Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Żydzi na Madagaskar! Alternatywna wersja historii

Madagaskar może poszczycić się pięknymi krajobrazami. Niestety, ziemia jest tam nieurodzajna a klimat nie sprzyja europejczykom. (fot. MAURO Didier; lic. CC ASA 3.0).Na temat niespełnionych aspiracji kolonialnych II RP napisano już naprawdę wiele. Jednak, co by się stało gdyby historia potoczyła się inaczej i dajmy na to Madagaskar faktycznie trafiłby w nasze ręce?

Madagaskar, jako polska kolonia, jest bliski sercu wielu rodaków nad Wisłą. Swego czasu nawet pewien bardzo znany podróżnik, który boso przemierza świat, w jednym z odcinków swojego programu ubolewał, że nie doszło do zajęcia przez Polaków tropikalnego lądu. Barwnie opowiadał przy tym, jak to czwarta największa wyspa świata stanowiłaby skrawek niepodległej Polski po zniewoleniu naszego kraju przez Związek Radziecki.

Rzecz jasna, w tej wizji Polacy i Malgasze żyją w pełnej zgodzie i harmonii, zaś o żadnej dekolonizacji nie ma mowy. Zupełnie inaczej sprawa prezentuje się w książce Ziemowita Szczerka pt. „Rzeczpospolita zwycięska. Alternatywna historia Polski”.

W okresie międzywojennym bardzo modnym hasłem było domaganie się kolonii dla Polski. Jednym z głównym obiektów naszych kolonialnych aspiracji był Madagaskar.

W okresie międzywojennym bardzo modnym hasłem było domaganie się kolonii dla Polski. Jednym z głównym obiektów naszych kolonialnych aspiracji był Madagaskar.

Nie chcą nam dać Madagaskaru, to sobie go kupimy

Polskie zainteresowanie Madagaskarem – jak zauważał w pracy „Dyskurs kolonialny w  Drugiej Rzeczypospolitej” M.A. Kowalski – sięgało już lat 20. minionego stulecia. Jednak cała sprawa nabrała rumieńców w drugiej połowie lat 30.

Wzmożona fascynacja potencjalną kolonią wiązała się ściśle z próbami rozwiązania „kwestii żydowskiej”. Krótko mówiąc, Madagaskar miał się stać miejscem do którego mogliby emigrować polscy starozakonni.

W 1937 r. na Madagaskar wyjechała nawet mieszana polsko-żydowska komisja pod kierownictwem majora Mieczysława Lepeckiego. Efekty jej pracy nie napawały optymizmem. Okazało się, że na wyspie panuje niesprzyjający klimat, a na domiar złego ziemia jest mało urodzajna, co skutecznie przekreślało szanse na masową emigrację rolniczą.

Nie miało to jednak większego znaczenia, gdyż władze francuskie, które początkowo wykazywały pewne zainteresowanie tematem – pod naciskiem opinii publicznej – i tak szybko wycofały się z całego przedsięwzięcia. Później wybuchła wojna, która raz na zawsze zamknęła kwestię polskich aspiracji kolonialnych.

W 1937 r. na Madagaskar wyjechała komisja mająca sprawdzić możliwości kolonizacji wyspy. Na zdjęciu jej kierownik mjr Mieczysław Lepecki rozmawia z Malgaszami.

W 1937 r. na Madagaskar wyjechała komisja mająca sprawdzić możliwości kolonizacji wyspy. Na zdjęciu jej kierownik mjr Mieczysław Lepecki rozmawia z Malgaszami.

Tyle fakty. W alternatywnej wersji naszej historii autorstwa Ziemowita Szczerka Polacy – przy pomocy Francuzów i Anglików – gromią hitlerowskie Niemcy. II RP staje się prawdziwym mocarstwem a do naszego kraju szerokim strumieniem płyną zagraniczne pożyczki. Właśnie za nie w latach 40.  kupujemy od Francji wymarzony Madagaskar. I jak na tym wychodzimy? Zgadliście. Oczywiście jak Zabłocki na mydle.

