Ciekawostki Historyczne

Stworzył jedno z największych starożytnych imperiów. Według części historyków Aleksander Wielki był jednak niedojrzały i... chory psychicznie.

Wierzył, że jest wybrankiem bogów, a potem samym bogiem. Niepokorne grody topił we krwi, a swoje smutki – w litrach alkoholu. Aleksander Wielki w wieku zaledwie dwudziestu kilku lat z armią 50 tys. Macedończyków podbił potężną Persję i ruszył dalej w głąb Azji, budując jedno z największych państw starożytności. Z czasem narodziła się jego legenda – wielkiego zdobywcy i wybitnego wodza. Według wielu historyków Macedończyk był jednak osobą niedojrzałą, a być może i chorą psychicznie. Żył w bańce własnej wyjątkowości, stopniowo tracąc kontakt z otoczeniem. Realizacja marzenia, które pchało go do kolejnych podbojów, kosztowała życie setek tysięcy ludzi – w tym jego własnych żołnierzy, których wystawiał na niepotrzebną śmierć.

Od zera do imperatora

Malutka Macedonia do IV wieku p.n.e. nie liczyła się na mapie starożytnego świata. Była państwem pasterzy. Początek ekspansji Macedończyków dał dopiero Filip II, ojciec Aleksandra, który podbił większość Grecji. Zostawił synowi zreformowane państwo i silną, zaprawioną w boju armię.

Bucefał towarzyszył mu we wszystkich kampaniach wojennych. Aleksander uważał go za jednego z najlepszych przyjaciół.fot.Nicolas-André Monsiau /domena publiczna

Bucefał towarzyszył mu we wszystkich kampaniach wojennych. Aleksander uważał go za jednego z najlepszych przyjaciół.

Aleksander wychowywał się w kulcie własnej wielkości. Od małego pochłaniał mity o Achillesie, serwowane mu przez Lizymacha – nauczyciela retoryki i muzyki. Z czasów dzieciństwa Aleksandra pochodzi również opowieść o rzekomym ujarzmieniu wierzchowca – Bucefała – z którym nie mogli sobie poradzić najlepsi jeźdźcy. Zaledwie 12-letni (wedle innych źródeł 8-letni) Aleksander miał zauważyć, że koń boi się własnego cienia. Udało mu się go dosiąść. Od tej pory zwierzę towarzyszyło mu we wszystkich kampaniach wojennych. Aleksander uważał je za jednego z najlepszych przyjaciół. Dał temu wyraz, nadając podbitemu w Pendżabie miastu nazwę Bukafela.

Czytaj też: Śmierć Filipa Macedońskiego, ojca Aleksandra Wielkiego. Morderstwo z homoseksualnym gwałtem w tle

Zobacz również:

Syn Zeusa

Aleksander objął władzę w 336 r. p.n.e. po skrytobójczym zamachu na Filipa II. Po spacyfikowaniu niepokornych (w zbuntowanych Tebach żołnierze Aleksandra wymordowali 6 tys. osób i zrównali miasto z ziemią) rozpoczął przygotowania do ataku na Persję. Kontynuował plany ojca. Wyprawa 50-tysięcznego wojska macedońskiego okazała się oszałamiającym sukcesem. Bitwa pod Issos przeciwko dwukrotnie większym siłom perskim zapewniła Aleksandrowi sławą wielkiego wojownika i zwycięzcy. Młody król nie odmawiał walki. Sam ruszał do boju wraz ze swymi ludźmi. Macedończycy mieli zabić dziesiątki tysięcy żołnierzy perskich (niektóre źródła mówią nawet o 100 tys.), sami tracąc zaledwie kilkuset ludzi.

Następnej rzezi Aleksander dokonał po zdobyciu Tyru. Oblężenie dobrze ufortyfikowanego miasta zajęło aż 8 miesięcy. By je zdobyć, Macedończycy musieli zbudować serię machin oblężniczych, groblę, a nawet flotę, której zadaniem było blokowanie Tyru od strony morza. Ostatecznie niepokorne miasto zostało zdobyte. Aleksander urządził jego mieszkańcom piekło, zabijając około 8 tys. mężczyzn. 30 tys. kobiet i dzieci sprzedano w niewolę.

