Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Nasi pradziadkowie głodowali bardziej niż dzieci w Afryce. Czy strach przed niedożywieniem mamy w genach?

Skala galicyjskiej nędzy jest dzisiaj trudna do wyobrażenia. Na ilustracji obraz Aleksandra Kotsisa "Ostatnia chudoba" (źródło: domena publiczna). Dzieci – blade i ciche jak ryby, dorośli – słabi i wiotcy jak powrósła. 50 tysięcy zgonów spowodowanych głodem rocznie. Średnia długość życia: mniej niż 30 lat. Tak wyglądało niespełna 150 lat temu życie milionów Polaków. 

25 tysięcy każdego dnia – tyle ludzi umiera z głodu na świecie w naszych czasach. Jak pisze w swojej, wydanej w właśnie w Polsce, książce Martín Caparrós, głód po wiekach obecności dostrzegalnej dla każdego, także w tak zwanym cywilizowanym świecie, przeszedł do świata zjawisk, które pokazywane są jedynie w telewizji, jako historie dotyczące kogoś innego.

Cofnijmy się o półtora stulecia. Czasy odległe, ale miejsca już niekoniecznie: Galicja, połowa XIX wieku. Niejedno nieszczęście spadło wówczas na tę krainę, ale każde kończyło się głodem. Stanisław Szczepanowski, XIX-wieczny badacz galicyjskiej nędzy, ze smutkiem konstatował:

Nie byłem w stanie wyszukać czy to w Europie, czy w Azyi kraju, w którymby na głowę mniej produkowano, w którymby się gorzej i nędzniej żywiono jak w Galicyi (…) Każdy Galicyanin pracuje za pół człowieka, a je za ćwierć.

W drugiej połowie XIX-wieku w Galicji głód zabijał nawet 50 tysięcy osób rocznie! Na ilustracji obraz Aleksandra Kotsisa "Matula pomarli" (źródło: domena publiczna).

W drugiej połowie XIX-wieku w Galicji głód zabijał nawet 50 tysięcy osób rocznie! Na ilustracji obraz Aleksandra Kotsisa „Matula pomarli” (źródło: domena publiczna).

Nie było w tym ani zaściankowej emfazy (autor studiował i pracował w Europie Zachodniej), ani retorycznej przesady. Galicyjską nędzę Szczepanowski opisał przy pomocy liczb. Był to obraz krainy głodu, ubóstwa i rozpaczy.

Duchy, ryby i góry końskiego ścierwa

Ukraiński pisarz i działacz społeczny tamtego czasu Iwan Franko wyliczał co najmniej sześć wielkich klęsk głodowych, które przeszły przez Galicję od 1847 roku.

Prawdopodobnie największa z nich nastąpiła po lecie 1889 roku. Brakowało owsa, siana, buraków i ziemniaków. Chłopi byli zmuszeni pozbywać się trzody poniżej wartości, bo nie mieli czym jej karmić. Zimą masowo zabijano konie – jednak pomimo gorączki głodowej czy zgonów z wycieńczenia nie jedzono ich mięsa.

Prasowe apele władz o włączenie koniny do diety nie skutkowały, bo chłopi na ogół nie umieli czytać, a co ważniejsze: kategorycznie sprzeciwiał się temu Kościół. Na polach i w lasach leżały góry niepogrzebanego końskiego ścierwa.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Martína Caparrósa pod tytułem "Głód" (Wydawnictwo Literackie 2016).

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Martína Caparrósa pod tytułem „Głód” (Wydawnictwo Literackie 2016).

Korespondent „Kurjera Lwowskiego” pisał po wizycie w pewnej wsi, że ludzie krążą po okolicy jak duchy, a dzieci są blade i ciche, jak ryby.

Nie wiadomo, ilu mieszkańców Galicji zmarło w tym czasie – jednak Szczepanowski niewiele wcześniej szacował, że z głodu oraz chorób i infekcji wywołanych niedożywieniem umierało na tych terenach co najmniej 50 tysięcy ludzi rocznie! Przeciętna długość życia wynosiła 27 lat dla mężczyzny i niewiele więcej dla kobiety.

Lud żywiony gorzej od angielskich nędzarzy

W głodowym zaklętym kręgu znalazło się chłopstwo. Galicyanin nędznie się żywi, więc kiepsko pracuje; nie może się żywić lepiej, bo za mało pracuje i wcześnie umiera, bo się nędznie żywi – pisał Szczepanowski.

Galicyjscy chłopi w XIX wieku egzystowali na skraju śmierci głodowej. Na ilustracji obraz obraz Aleksandra Kotsisa "Bez dachu" (źródło: domena publiczna).

Galicyjscy chłopi w XIX wieku egzystowali na skraju śmierci głodowej. Na ilustracji obraz obraz Aleksandra Kotsisa „Bez dachu” (źródło: domena publiczna).

Chłopi jedli najczęściej to samo dzień w dzień: kaszę, otręby, bób, kapustę – ale już niekoniecznie chleb, bo pszenica i żyto szły na sprzedaż. Mleko było tylko latem, bo zimą niedożywionych krów nie sposób było doić. Mięso – tylko wtedy, gdy padła krowa albo od wielkiego święta ubito świnię. Bardziej wartościową żywność wymieniano na ubranie czy buty.

