Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Żołnierze, którzy sami się zbroją? Polski patent na tańszą armię!

To wszystko kosztowało, oj kosztowało...Modne w minionej epoce powiedzenie mówiło, że nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera. Tymczasem w Drugiej Rzeczpospolitej zdobycie patentu oficerskiego wymagało nie tylko świadectwa dojrzałości, ale również sporego wysiłku finansowego…

Nie, nie oznacza to bynajmniej, że stopnie oficerskie się kupowało. Wręcz przeciwnie! Każdy kto chciał dołączyć do korpusu oficerskiego musiał dowieść, że jest godzien tego zaszczytu, kończąc szkołę oficerską. Jednak na młodego podporucznika rozpoczynającego służbę zawodową czekała jeszcze jedna przeszkoda. Był nią zakup pełnego wyposażenia osobistego. O tym, że stanowiło to poważne obciążenie– szczególnie jeżeli służyło się w broniach jezdnych – możemy się przekonać sięgając po książkę Piotra Jaźwińskiego „Oficerowie i dżentelmeni. Życie prywatne i służbowe kawalerzystów Drugiej Rzeczpospolitej”.

Polski żołnierz? Taka Zosia samosia…

Chociaż trudno nam sobie to dzisiaj wyobrazić, to w międzywojennej Polsce oficer nie dostawał wyposażenia osobistego z magazynu. Musiał sam sobie je kupić. Jedynie raz do roku przysługiwał mu specjalny dodatek w wysokości 300 złotych, który miał pokryć wszelkie wydatki z tym związane. Jeżeli koszt zakupów przekroczył tę sumę, nie pozostawało mu nic innego jak tylko sięgnąć do własnej kieszeni.

Takie siodło kosztowało prawdziwą fortunę. Na zdjęciu gen. Wieniawa-Długoszowski (w środku) wraz z uczestnikami rajdu 2 Dywizji Kawalerii na trasie Warszawa-Bielsko.

Takie siodło kosztowało prawdziwą fortunę. Na zdjęciu gen. Wieniawa-Długoszowski (w środku) wraz z uczestnikami rajdu 2 Dywizji Kawalerii na trasie Warszawa-Bielsko.

Świeżo upieczony adept szkoły oficerskiej, niejako „w akcie łaski”, otrzymywał go co prawda za dwa lata z góry, jednakże była to tylko kropla w morzu czekających go wydatków. Jak zanotował w swym wspomnieniach – cytowany przez Piotra Jaźwińskiego – Grzegorz Cydzik, na długiej liście rzeczy do kupienia znajdowały się:

Grzegorz Cydzik, to m.in. dzięki jego barwnym wspomnieniom wiemy jak drogie było otrzymanie patentu oficerskiego.

Grzegorz Cydzik, to m.in. dzięki jego barwnym wspomnieniom wiemy jak drogie było otrzymanie patentu oficerskiego.

– uzbrojenie – szabla oficerska ze srebrnym temblakiem, pistolet kaliber 7,65 mm z futerałem ze skóry, lornetka polowa sześciokrotna z futerałem skórzanym, skórzana torba polowa i mapnik;

– umundurowanie polowe – kurtka, bryczesy (spodnie u dołu obcisłe od kolan bufiaste noszone do butów z cholewami), buty, furażerka, pas główny, pas sukienny polowy, peleryna przeciwdeszczowa;

– umundurowanie garnizonowe – (tzw. wyjściowe) kurtka, bryczesy, szasery z lampasami (długie spodnie do galowego stroju), płaszcz oficerski dwurzędowy, płaszcz letni gabardynowy, rogatywka, buty sztyblety (kamasze lakierowane z wszytymi gumami po bokach, aby lepiej przylegały do nogi; na obcasach sztybletów przybite były na stałe posrebrzane skuwki imitujące ostrogi), galowy pas jedwabny z rapciami;

– wyposażenie dodatkowe: cztery komplety bielizny, dwa koce, cztery prześcieradła, poduszka, dwie poszewki, dwie duże solidne walizy, worek na pościel.