Przełomem emocjonalnym dla młodego władcy, który zaważył na całym jego życiu, była wyprawa do Egiptu. Tu w 333 r. p.n.e. odwiedził wyrocznię. Dowiedział się od niej, że jest synem samego Zeusa. Od tej pory rosło w nim przekonanie o własnej boskości. Z czasem zaczął żądać, by kolejne podbijane miasta składały mu boską cześć. Te, które tego nie robiły, były karane rzeziami i niszczeniem.

Czytaj też: W poszukiwaniu najdawniejszych królów, czyli skąd się wzięła monarchia

Aleksander Perski

Poczucie wszechmocy wzmacniał kolejnymi zwycięstwami. Pod Gaugamelą Macedończycy rozbili w puch armię perską, zabijając 40 tys. wrogów. Sam wielki Dariusz III ratował się ucieczką. Po tym zwycięstwie legendarne złoto perskie, o którego zdobyciu Aleksander marzył od dziecka, stało się jego własnością. Zajął Babilon i zdobył skarbiec w Suzie. Młody zdobywca zdawał się jednak coraz bardziej zamykać we własnym świecie. Im większe były jego dokonania, tym bardziej tracił szacunek swoich żołnierzy, w tym hetajrów – ciężkozbrojnej jazdy, która wygrywała dla niego kolejne bitwy. Ci zaś mieli mu za złe, że zaczął spoufalać się z miejscowymi, przyjmować ich sposób zachowania i bycia.

Aleksander Wielki przy zwłokach Dariusza IIIfot.Giovanni Antonio Pellegrini/domena publiczna

Aleksander Wielki przy zwłokach Dariusza III

Coraz częściej też – zamiast gubernatorami podbitych miast mianować Greków – wchodził w układy z lokalnymi elitami. To i coraz bardziej dziwaczny sposób bycia kuły w oczy starych towarzyszy broni, bez których legenda Aleksandra nigdy by się nie narodziła. Król zaczął nosić się niczym władca perski – w powłóczystych szatach i diademie na głowie, ale bez szpiczastej tiary. Otaczał się orszakiem perskich służących, a nawet dopuszczał Persów do służby w elitarnych oddziałach macedońskich, wśród zaprawionych w bojach starych wiarusów. To ostatnie było szczególnie bolesne, bowiem konserwatywni Macedończycy nie traktowali „zniewieściałych” Persów jak równych sobie.

Męska miłość

Dziś historycy spierają się o to, czy Aleksander postępował słusznie, przyjmując politykę „bratania się”. Część badaczy wskazuje, że było to uzasadnione podejście. Młody władca mógł zdawać sobie sprawę, że bez współpracy i zjednania miejscowych nie zdoła utrzymać pod macedońską dominacją potężnego, podbitego obszaru. Byłby więc Aleksander nie tylko wojownikiem, ale i człowiekiem obdarzonym świetnym zmysłem politycznym.

Gorzej, że w „odgrywaniu” perskich obyczajów Aleksander wypadał niewiarygodnie. Nosił diadem, ale bez tiary, czym dziwił Persów. Przejął harem królewski z ponad 300 nałożnicami, ale nie zaglądał do niego za często. Zamiast tego ponoć wolał uroki Bagoasa, eunucha, który według kronikarzy antycznych był kochankiem Dariusza III, a po jego klęsce i śmierci – przeszedł w ramiona Aleksandra.

Historycy uważają, że relacje seksualne łączyły go również z Hefajstionemfot.Johann Heinrich Tischbein/domena publiczna

Historycy uważają, że relacje seksualne łączyły go również z Hefajstionem

Historycy uważają, że relacje seksualne łączyły go również z Hefajstionem, najbliższym przyjacielem i jednym z najbardziej oddanych ludzi. Homoseksualny wątek biografii Aleksandra Wielkiego to temat nośny, ale w rzeczywistości prawda o seksualności zdobywcy była bardziej skomplikowana. Uważać należy go raczej za biseksualistę. Oprócz męskich kochanków miewał w swoim łóżku i kobiety. Zresztą spłodził kilkoro dzieci, m.in. z Roksaną, księżniczką baktryjską, z którą się ożenił.

Czytaj też: Jakiej orientacji seksualnej był Aleksander Wielki?

Pijak na tronie imperium

Z całą pewnością zwycięzca cechował się całkowitym brakiem wyczucia wobec własnych ludzi. Zamiast tego ignorował ich potrzeby. Tymczasem wojsko po latach wojen miało prawo być zmęczone. Zresztą nie raz narażał je na niepotrzebne straty. Sam w roli dowódcy okazywał się lekkoduchem – np. spacerując po libańskich górach po bitwie pod Issos w towarzystwie tylko kilku ludzi.

