Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Największe zbrodnie niemieckie podczas kampanii wrześniowej

Nie sposób zliczyć ile wsi Niemcy spalili na swojej drodze... (Przykładowa ilustracja z książki Jochena Böhlera pt. "Najazd 1939. Niemcy przeciw Polsce").Jutro rocznica wybuchu II wojny światowej. Przy tej okazji warto przypomnieć, że kampania wrześniowa nie składała się wyłącznie z bitew toczonych przez żołnierzy. Już pierwszego dnia wojny Niemcy przystąpili do systematycznej eksterminacji ludności polskiej. Poniżej przedstawiamy kilka spośród ich najbardziej odrażających zbrodni. Ku pamięci i przestrodze.

Już od pierwszego dnia wojny Niemcy panicznie bali się rzekomych polskich partyzantów, czających się na nich w każdym oknie i za każdym rogiem. Paranoiczny strach rozbudzali także dowódcy, mimo że we wrześniu z Wehrmachtem walczyły umundurowane, regularne oddziały Wojska Polskiego, a nie żadni powstańcy.

Generał jednej z niemieckiej dywizji – cytowany w książce Jochena Böhlera: „Najazd 1939. Niemcy przeciw Polsce” – zapisał w notatce służbowej, że ludność polska jest usposobiona fanatycznie, podburzona przeciwko Niemcom. Oficer wywiadowczy innego oddziału w tym samym duchu rekomendował żołnierzom: Ludność należy traktować surowo (…) W razie konieczności należy interweniować z bezwzględnością”. I to właśnie, w całej rozciągłości, robili członkowie Wehrmachtu.

Niemcy wszędzie widzieli polskich "partyzantów". Na zdjęciu Polacy czekają na osądzenie, za rzekome strzelanie z ukrycia. Zdjęcie pochodzi z książki Jochena Böhlera pt. „Najazd 1939. Niemcy przeciw Polsce”.

Niemcy wszędzie widzieli polskich „partyzantów”. Na zdjęciu Polacy czekają na osądzenie, za rzekome strzelanie z ukrycia. Zdjęcie pochodzi z książki Jochena Böhlera pt. „Najazd 1939. Niemcy przeciw Polsce”.

Częstochowa. Prewencyjna zbrodnia na „partyzantach”

Wystarczyły cztery dni, by wyobrażenia wzięły górę nad rzeczywistością. 4 września w Częstochowie doszło do – cytując słowa zapisane w dzienniku niemieckiego lekarza wojskowego – bezsensownej strzelaniny w samym środku miasta. Od początku nic nie wskazywało na udział Polaków w tym incydencie – najpewniej zaczęli strzelać nadpobudliwi Niemcy, na co odpowiedzieli ich przestraszeni koledzy. Nie natrafiono na żadnych uzbrojonych Polaków ani porzuconą przez nich broń.

Mimo to żołnierze niemieckiego 42. pułku piechoty zagonili całą ludność cywilną na plac w środku miasta. Uczestniczka tych wydarzeń, Helena Szpilman, po wojnie opowiadała:

Wszyscy musieliśmy iść pod ich konwojem z rękoma podniesionymi do góry. Szli Polacy i Żydzi (….). Było tam zebranych kilka tysięcy osób, mężczyzn, kobiet i dzieci. Cały plac otoczony wojskiem niemieckim. Niemcy trzymali karabiny w ręku gotowi do strzału (…). Szczegółowo zrewidowali mężczyzn Żydów i Polaków. Gdy znaleźli u kogoś żyletkę, brzytwę lub nożyk kieszonkowy odprowadzili go do polskiego wozu przeciwlotniczego i natychmiast zastrzelili.

Polscy i żydowscy cywile stłoczeni na placu w centrum Częstochowy. Ponad dwustu z nich nie przeżyło tego dnia (Przykładowa ilustracja z książki Jochena Böhlera pt. "Najazd 1939. Niemcy przeciw Polsce").

Polscy i żydowscy cywile stłoczeni na placu w centrum Częstochowy. Ponad dwustu z nich nie przeżyło tego dnia (Przykładowa ilustracja z książki Jochena Böhlera pt. „Najazd 1939. Niemcy przeciw Polsce”).

Wiele osób zginęło zresztą jeszcze przed dotarciem na plac – niemieccy żołnierze dostali wyraźny rozkaz, by strzelać do wszystkiego, co się poruszy. Tego dnia w Częstochowie zginęło przynajmniej 227 osób, choć Wehrmacht przyznał się do przeprowadzenia egzekucji „tylko” 96 mężczyzn i trzech kobiet.

Torzeniec. Cała wieś puszczona z dymem

Do podobnej sytuacji co w Częstochowie doszło w nocy z 1 na 2 września w niewielkiej wsi-ulicówce nad Prosną – Torzeńcu. Według oficjalnego dziennika działań bojowych pułku, po zachodzie słońca odpoczywających żołnierzy zaatakowała… cała ludność wsi, łącznie z kobietami!

O dziwo w dokumentach nie ma wzmianki o choćby jednym, złapanym z bronią w ręku cywilu, czy w ogóle o odnalezieniu jakichkolwiek pistoletów, strzelb i karabinów. Nie udało się też pojmać ani jednego agresora, a w tym tajemniczym ataku zginęło tylko trzech Niemców. Rzecz niewyobrażalna, gdyby na wyczerpanych żołnierzy rzeczywiście rzuciła się cała wieś.

