Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

„Ojcze, ja chcę żyć!”. Szokująca relacja człowieka, który przetrwał niemiecką egzekucję

Antoni Bartoszek powieszony na drzwiach swojego baru. To właśnie tam zginęli dwaj Niemcy.

fot.domena publiczna Antoni Bartoszek powieszony na drzwiach swojego baru. To właśnie tam zginęli dwaj Niemcy.

W odwecie za śmierć dwóch Niemców planowano zgładzić przeszło stu Polaków. Nie wszyscy jednak zginęli. Jeden był świadkiem swojej własnej egzekucji i opisał ją z przejmującymi szczegółami.

Pierwszą masową jawną egzekucję w Warszawie Niemcy przeprowadzili w Wawrze 27 grudnia 1939 roku. Był to odwet za śmierć dwóch niemieckich podoficerów, zastrzelonych dzień wcześniej przez miejscowych recydywistów. Okupanci błyskawicznie zorganizowali obławę, ale bynajmniej nie w celu odnalezienia sprawców mordu.

Niemcy zastosowali znaną już Polakom regułę odpowiedzialności zbiorowej – za śmierć żołnierzy zapłacić mieli okoliczni mieszkańcy. Pierwszą ofiarą odwetu był Antoni Bartoszek, powieszony bez sądu w drzwiach własnego baru, gdzie doszło do strzelaniny. Następnie wyciągnięto z okolicznych domów około 200 przypadkowych mężczyzn w wieku od 16 do 70 lat. Około 110 z nich (dane są w tej kwestii rozbieżne) w parodii rozprawy sądowej oficerowie 31 Pułku Policji Porządkowej, podpułkownik Max Daume i major Friedrich Wilhelm Wenzel, skazali na śmierć.

„Usłyszałem dwa strzały i poczułem je na twarzy”

Jedną z ofiar egzekucji w Wawrze miał być podporucznik Jan Franciszek Warnke. Dzięki ogromnej przytomności umysłu udało mu się jednak przeżyć. Relacjonował później:

Przerażeni, podenerwowani i płaczący ludzie byli ustawiani przed plutonem egzekucyjnym. Po salwie żołnierze przechodzili wzdłuż leżących i oświetlając twarze latarkami, dobijali strzałami z rewolweru. Byłem w ostatnie grupie. Obok mnie znajdował się profesor Leon Kowalik ze swoim szesnastoletnim synem, który wołał: „Ojcze, ja chcę żyć! Ja chcę żyć! Ja nie chcę umierać!”

Polacy czekający na egzekucję w Wawrze.

fot.domena publiczna Polacy czekający na egzekucję w Wawrze.

 (…) Przypomniałem sobie opowiadanie mego wuja rotmistrza Witoszyńskiego, który w 1918 r. w podobnej sytuacji uniknął śmierci, padając na ziemię na chwilę przed salwą. Musiałem mieć przed sobą trochę wolnej przestrzeni. Uklęknąłem więc na pół kroku przed parkanem i zgodnie z poleceniem podniosłem obie ręce do góry. Klęczący obok mnie profesor Kowalik odmawiał „Zdrowaś Maria”, a ja zacząłem śpiewać „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy…” i wtedy usłyszałem komendę: „Feuer”.

Natychmiast pochyliłem się do przodu i upadłem trafiony kulą. Miałem przeorane lewe płuco i przestrzelony obojczyk. Wcisnąłem głowę w śnieg. Słyszałem kroki nadchodzących Niemców i pojedyncze strzały. Za chwilę na moją głowę padło światło latarki. Zacisnąłem powieki i modliłem się do Matki Boskiej Ostrobramskiej, której ryngraf nosiłem przy sobie od czasu, kiedy idąc na wojnę otrzymałem go od mamy. Wierzę, że ona uratowała mnie od śmierci. Usłyszałem dwa strzały i poczułem je na twarzy. Pocisk przeszedł niegroźnie po szyi głowy.

Bilans krzywd. Jak naprawdę wyglądała niemiecka okupacja Polski

Czy wiesz, że ...

...Józef Stalin traktował swojego pierworodnego syna Jakowa z pogardą? Drwił nawet… z jego próby samobójczej. Pocisk z pistoletu tylko drasnął go w pierś, dyktator wyśmiewał więc niecelność syna.

...w Auschwitz funkcjonował dom publiczny dla więźniów? Utworzono go, by zmotywować więźniów do cięższej pracy. Wstęp do niego był przywilejem dla wybranych.