Woda zagotowana z mąką, kasza gotowana z rzepą lub marchwią, ziemniaki (jeśli się udały), olej lniany jako jedyna omasta – wymieniał Stanisław Pigoń, późniejszy słynny historyk literatury polskiej, który wywodził się z chłopskiej rodziny na Podkarpaciu. Ludzie po takiej strawie byli wychudzeni, a ku wiośnie, po wielkim poście, słabi i wiotcy, jak powrósła – wspominał.

Profesor Stanisław Pigoń, jako chłopski syn z Podkarpacia, w młodości na własnej skórze doświadczył galicyjskiej nędzy (źródło: domena publiczna).

Profesor Stanisław Pigoń, jako chłopski syn z Podkarpacia, w młodości na własnej skórze doświadczył galicyjskiej nędzy (źródło: domena publiczna).

Mieszkańcy Galicji spożywali ponad dwukrotnie mniej zboża i mięsa niż obywatele innych krajów. Cały lud nasz o wiele gorzej jest żywionym od nędzarzy angielskich, [utrzymywanych] z funduszy publicznych – twierdził Szczepanowski.

Jeden kożuch na rodzinę

Żyło się drożej i zarabiało mniej niż w innych krajach monarchii austriackiej. Poziom analfabetyzmu był najwyższy. Na wsiach mieszkało się w jednoizbowych chatach z malutkimi okienkami, aby łatwiej móc je ogrzać. Nierzadko część pomieszczenia była stajnią.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Dzieci nie miewały spodni ani butów – biegały boso do późnej jesieni w jednej płóciennej koszuli. Na całą rodzinę przypadał jeden kożuch i para butów, więc w zimie z domu mogła wyjść tylko jedna osoba.

Głód i choroby zbierały w XIX-wiecznej Galicji co roku śmiertelne żniwo. Na ilustracji rysunek Bronisława Kamińskiego "Niedola rolnika" (źródło: domena publiczna).

Głód i choroby zbierały w XIX-wiecznej Galicji co roku śmiertelne żniwo. Na ilustracji rysunek Bronisława Kamińskiego „Niedola rolnika” (źródło: domena publiczna).

Higiena ograniczała się do opryskania twarzy wodą, więc szerzyły się – zwłaszcza w zamieszkanej przez Ukraińców Galicji Wschodniej – gruźlica, tyfus, ospa, a do epidemii cholery dochodziło w niektórych okolicach niemal rokrocznie.

Po zniesieniu pańszczyzny w 1848 roku ziemię rozparcelowano w taki sposób, że chłopom przypadały spłachetki – najczęściej zbyt małe, aby zapewnić paszę choćby dla jednej krowy, a cóż dopiero mówić o utrzymaniu rodziny pracą na roli. Taki „półgospodarz”, jak go nazywano, był zmuszony zadłużać się u lichwiarzy „pod przyszłe żniwa”, zastawiając czy to płody rolne, czy to narzędzia.

Wódka, anioły i delikatne mięso

Szerzyło się pijaństwo – właścicielom ziemskim, wobec problemów ze zbytem zboża, opłacało się głównie gorzelnictwo. Tanią i pędzoną przeważnie na miejscu wódkę chłopi pili także na kredyt, zastawiając w końcu u karczmarza i ziemię, i chałupę.

Galicyjska prasa regularnie donosiła o działalności fabrykantek aniołków.

Galicyjska prasa regularnie donosiła o działalności fabrykantek aniołków.

Bieda rodziła kolejne patologie. Martin Pollack pisze o tak zwanym fabrykowaniu aniołów – kobiety nie były w stanie wyżywić kolejnego dziecka w rodzinie, więc „oddawały” je innej kobiecie, która je za drobną opłatą uśmiercała. Najczęściej – po prostu głodząc.

Wreszcie: „handel delikatnym mięsem”, jak określano to w ówczesnej prasie. Co bardziej atrakcyjne dziewczęta były wyrywane z rodzin przymierających głodem i wywożone do burdeli w Nowym Jorku, Buenos Aires czy Rio do Janeiro. Polski ekonomista Leopold Caro, twierdził, że na przełomie XIX i XX stulecia z Galicji do samej tylko Ameryki Południowej wywożono co roku około 10 tysięcy dziewcząt.

Pewien znany żydowski sutener uczestniczący w tym procederze uważał, że to działalność w zasadzie charytatywna – bo przecież u nas taka durna dziewucha nie ma nawet co włożyć do gęby i musi chodzić w brudnych łachmanach.

Kolejnym obliczem galicyjskiej nędzy był handel żywym towarem. Do burdeli po drugiej stronie Atlantyku trafiły dziesiątki tysięcy dziewczyn z Galicji. Na ilustracji kadr z nakręconego w okresie międzywojennym filmu "Szlak hańby", który przybliżał widzom ten proceder.

Kolejnym obliczem galicyjskiej nędzy był handel żywym towarem. Do burdeli po drugiej stronie Atlantyku trafiły dziesiątki tysięcy dziewczyn z Galicji. Na ilustracji kadr z nakręconego w okresie międzywojennym filmu „Szlak hańby”, który przybliżał widzom ten proceder.

Przez cały ten czas Galicja odnotowywała dodatni przyrost naturalny – liczba ludności wzrosła z czterech i pół do ponad siedmiu milionów. Ludność, która tak mało zarabia, jest tak biedna i tak nędznie się odżywia, ma na utrzymaniu o wiele więcej dzieci niż w innych krajach – stwierdzał Szczepanowski.

Dziedzic bez kapitału, chłop bez wstydu

Jak dojrzewała osławiona „galicyjska nędza”?