Kompletna bezsensowność takiej wizji wydarzeń w ogóle jednak nie przeszkadzała dowództwu 41. pułku piechoty. Po szybkim procesie rozstrzelano 17 lub 18 cywilów. Na tym jednak się nie skończyło. O poranku cała wieś została ostrzelana z moździerzy i spalona. Niemiecki historyk badający tę zbrodnię, Jochen Böhler, stwierdził w książce „Najazd 1939”:

Jeśli za przyczynę atakowania pułku uzna się nie tyle udział polskiej ludności w walkach, co raczej rozpowszechnione wśród żołnierzy jednostki urojenie, to trudno się dziwić takiemu obrotowi sprawy (s. 194).

Aresztowania Polaków w bydgoskiej dzielnicy Szwederowo (Przykładowa ilustracja z książki Jochena Böhlera pt. „Najazd 1939. Niemcy przeciw Polsce”; koloryzacja RK).

Aresztowania Polaków w bydgoskiej dzielnicy Szwederowo (Przykładowa ilustracja z książki Jochena Böhlera pt. „Najazd 1939. Niemcy przeciw Polsce”; koloryzacja RK).

Do podobnych egzekucji i mordów na cywilach dochodziło też w wielu innych wsiach: Bukownicy, Grabowie, Płudwinach, Wyszanowie…Bydgoszcz. Krwawa niedziela i jeszcze krwawszy odwet. Niewątpliwie to w Bydgoszczy doszło do budzących największe kontrowersje wydarzeń podczas całej kampanii wrześniowej.

Według wersji niemieckiej – którą nie szczędząc sił usilnie powtarzała goebbelsowska propaganda – 3 dnia wojny polskie wojsko dopuściło się w tym mieście masowego mordu na bezbronnej, cywilnej ludności niemieckiej.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (53)

    • Matka Żona Córka Polka Odpowiedz

      Lasy Piaśnickie – największa w Europie bezpośrednia zbrodnia hitlerowska … Mam 35 lat i kilka dni temu dowiedziałam się o tym wydarzeniu, odwiedziliśmy z dzieśmi to miejsce… Dlaczego o takich wydarzeniach nie uczą w szkole? Dlaczego człowiek dowiaduje się o takich wydarzeniach przypadkiem? Jak mamy przekazywać historię i pamięć o takich sprawach swoim dzieciom, skoro nam, jej nikt nie przedstawia? Tylko pamięć i odwaga – jak mówił na ŚDM Papież Franciszek… Musimy pamiętać historię i jej okrucieństwa, aby nigdy więcej do takich nie dopuścić, musimy pamiętać…

      • CYCU Odpowiedz

        Piaśnica naprawdę robi wrażenie.Polski Katyń.Znam historię od paru lat.1 sierpnia tego roku udało mi się ją zobaczyć.Miejsce naprawdę robi wrażenie.Niewielu wie o tej Niemieckiej zbrodni.Może w przyszłym roku poznają ją,wraz z wejściem na ekran filmu „Kamerdyner” który częściowo nawioązuje do tej ochydnej zbrodni.Zamordowano od 12-14 tyś.kobiet,dzieci i mężczyzn.

  1. Kamil Janicki Odpowiedz

    Z konieczności opisaliśmy wyłącznie kilka wybranych zbrodni. W żadnym razie nie jest to lista pełna, ani reprezentatywna. Popularność artykuł utwierdziła nas natomiast w przekonaniu, że do tego tematu będzie trzeba wrócić.

  2. Członek redakcji | Autor publikacji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze z naszego profilu na Facebooku:

    Marcin Hencz: Jednocześnie trzeba powiedzieć, że takie wyczyny były sporadyczne, a po wojnie osądzono dowódców większości z tych pułków. Takie ataki zdarzają się na każdej wojnie i dobrze są znane nie tylko formacjom brytyjskim czy japońskim ale także Wojsko Polskie często brało przykład z Armii Czerwonej i nie karało żołnierzy, którzy atakowali niemieckich cywili czy dopuszczali się gwałtów zarówno jeszcze w trakcie wojny jak i 2-3 lata po niej. AK też ma sporo na sumieniu. Istniały bowiem nie tylko jednostki do eksterminacji Polaków w jakikolwiek działającymi (umawiającymi się, handlującymi po prostu żyjącymi) wraz z normalnymi cywilami czy żołnierzami Wermachtu. Na wsiach powszechne było wstępowanie do AK czy komunistycznej partyzantki wszelkiego rodzaju marginesu, który często się ukrywał przed Niemcami za przewinienia typu morderstwo czy kradzież. Takie oddziały terroryzowały polskie wsie odbierając plony, zwierzęta i jedzenie w imię „walki o niepodległość”. Karą za opór przy tej kradzieży była śmierć. Rolnik często zostawał z niczym, głodował. Jednostki takie jednak nie prowadziły żadnych działań ograniczając się do okradania nieznaczących konwoji niemieckich czy picia alkoholu. Sam znam takie relacje z okolic miasta Uniejów.
    Świnie są wszędzie.

    Rafał Kuzak ‎@Marcin Hencz: Skąd takie informacje? Takie wypadki na pewno nie były sporadyczne, polecam książki Bohlera. A co do powojennych procesów, to często była to farsa, nawet jeżeli zapadał wyrok skazujący to skazany wychodził najczęściej nie po 15 czy 20 latach ale po 3-4.

    Kamil Janicki:: W stu procentach podpisuję się pod tym co powiedział Rafał. Tu nie ma absolutnie mowy o żadnej „sporadyczności”, proces były niezwykle rzadkie (odbywały się wyłącznie, jeśli „ekscesy” oddziałów miały niekorzystne skutki dla realizacji założeń wojennych), a nawet w latach 50. i 60. zdecydowaną większość procesów przeciwko zbrodniarzom hitlerowskim w RFN umarzano. W NRD niemal w ogóle ich nie podejmowano, a legalnie działała partia byłych żołnierzy Wehrmachtu (!).

