Damy - empik

Gmach urzędu droższy niż opera paryska? Budowa Poczty Głównej w Gdyni

Autor: | 17 października 2012 | 25,308 odsłon

Afera przy budowie Poczty Głównej w Gdyni kosztowała stanowisko Bogusława Miedzieńskiego, który nigdy nie odzyskał już zaufania Józefa Piłsudskiego.Uważacie, że wielomilionowe przekręty przy przetargach publicznych to zmora naszych czasów? Dawniej wcale nie było lepiej. Ba, w międzywojennej Polsce, było dużo gorzej! Prasa co i rusz donosiła o tego typu aferach. Najgłośniejsza z nich pociągnęła za sobą nawet dymisję jednego z ministrów.

Wszystko zaczęło się dosyć niewinnie. Oto w 1927 roku rozrastająca się w szybkim tempie Gdynia zaczęła odczuwać dotkliwy brak Poczty Głównej. Zapadła zatem decyzja o jej budowie. Wzniesienie gmachu leżało w gestii Ministerstwa Poczt i Telegrafów. Na jego czele stał w tym czasie Bogusław Miedziński – jeden z najbliższych współpracowników Józefa Piłsudskiego!

Inżynier Ruszczewski wkracza do akcji

Niestety Miedziński za nic miał hasła sanacji moralnej głoszone przez Marszałka. Zamiast sięgnąć po sprawdzonego fachowca, na szefa budowy poczty wybrał… swojego kolegę ze studiów, inżyniera Edwarda Ruszczewskiego, którego już wcześniej zatrudnił w podległym sobie resorcie. Sprawie pikanterii dodawał fakt opisany przez Monikę Piątkowską w książce „Życie przestępcze w przedwojennej Polsce”. Mianowicie minister znał:

Przejmując władzę w 1926 r. Józef Piłsudski głosił sanację moralną, niestety nawet jego najbliżsi współpracownicy nie potrafili oprzeć się pokusie.

Przejmując władzę w 1926 r. Józef Piłsudski głosił sanację moralną, niestety nawet jego najbliżsi współpracownicy nie potrafili oprzeć się pokusie.

wówczas papiery Ruszczewskiego i wiedział, że jest w nich adnotacja, iż Ministerstwo Spraw Wojskowych ma go za szantażystę i że wciągnięto go na „czarną listę” dostawców, którzy oszukali wojsko.

Taka miażdżąca opinia w żadnym wypadku nie zniechęciła prominentnego piłsudczyka, który w sierpniu 1927 r. przeforsował kandydaturę starego przyjaciela. Miało się to dla obu źle skończyć.

Na razie jednak Ruszczewski otrzymał ciepłą posadkę z olbrzymią, jak na tamte czasy, pensją pięciu tysięcy złotych (w przybliżeniu 50 tysięcy współczesnych złotych!). Pierwszą rzeczą, którą zrobił nowo mianowany kierownik był zakup garnituru oraz samochodu sfinansowanego z… pieniędzy na budowę poczty. Niezły początek. Potem było już tylko lepiej.

Kolejny krok stanowiło powołanie do życia firmy budowlanej, w której głównymi udziałowcami byli kolega Ruszkowskiego J. Mikulski oraz poznany w pociągu inżynier M. Machajski. Chociaż firma nie miała żadnego kapitału, to dziwnym trafem wygrała przetarg na wzniesienie gmachu poczty!

Przeszkodą nie było nawet 30 tysięcy złotych, wymagane jako wadium. Panowie co prawda nie posiadali takiej gotówki, ale poradzili sobie z tym w bardzo prosty sposób… pobierając pieniądze z budżetu Ministerstwa Poczt i Telegrafów.

Budynek Poczty Głównej w Gdyni. W trakcie budowy przekroczono kilkukrotnie zakładany kosztorys i w efekcie budowa kosztowała więcej niż wzniesienie opery paryskiej.

Budynek Poczty Głównej w Gdyni. W trakcie budowy przekroczono kilkukrotnie zakładany kosztorys i w efekcie budowa kosztowała więcej niż wzniesienie opery paryskiej.

Po wygranym przetargu Ruszkowski znalazł się w niezwykle komfortowej sytuacji. Teoretycznie miał czuwać nad interesem Skarbu Państwa, w rzeczywistości napełniał sobie i wspólnikom kieszenie. Nic zatem dziwnego, że wkrótce z  placu budowy zaczęły znikać materiały budowlane, z których przyjaciele inżyniera i on sam stawiali sobie wille w Orłowie.

Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Moniki Piątkowskiej "Życie przestępcze w przedwojennej Polsce" (PWN 2012).

Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Moniki Piątkowskiej „Życie przestępcze w przedwojennej Polsce” (PWN 2012).

Jak pisze Monika Piątkowska: W ten sposób zniknęły dwa wagony cementu, 110 metrów sześciennych drewna oraz żelazo, a na rachunku bankowym inżyniera niespodziewanie pojawiło się 50 tysięcy złotych. Malwersant nabył też na podstawioną osobę plac w stolicy.

Edward Ruszczewski nie zapomniał również o innych kolegach i znajomych. Podczas spotkań w przytulnym wnętrzu warszawskiej „Nowej Ziemiańskiej” uzgadniał z nimi, że założą firmy, które zajmą się dostawami, robotami wykończeniowymi oraz innymi pomniejszymi pracami. A trzeba powiedzieć, że były to naprawdę intratne zlecenia.