Ziemie, które Austria nazwała Królestwem Galicji i Lodomerii, Rzeczpospolita straciła na tyle wcześnie, że nie zdążyły się one „załapać” na reformy stanisławowskie. Z kolei Wiedeń zagarnął je zbyt późno, aby dotarły tu przemiany ery „oświeconego absolutyzmu”. Nową prowincję cesarstwo zamierzało traktować jak kolonię i przede wszystkim eksploatować. Zwłaszcza przy pomocy podatków.

Austriackie władze traktowały Galicję niemal jak kolonię. Zależało im tylko na wyciśnięciu z ludzi możliwie największych podatków. Nic zatem dziwnego, że większość jej mieszkańców żyła w skrajnie trudnych warunkach (źródło: domena publiczna).

Austriackie władze traktowały Galicję niemal jak kolonię. Zależało im tylko na wyciśnięciu z ludzi możliwie największych podatków. Nic zatem dziwnego, że większość jej mieszkańców żyła w skrajnie trudnych warunkach (źródło: domena publiczna).

Przed zaborami Galicja odprowadzała do państwowego skarbca 4 miliony złotych, a w 1840 roku Wiedeń wyciskał z niej już ponad 50 milionów – takie dane podawał jeden z najważniejszych historyków polskich XIX stulecia Walerian Kalinka. Podatki jeszcze podniesiono po likwidacji pańszczyzny. Gdy właściciele ziemscy musieli zacząć płacić za pracę swoim byłym poddanym jak robotnikom, byli już niemal całkowicie wydrenowani z kapitału.

Niedawny dziedzic mógł zaoferować tylko lichą płacę i tylko na lichą pracę mógł liczyć. Chłop z kolei – uwłaszczony na paru morgach ziemi – mógł się bogacić w zasadzie tylko poprzez kradzież. Nauczyło go to „czynić szkodę bez wstydu” i nie dbać ani o własną, ani o cudzą ziemię.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Chłopstwo zajmowało się rolą, jak umiało: bez troski o nawożenie, bez stosowania płodozmianu, z prymitywnymi narzędziami w rękach. Z kolei właściciele ziemscy, nawet ci bardziej rzutcy, tkwili w antyrozwojowej pułapce: cokolwiek zarobili własną ciężką pracą czy zaoszczędzili, zjadały podatki lub spłata pożyczek na zbójecki procent (innych nie było).

Nie ma przemysłu, jest eksploatacja

W tym samym czasie w Królestwie Polskim prężnie już rozwijał się przemysł. Tamtejsze towarzystwa kredytowe pożyczały co bardziej przedsiębiorczym miliony rubli na budowę i uruchamianie fabryk. Władze Królestwa wykorzystywały depozyty do akcji kredytowej – tymczasem Wiedeń wszystkimi możliwymi metodami zagarniał je do własnej kasy.

Dla Wiednia Galicja była źródłem tanich surowców oraz rynkiem zbytu produktów wytwarzanych w bardziej rozwiniętych częściach monarchii. Było to szczególnie dobrze widoczne po odkryciu w Galicji bogatych złóż ropy naftowej (źródło: domena publiczna).

Dla Wiednia Galicja była źródłem tanich surowców oraz rynkiem zbytu produktów wytwarzanych w bardziej rozwiniętych częściach monarchii. Było to szczególnie dobrze widoczne po odkryciu w Galicji bogatych złóż ropy naftowej (źródło: domena publiczna).

Brak lokalnych inwestycji Austrii nie przeszkadzał, bo widziała w prowincji wyłącznie źródło surowców i rynek zbytu dla tanich wyrobów z metropolii. Przedmioty, których najlichsza zagraniczna mieścina sama sobie dostarcza, Galicja sprowadza z Wiednia – zżymał się Kalinka, mówiąc o targu austriackich fabrykantów.

Jeszcze na przełomie XVIII i XIX wieku wysokie ceny zboża dawały Galicji minimum ekonomicznej stabilizacji. Potem spadły na nią nie tylko nieszczęścia naturalne – susze, grad, powodzie – ale też cios zgoła globalizacyjny, o którego szerszym kontekście pisze wspomniany Caparrós w „Głodzie”: Amerykanie zalali Europę tanią pszenicą. Dla Galicji zaczęło się trwałe osuwanie w cywilizacyjną zapaść.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Martína Caparrósa pod tytułem "Głód" (Wydawnictwo Literackie 2016).

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Martína Caparrósa pod tytułem „Głód” (Wydawnictwo Literackie 2016).

Matka Boska Nowojorska czyli emigracja

Częściowym ratunkiem dla galicyjskich nędzarzy stała się emigracja. Na fali „wielkiego głodu” w 1890 roku tysiące chałupników i robotników ruszyło ku zaborowi rosyjskiemu, żeby tam zarobić na chleb. Innym kierunkiem była podróż za ocean – najczęściej po nielegalnym zwerbowaniu przez agentów emigracyjnych, którzy zarabiali na tym procederze krocie.

Ciemnemu polskiemu chłopstwu agenci opowiadali na przykład, że Statua Wolności, która ich przywita w Ameryce, to „święta Maria, Matka Boża, Królowa Polski”. Zarobki w amerykańskich hutach czy kopalniach (dolar za dzień pracy) były głodowe, ale dla wielu uchodźców to i tak był majątek w porównaniu z tym, za co wcześniej musieli żyć w Galicji – o ile w ogóle widzieli w niej na oczy gotówkę.