    Ogółem Twoja wypowiedź, Marcinie, brzmi jak typowy przykład rewizjonizmu historycznego. I to rewizjonizmu balansującego na granicy nie tylko dobrego smaku, ale być może wręcz prawa.

    Oczywiście nie przeczę, że zbrodni i przestępstw wojennych dopuszczali się także Brytyjczycy, Amerykanie czy Polacy. Ale w całkowicie innej skali, której w żaden sposób nie można porównywać z działaniami Niemców podczas kampanii wrześniowej i okupacji Polski.

    • Anonim Odpowiedz

      No już bez przesady Kamilu z tym rewizjonizmem i balansowaniem na granicy prawa. Może to lekka przesada, że niemieckie zbrodnie we wrześniu były sporadyczne – bo nie były, Wehrmacht był hamowany przez Naczelne Dowództwo nieco później – ale akcje odwetowe we wszystkich okupowanych przez Niemców krajach bywały bardzo brutalne i nie zawsze były skierowane przeciwko żołnierzom. Poza tym Marcin ma rację – w każdej formacji znajdowały się mendy i społeczny margines, przez który np. komuś przyszło do głowy w Unsere… pokazać antysemicką Armię Krajową. Gdzie tu naginanie prawa ?

      • Blasius Odpowiedz

        Nie były to epizody tylko masowe działania Wehrmachtu w Kampanii Wrześniowej (Fallweiss). Brały się z indoktrynacji prowadzonej przez ministerstwo propagandy na żołnierzach mających najechać Polskę i wmawianie im, że Polacy to oszuści, podstępni mordercy, bandyci i podludzie dlatego należy ich bezwzględnie mordować za podejrzenie choćby niecnego aktu wobec niemieckich żołnierzy, a za atak ze strony choćby jednej osoby brać odwet na wszystkich w pobliżu. Znamienne, iż późniejszy Wehrmacht nie zachowywał się już tak w stosunku do Polaków jak ten z września 39 bo i propaganda III Rzeszy zmieniła swoje cele na „sowieckich podludzi”, na walkę z komunizmem. Czyli przeciw tym, których ta sama propaganda chwilę wcześniej obwołała sojusznikami III Rzeszy.

    • jerry Odpowiedz

      …co ten człowiek wypisuje..Panie Hencz…proszę iść do ..psychiatry…a najlepiej do ” NIEMIECKIEGO…”..ON PANA WYLECZY…I PRZYWRÓCI PANU PAMIĘĆ O POLAKACH…wygląda na to że uczył się Pan historii z niemieckich książek…jakie ten człowiek wypisuje bzdury…brak słów…

  3. Członek redakcji | Autor publikacji | Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze do artykułu w serwisie wykop.pl (//www.wykop.pl/link/862847/najwieksze-zbrodnie-niemieckie-podczas-kampanii-wrzesniowej/):

    Claptrap:
    Należy przypominać o takich rzeczach, ażeby ofiary nigdy nie zostały zapomniane.

    Jabby:
    Moja babcia opowiadała mi o pewnym zdarzeniu jakie miało miejsce w Józefowie (Zagłębie). Jak już Niemcy weszli, grupka Polaków przy drodze zaczęła grać w karty. Przejeżdżający odział Niemców otworzył nagle do nich ogień. Wszyscy zginęli. Takich małych ‚masakr’ pewnie było dużo więcej w skali kraju…

    Gerwazy_:
    @Jabby: Na początku września brat mojego dziadka postanowił, że wojna nie wojna – pole zaorać trzeba (miał gospodarstwo rolne). Niedługo po tym jak wyszedł, niemiecki myśliwiec który pojawił się na horyzoncie zniżył lot i skosił go z karabinów. Dla niektórych wojna to zabawa.

    Willard:
    Opisane w artykule wydarzenia to tylko najbardziej „medialne” masakry – symbole tamtej wojny. Od 1 IX Niemcy dopuszczali się niezliczonych zbrodni. Szczególnie bestialskie było zachowanie „rycerskiej Luftwaffe”. Te sk!#!ysyny potrafiły strzelać do pojedynczych ludzi, w tym dzieci, pracujących w polu. Bombardowanie dróg zawalonych uchodźcami, bezsensowne bombardowania miast i wsi bez znaczenia militarnego to była ich ulubiona „rozrywka”. Oczywiście formacje lądowe też nie odstawały od niemieckich lotników. Żaden Polak czy Żyd nie mógł czuć się bezpiecznie kiedy w okolicy był oddział Wehrmachtu tudzież innych formacji. Często wehrmachtowcy wpadali w „partyzancką psychozę”. Słyszeli jakieś strzały i uważali, że to „polscy bandyci”. Wtedy zaczynali zaprowadzać swój słynny porządek. Niestety Niemcy mieli tak wyprane mózgi, że zastrzelenie „podczłowieka” nie robiło na nich żadnego wrażenia. Uważali się za rasę wyższą, a zachowywali się jak barbarzyńcy. Szkoda, że wyplenienie tego ścierwa zajęło aż 6 lat i kosztowało tyle istnień.