Na przykład za urządzenie wnętrz poczty zapłacono majorowi Miszczewskiemu 30 tysięcy złotych. Drugie tyle otrzymał on za ozdobienie frontu budynku płaskorzeźbami. Taka rozrzutność była rzekomo niezbędna, gdyż fasada prezentowała się za skromnie.

W efekcie wydatki na budowę wielokrotnie przekroczyły zakładany kosztorys. Z początkowego 1 600 000 złotych zrobiło się w końcu 4 800 000 złotych. Jednak to wcale nie koniec przekrętów inżyniera-oszusta.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Rafał KuzakRafał Kuzak - Magister historii, fan muzyki rockowej i dobrej książki. Współautor "Wielkiej Księgi Armii Krajowej". Autor ponad stu artykułów poświęconych głównie przedwojennej Polsce i II wojnie światowej. Obecny zastępca redaktora naczelnego „Ciekawostek historycznych”. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (10)
    • Malwersacje były, są i będą. Problemem jest jawne przyzwolenie na nie, które dziś jest dawane. Dzisiejsza władza za nic ma raporty NIK, opinię publiczną. Całę rodziny bardzo dobrze żyją z złodziejstwa publicznych pieniędzy. W II RP przynajmniej malwersantów spotkała kara, zaś NIK był szanowaną i skuteczną instytucją .

  1. @lukikuki: Naprawdę polecam lekturę przedwojennej prasy (jest tego dużo w bibliotekach cyfrowych). Co i rusz autorzy art. piszą o malwersacjach, przekrętach etc. dokonywanych przez urzędników państwowych. Sam artykuł pokazuje tylko jeden przypadek, więc nie może Cię przekonać, że było gorzej. Najlepiej samemu poczytać i wyrobić sobie własne zdanie.

  2. Komentarze do artykułu z naszego profilu na Fb. //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Marcin H.: Tak, hhmm tylko Polsce jest akurat odwrotnie dzisiaj. W większości przypadków realizatorzy zgłaszający się do przetargu podają ceny z przedziału 60-80% kosztorysu przewidzianego przez zleceniodawce.

    Łukasz P.: „Socjalizm to ustrój w którym bohatersko pokonuje się problemy nieznane w innym w ustroju” W drugiej Rzeczpospolitej za panowania sanacji która chciała mieć tylko państwowe urzędy pocztowe, powstało Ministerstwo Poczt i Telegrafów, dzięki czemu malwersacje przy budowaniu poczt były pewnie na porządku dziennym. Teraz mamy równie nie potrzebne Ministerstwo Sportu i nie potrzebnie wybudowane stadiony, co do których jeszcze nie wiadomo jakie afery mają ujrzeć światło dzienne…

  3. „Czy udało się ściągnąć całą zasądzoną kwotę, tego już prasa niestety nie podała”. To sa wlasnie takie „niesamowite, wspaniale ksiazki”, ktorych ostatnio ukazala sie cala masa. Zycie w przedwojennej Polsce, przestepcze zycie, w dworkach, arystokracji, itd itp. Wartosc tych ksiazek dla kogos szukajacego wiedzy jest mizerna, bo zrodlem sa przewaznie artykuly w gazetach przedwojennych, mimo, ze na koncu tych „dziel” czesto jest podana bogata bibliografia, ktorej autorzy zapewne na oczy nie widzieli i nie czytali. Jesli to maja byc ksiazki na zasadzie lektury lekkiej, latwej i przyjemnej, jako zbior lekkich artykulikow, ot tak do poczytania do poduszki, to w porzadku, ale nie sa to ksiazki dajace wiedze konkretna, sluzaca do np. dalszych rozwazan danego tematu. Postaje zatem zagadnienie czy autorzy owych dziel, swiadomie napisali te „dziela”, dla komercji, dla pieniedzy, dla zaspokojenia plytkich pragnien czesci spoleczenstwa (bez urazy, ale te ksiazki nadaja sie na prezenty dla dzieci, a nie dla powaznych czytelnikow; dzieciom te opowiastki na poczatek wystarcza); czy moze autorom wydaje sie, ze ksiazki te sa pelne przydatnych wiadomosci i przyczynkiem do dalszych badan – wtedy nalezy zapytac: jak oni skonczyli studia i jaka jest ich wiedza, jesli tak uwazaja.

  4. Wybrane komentarze do artykułu z naszego facebookowego profilu, które mogą Was zaciekawić
    //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1121455351216456

    Krzysiek M.:
    Jakoś tak kojarzę, że to za Piłsudskiego karą dla urzędnika państwowego za malwersacje finansowe i korupcję mogła być nawet kara śmierci. Źle kojarzę, czy sąd był nadzwyczaj łagodny w tym przypadku?

    Ciekawostki historyczne:
    Dotyczyło to pierwszych lat II RP (nawet wykonano jakieś wyroki). W 1923 r. po nowelizacji ustawy zapis ten przestał obowiązywać.

    Piotr S.:
    A szkoda.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

miniaturka-4
najważniejszą rolę we Francuskim Ruchu Oporu odegrali komuniści? Szczególnie w początkowych okresie, kiedy zwykli Francuzi chowali głowę w piasek.

visit
…polski ambasador w Londynie na przełomie lat 50. i 60. miał manię dotykania ubrań rozmówców? Przed wyjazdem do Wielkiej Brytanii usłyszał radę: „Towarzyszu ambasadorze, królowej nie macajcie”.

miniaturka2

…w 1944 powstanie planowano nie tylko w Warszawie? W lipcu krakowskich AK-owców postawiono w stan alarmowy, a potem w „stan czujności do powstania”. Dlaczego Kraków pozostał bierny?