Dla dziesiątek tysięcy galicyjskich nędzarzy Ameryka była prawdziwą ziemią obiecaną (źródło: domena publiczna).

Dla dziesiątek tysięcy galicyjskich nędzarzy Ameryka była prawdziwą ziemią obiecaną (źródło: domena publiczna).

W kraju powoli zaczynało coś drgać, kiedy w 1888 roku namiestnika Filipa Zaleskiego zastąpił Kazimierz Badeni związany ze Stańczykami. Nacisk polskich polityków i ich coraz większe wpływy w Wiedniu pozwoliły rozpocząć jakąkolwiek politykę inwestycyjną. Pod koniec XIX wieku ruszyła spółdzielczość – kółka rolnicze zaczęły tworzyć sklepy, składy i hurtownie. Adaptujący się do nowych czasów właściciele ziemscy także tworzyli spółki, aby móc sprzedawać między innymi bydło i trzodę chlewną.

Tak czy inaczej: II Rzeczpospolita dostała w spadku po „Najjaśniejszym Ponie Cysorzu” kraj, który trzeba było podnosić z gospodarczego i społecznego kryzysu. Za satyryczną nazwą: „Golicja i Głodomeria” – nie kryje się historia żartobliwa, lecz tragiczna.

Bibliografia:

  1. Martín Caparrós , Głód, Wydawnictwo Literackie 2016.
  2. Mieczysław Czuma, Leszek Mazan, Austriackie gadanie czyli Encyklopedia galicyjska, Oficyna Wydawnicza Anabasis 2013.
  3. Zbigniew Fras, Galicja, Wydawnictwo Dolnośląskie 1999.
  4. Walerian Kalinka, Galicja i Kraków pod panowaniem austriackim. Wybór pism, Księgarnia Akademicka  2001.
  5. Martin Pollack, Cesarz Ameryki. Wielka ucieczka z Galicji, Czarne 2011.
  6. Stanisław Szczepanowski, Nędza Galicyi w cyfrach i program energicznego rozwoju gospodarstwa krajowego, Gubrynowicz i Schmidt 1888.

Książkę Martína Caparrósa możecie kupić z rabatem na empik.com

Grafika głód empik

Czy wiesz, że ...

...XIX-wieczni poszukiwacze złota musieli bardzo uważać, żeby nie przepłacać? Ceny podstawowych produktów „w terenie” były trzy–cztery razy wyższe. Dotyczyło to nie tylko jedzenia: za miskę do płukania złota, która w mieście kosztowała 3-4 dolary, na terenie kopalni żądano dwa razy więcej.

...jedyna polska cichociemna generał Elżbieta Zawacka będąc dzieckiem nie umiała powiedzieć ani słowa po polsku? Było to bezpośrednim tego, że mieszkała na ziemiach zaboru pruskiego, gdzie jej rodzinę poddawano germanizacji.

...podczas I wojny światowej choroby weneryczne stały się najlepszym pretekstem, aby choć na chwilę uciec od koszmaru walk? Innym rozwiązaniem były samopostrzały. Karano je jednak sądem wojennym, podczas gdy syfilis dawał wojennym bohaterom i dekownikom upragnione szpitalne łóżko.

...w końcowym okresie i tuż po zakończeniu II wojny światowej Amerykanie sprowadzili do Stanów Zjednoczonych blisko 700 hitlerowskich naukowców? Akcja nosił nazwę "Operacji Paperclip" i miała na celu pozyskanie niemieckich inżynierów do prac nad programem lotów kosmicznych.

Komentarze (53)

      • Gisch Odpowiedz

        Po pierwsze jak już to Kościół (kościół z małej litery to budynek jak szkoła czy dom). A po drugie, zakaz ten jest w tym samym miejscu w Piśmie Świętym (nawiasem mówiąc tylko w Starym Testamencie), co zakaz spożywania wieprzowiny (którą przecież jedzono) i paru innych pokarmów. Bardziej prawdopodobne jest po prostu oddziaływanie pewnego społecznego tabu, podobnie jak dzisiaj mało kto chciałby w Polsce delektować się np. mięsem psa. Zresztą wcale nie jest tak, że koniny totalnie nie jedzono. W czasie wojen napoleońskich (zwłaszcza w ich późniejszym okresie) żołnierze (a więc chłopi z pochodzenia) często je spożywali (choć raczej z totalnego braku czegokolwiek innego, nawet warzyw, niż z upodobania do niego).