Dwudziestokilkuletni zdobywca coraz głębiej zaglądał też do pucharów z winem. Pijatyki, które aranżował, bywały śmiertelnie niebezpieczne. Tak było m.in. wiosną 324 r p.n.e., gdy zorganizował alkoholowe „zawody”. Zgłosiło się 1000 żołnierzy. Aż 40 z nich straciło życie w wyniku zatrucia alkoholem lub wychłodzenia, po tym jak pijani w sztok godzinami leżeli na zewnątrz, nie mogąc dotrzeć do namiotów. Zwycięzca – Promachos wypił ponoć 11 litrów wina. Miał dostać od Aleksandra nagrodę w wysokości 20-letniego żołdu, ale zmarł wkrótce po zawodach.

Aleksander zresztą też nie odmawiał sobie trunków. W nocy tuż przed śmiercią zaliczył dwie imprezy alkoholowe. Na drugiej z nich, już kompletnie pijany, miał pochłonąć duszkiem zawartość tzw. pucharu Heraklesa, a więc 6 litrów wina…

Aleksander (anty)Macedoński

Choroba alkoholowa młodego zdobywcy miała stać za jego wybuchami złości i agresji. Jesienią 328 r. podczas uczty przebił włócznią Klejtosa Czarnego, który uratował mu życie w jednej z bitew. Zabił starego wiarusa, wiernego towarzysza broni, brata Lanike, która w dzieciństwie była mamką Aleksandra… Zrobił to, gdy usłyszał od przyjaciela kilka słów bolesnej prawdy o stosunku zaufanych hetajrów do „orientalnych” porządków, jakie wódz zaprowadził w swoim otoczeniu.

Aleksander Wielki nie raz narażał swoje wojsko na niepotrzebne straty.fot.Jan Brueghel the Elder/domena publiczna

Aleksander Wielki nie raz narażał swoje wojsko na niepotrzebne straty.

Chodziło nie tylko o dziwaczne obyczaje i „boski” sposób bycia, ale coraz powszechniejsze dopuszczanie obcych, synów perskich arystokratów, do służby w elitarnym oddziale. Klejtos publicznie wygłosił kąśliwe przemówienie, w którym nie wahał się krytykować wodza. Ten w przypływie wściekłości przebił go włócznią. Następnie, rzekomo pod wpływem wyrzutów sumienia, zamknął się na trzy dni w swoim namiocie bez jedzenia. Ta pokazowa żałoba skończyła się, gdy zausznik i pochlebca Anaksarchos wytłumaczył Aleksandrowi, iż będąc synem Zeusa, może sobie pozwolić na każdy czyn. I każdy będzie słuszny.

Wraz ze świadomością niechęci wojskowych u Aleksandra zaczęła rozwijać się paranoiczna obawa przed spiskami. Pod zarzutem przygotowania zamachu na życie władcy wyrok śmierci usłyszał m.in. dowódca gwardii przybocznej Aleksandra Filotasa oraz druga osoba w armii po samym przywódcy – generał Parmenion. Niektórzy historycy dopatrują się w chorobie alkoholowej Aleksandra Macedońskiego przyczyny gwałtownych reakcji również na polach bitew. Uważają, że przynajmniej część ludobójstw i zniszczeń, których dopuszczała się armia macedońska, wynikała ze zszarganych alkoholem nerwów wodza.

Czytaj też: Wielkie podboje czy wielkie zbrodnie? Czterech najbardziej krwiożerczych wodzów starożytności

Ofiary szaleństwa

Macedończycy byli katami dla podbijanych ludów. Ich wyprawy w głąb Azji naznaczone są serią ludobójstw i niszczeniem całych miast. W Tyrze zamordowali na ulicach 7 tys. ludzi, a kolejne 2 tysiące ukrzyżowali. Podczas rzezi w Gazie wymordowali 10 tys. osób. Takich zbrodni było wiele. Dziś szacuje się, że w ciągu 10 lat kampanii armia macedońska mogła zabić nawet 250 tys. ludzi. Do tej liczby należy dodać również ofiary wśród samych Macedończyków. Ich przyczyną była nie tylko ciągła wojna, ale i brak odpowiedzialności Aleksandra.

