Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Angola polską kolonią? Sny o równikowym Eldorado

Polscy koloniści w Angoli (fot. "Morze", 1938).Jakiś czas temu pisałem o tym jak to Liga Morska i Kolonialna (LMiK) chciała za pomocą nocników skolonizo… wróć! Nawiązać stosunki handlowe z Liberią. Dzisiaj przyszedł czas na kolejną porcję informacji o poczynaniach naszych domorosłych kolonizatorów Czarnego Lądu. Tym razem wybierzemy się wraz z nimi na „podbój” Angoli.

W okresie międzywojennym Angola, była największą portugalską kolonią. Milion dwieście tysięcy kilometrów kwadratowych na papierze robi wrażenie, jednak kraj był bardzo słabo zaludniony. Pod koniec lat 30. zamieszkiwało go zaledwie około 2,5 miliona ludzi, w przeważającej mierze autochtonów. Obszar ten posiadał – i nadal posiada – wiele bogactw naturalnych, takich jak rudy metali (w tym szlachetnych), diamenty, ropa naftowa czy gaz ziemny. Dodatkowo z racji równikowego klimatu dobrze rozwijały się tam uprawy kawy, bawełny oraz kauczuku.

Angola dobrym terenem dla polskiej ekspansji kolonialnej!

Wszystkie te czynniki sprawiły, że w 1927 r. Angola znalazła się na celowniku Ligi Morskiej i Rzecznej (poprzedniczki LMiK). Już 22 kwietnia 1928 r. do Lizbony udał się prezes Związku Pionierów Kolonialnych (jednej z sekcji Ligii), Kazimierz Głuchowski.

Angola jest o... tutaj. Na mapie z 1930 roku.

Angola jest o… tutaj. Na mapie z 1930 roku.

Celem podróży – jak donosił organ Ligii, miesięcznik „Morze” – było wdrożenie pertraktacji z rządem portugalskim względnie kompaniami kolejowymi w Angoli, w sprawie uzyskania terenów w Angoli, odpowiednich dla polskiej ekspansji kolonizacyjnej. Po jego powrocie do kraju 15 maja, czerwcowy numer „Morza” informował:

Zbadanie sprawy w stolicy metropolii utwierdza jeszcze Związek w przekonaniu, że Angola nadaje się do kolonizacji rolnej i osadnictwa polskiego. Pan Gołuchowski spotkał się w Lizbonie z żywym zainteresowaniem u czynników miejscowych, związanych z Angolą gospodarczo, które są skłonne do całego szeregu ułatwień dla akcji polskiej.

Dalsze akcje potoczą się wobec tego żywo, idąc już w kierunku praktycznej realizacji projektu.

Istotnie sprawy potoczyły się „żywo”. Na łamach prasy (zarówno ligowej, jak i codziennej) co i rusz pojawiały się artykułu popularyzujące Angolę, jako dogodne miejsce do przeprowadzki. Wydano nawet kilka broszur poświęconych kwestiom związanym z warunkami geograficznymi i realiami działalności gospodarczej w tamtym rejonie. Co oczywiste, oceniano w nich bardzo pozytywnie perspektywy dla polskiej ekspansji gospodarczej.

Zbiór fotografii Angoli z miesięcznika "Morze": krajobrazy, praca na roli, transport i domy kolonistów.

Zbiór fotografii Angoli z miesięcznika „Morze”: krajobrazy, praca na roli, transport i domy kolonistów.

Wszystko to zaowocowało wysłaniem 14 grudnia 1928 r. przez Naukowy Instytut Kolonialny i Emigracyjny oraz Polską Stację Badań Tropikalnych specjalnej ekspedycji do tej portugalskiej kolonii. Celem wyprawy, na czele której stał Franciszek Łyp, było zbadanie na miejscu szans powodzenia ewentualnej polskiej akcji osadniczej.

Rezultaty rekonesansu okazały się obiecujące, ponieważ w Angoli – w przeciwieństwie do np. Brazylii – liczyły się nie tyle silne ręce, co raczej kapitał, gdyż na miejscu nie brakowało taniej siły roboczej. Jednak, aby odnieść sukces należało sporo zainwestować. Jak podaje w swej książce „Liga Morska i Kolonialna 1930-1939” Tadeusz Białas, Łyp szacował, iż kolonista musiał dysponować przynajmniej dziesięcioma tysiącami i dolarów (co stanowiło równowartość około 89 tysięcy ówczesnych złotych).