…uciekinier przyłapany na próbie ucieczki z obozu koncentracyjnego był brutalnie bity i ośmieszany. Częstą praktyką było przebieranie go w groteskowy strój błazna. Dawano mu też tabliczkę z kpiącym napisem: „Hurra, hurra ich bin wieder da!” czyli „Hurra, znowu tu jestem!”. 

...w okupowanej Polsce jednym ze sposobów na wmieszanie żydowskiego dziecka w tłum było "opalanie" go? Ukrywające się w piwnicach i innych zakamarkach maluchy zazwyczaj były tak blade, że natychmiast rzucały się w oczy. Trzeba było więc chodzić z nimi na spacery, by nabrały kolorów.

Komentarze (18)

  1. SynFanatykaWędkarstwa Odpowiedz

    Nie rozumiem postawy Daniela Geringa. Miał okazje ocalić życie. Czemu tak nie uczynił? Żywy przyda sie bardziej, komukolwiek.

    • Ktoś Odpowiedz

      Nie rozumiesz, bo nie rozumiesz co to znaczy mieć „honor”. Ludzie wielcy umierali na baczność za ich ideały, którymi były „Bóg, honor, ojczyzna”, a ludzie mali uciekali gdy mogli, a potem i tak umierali ale na kolanach.

      • SynFanatykaWędkarstwa Odpowiedz

        Nie ucz mnie honoru. Honorem nie jest tylko umrzeć, honorem jest walka i próba osiagniecia celu. Jeżeli można uniknac smierci i potem chociaż próbować walczyć, czyż nie jest to bardziej honorowe?

  2. masarnia Odpowiedz

    Ehh te paljaćki. Wie karaluch, ze za zabicie Niemca wyciepia cała wieś, a jednak bohater idzie kozaczyć. I na co taki robal liczy, ze Niemiec sie rozpłacze i wroci do siebie?

  3. Charlie Odpowiedz

    to był początek okupacji niemieckiej i jeszcze częśc Polaków myślała, że honorowe zachowania są też elementem niemieckich zwyczajów. Z biegiem lat okupacji sytuacja odmieniła się diametralnie.

  4. wojak Odpowiedz

    WIDZIAŁEM JAK DZIAŁA ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZBIOROWA TO NIELUDZKIE ALE SKUTECZNE JAK SPOŁECZENSTWO JEST WYTRESOWANE — W TAJLANDII MAFIOZO MIAL PRZY SOBIE MILION $ — NIEMIAŁ OCHRONY – JAK BY COS JEMU SIE STAŁO ALBO Z PIENIEDZMI – ZNISZCZYLI BY CAŁA ULICE JEGO KOLEDZY – WSZYSCY TO WIEDZĄ I SZANTAZ DZIAŁA – ZWŁASZCZA W SPOŁECZESTWACH PLEMIENNYCH – KASTOWYCH

    • Mars Odpowiedz

      Kryminaliści, którzy w II RP siedzieli w pierdlu za napady ratunkowe z bronią. Za okupacji, tacy zostali powypuszczani przez Niemców z więzień, więc wrócili w swój rewir.

  5. Dyzma Odpowiedz

    Honor i na śmierć, nie rozumiem, gdyby zamiast niego mieli wziąść inną osobę to OK, ale tak to bezsensowna śmierć.

    • Darek Kaliński Odpowiedz

      „Miejscowi recydywiści” to Marian Prasuła i Stanisław Dąbek. Jeden z nich pochodził z Falenicy, drugi z Zastowa koło Wawra. W okresie międzywojennym byli znani z wielu rozbojów i wielokrotnie karani, odsiadywali wieloletnie wyroki więzienia. Udało im się zbiec na wolność we wrześniu 1939 roku. Grasowali następnie na linii kolejki EKD Otwock-Warszawa. Oni byli sprawcami śmierci niemieckich żołnierzy. Wcześniej zabili polskiego policjanta.

  6. Mars Odpowiedz

    Do autora artykułu, bądź wydawcy.
    Zdjęcie opisane jako „Polacy czekający na egzekucję w Wawrze” jest błędne. To nie Wawer, a ówczesne miejsce kaźni tak nie wyglądało. 1. Zdjęcie zrobione jest w dzień, zaś egzekucja odbywała się nocą. Zakończyła się około 6 rano – mówimy o 27 grudnia. 2. Polacy rozstrzeliwani byli pod murem, a nie przed frontem domu.
    Mam świadomość, że to zdjęcie w domenie publicznej funkcjonuje z takim opisem, lecz szkoda powielać błędne informacje.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.