Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Usługi pogrzebowe. Największy postrach starożytnych Egipcjan

(Znienawidzony) specjalista przy pracy.Masz złe doświadczenia z nieuczciwym zakładem pogrzebowym? Ksiądz zalazł Ci za skórę? A może cwany grabarz zrobił Cię na szaro? Ciesz się, że nie żyjesz w starożytnym Egipcie. Załatwienie uczciwego i porządnego pochówku było tam istną drogą przez mękę.

Branża pogrzebowa już w czasach starożytnych rządziła się podobnymi prawami, jak dziś. Balsamiści mieli swoje rejony, na których byli nie do ruszenia. Jeśli ktoś chciał pochować bliskich, musiał przyjąć ich warunki. Zachowały się papirusy, w których dziesięciu balsamistów z Hawary należących do dwóch rodów złożyło przysięgę – zobowiązanie do trzymania się granic kontrolowanego przez siebie terytorium. Czytamy w niej:

Są trzy rejony (…), gdzie mamy wypełniać funkcję balsamisty, namaszczać maścią oraz nie pozwolić innym na dokonywanie w naszym imieniu przepisanych ceremonii, żadnego z rodzajów na świecie oraz na wykonanie wyżej wymienionych.

Śmierdząca robota

Praca balsamistów nie była zbyt wdzięczna. Balsamowanie wymaga kontaktu z wydzielinami, chemikaliami i ciałem nie zawsze pierwszej świeżości. A wszystko to w bezlitosnym, upalnym klimacie.

Czterech synów Horusa. Naczynia, do których trafiały usuwane z ciała narządy zmarłego (fot. Kamil Janicki; Luwr w Paryżu).

Czterech synów Horusa. Naczynia, do których trafiały usuwane z ciała narządy zmarłego (fot. Kamil Janicki; Luwr w Paryżu).

W efekcie praktyki związane z przygotowaniem ciała do pogrzebu trzeba było przeprowadzać na powietrzu. Zazwyczaj na wzgórzach, pod namiotami, w pobliżu wody, gdzie wiatr rozwiewał smród. Anubis, bóg zaświatów i patron balsamistów nie bez powodu posiadał dwa przydomki: „Ten, który mieszka w namiocie” oraz „Ten, który znajduje się na wzgórzu”.

Rozpruwacz – a kysz!

Mumia ze zbiorów Muzeum Watykańskiego (fot. Sherurcij).

Mumia ze zbiorów Muzeum Watykańskiego (fot. Sherurcij).

Procesem, czy może raczej rytuałem mumifikacji zajmowali się ludzie wyspecjalizowani w swoim fachu. Mimo, że byli niezbędni, aby umożliwić zmarłym przejście do krainy śmierci, traktowano ich różnie.

Jeden z balsamistów zwany „rozpruwaczem” lub „rozcinaczem”, miał za zadanie usunąć część wnętrzności (żołądek, jelita, płuca, wątroba – tak zwanych. „czterech synów Horusa”) przez nacięcie wykonane za pomocą obsydianowego noża z lewej strony podbrzusza. A gdy już zrobił swoje, był brutalnie przepędzany jako „nieczysty”. Według relacji Diodora Sycylijczyka, który odwiedził Egipt w 59 r. p.n.e.:

Następnie tak zwany nacinacz wykonuje nacięcie – zgodnie z tradycją kamieniem etiopskim – i natychmiast rzuca się do ucieczki, a wszyscy obecni pędzą za nim, obrzucając go gradem kamieni, miotając na niego przekleństwa i starając się dosięgnąć jego głowy.

W ich oczach bowiem każdy, kto zadał gwałt ciału człowieka pochodzącego z tego samego plemienia lub zranił je, uczynił mu krzywdę.

Zmarła Ci żona? Poczekaj, aż zgnije

Niektórzy balsamiści bardzo lubili swoją pracę, przykładając się do niej zwłaszcza, gdy w ręce trafiały im młode, atrakcyjne dziewczyny. Przypadki nekrofili zdarzały się często, a relacje o nich otrzymujemy już od starożytnych: Herodota czy Ksenofona z Efezu.

Usługi pogrzebowe. Postrach szeregowych Egipcjan...

Usługi pogrzebowe. Postrach szeregowych Egipcjan… (fot. Kamil Janicki; Muzeum Luwru)

Ten pierwszy pisał, że balsamiści zazwyczaj wypędzali ze swojego grona nekrofili, jeśli takowych złapali na gorącym uczynku. Drugi donosił o przypadku mężczyzny, który zamiast zabalsamować i pochować żony, postanowił trzymać je w swojej sypialni. Najwyraźniej uznał, że przysięga małżeńska nadal obowiązuje.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (5)

  1. Buba Odpowiedz

    Nie wiem, czy „przyłapanie na GORĄCYM uczynku” jest w tym wypadku szczęśliwym określeniem. :p
    Poza tym bardzo ciekawy artykuł.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.