Promocja oficerska w grudziądzkim Centrum Wyszkolenia Kawalerii rocznik 1935-1937. Promuje gen. Władysław Anders. Na świeżo opieczonych podporuczników czekają naprawdę spore wydatki.

Promocja oficerska w grudziądzkim Centrum Wyszkolenia Kawalerii rocznik 1935-1937. Promuje gen. Władysław Anders. Na świeżo upieczonych podporuczników czekają naprawdę spore wydatki.

Teoretycznie niektóre z wymienionych przedmiotów podporucznik posiadał z czasów kiedy był jeszcze podchorążym, wszak mogły być one wykorzystane jedynie w wypadku, gdy zachowały się w doskonałym stanie. Jak łatwo się domyślić, nie zdarzało się to często.

W związku z powyższym łączna suma jaką trzeba było jednorazowo wyłożyć na oporządzenie w pierwszej połowie lat trzydziestych oscylowała w granicach 2,5 tysiąca złotych (czyli ok. 25 tysięcy dzisiejszych złotych!). Przykładowo same buty z cholewami kosztowały 110-120 złotych, sztyblety 40 złotych, szabla około 70 złotych, pistolet około 80 złotych, a lornetka aż 280 złotych (czyli tyle ile wynosiły miesięczne pobory podporucznika).

Nie może dziwić fakt, że w większości przypadków korzystano z możliwości… zaciągnięcia pożyczki w wysokości 600 złotych, którą należało spłacić w przeciągu dwóch lat. Także rodzina – w miarę sił i środków – starała się wspomagać młodego oficera.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (22)

    • lolek Odpowiedz

      Tylko kto lepiej wyszedł, Ci wygrani co ich czerwoni uratowali czy ci przegrani co im amerykance dolary wpompowali?

      • DUST DEVIL Odpowiedz

        Ów dolary wpompowano w nich tylko po to, żeby ochronić się Europę zachodnią od ZSRR. Gdyby nie ZSRR to Niemcy prawdopodobnie przędłyby nie lepiej od tego jak sobie radzili w latach 20tych. Sam fakt, że marki takie jak VW czy MAN praktycznie nie istniały pod koniec wojny (bo bomby i sowieci), ale przyszli amerykanie i w 5 lat postawiły je na nogi, by oprócz samochodów realizowały zamówienia dla wojska.

        Niemcy powinni być dozgonnie wdzięczni ZSRR że zagrażało światu stojąc w DDR, bo gdyby nie to, to USA by w nich nawet złamanego grosza nie wpompowali

        • Anonim

          Znaczy, że powinniśmy być dozgonnie wdzięczni ROSJI, że zagraża światu i stoi na naszej granicy, bo gdyby nie to, to nikt by u nas swych dolarów nie inwestował.

  1. Członek redakcji | Kamil Janicki Odpowiedz

    Po rosyjsku to polskie elity władzy mówiły przez kolejne 50 lat, nie brakowało też rosyjskich ministrów, doradców itd. w polskich władzach. W szkołach też rosyjskiego uczono…

    Wojnę realnie przegraliśmy. Tylko na szczęście ZSRR nie zdecydował się całkowicie połknąć Polski.

    • Ciotka Odpowiedz

      Jako slawistka, i to z tzw.tytulami, powiem ci z pelna odpowiedzialnoscia, ze – przynajmniej z zachodniego punktu widzenia – wladanie przez Polakow rosyjskim za komuny to najwyrazniej jakas plotka. Moze tym jezykiem poslugiwali sie ci z czerwonej „elyty” co spedzili wiele lat na studiach w Rosji, ale wiekszosc zadna nauka sie nie zhanbila, wystarczala im Akademia – ta 1 Majowa.;)
      A masy, co niby rosyjski mialy z 10 lat w szkole? Coz, nie chce byc zlosliwa, ale nie byl on o wiele lepszy, nizli ich dzisiejszy angielski, co znam – niestety – z autopsji.