    Jabby:
    @willard: Tak analizując to wszystko, wyraźnie widać jak potwornie niesprawiedliwa jest historia. Obecnie dużo Niemców ma wśród przodków ludzi którzy w mniejszym bądź większym stopniu przyczynili się do tych wszystkich zbrodni. I co? Żyją w dobrobycie, jeżdżą mercedesami. Są bogaci. A Polacy? Większość obecnego pokolenia może wskazać na tragedie w ich rodzinach jakie zdarzyły się z winy Niemców. Gdzie my jesteśmy?
    Jeszcze do tego widzimy przeinaczenia historii, pisanie o ‚polskich obozach koncentracyjnych’.
    No i ta bezczelna morda Steinbach, która próbuje zrobić z Niemców wielce pokrzywdzonych przez Polaków. Babsztyl, który jest policzkiem dla tych wszystkich naszych rodaków, którzy oddali swoje życie w II WŚ…

    Rares:
    Warto też wspomnieć o zbombardowaniu Wielunia, który był pierwszym celem nazistów. Bombardowanie rozpoczęło się kilka minut przed atakiem Schleswig-Holstein na Westerplatte.

    sfuj:
    Fajny artykuł.
    Wymienia miejsca mordów i ich liczby, ale trzeba pamiętać, że dotyczy tylko pierwszych dni okupacji. Okupacja i prześladowania trwała o wiele dłużej niż pierwszych parę dni września 39 roku.
    Mój pradziadek został rozstrzelany przez Niemców tylko i wylacznie za to, że był sołtysem. Z tej samej wsi, z tego co się orientuję, zostali rozstrzelani dyrektor szkoły i ksiądz. Działo się to w listopadzie 39 roku. Na miejscu kaźni, w którym zginęli, zostało także zamordowanych 10000 ludzi z okolicznych miejscowości.
    Warto wspomnieć o:
    – ludobójstwie V kolumny niemieckiej zorganizowanej w tzw. Samoobrony (Selbstschutz),
    – o świadomym mordowaniu przez Niemców przedstawicieli inteligencji polskiej w ramach akcji Intelligenzaktion. Cytując Hitlera: Tylko naród, którego warstwy kierownicze zostaną zniszczone da się zepchnąć do roli niewolników
    – o akcji T4 – programie wymyślonym i wdrażanym przez niemieckich socjalistycznych towarzyszy, którzy uważali, że utrzymywanie osób chorych psychicznie jest nieopłacalne dla społeczeństwa.

    A tych przypadków artykuł nie obejmuje.

    histeryk_13:
    @sfuj: Oczywiście masz rację. Artykuł skupia się na zbrodniach popełnionych w czasie kampanii wrześniowej (wyjątkiem jest Bydgoszcz), dlatego też nie pojawiają się w nim informacje o późniejszych mordach na Polakach, a było ich przecież tysiące.

    Sagittarius:
    Wcale się nie dziwię do mojego kilkunastoletniego wtedy dziadka strzelał niemiecki snajper tylko dlatego że ten kopał kartofle na polu, skur…n na szczęście nie trafił.

  4. Napoleon8898, Odpowiedz

    Gdyby Polacy mieli lepszą technologię na pewno wojna była by wygrana. Niemcy swoje zwycięstwo zawdzięczali technologii którą może opisać ”Raport z Oslo” chyba tak się on nazywał… Hitler sam powiedział ”Dajcie mi polskich żołnierzy i niemiecką technologię a podbiję świat”.
    Gdyby nie ”Raport z Oslo” wojna mogła by być przegrana lub bardzo by się dłużyła…

  5. Napoleon8898, Odpowiedz

    A mojego chyba pradziadka Nimecy zastrzelili gdy próbował ich prosić o jedzenie gdybym miał niemieckich jeńców i miał do czynienia z tymi… Niemciuchami głupimi to bym ich tak potraktował…. nieważne użył bym z pewnością średniowiecznych metod. A każdy zna chyba madejowe łoże.

  6. Członek redakcji | Autor publikacji | Redakcja Odpowiedz

    Jeszcze kilka wybranych komentarzy do artykułu z serwisu wykop.pl (//www.wykop.pl/link/862847/najwieksze-zbrodnie-niemieckie-podczas-kampanii-wrzesniowej/):

    Korowiow:
    W moim mieście w początkowych dniach wojny żołnierze wehrmachtu zastrzelił o ironio…rodziny niemieckie

    jodynaa:
    „Rycerski Wermacht”, tak?

    Sagittarius:
    Wcale się nie dziwię do mojego kilkunastoletniego wtedy dziadka strzelał niemiecki snajper tylko dlatego że ten kopał kartofle na polu, skur…n na szczęście nie trafił.

    dominik-groch:
    //ciekawostkihistoryczne.pl/wp-content/uploads/2011/08/zbrodnie-szwederowo.jpg

    Nie wiem czego te zdjęcie mnie rozp@!@#%!a.

    Wyobraziłem sobie pod moim płotem stojących szwabów którzy zaraz nas rozstrzelą.

  7. Halibutt Odpowiedz

    „żołnierze WP nie używali szelek” – jak nie jak tak? Po pierwsze pas główny miał szelki

    Nie używali jak nie używali. W mundurze wz. 35 faktycznie spodnie ani plecak ich nie wymagały, ale za to żołnierz nosił chlebak i maskę których paski mogły wyglądać jak szelki pasa głównego. Zwłaszcza, jeśli żołnierze zostali schwytani bez plecaków lub im te plecaki wcześniej odebrano. Do tego sporo żołnierzy z mobilizacji nie miało do dyspozycji nowszych sortów (a zwłaszcza plecaków wz. 35) tylko starsze, austriackie… akhem… znaczy polskie, wz. 25.

    Ale to detal.

  8. Członek redakcji | Autor publikacji | Kamil Janicki Odpowiedz

    Detal jak detal. W takim wypadku drobny szczegół może mieć bardzo duże znaczenie. Jak widać używanie argumentu szelek jako dowodu, ze do zbrodni w Ciepielowie mogło nie dojść samo w sobie budzi wątpliwości.

    Dzięki za cenny komentarz :).