W 327 roku, spragniony dalszych podbojów, wydał rozkaz marszu na Indie. Marzenie o zdobyciu sławy na miarę mitycznego Herkulesa i dotarciu do oceanu, stanowiącego kres świata, pchało wodza do kolejnych bitew, mimo że jego ludzie byli na skraju wytrzymałości. Kampania w Indiach okazała się najtrudniejszym z etapów ekspansji. Miejscowi stawili twardy opór. Na dodatek Macedończykom doskwierał nieprzyjazny klimat, zwłaszcza tropikalne deszcze. Helleni zdołali zwyciężyć jeszcze raz, w bitwie nad rzeką Hydaspes, gdzie przyszło zetrzeć się im m.in. ze słoniami bojowymi. Na polu walki zginął ukochany koń Aleksandra – Bucefał.

Marzenie o zdobyciu sławy na miarę mitycznego Herkulesa i dotarciu do oceanu, stanowiącego kres świata, pchało Aleksandra do kolejnych bitewfot.Aert Jansz Marienhof /domena publiczna

Marzenie o zdobyciu sławy na miarę mitycznego Herkulesa i dotarciu do oceanu, stanowiącego kres świata, pchało Aleksandra do kolejnych bitew

W tym czasie nastroje w szeregach macedońskich były fatalne. Wybuchł bunt, żołnierze odmawiali walki. Już wcześniej zausznicy Aleksandra próbowali temperować niepokornych. Wprowadzono kontrolę listów wysyłanych do domów. Falangistów i jeźdźców skarżących się na przedłużającą się kampanię bądź krytykujących wodza, Aleksander kierował na najtrudniejsze odcinki.

„Zbrodnia” i kara

Wciąż jednak było w nim coś z dawnego charyzmatycznego przywódcy. Podczas oblężenia miasta Mallów wspiął się po drabinie na mury, by zachęcić swoich ludzi do wysiłku. Przez chwilę sam też bronił się przed wrogiem. Został ranny w płuco. Macedończycy ruszyli do boju, odbili Aleksandra i z wściekłości wymordowali wszystkich mieszkańców miasta. Na tym jednak kampania w Indiach się skończyła. Wojsko miało dość. Wtedy to król zdecydował o powrocie do Persji. Zdaniem niektórych historyków celowo wybrał drogę przez pustynię Gedrozji, by w ten sposób ukarać żołnierzy za odmowę walki. Była to wówczas najkrótsza droga do Persji, ale okazała się mordercza. Z wycieńczenia, braku pożywienia i wody zmarła nawet połowa armii.

Nic to jednak dla syna Zeusa. Na przełomie 324 i 323 roku Aleksander wydał dekret o apoteozie. Tym samym oficjalnie nakazał czcić się jako bóg w całym państwie, także w rodzinnej Macedonii. W tym samym okresie, zorganizował wesele w Suzie, zmuszając 90 dostojników ze swego otoczenia do małżeństw z Baktryjkami i Persjankami – choć wielu z tych ludzi miało żony w Macedonii. Oprócz tego opłacał posagi zwykłym żołnierzom, którzy żenili się z Azjatkami. W ten sposób realizował swoją politykę wychowania „nowych” obywateli imperium.

Na przełomie 324 i 323 roku Aleksander wydał dekret o apoteozie. Tym samym oficjalnie nakazał czcić się jako bóg w całym państwiefot.Ludovico Carracci /domena publiczna

Na przełomie 324 i 323 roku Aleksander wydał dekret o apoteozie. Tym samym oficjalnie nakazał czcić się jako bóg w całym państwie

Ostatecznie nic z tego nie wyszło. Niedługo później, w wieku zaledwie 33 lat, zdobywca ogromnych połaci Azji, twórca państwa rozciągającego się na obszarze 5 mln kilometrów kwadratowych zmarł w niejasnych okolicznościach. Niewykluczone, że został po prostu otruty przez spiskowców obawiających się kolejnej fali czystek. Tuż po śmierci runęło niczym domek z kart jego wielkie imperium. Padło ofiarą bratobójczych wojen między diadochami – wodzami armii Aleksandra.

Czytaj też: Co naprawdę zabiło Aleksandra Wielkiego?

Fatalna megalomania

Dziś, patrząc na dokonania Macedończyka, można odnieść wrażenie, że choć był wielkim dowódcą, ostatecznie okazał się człowiekiem niedojrzałym. Przegrał z własnymi słabościami i nie uniósł psychicznie ciężaru swoich zwycięstw. Przyjął postawę coraz większej izolacji od środowiska, ucieczki w obszar marzeń i nierealnych dążeń. Wydaje się, że nie dysponował żadnym konkretnym planem – poza wizją, w której spory pierwiastek stanowiła po prostu megalomania i żądza sławy.