        • R

          Nie bardzo chce mi sie wierzyc w te gnijaca konine i niejedzenie jej z zasady. Jezeli glod byl tak wielki zjadano wszystko. Konie, psy, koty, wrony, a nawet ludzi. Zaden zakaz nie jest tak silny, nawet przed kanibalizmem, zeby powstrzymac to co robi z czlowiekiem prawdziwy glod. Dieta oparta na kaszy, grochu i kapuscie, nie jest niczym niezwyklym na swiecie. Takze w Chinach, gdzie kleki glodu i powodzi znano odd tysiacleci i uwazano za jedno z najgorsze dosiwadczenie przez bostwa… Tam do dzis ludnosc wiejska zywi sie kapusta, wcale nie ryzem, a na pewno nie miesem.
          Nie znano ziemniakow i jedzono kasze i soczewice. Dzis taka dieta jest uwazana za zdrowa, dobra dla organizmu, modna. Jednoczesnie w XIX wieku to zaczal ksztaltowac sie i rozwijac ruch wegeterianizmu jako lepszego, zdrowego zycia, tyle, ze nie wynikla tak jak dzis z checi ratowania zwierzat czy wiedzy medycznej, ale czegos na ksztalt filozofii, religii, ze mieso psuje duchowosc. Poza tym realiaa byly takie, ze faktycznie czy ktos chcial czy nie chcial, to w wiekszosci i tak byl jaroszem, a mieso widzial moze raz na miesiac.
          Wracajac do koniny. W okresie wielkiegoego glodu znikala wszelka zywozna, ktora mozna bylo zjesc, wystarczy poczytac o oblezeniach miast, twierdz.
          W czasie Powstania Warszawskiego, w Gettcie i poza nim ludzie tez jedli wszystko. Miejskie golebie i konine czy psine, kocine jak najbardziej.
          Jakos przezywano na brukwi i zupach z obierek, ktore dzis rozni oszolomi uwazaja za trujace i zeby zeimniakow absolutnie nie jest.
          Nas nazywano chryczkosiewcami, bo jadlo sie u nas gryke, zawleczona przez Tatarow.
          Kiedy czytam o wielkim glodzie na Ukrainie z powodu zabierania zboza, zastanawia mnie czemu ci ludzie nie uprawiali wlasnie kaszy, grochu, kapusty… Dawalo sie z tego wyzyc, wykarmiv rodzine i bez zboza, i bez miesa. Za tym glodem stalo cos jeszcze, odpowiednia indoktrynacja, zeby wlasnie nic z tym nie robic, zeby nie myslec i nie szukac takich alternatyw. Na przednowku chlopstwo zawsze szlo do lasu i czerpalo z niego. Niekoniecznie zwierzyne. Z tego tez ludzie wyzywali, przeciez nie kazdy byl chlopem z ziemia i zbozem…
          Wielki glod, to tez glod w miastach, gdzie uciekali ludzie, a gdzie naprawde nie mogli znalezc nic do jedzenia jak nic nie mieli. Jezeli mieli skrawek ziemi, koze, kure, naprawde mogli wyzyc. Patrze na podobne sytuacje w Azji i tam ludzie umierali jak naprawde nie mieli jak wytowrzyc sobie czegokolwiek do jedzenia lub rzeczywiscie im zabraniano jakiejkolwiek alternatywy. Wiecej ludzi zabijaly jednak choroby bedace skutkiem glodu.
          Za prlu byla dostepna konina, tez ludzie sie wzbraniali, a to bylo naprawde dobre i smaczne mieso.

        • APAP

          Szkołę powszechną ukończył każdy a wszystkich przykazań Kościoła nie przestrzega absolutnie nikt włącznie z Kościelnymi bossami.Przysłowie mówi że ryba psuje się od głowy a co jest symbolem chrześcijaństwa

      • Dariusz Omernik Odpowiedz

        Skoro umierali z głodu to znaczy że nie mieli nie tylko mięsa ale także chleba i czegokolwiek więc jakie znaczenie miały jakiekolwiek zakazy?Tytuł tego artykułu jest idiotyczny i bezsensowny.

      • Dariusz Omernik Odpowiedz

        Skoro umierali z głodu to znaczy że nie mieli mięsa ale też chleba i czegokolwiek innego.Jakie znaczenie w tej sytuacji miałby kościekny zakaz?Tytuł jest idiotyczny i tendencyjny.Autor tak obiektywny że na pewno znajdzie zatrudnienie w TVN24 albo w Pisowskiej TVP.Tam potrzebują takich „rzefelnych”

    • Anonim Odpowiedz

      przesadzasz. skoncentruj się na cudzie w Legnicy oraz udziale apb Paetza w wiadomych obchodach i nie twórz teorii spiskowych bezbożniku

  1. Krzysztof Surma Odpowiedz

    Już miałem dissować za obrazę Kościoła ale patrze na nazwisko Zimmerman i pracodawcę Onet i wszystko jasne…

      • Joanna Rogowska Odpowiedz

        @Gupolak tak to jest problem, gdy Niemcy mają w swoich rękach większość mediów w Polsce i wszędzie publikują jeden wielki spam zwłaszcza na tematy związane z Kościołem…

        • Mateusz Zimmerman

          Wzmiankę o Bartoszewskim w moim poprzednim tekście jakiś czytelnik uznał za dowód, że „Żyd broni Żyda”.
          Teraz wzmianka (udokumentowana) o Kościele Katolickim, który potępiał jedzenie koniny przez głodujące chłopstwo – jest dowodem na uczestnictwo autora w germańskim spisku w mediach, „zwłaszcza na tematy związane z Kościołem”.

          Obsesjonaci, zdecydujcie się :-)

        • gupolak

          a jednak macie ze sobą problem , wytykanie błędów nie jest atakiem wszelakiej maści niemców, żydów, cyklistów i wegetarian a próbą naprawy , KK popełniał w swojej historii wiele błędów i popełnia je nadal ……

        • Bulla

          Dlaczego wszyscy bronią kościoła? to są przedstawiciele obcego państwa Watykan i ich jedyną rolą jest wprowadzenie kontroli totalnej nad życiem wiernych i niewierzących

    • Nasz publicysta |Rafał Kuzak Odpowiedz

      Drogi pacie, wręcz przeciwnie. Bardzo sobie cenimy współpracę z Panem Mateuszem i liczymy, że nadal będzie dla nas pisał tak dobre teksty jak ten.

      • abcee Odpowiedz

        A my czytelnicy będziemy musieli bardziej krytycznie podejść do waszego portalu i przestać linkować na portalach społecznościowych.