  9. Antek Odpowiedz

    Interesująca i ważna książka, tylko to tłumaczenie… bardzo słabe. Pomylone stopnie, nazwy własne, terminy. Momentami trudno zrozumieć o co chodzi. A szkoda, bo Bohler naprawdę ciekawie patrzy na dws.

  10. Atrix Odpowiedz

    Sprawa tzw ” Mordu pod Ciepielowem ” jest dość zagmatwana. Jednak zaczyna się powoli wyjaśniać. Odnaleziony niedawno dokument w Ciepielowie, podający ilość poległych polskich żołnierzy w walkach przeczy zupełnie listowi monachijskiemu. I zawartej informacji o rozstrzelanych 300 jeńcach. Zapraszam do zapoznania się z opracowaniem ” Bój pod Ciepielowem” W opracowaniu wyjaśniam wiele nieścisłości i pytań . Opracowanie do pobrania na stronie -// //www.history-fan.pl.tl
    Format do pobrania – PDF. Pozdrawiam

    • MVMR Odpowiedz

      Z tym Ciepielowem, to pic na wodę. Znam opis wydarzeń z pierwszej ręki. Bitwa odbyła się w „Rządowym Lesie” między Anusinem a Dąbrową. Na Anusinie gospodarstwo miał brat mojej babki, natomiast od strony Dąbrowy mieliśmy las (prababka mieszkała między Dąbrową, Gardzienicami a Ciepielowem). Bitwa rozpoczęła się koło południa. Po bitwie Niemcy się wycofali, zabierając część jeńców. Nie przeczesali lasu, nawet do końca nie pozbierali swoich rannych, bo najzwyczajniej w świecie bali się – dla większości to była pierwsza prawdziwa walka a zbliżał się wieczór. Natomiast po wiochach gruchnęła wieść, że „niemce kase pułkowo rozbiły” i okoliczne chamstwo ruszyło na szaber. Rannych dobijali. Zabierali wszystko, co mogło się do czegoś przydać – buty, pasy, portfele, nawet guziki… Nie patrzyli czy Niemiec, czy Polak. Imprezę zakończyli na drugi dzień Niemcy, którzy złapanych szabrowników wykorzystali do pozbierania trupów. Stąd wzięła się legenda o „rozbieraniu żołnierzy, żeby przypominali partyzantów” – trupy zostały w koszulinach i gaciach, rozebrane przez miejscowych.
      Oczywiście po wojnie wszyscy nabrali wody w usta. Kiedy wybuchnęła afera z listem, od razu wyczyszczono sobie sumienia i ta właśnie wersja została przyjęta jako jedyna słuszna…

  11. Rifleman Odpowiedz

    Rozstrzeliwanie polskich jeńców przez oddziały niemieckie raczej (a wręcz z pewnością) nie było niczym sporadycznym.
    Miałem kilka lat temu możliwość wysłuchania Pana, który jako żołnierz walczący w obronie Twierdzy Modlin widział rozstrzelanych polskich żołnierzy – swoich kolegów, którzy zmienili jego oddział na zajmowanych pozycjach.
    Niewiele brakowało, a Mój Rozmówca nie rozmawiałby ze mną, gdyż skończyłby w przydrożnym rowie.

  12. Filip Odpowiedz

    Niemcy i Rosja były,są i będą nadal zagrożeniem dla Polski.W każdej chwili,gdy wiatr historii stworzy im sprzyjąjące warunki,to Rosja i Niemcy skoczą Polsce do gardła.

  13. jupo Odpowiedz

    Ależ najwieksze było morderstwo w Modlnej…Rozstrzelano tam tylko 7 września rano około 14 pocztowców i 57 osób zamieszkujących wieś Modlna – w tym 16 dzieci, a potem było jeszcze gorzej! Dlaczego o tym się nie pisze i nie mówi???

  14. kris Odpowiedz

    w Modlnej k. Ozorkowa 7 wrzesnia 1939 roku bandyci z Wermachtu…30 dywizja Briesena i rozpoznanie 24 dywizji niemieckiej zamordowali niewinnych i bezbronnych pocztowców z Krotoszyna min. Władysław Dregera i Ludwika Danielaka…Ten drugi to mój dziadek…Niech modli sie ta grupa bandytów, bo dorwę ich na tym czy na tamtym świecie i postawie przed sądem! Dziadek cieżko ranny czołgał sie przez pole..Nawet zabijać nie potrafili tchórze! Gardze nimi!

  15. wal Odpowiedz

    o Ludwiku Danielaku słyszałem…to dzielny pocztowiec, który nie zdjął munduru ze strachu i szedł dalej wykonywać zadania kurierskie..Rozstrzelali go pod Modlną. Cześć Jego pamięci!

  16. parol Odpowiedz

    dzisiaj okazuje sie, że to nie sprawa samorzadów (patrz Zduny) aby dbac o mogiły bohaterów pocztowców…wstyd i hańba bo wielu z nich wykonywało zadania w mundurach..oddali swoje młode zycie Polsce a dzisiaj to nie sprawa Polski??? Hańba i skandal!