      Wracajac zas do tematu artykulu to takie „samozaopatrywanie sie” oficerow to na Zachodzie dotad norma. Prywatni, licencjonowani przez armie, krawcy, szewcy i kapelusznicy szyja mundury na miare, z dobrych tkanin etc, w czym sie „po oficersku” wyglada – jakby nie bylo to mundurki z Savile Row. Prosze zwrocic uwage na rzucajaca sie w oczy tandentnosc najwyrazniej konfekcyjnych mundurow nawet amerykanskiej wojskowej „wierchuszki” w porownaniu z Europa.
      Przypomnial mi ten tekst zreszta i ostatnie perypetie…brytyjskiej armii, i to nie oficerow, ale prostego zolnierza. By wybrac sie na „small wars” w Iraku i Afganistanie musial placic z wlasnej kieszeni za taki „niezbednik” jak kamizelki przeciwkulowe i rekawice ochronne, zreszta – o ile wiem – produkcji polskiej. Braterstwo broni w NATO to tez dobry interes.;)

      • Krzysiek Odpowiedz

        Mama do tej pory owi calkiem niezle po rosyjsku, a uczyla sie go ponad 30 lat temu w szkole. Tak wiec ten.. tego.. jezyk wroga trzeba znac;)

  2. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze z serwisu wykop.pl:

    histeryk_13:
    Przedwojenni oficerowie często w swoich wspomnieniach narzekają na ten system. Zupełnym kuriozum wg nich było kupowanie sobie broni osobistej czy lornetki. Generalnie trzeba było mieć sporo samozaparcia, aby zostać oficerem.

    Reverb 12:
    @histeryk_13: A teraz żeby zostać oficerem wystarczy mieć plecy.

    qupi:
    sądzę że obecnie niewielu byłoby chętnych do kariery wojskowej

    jrs2:
    No to już wiem, skąd twórcy Fallout:Tactics mogli czerpać inspirację.

  3. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarz z naszego profilu na Facebooku:

    Mateusz Lisiewicz
    Hm, cóż… mieli okazję pokazać, że są osobami przedsiębiorczymi, a to w wojsku ważne :-).

    Natomiast sama idea jest nienowa. W Austro-Węgrzech, kiedy się służyło w kawalerii, jednoroczny ochotnik (einjähriger Freiwillige) musiał służyć na własny koszt – kupić mundur, utrzymać konia (a nie jedynie go zakupić) etc. Natomiast bez względu na rodzaj broni, jeżeli ochotnik służył na własny koszt, to mógł mieszkać poza koszarami – cóż, dość wygodne rozwiązanie. Fakt, że ówczesne wyszkolenie oficerskie było porządne.

    W II RP z byciem oficerem wiązał się przecież ogromny prestiż, w Austro-Węgrzech jeszcze większy (to były naprawdę osoby z klasą, wbrew temu, co pisze Haszek), nie mówiąc już o Cesarstwie Niemieckim – no a za to warto było wydać te pieniądze :-).

  4. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze do artykułu z profilu Historii.org.pl na Facebooku:

    Łukasz Kołodziej: Na prawdę dobry artykuł i ciekawe, że teraz nie potrzeba płacić za mundury, a wtedy to nie było to takie tanie, bycie oficerem, z różnych względów.

    Rafał Kuzak: ‎@Łukasz Kołodziej: Dzięki, przymierzałem się długo do napisania czegoś na ten temat, a w książce Jaźwińskiego jest sporo o tym, więc trzeba było się w końcu zmobilizować ;). Im więcej czytam o II RP tym bardziej się przekonują jak mało wiemy o tamtej Polsce, a szkoda.

