. 21 kwietnia zmarł. Miejsce spoczynku króla chłopów do dziś nie jest znane. Być może pochowano go poza murami cmentarza, jak na mordercę przystało. Rok później właśnie poza cmentarzem, na niepoświęconej ziemi pochowano jego żonę Salomeę.

To jedno, nawet na nowym Bukowińskim siedlisku, zgadzałoby się z wizją poety, Władysława Ludwika Anczyca. Wcielając się w rolę Szeli pisał on:

O nie, nie dla mnie słowa przebaczenia,
 O nie, nie dla mnie żal święty i skrucha,
Jam syn czarta, potępienia!…
Krzyknął morderca i wyzionął ducha.

Źródła:

  1. Tomasz Szubert, Jak(ó)b Szela. (14) 15 lipca 1787 – 21 kwietnia 1860, Warszawa 2014
  2. Ks. Stefan Dembiński, Rok 1846. Kronika dworów szlacheckich zebrana na pięćdziesiątą rocznicę smutnych wypadków lutego, Jasło 1896.
  3. Władysław Ludwik Anczyc, Zbój galicyjski z roku 1846, 1848.

 

Czy wiesz, że ...

...najsłynniejsze burdelmamy w Chicago, w ciągu dziesięciu lat swojej działalności, zbiły prawdziwą fortunę? Ich majątek, na dzień zamknięcia prowadzonego przez nie domu publicznego, szacuje się na osiem milionów dolarów!

...podczas I wojny światowej choroby weneryczne stały się najlepszym pretekstem, aby choć na chwilę uciec od koszmaru walk? Innym rozwiązaniem były samopostrzały. Karano je jednak sądem wojennym, podczas gdy syfilis dawał wojennym bohaterom i dekownikom upragnione szpitalne łóżko.

...najbardziej pogardzanym zawodem w Wielkiej Brytanii dwieście lat temu był zawód marynarza? Tych, którzy go wykonywali, określano bez mała jako "pracujące, chlejące zwierzęta".

...na początku XX wieku co bardziej konserwatywni Polacy uważali, że ślub z aktorką jest równie oburzające, co związek z prostytutką. Z tego powodu małżeństwo Daszyńskiego z Marią Paszkowską wywołał nie lada kontrowersje.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.