  17. Spacerolog Praski Odpowiedz

    Zwracam tylko uwagę, że prawidłową i powszechnie używaną nazwą polsko-niemieckich i polsko-sowieckich walki we wrześniu i październiku 1939 roku jest Kampania Wrześniowa. Komuniści chcąc podkreślić brak kontynuacji II Rzeczpospolitej zaczęli używać określenia „Wojna obronna Polski w 1939” i w tym artykule niestety to określenie pada (całe szczęście że tylko raz i cieszę się, że w komentarzach nikt go nie użył). Pierwsza chyba użyła tego określenia Wielka Encyklopedia Powszechna PWN w 12 tomach plus suplement. Co prawda pierwszych kilka tomów to najlepsza encyklopedia wydana mimo komunistycznej cenzury, to w 1968 zespół rozpędzono i ostatnie tomy tej encyklopedii – chyba od 8 – to już ostra propaganda komunistyczna, a w suplemencie nawet wymieniono cały rozdział o obozach koncentracyjnych, poprzedni uznając za kompletnie niewłaściwy. Właśnie w tej drugiej, propagandowej części encyklopedii padło określenie „wojna obronna Polski w 1939”. A przecież wojna w której Polska brała udział trwała od 1 IX 1939 do maja 1945 (a formalnie nawet sporo dłużej w przypadku Japonii), a walki we wrześniu to jedynie początek wojny.

  18. Maco Odpowiedz

    Ludwik Danielak pochodził ze Zdun. Jego ojciec Walenty był radnym Zdun a on sam pocztowcem który we wrześniu 1939 roku wykonywał zadania na rzecz obronności Państwa. Zginał 7 września w pobliżu wsi Modlna, został rozstrzelany przez Wermacht: 31 pułk piechoty 24 dywizji niemieckiej. Był w mundurze pocztowca i nie miał broni…Warto dodać, że organizował harcerstwo na terenie Zdun i okolic!

  19. mesea Odpowiedz

    A co do Ludwika Danielaka to opracowano biogram na temat tego dzielnego pocztowca i współtwórcy harcerstwa Południowej Wielkopolski ale Wikipedia uznała, że jest zbyt mało encyklopedyczny! Widać bardziej encyklopedyczne są postacie marnych i żałosnych celebrytów, albo piosenkarzy od siedmiu boleści, których się promuje wszem i wobec.. kpiny i żenada! Prawdziwe autorytety mamy gdzieś…Podobno biogram jest w Prepedii (//pl.prepedia.org/wiki/Ludwik_Danielak). Proponuje tam zajrzeć. Ciekawa postać!!!

  20. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze do art. z facebookowego profilu Historia – daty, które nie gryzą http://www.facebook.com/historycznedaty?fref=ts:

    Rafał I.: Wiecie co? Po prostu nie jestem tego w stanie czytać.

    Andrzej J.: Zwykłe dranie. I potem tacy nasi sąsiedzi, jak p.Steinbach mają czelność mówić o polskich zbrodniach na Niemcach.. Polacy chyba czują się tak, jakby dostali w twarz.

  21. baton Odpowiedz

    największą zbrodnią był mord na mieszkańcach Modlnej i urzędnikach państwowych a wsród nich był zamordowany przez Niemców Ludwik Danielak z Krotoszyna i Zdun. Człowiek który tworzył harcerstwo, był pocztowcem i nie porzucił do rowu munduru jak wszyscy! Wzór dla młodzieży!

  22. Tadeusz Rogowski Odpowiedz

    Jaki sens ma zastosowanie skryptu powiększającego zdjęcia, skoro on je pomniejsza? Nie dostarczajcie kolejnego pretekstu do „Polish jokes”. Na poważnym portalu, tak niepoważne praktyki. Żenujące.

  23. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Kolejna porcja komentarzy z naszego profilu na Fb http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Jakub P.: Kilku nazistów za Holocaust zostało skazanych. Ilu Wehrmachtowców zostało aresztowanych, osądzonych i skazanych ? Żaden.

    Ciekawostki historyczne: No nie, paru zostało skazanych, ale dot. to samej wierchuszki. Przykładem może być feldmarszałek Manstein. Chociaż rzeczywiście mit rycerskiego Wehrmachtu utrzymywał się zaskakująco długo, biorąc pod uwagę skalę zbrodni jakich dopuścili się niemieccy żołnierze.

    Jakub P.: Ale, co ze zwykłymi żołnierzami, którzy mordowali dla zabawy i ci wykonujący z ochotą i z przekonaniem rozkazy. To oni są mordercami, nie ci, którzy je wykonywali mimo, że nie chcieli tego robić. Nagrania z Fort Hunt pokazały prawdziwą naturę żołnierzy Wehrmachtu.

    Ciekawostki historyczne: Szeregowi SS-mani niestety również nie ponieśli w zasadzie żadnej kary. Cały proces sądzenia zbrodni nazistowskich pozostawia niestety bardzo wiele do życzenia.

    Jakub P.: Dirlewanger nie został osądzony, lecz i tak został ukarany za swoje zbrodnie. Polacy w armii Francuskie go zatłukli. Gdybym ja był niemcem i wiedziałbym za co został zabity powiedziałbym, że zasłużył na to.

    Bartosz R.: Powiedzmy sobie szczerze, historia służby w Wehrmachcie dotyczy dzisiaj tak wielu ludzi w Niemczech, a nawet Polsce, że niewygodnie zapewne wyciągać ich zbrodni na światło dzienne póki jeszcze żyją. Tak przynajmniej wygląda myślenie wielu instytucji i przywódców. Z drugiej strony, założę się, że po tak długim czasie procesy i tak by nie miały już sensu, bo sprawa albo się przedawniła, albo dokumenty poznikały. Czepiamy się tego, jak wyglądał proces sądzenia zbrodniarzy hitlerowskich. Moim zdaniem wiele do życzenia pozostawia brak jakichkolwiek procesów zbrodniarzy komunistycznych.

    Konrad K.: Chyba już za późno na osądy i wymierzanie kar (nawet podjęcie działań typu samosąd), wyżsi rangą już dawno nie żyją, szeregowi pod 90nę -co bardziej aktywnym w mordowaniu zza biurka i w ręcznej praktyce, zafarciło się, ale na starość być może wyrzuty sumienia zrobiły swoje, żyli z tym do końca, chociaż tyle, oby

  24. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze do artykułu z facebookowego profilu II wojna światowa w pigułce http://www.facebook.com/IiWojnaSwiatowaWPigulce?fref=ts:

    Monika B.M.: O tym warto przypominać. Zdecydowanie. I nie zapominać.