  5. Krytyk Odpowiedz

    Kompletna strata czasu, energii i pieniedzy. Tak naprawdę, to najwazniejszym elementem umundurowania polskich oficerów byly guziki. Tylko one przetrwały w masowych grobach Katynia, Charkowa i Miednoje.

  6. Członek redakcji | Autor publikacji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze do art. z facebookowego profilu Ciekawostki historyczne, o których prawdopodobnie nie słyszałeś http://www.facebook.com/pages/Ciekawostki-historyczne-o-kt%C3%B3rych-prawdopodobnie-nie-s%C5%82ysza%C5%82e%C5%9B/157583547765498?fref=ts:

    Bolesław B.: W II RP oficerowie traktowali służbę jako zaszczyt, w III RP w dniu Święta Wojska Polskiego nie uświadczysz warty honorowej przy pomniku Marszałka Piłsudskiego, ponieważ zawodowi żołnierze oczekują za taką „usługę” kasy…Jaka RP, taka armia….

    Domagamy się powrotu Zaolzia do Polski W Polsce powinno być jak w Szwajcarii czy w Andorze – każde gospodarstwo domowe powinno mieć broń na wypadek wojny: karabin, pistolet albo jakąś ręczną wyrzutnię. Który wróg zdecydowałby się wtedy nas zaatakować? Oczywiście – wymagane byłoby podstawowe szkolenie, np. trzymiesięczne obowiązkowe.
    Co do samej warty przy pomniku marszałka to warta przy pomniku założyciela lewicowego PPS nie jest potrzebna. Już lepiej zrobić wartę przy pomniku Romana Dmowskiego!

    Anna Z.: Jakkolwiek uważam, że prawo do posiadania broni powinien mieć każdy zdrowy i niekarany dorosły obywatel, to wątpię w ich przydatność podczas wojny. Dzisiaj na wojnę nie idą miliony z pieśnią na ustach. Liczy się garstka świetnie wyszkolonych i wyposażonych zawodowców.

    Michał M.: Towarzysze, jechałem czerwonym tramwajem socjalizmu aż do przystanku „Niepodległość”, ale tam wysiadłem. Wy możecie jechać do stacji końcowej, jeśli potraficie, lecz teraz przejdźmy na „Pan”! – J.Piłsudski w odpowiedzi dawnym towarzyszom z PPS na ich prośbę o polityczne poparcie.

    Bolesław B.: 11 listopada składam hołd pod pomnikami Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego, i nie zgadzam się z opinią że jest to przejaw schizofrenii….Daj nam Panie Boże dzisiaj takich politycznych oponentów…

    Michał Cz.: dziś też muszą

    Michel Antonio F.: chocby casus kamizelek kuloodpornych i butow taktycznych

    Michał U.: ale dostaja na to kase

    Krzysztof R.: Prawie jak Husaria :)

    Łukasz Emil B.: teraz podobnie jest a raczej bylo bo afganistan juz sie praktycznie skonczyl iraqu juz dawno niema ale niestety zolnierze sami musieli sobie dokupywac wyposazenie i nie wazne ze dostaja na to pieniadze z mon moze to tylko swiadczyc jak niekompetentni ludzie podpisuja umowy na zamowienia dla zolnierzy jezeli chodzi o wyposazenie zal :(

    Łukasz K.: Widać jak ten patent sprawdził się w walce

  7. Członek redakcji | Autor publikacji | Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze do art. z portalu Faktopedia.pl //faktopedia.pl/492939#comments

    Rafał K.: Dziś żołnierze WP też muszą sobie kupować sami części wyposażenia takie jak np.Kamizelki taktyczne czy gogle bo sprzęt armii to szajs.

    Andrzej K.: Biada nam

    Stanisław T.: Ale też taki oficer zarabiał dużo więcej niż przeciętny obywatel.

    Andrzej K.: Nie dziwne, że przegraliśmy wojnę.