        • APAP

          Mów za siebie i pisz tylko i wyłącznie w swoim imieniu.Nie chowaj się za plecami czytelników.Brak cywilnej odwagi.

        • Nasz publicysta |Rafał Kuzak

          Drogi abcee mamy wolny kraj (jeszcze), więc naprawdę nikt nikogo nie zmusza do czytania naszych artykułów. Jest wiele innych portali historycznych, zatem każdy może znaleźć coś dla siebie.

        • mariachi77

          Przecież nikt cię nie zmusza do wchodzenia na tę stronę. Możesz skoncentrować się na arcy katolickich i super prawdomównych stronach radia z ryjem.

      • opolanka Odpowiedz

        Mnie osobiście artykuł się podobał.
        Mój dziadek, z galicyjskiej wsi, już po odzyskaniu niepodległości przez Polskę za zarobione pieniądze kupował bilety na statki do Nowego Jorku dla rodzeństwa. Wysłał wszystkich, sam został, bo miał dobrą pracę. W polskiej rafinerii. Bieda była w okresie międzywojennym nie tylko w Galicji. Zapóźnienia cywilizacyjne na ścianie wschodniej widać do dzisiaj
        A pretensje powinniśmy mieć do zaborców i do Polaków, którzy dopuścili do zaborów.
        Potem II wojna światowa, babcia zmarła z głodu w 1942 r. dziadek przeżył ją kilka lat.
        I znowu można mieć pretensje do Niemców i aliantów, którzy nie wywiązali się z takiej zwykłej ludzkiej pomocy.
        Co do kościoła, różnie można oceniać, na pewno jednak dawał nadzieję, nawet tym co marli z głodu. A że nikt chudego plebana nie widział? Za to mieli podagrę, wysokie ciśnienie lub cukrzycę.

        • nie lubię powtarzanych bezmyślnie bzdur

          a co mieli do biedy galicyjskiej zaborcy, bieda tam to pozostałość państwa sarmackiego, rozdrobnienia gospodarstw i trudniejszych warunków klimatyczno-glebowych, Galicja była straszliwie zacofana w stosunku do innych dzielnic cesarstwa, nawet na Bałkanach, zaborcy zaprowadzili całą masę reform, m in Józefiańskie i Tereziańskie, wyzwolili chłopstwo, skodyfikowali powinności i prawa chłopstwa, wprowadzili trwający wiele dziesiątków lat program ulg podatkowych i zapomóg dla przedsiębiorców działających w Galicji, sprowadzono zachętami wykształconych urzędników, nauczycieli rzemiosł i przeds. czes. poch., wprowadz. system powsz. szkół itp itd, poza tym władzę samorządową prowadziła miejscowa ludność, generalnie za władzy C-k miasta i wsie się podniosły z cywilizacyjnego upadku ostatnich lat Rz. Szlach., małopolska szlachta polska stała murem za Cesarstwem, bo nigdy w historii nie miała takich możliwości robienia karier i zarobków

  2. maniek Odpowiedz

    nie wmówicie mi że ludzie którzy w obliczu śmierci głodowej są w stanie stać się kanibalami nie skorzystali by z okazji zjedzenia padłego konia bo kościół im zabronił… również czytam tutaj że na całą rodzinę przypadał jeden kożuch i jedna para butów ale patrzę na ten rysunek „Niedola rolnika” i jakoś wszyscy mają kożuchy i buty jakoś golasów nie widzę, jak niektórzy słusznie zauważyli media w Polsce w większości są w obcych rękach i to w czasach „wolności prasy” jak myślicie jaka wolność była pod zaborami? jak o Polsce pisali politrucy chcąc wmówić ruskiemu chłopu że może nic nie ma bo mu wszystko zabierają ale Polacy to mają jeszcze gorzej niż on? „oficerowie polityczni” „komisarze” jakie dostojne nazwy dla zwykłych propagandzistów, dziś może nazywają się dziennikarzami czy publicystami ale robią to samo tymi samymi metodami, jaki obraz Polski będą miały przyszłe pokolenia czytając np. GW? powiedzą że tu żydów z widłami i pochodniami ganialiśmy, jaki obraz będą mieli czytając dzisiejsze Rosyjskie gazety? powiedzą że to my majdan rozkręciliśmy i na Ukrainie ich wojsk nie ma i nigdy tam nie było za to Polacy tam walczą mordując kobiety i dzieci, nie przeczytacie że jacyś tam Polacy zrewolucjonizowali proces produkcji grafenu tylko że jakaś firma w USA jako pierwsza na świecie zaczęła go produkować na masową skalę przy użyciu nowatorskiej technologii, co do analfabetyzmu można się zgodzić ale nie napisano czemu zaczęto z nim walczyć szczególnie pod zaborami, o ile kiedyś ludzie przekazywali sobie wiadomości drogą pantoflową przy okazji dyskutując czy zmiany są dobre czy złe to dla okupantów stało się jasne że przy pomocy prasy drukarskiej i przybiciu do drzewa we wiosce jakiegoś komunikatu mogą dotrzeć do każdego zamiast wysyłać urzędnika który po ogłoszeniu „niepomyślnej nowiny” był by tam w najlepszym razie przegoniony kijami, dziś te same funkcje spełnia radio i TV, co zrobisz gadającej głowie z TV jak ci powie że ukradnie ci połowę kasy którą odkładałeś na emeryturę lub że nagle zniknie ci z konta 20% oszczędności? co najwyżej rzucisz kapciem w szklany ekran, wyprowadzanie Polaków z „wieków ciemnoty” miało konkretny cel polityczny, dziś tez mamy w najbogatszych krajach europy zachodniej ok 20% analfabetów wtórnych umieją czytać i pisać ale nie wiedzą co dokładnie przeczytali, nie potrafią wyciągnąć logicznych wniosków i przewidzieć konsekwencji które ich czekają z tego co właśnie przeczytali, czemu w szkołach nie ma takich przedmiotów jak w „ciemnogrodzie” czyli logiki i filozofii? łapiemy się na chwytliwe hasełka jak z „jednym kożuchem na całą rodzinę” a nie widzimy rysunku przedstawiającego że każdy miał kożuch a chodziło o głód bo byliśmy rabowani i o choroby często wynikające właśnie z niedożywienia, mówimy o analfabetyzmie a nie wspominamy w jakim celu pierwotnie go zwalczano, mówimy o emigracji „nędzarzy” do ameryki ale na samym rysunku czy filmach dokumentalnych każdy ubrany wszyscy mają buty a i za podróż pewnie musiał zapłacić choć „nie widzieli pewnie na oczy pieniędzy” pewnie za statek do USA płacili workami ziemniaków, mówimy o zarobkach 1$ dziennie a nie mówimy o sile nabywczej tego dolara w tamtych czasach