Czy wiesz, że ...

...podczas I wojny światowej choroby weneryczne stały się najlepszym pretekstem, aby choć na chwilę uciec od koszmaru walk? Innym rozwiązaniem były samopostrzały. Karano je jednak sądem wojennym, podczas gdy syfilis dawał wojennym bohaterom i dekownikom upragnione szpitalne łóżko.

...z powodu zatrucia grzybami zmarł sam Budda? Nastąpiło to po tym, jak zjadł potrawkę z grzybami podaną mu przez pewnego kowala. Zanim jednak następnego dnia wyzionął ducha, to przebaczył temu, kto zaserwował mu przez pomyłkę toksyczne danie.

...pod koniec 1914 roku około 10 procent oficerów i 3-4 procent pozostałych żołnierzy armii brytyjskiej wykazywało znamiona szoku nerwowego? W 1917 roku była to już prawie jedna czwarta walczących, a w drugiej połowie 1918 r. – aż 80 tysięcy żołnierzy!

...przed wybuchem I wojny światowej wszystkie strony przygotowywały się do brawurowej ofensywy, która w ciągu najwyżej paru miesięcy zakończy wojnę. Planów defensywnych nie przygotował prawie nikt.

Komentarze (10)

  1. Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

    Wybrane komentarze do artykułu znalezione na Fb

    Marta B.: I te sny o potędze kolonialnej pozostały niektórym do dzisiaj;)

    Aniela M. : takie same plany dotyczyły Madagaskaru

  2. Magdalena Anna Kowalska-Cichy Odpowiedz

    To jeszcze dwie (?) drobnostki do poprawy, obie na ostatniej stronie tekstu:

    Kolejna grupa kolonizatorów wyruszyła [szczęść – powinno być pewnie sześć] miesięcy później.

    Jakby na pocieszenie dodał, że już w niedługim czasie będziemy mieli w Polsce własną kawę, sadzoną [przez?] polskich osadników..

  3. Ciotka Odpowiedz

    To jednak Liga Morska i Kolonialna nie byla kolonialna tylko z nazwy. Rozbrajajace sa te wieczne polskie ciagotki wielkomocarstwowe – jakos nie slyszalam, by kolonii szukala sobie owczesna Czechoslowacja czy Bulgaria. Ba…Nawet i Austria. .;-)
    A pomysl z usadzeniem polskiego tylka w kraju specjalnie stworzonym przez dobrych ludzi dla wyzwalanych niewolnikow, jakim byla przeciez niepodlegla Liberia, to pomysl wyjatkowo malo smaczny (i to nie wzgledu na nocniki!), choc – jak sadze -sensowni inwestorzy byli i sa wszedzie mile widziani. I gdyby nie rozne Boko Haram…
    Moje gratulacje, panie Rafale! Potrafi pan korzystac ze zrodel i robic z nich smaczne, ciekawe, z werwa napisane kawalki.

  4. Paweł Odpowiedz

    Dobrze, że nie wzięliśmy udziału w kolonizacji Afryki. Z jej opłakanymi skutkami czarny ląd boryka się do dziś. Wraz z niewolnictwem i współczesnym wyzyskiem to historyczna plaga tego kontynentu. Mamy czyste ręce. Niestety tacy święci nie byliśmy o czym świadczą te artykuły. Nie okradliśmy czarnego lądu z jego bogactw tylko z jednego powodu: nie pozwoliła nam na to konkurencja.

  5. Paweł Odpowiedz

    Dobrze, że nie wzięliśmy udziału w kolonizacji Afryki. Mamy czyste ręce. Kolonizacja wraz z niewolnictwem oraz współczesnym wyzyskiem to historyczne plagi tego bogatego kontynentu i hańba dla całej ludzkości. Nie byliśmy jednak świeci o czym świadczą te artykuły. Nie okradliśmy Afryki tylko z jednego powodu: konkurencja nam na to nie pozwoliła.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.