    Konrad K.: Zapewniam Cię, że gdyby nie rozbiory i kryzys w 1929 to wszystko wyglądałoby inaczej :( //www.1939.pl/uzbrojenie/porownanie.htm W linku porównanie liczebności i wyposażenia armii. Proszę zwrócić uwagę na Francję(date kapitulacji) i wziąć pod uwagę, że kiedy zostali zaatakowani to Niemcy walczyli już na 2 fronty. Nas zaatakowała cała ich armia i dodatkowo Rosja od tyłu. Znajdź mi proszę jakiś kraj, który wyszedłby cało z takiej opresji :P

    The_Legend: I tak powinno byc dzisiaj. Na oficerów powinni iść ludzie z dobrych, conajmniej średnio-zamożnych i majętnych rodzin.

    • Ciotka Odpowiedz

      Hej, wyglada na to, ze z tymi kamizelkami (produkcji polskiej) to jakas ogolna afera w NATO – pisze w innym poscie, ze musieli je za wlasny szmal kupowac takze zolnierze brytyjscy.
      Ciekawe, ile ten wasz producent lapowek porozdawal, w ilu armiach i na jak wysokim szczeblu. Polak potrafi! ;)

  8. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze do artykułu z profilu „Historia – daty, które nie gryzą”
    http://www.facebook.com/historycznedaty/posts/860637880692970

    Robert Ś.:
    Jak historia pokazuje lepsi tacy żołnierze z idealami niz najemnicy za kasę
    Szymon O.:
    Tak, już nawet Machiavelli pisał podobnie. I co ważniejsze – udowodnił to gdy na czele milicji obronił miasto (chyba Pizę) przed najemnikami.

    Łukasz Paweł W.:
    teraz też żołnierze sami się zbroją

  9. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    I jeszcze kilka komentarzy do artykułu z profilu „Ciekawostki historyczne, o których prawdopodobnie nie słyszałeś”
    http://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=406736976183486&id=157583547765498

    Witold K.:
    Podobno oficerowie altylerii konnej byli najlepiej wyposażeni , u najlepszych krawców , szewców, siodła sportowe , kulbaki oficerskie wszystko najjj…..Opisywał to o ile sie nie mylę J Dobraczyński ,,Tylko w jednym życiu”

    Luka Von A.:
    Dziś gdyby prawodawcy sprzyjali takim inicjatywom było by wykonalne. Szczególnie jeżeli chodzi o broń i możliwość ćwiczenia posługiwaniem sie jej we własnym zakresie. Gdzieś czytalem ze w okresie międzywojennym by taki pomysl utworzenia jakby takich strzelnic miejskich dla celów szkolenia rezerwy.

    Maciek K.:
    A takiego systemu nie bylo w starożytności juz ?

    Adam K.:
    Koszty tak…ale oficerowie mogli kupować na kredyt prawie nie oprocentowany,ze sporymi rabatami…ekwipunek/wyposażenie gromadzili latami….

  10. Legun Odpowiedz

    Ja chciał bym przypomnieć tu co poniektórym, którzy mówią że oficerowie musieli się sami ekwipować a mimo to przegraliśmy 1939 r. Kawaleria II RP przedstawiała się jako jedna z lepszych formacji od początku do końca działań we wrześniu. Poza tym gdzie się ta kawaleria się nie pojawiała we wrześniu 1939 r, zachwycała nienagannością mundurów i porządzenia. Kolejną rzeczą jest wysokie morale i etos oficerów których duża część walczyła potem w podziemiu. A po wkroczeniu sowietów walczyli nadal pracując na miano żołnierzy wyklętych. To czy my mogliśmy wygrać 1939 roku osamotnieni to jest tu chyba drugorzędna sprawa. Ważne jest jaką kadrą oficerską dysponowaliśmy, a ta nie miała łatwo by oficerami się stać i nimi być.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.