    • APAP Odpowiedz

      Autora tam nie było ,On tylko użycza nam fragmenty prac ówczesnych autorów .Z pretensjami spózniłeś się o 150 lat

      • maniek Odpowiedz

        może autora tam nie było ale skoro jest historykiem a przynajmniej pisze o historii to na pewno wie że Polska przed tym okresem była nazywana „spichlerzem” Europy, jeśli w Polsce umierano z głodu warto napisać co się takiego stało że ze światowej potęgi staliśmy się nędzarzami, warto napisać że mieliśmy najtańsze i najlepszej jakości bezkonkurencyjne zborze, warto napisać że zaczęliśmy konkurować z Anglią w produkcji maszyn może nie tak dobrych ale dużo tańszych i praktycznie zaczęliśmy przejmować cały rynek Rosyjski, warto napisać kogo tym zdenerwowaliśmy i kto zaczął nam tutaj organizować i sponsorować powstania, kto wprowadził lichwę, kto zaczął rozpijać naród, bo czytając ten tekst można dojść do wniosku że to dzięki zaborcom wyszliśmy z analfabetyzmu a wcześniej to siedzieliśmy na drzewach i obrzucaliśmy się kupami, chrzest przyjęliśmy już dawno co takiego się stało że przez kościół zaczęliśmy nagle głodować (bo taki wniosek płynie z tego artykułu), jako rzetelny historyk jeśli za takowego się uważa nie powinien opierać się na stronniczych pojedynczych źródłach i tzw. świadkach historii a opisać pełen obraz i korzystać ze wszystkich dostępnych źródeł których jest mnóstwo, jeśli chce opisywać tylko wybranych autorów pod konkretne teorie niech nie pisze że było tak i tak, tylko że wg. tego i tego autora było tak i tak, nie mam dużej wiedzy w tym zakresie i żaden ze mnie ekspert ale co ma powiedzieć ktoś kto jest zupełnie zielony chce dowiedzieć się czegoś o historii swoich przodków i czyta takie rzeczy?

        • Tomasz

          maniek – pełna zgoda. Artykuł, to takie masło maślane. Wszystko naciągnięte pod jedno zdanie krytyki na temat kosciola. Przeciętny czytelnik nawet nie zauważy, że Polska była pod zaborem i to nie Polacy winni sa za taki obrót sprawy. Też nie wierzę, że konie się po lesie walały, a ludzie nie jedli bo im Kościół zakazał (a tym samym nakazał zdychac z głodu). Konie jadano od setek lat, chociażby przy oblężeniach miast, więc nie widze powodu, żeby nagle ktoś tego zakazał.

        • mariachi77

          Tomasz – Nie Polacy winni są za taki obrót sprawy? A kto? Pigmeje? Tasmańczycy?
          maniek napisał: „Polska przed tym okresem była nazywana „spichlerzem” Europy”

          Dostarczając na rynki europejskie całe 5% pszenicy? To teraz jesteśmy tylko troszkę gorsi w produkcji próżniopławów. Łyknąłeś przedrozbiorowy spam kilku arystokratów, którzy dorobili się majątku na niewolniczej pracy chłopów pańszczyźnianych. Polska miała z tego guzik z pętelką.

  3. Anonim Odpowiedz

    artykuł niby ciekawy, niby sporo się dowiedziałem, ale co to za tytuł, …Kościół zabraniał jeść mięsa… na trzy strony: jedno zdanie było w tym temacie i tylko o koniach, pogratulować, to się nazywa manipulacja widocznie walka z Kościołem popłaca; przestaję obserwować te ciekawostki, bo powołują się na mało wiarygodne źródła i nie potrafią przyznać się do błędu, odradzam :-) (głównie dlatego: http://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/02/01/polacy-mordowali-nie-tylko-w-jedwabnem-trzy-pogromy-ktorych-powinnismy-sie-wstydzic/) i to wszystko napisał ateista :-)

  4. kobieta Odpowiedz

    Autor pisze że zawinił kościół …nie zgadzam sie z tym bo w obliczu głodu człowiek nie posłuchałby kościoła a po drugie jak kościół był winien tylu nieszczęśc dlaczego właśnie na tych terenach a szczególnie w górach jest najwiecej ludzi wierzacych ?