    Piotr A.: Pamięć.

    Grzegorz W.: Bardzo w porządku, że pokazane są wątpliwości dotyczące Ciepielowa.

    Daniel C.: I należy pamiętać że popełniał je także Wehrmacht. Dzisiaj wielu próbuję wmówić nam że Wehrmacht „budował mosty” całą wojnę, a zbrodnie popełniali tylko mityczni naziści z Waffen SS.

    Sebastian K.: Zabrakło postawy „rycerskiej” Luftwaffe. Pigułą, a M-G to też wrzesień

    Paweł C.: Niemieckie zbrodnie września 39′ były wybiegiem czysto taktycznym bo nie ma terroru bez ofiar, a chodziło m. innymi o zapchanie polskich tyłów uciekinierami. W szkole wmawia nam się że to z czystej nienawiści do Polaków oczywiście… Ale może się mylę, i jak ktoś chce uderzyć psa to zawsze znajdzie kija.

    Grzegorz W.: „Niemieckie zbrodnie września 39′ były wybiegiem czysto taktycznym bo nie ma terroru bez ofiar, a chodziło m. innymi o zapchanie polskich tyłów uciekinierami. ”

    Zią, gros tego mordowania odbywało się *po* wojnie. Co Ty do mnie piszesz?

    Sylwester A.: Ale jakie piękne mundury mieli…

    Dariusz D.: teraz już wiem czemu broń jest zakazana w pl
    żeby nie rozstrzeliwali po jej znalezieniu

  25. GOSTEK Odpowiedz

    NIEMCY I ROSJANIE POWINNI PŁACIĆ TYM RODZINOM KTÓRE STRACIŁY BLISKICH !!! I CO PŁACA? BANDYCI I MORDERCY W SWIETLE PRAWA !!!

  26. Mefisto Odpowiedz

    ” Paranoiczny strach rozbudzali także dowódcy, mimo że we wrześniu z Wehrmachtem walczyły umundurowane, regularne oddziały Wojska Polskiego, a nie żadni powstańcy.” Ja nie stawiałbym tej tezy tak śmiało. Proszę zwrócić uwagę na pkt 2 :

    1939, wrzesień 9, Brześć nad Bugiem. – Instrukcja Naczelnego Wodza do walki z oddziałami pancernymi nieprzyjaciela:

    […]

    Broń pancerna przeciwnika […] poczyna działać coraz bardziej śmiało, stwarzając dla naszej armii wiele trudnych sytuacji. Rozkazuję i czynię odpowiedzialnymi dowódców wszelkich szczebli za zdecydowane, nieustępliwe, przy wykorzystaniu wszystkich możliwych środków i pomysłów zwalczanie broni pancernej.

    Przy zwalczaniu broni pancernej poza wskazaniami zawartymi w „Instrukcji zwalczania broni pancernej” nakazuję stosować następujące zasadnicze metody:

    1. Przede wszystkim obsadzać tereny niedogodne do działań czołgów.

    2. Zasadzki minowe. Żądam bezwzględnie, aby każdy dowódca działający na samodzielnym kierunku, na którym działa broń pancerna nieprzyjaciela, urządzał zasadzki minowe pozostawiając obok zasadzki ochotników zdolnych do poświęcenia, w przebraniu cywilnym, celem zapalenia kabla minerskiego, w chwili gdy broń pancerna znajduje się w rejonie zaminowanym.

    3. Robić jak najwięcej użytek z dział artylerii polowej, wysuwając je ku przodowi z zadaniem zwalczania broni pancernej. Działa polowe, ukryte przed obserwacją, strzelają z chwilą pojawienia się broni pancernej ogniem na wprost, śmiało na najbliższą nawet odległość, ryzykując chociażby utratę dział. Obsługa tych dział winna być uzbrojona w pęki granatów ręcznych i butelki z benzyną dla bezpośredniej obrony, gdy strzelanie z działa ze względu na bliskość będzie już niemożliwe. Ogień rozpoczynać na niedużych odległościach, dążąc do zaskoczenia nieprzyjaciela celnością i gwałtownością ognia. Artylerię przeciwczołgową rzutować w głąb tak jednak, aby większość dział drugiego rzutu mogła rozpocząć ogień równocześnie z rzutem czołowym.

    4. Nocne wypady – nie natarcia. Wypady należy wykonywać przez oddziały nieduże, złożone z ochotników zaopatrzonych w pęki granatów ręcznych i butelki z benzyną uzbrojone w lonty. Po dopadnięciu czołgów należy je niszczyć pękami granatów i palić. Dla zwalczania bezpośredniej osłony czołgów oraz dla obrony własnej stosować przede wszystkim granaty ręczne.

    5. W razie wykrycia większej ilości czołgów w lesie nie cofać się przed podpaleniem lasu. Obecny okres suszy sprzyja szybkiemu rozszerzaniu się pożaru.