Komentarze (14)

  1. Bzdury bzdurami bzdury poganiają Odpowiedz

    Alternatywna wersja historii? Nie było nie ma i nie będzie. Zamiast pisać brednie co by było gdyby, trzeba zacząć pisać i robić „co i jak będzie gdy…” Trzeba myśleć co zrobić żeby Polska znów stała się mocarstwem a nie gdybać i snuć nierealne wydumania.

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

      Obawiam się, że od czasów, gdy byliśmy mocarstwem minęło już tyle wieków, a sytuacja geopolityczna uległa takim przemianom, że raczej w najbliższej przyszłości mocarstwowość nam nie grozi. Stety lub niestety, jak kto woli.

  2. Bolesław Chrobry Odpowiedz

    Podejrzewam, że właśnie tak by się to potoczyło. Jeżeli bylibyśmy mocarstwem to zapewne traktowalibyśmy rdzennych mieszkańców jak podgatunek. To jest paradoks – zajmowanie i kolonizowanie wyspy kończy się tym, że jej rdzenna ludność schodzi na dalszy plan. Przy jakiejkolwiek harmonii nawet na Madagaskarze udałoby się zbudować ośrodek ciekawy i być może ze średnim potencjałem ekonomicznym.

  3. Anonim Odpowiedz

    A czy lepiej byłoby dzisiaj wejść w przyjacielskie, bliskie stosunki z tym państwem? Albo z jakimkolwiek innym egzotycznym? Może tutaj jest przyszłość? Ale to chyba zbyt nowatorskie, rzady państwowe mają inne priorytety..Dziś liczą się zyski, i to w bliskiej perspektywie…

  4. stasio Odpowiedz

    a ja uważam że dobrze by było gdyby doszło do realizacji tego plany. choć trochę POLSKI po wojnie zostało by nam a tak to tylko komuna lub emigracja.

  5. AnnaDulder Odpowiedz

    Proszę o rozszerzenie tematu „kwestii żydowskiej”. Kto wysuwał takie tezy i czy chodziłoby tu o dobrowolny czy przymusowy wyjazd?

  6. Anonim Odpowiedz

    Mam pytanie odnośnie warunków dotyczących rolnictwa na Madagaskarze, czy są one na tyle złe że polscy chłopi mogli by sobie z nimi nie poradzić? W okresie międzywojennym duża liczba polskich emigrantów osiadła w brazylijskim i argentyńskim interiorze, gdzie udało się im z powodzeniem zaaklimatyzować. Poza tym na Madagaskarze żyło wtedy ponoć tylko 2 mln ludzi.

  7. Edward Odpowiedz

    Wydaje mi się, że autor artykułu powinien obejrzeć ów odcinek boso Przez Świat, gdzie jest mowa o Madagaskaru. Jest w nim mowa o tym, że wnioski komisji wysłane na Madagaskar były błędne, bowiem nieurodzajna ziemia rzekomo występuje na jednej stronie wyspy. Poza tym Cejrowski udowadnia, że chłop z Kresów i tam dałby sobie radę. Co jest zatem prawda?

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

      Autor artykułu oglądał program Cejrowskiego i to dokładnie :), a czy chłop z Kresów dałby sobie radę na Madagaskarze? Osobiście mam spore wątpliwości, biorąc pod uwagę np. to jak wyglądała sytuacja z polskimi kolonistami w Angoli. No ale to już pozostanie na zawsze w sferze dywagacji.

      • Przem Odpowiedz

        Czytałem Pana artykuł na temat kolonizacji Angoli, ale nie ma tam ani słowa o tym jak konkretnie poradziła sobie z prowadzeniem gospodarstw grupa tych kilku kolonistów. Tekst dotyczy problemów natury politycznej

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.