    • Anonim Odpowiedz

      byłem 15 razy w Indiach – religia zabrania jesc krowy -i ludzie umierają obok krów z głodu -na pewno muzułmanin woli umrzec niż zjeść swinine -podobnie wielu europejczykow woli umrzec /niż zjeść ludzine / =jadłem legalnie / łożysko ludzkie – bardzo dobre -na surowo i jak jajecznica ////

  5. Anna Odpowiedz

    No, nie wiem. Czasem udają Wam się te artykuły. Częściej jednak mam wrażenie, że ktoś nie miał czasu albo pomysłu i ot, tak, napisał co mu ślina na język przyniesie.
    Tytuł ma się nijak do tekstu.
    Zresztą… Co w tym artykule jest ciekawostką historyczną?

  6. Anonim Odpowiedz

    Coś w zachowaniu Galicjan z tamtego okresu zostało , miałem pracodawców pochodzących z tamtych terenów którzy przybyli na Mazowsze po wojnie . Zapałka na czworo , sprawdza sie u nich idealnie . płaca najlepiej 200 zł i soboty z niedzielami . jak to sie mówi z wiochy można wyjść ale z Galicji nigdy ?

  7. Czytacz Odpowiedz

    Obszerne komentarze. Kościół zawinił wobec Polski i Polaków wielokrotnie, ale czy akurat w tym przypadku? Mam wątpliwości. Artykuł mi się podobał panie Mateuszu.

  8. Anonim Odpowiedz

    Jesze jedna meta plująca na Polaków obarczająca germańską bestie austrii za głód galicyji .Przecież o to chodziło aby wyzdychali albo wypie…..i ze swojej ojczyzny. Finałem był obywatel Austrii Hitler i jego Babi Jar z milionami pomordowanych

    • iwa Odpowiedz

      Ja koscioła nie lubie i bardzo dobrze ,ze pisze sie prawde o kosciele to organizacja zbrodnicza, która zrobiła i robi Polsce i Polakomnajwieksza krzywde w historii. podła organizacja przestepcza i mam gdzies twój kosciół, bez koscioła Polska była by lepszym krajem a jak ci sie nie podoba to nie czytaj to dla takich ludzi jak ja idz na inne strony.

  9. dizio Odpowiedz

    Pisanie w taki sposób o czasach w ktorych się nie żyło, to bezsensowny słowotok. Niektorzy twierdza, ze to wlasnie zabory pozwoliły Polsce na dostęp do nowych technologi ( ile fabryk, portów, wielkich przedsięwzieć na terenie południowej Polski ma korzenie niemieckie). Sporadycznie z pewnoscia bywaly opisane sytuacje, ale rownie dobrze, ktos za 200 lat moze opisac dzisiejsze czasy jako wyzysk pracownikow w marketach i nic poza tym.

  10. marcin Odpowiedz

    Żyd niczego mądrego nie napiszę tylko anty polskie i antykatolickie treści tak nam dziekujecie Polakom . Gdyby nie my Polacy nasi dziadkowie skończyli byście w Treblince . Nieważne ile za to placiliscie ale wasze dzieci żyją i piszą takie bzdury !

    • Kantymir Odpowiedz

      Ale modlicie sie do Żyda, który nic z Polską nie miał wspólnego i nawet królem zrobiliście więc o co chodzi? W Biblii nic nie pisze o Polsce/Lechii. Pokaż mi w Polsce Nazaret, Betlejem i co to ma wspólnego z nami. Żydowskie bajki są waszym wyznacznikiem i „prawdą” więc dlaczego plujesz na Żydów? Większość tych obrońców wiary była by parobkami dworskimi albo chłopami niewolnikami.

  11. dodekagram Odpowiedz

    A co jest dzisiejszą Galicją, patrząc na warunki życia czy stan zabudowy ? Dziś Galicja nadal słynie z emigracji, ale domy ma najbardziej wystawne w Polsce i najwyższą długość życia, mimo pozostania regionem wiejskim i zabobonnym. Gdzie widać biedę najbardziej ? Przede wszystkim na wsiach i w małych miastach ziem odzyskanych oraz w okolicach Łodzi, Kutna i Włocławka gdzieniegdzie. Tam najwięcej Polski „w ruinie”. Dochody wyższe niż w Galicji (z wyjątkiem Krakowa czy okolic Wadowic, Bielska), ale bieda jakby bardziej widoczna

  12. WOJAK Odpowiedz

    GŁUPEK – BUDUJE WIELKI DOM – ZAMIAST SIE KSZTAŁCIC – ZWIEDZAC SWIAT – KONIECZNIE Z BALKONEM – CHOCIASZ NA WSI BALKON NIEPOTRZEBNY – I DUZO WIWERZYCZEK JAK W KOSCIELI=E – POKOJ GOSCINNY NA POKAZ CO SIE GO WOGOLE NIE UZYWA – — KSIEZA ZAJMOWALI SIE SZKOLNICTWEM – TOTALNIE IM TO NIE WYSZŁO

  13. xyz Odpowiedz

    „w zamieszkanej przez Ukraińców Galicji Wschodniej”? – w Małopolsce Wschodniej (nie Galicji!) mieszkali też Polacy (polski Lwów!), Żydzi, Ormianie, Niemcy, Czesi, etc. Nawet popularyzując wiedzę nie godzi się fałszować podstawowych faktów.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.