    6. W miarę posiadania lotnictwa stosować bombardowanie.

    Naczelny Wódz
    Edward Śmigły-Rydz
    Marszałek Polski”

    Centralne Archiwum Wojskowe, 11/1816

  27. Jacek Jarocki Odpowiedz

    W związku z mordem w Ciepielowie, polecam książkę Piechurzy Apokalipsy (Oficyna Wydawnicza Radostowa: Starachowice 1998), napisaną przez syna rozstrzelanego dowódcy – Jerzego Pelca-Piastowskiego oraz świadka tamtych wydarzeń, Helenę Kowalską-Kuterę. Są tam protokoły z przesłuchań świadków (również żołnierzy), wywiady oraz bardzo wiele materiałów, które tezę Ryta sprowadzają do absurdu. Z opisów nie wyłania się być może obraz masowej egzekucji 300 żołnierzy w jednym miejscu – chodzi raczej o kilkanaście (może nawet kilkadziesiąt) zbrodni na żołnierzach jednego oddziału, czasem na pojedynczych osobach. Polecam każdemu zainteresowanemu ową książkę. (Swego czasu kupiłem ją poprzez Dom Kultury w Starachowicach). Interesuje mnie natomiast inna rzecz, o sprawdzenie której bardzo proszę Redakcję, oczywiście wolnym czasem (sam nie jestem zawodowym historykiem). Datner (1961, s. 49) wspomina o mordzie w Morycy i Longinówce pod Piotrkowem Trybunalskim: po bitwie o Szosę Piotrkowską miano tam rozstrzelać na polach i spalić w chacie dróżnika kilkudziesięciu żołnierzy. Tak się składa, że mieszkałem w tamtych okolicach i historia jest frapująca. Sęk w tym, że praktycznie nikt o niej nie wie – owego mordu nie dokumentują żadne wspomnienia, na miejscu nie ma żadnego pomnika, nawet szef miejscowego muzeum nie potrafi udzielić na ten temat żadnych informacji. Wzmiankuje o niej jedynie wydana jeszcze w trakcie wojny The German New Order in Poland, stąd zakładam dużą wiarygodność tej historii. Co więcej, wiem, że po wojnie budynek dróżnika w Morycy (gdzie miano spalić żołnierzy) był drewniany, zaś wszystkie budynki kolejowe na trasie Warszawa-Wiedeń w tym rejonie na pewno były murowane (wiem to, bo sam mieszkałem w takim stupięćdziesięcioletnim domu). Niestety, obecnie nie mam możliwości porozmawiania z ewentualnymi świadkami (ci zresztą mają obecnie co najmniej 85 lat). Jeżeli ktoś miałby jakieś źródła na temat tego mordu, będę wdzięczny za ich wskazanie – wszak tych kilkudziesięciu żołnierzy nie powinno zostać zapomnianych.

  28. Tomasz Folwarski Odpowiedz

    Dodam 120 polskich żołnierzy zamordowanych w Nadarzynie 15 IX 1939r. Niemiecka zbrodnia mało znana i praktycznie do dziś niezbadana.

  29. zydniezyd Odpowiedz

    przenieść się w czasie w 1939 i pokazać szwobom co to jest terror globalnhy. Nie trzeba dużo wystarczy saletra.

  30. bomber Odpowiedz

    Wojna rządzi się jednym tylko prawem: bezprawiem. Prawdą jest, że historie pisza zwycięzcy, zazwyczaj w sposób najbardziej korzystny dla siebie. Heroizm i patriotyzm jest często wtedy wywlekany na światło dzienne i kilka pokoleń uważa taką historię za prawdę absolutną. Niestety, kiedy okazuje się, że jednak nie wszystko było białe i czarne, ale miało odcienie szarości, nie wszyscy byli tacy czyści jak łza, wtedy zaczyna się hejt i batalia. To samo przecież dotyczyło zbrodni Polaków na Żydach, zagarnianie mienia mordowanych Żydów pod przykrywką zbrodni hitlerowskich. Jeszcze raz powtarzam, wojna to wojna. To jest piekło. Żeby daleko nie szukać to sięgnijmy do bardziej współczesnych czasów – wojna na bałkanach, Afganistan, Syria… Wymieniać dalej? Poszperajcie w internecie na niezależnych serwisach informacyjnych, które nie filtrują wiadomości, a zobaczycie jak to naprawdę wygląda. Wątpię, czy wtedy tacy chojracy będą bezmyślnie rzucać teksty w stylu „ja bym od razu takiego…”. Nie, nie byłbyś. Chyba, że zmusiłoby cię do tego coś takiego jak instynkt samozachowawczy, mocno tłumiony w obecnych czasach.

    • Marek Odpowiedz

      Zbrodnie dokonane na Żydach były dziełem pojedynczych kryminalistów, a to nie ma nic wspólnego z działaniami wojennymi.

  31. Anonim Odpowiedz

    Żeby zrozumieć mentalność niemiecką poczytajcie sobie o niemieckich zbrodniach w I Wojnie Światowej. A wtedy nie było jeszcze nazistów, na których teraz zwalają winy.
    I rozliczenie tamtych zbrodni przebiegało podobnie – oddano je sądom niemieckim, które niespecjalnie chciały karać swoich…

  32. Remigiusz Odpowiedz

    Klamry Las Rybieniec, tam między innymi rozstrzelano mojego pradziadka i oczywiście bardzo dużo ludzi, nauczycieli, duchownych, jak i większą część inteligencji z tego terenu.

  33. Czytacz Odpowiedz

    Rycerscy Niemcy strzelali do mojego dziadka bez powodu (dlatego przystąpił do partyzantki). Zamordowali też w okolicach Olsztyna k. Częstochowy 66 osób oraz w pobliskich lasach w kilku miejscach ponad 30 osób. Nie wspomnę o gwałtach i łapankach w samej Częstochowie. Nikit mi nigdy nie wmówi przewagi cywilizacyjnej Niemców. Sąsiad dziadka opowiadał mi jak żołnierze wermachtu pytali się o obsługę urządzeń w elektrowni w dzielnicy Mirów. Nie wspomnę o wywózce żydów z Częstochowy czy rozstrzelaniach w pobliżu katedry.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.