Co prawda z obecnej perspektywy można uznać za uzasadnioną politykę „bratania się” z arystokracją podbijanych ludów, jednak ciężko rozsądzić, na ile była to kalkulacja, a na ile efekt dążenia do kolejnych aplauzów i wyrazów uwielbienia dla własnej wielkości. Jego wyobrażenie budowy helleńsko-azjatyckiego superpaństwa było naiwne. Aleksander nie potrafił i nie dbał o bazę dla realizacji takiego planu – a więc o własnych ludzi. Nie liczył się z ich potrzebami. Nie zabezpieczył swego imperium, dlatego przeminęło ono wraz z nim.

Bibliografia:

  1. Peter Green: Aleksander Wielki. tłum. A. Konarek. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1978.
  2. Krzysztof Nawotka: Aleksander Wielki. Wrocław: Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, 2007.
  3. Ewa Wipszycka, Benedetto Bravo: Historia starożytnych Greków. T. 3: Okres hellenistyczny. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, 2010.

KOMENTARZE (2)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Anonim

Jeden z wielu który miał niepochamowany apetyt na władzę i sam siebie uważał za boga. O tym że żadnym bogiem nie był przekonał kiedy umarł. Podobnie jak Aleksander kończyli inni – Attyla, Napoleon, Hitler, każdy z nich tworzył państwo, imperium, które szybko się rozpadło. Aleksander zresztą przyszedł na gotowe, urodził się jako syn króla -Filipa, który zreformowal i stworzył całą armię, a nawet wyznaczył wodzów, którzy już znajdowali się w Azji Mniejszej. A śmierć Filipa w zamachu, była Aleksandrowi tak, bardzo na rękę, że wzbudza podejrzenia czy nie był on zleceniodawcą zamachu, lub co najmniej jego inspiratorem ? Sam przeciwnik czyli Persja też był dobrze wybrany, bo pomimo ogromu tego państwa było ono zwyczajnie źle zarządzane, a jego władca zamiast inwestować złoto i srebro w budowę i rozbudowę miast oraz twierdz i obniżanie podatków, prawie całe złoto i stebro trzymał przetopione w dzbanach, i na rynku było mało pieniędzy. Dodatkowo najlepszą częścią Perskiej armii, byli najemnicy z….Grecji. Aleksander poszedł tam gdzie już jego ojciec liczył na łatwe zwycięstwo i bogate łupy. Natomiast po wojnie z Tebami, nawet nie próbował walczyć z plemionami górali z terenów dzisiejszej Bułgarii – Tryballami, którzy kiedy Filip na czele macedonskiego wojska pokonał i ograbił z bydła lud Scytów, w czasie jego odwrotu przez swoje ziemie zarządzał części bydła jako zapłaty za pozwolenie na bezpieczne przejście. Po tym jak Filip odmówił spełnienia ich rządań, zabili tylną straż macedońskiego wojska i zabrali część bydła, a sam Filip ranny oszczepiem w nogę od tego czasu kulał. No ale u Tryballów, była pusta kiesa i brak widoków na łupy, za to odważni i groźni wojownicy. Więc Aleksander poszedł szukać słabych, ale bogatych wrogów i znalazł ich w Persji. Ogólnie przereklamowany jest ten „Wielki”, który w rzeczywistości był kurduplem. Ciekawe zresztą czy naprawdę umarł na chorobę alkoholową, czy też na inną chorobę, niestety jego grobu w Aleksandrii nie udało się do dziś odnaleźć, być może znajduje się w tej części miasta którą pochłonęło morze w czasie trzęsienia ziemi.

    Rzeszek

    Cyt. Podobnie jak Aleksander kończyli inni
    P. Anonim – niepochlebnie o świętości dla Polaków (nie mylić z Hiszpanami) NAPOLEONIE ? (sarkazm)
    Dla mnie każdy zbrodniarz to zbrodniarz a za zbrodniarza uznaję również, jak szanowny Anonim m.in. Attylę (pomimo przydomku „Flagellum Dei“), Napoleona, Hitlera, Stalina i wielu innych „wspaniałych“.

Zobacz również

Starożytność

Słonie bojowe. Starożytne czołgi

Od ich galopu trzęsła się ziemia. Ryk i ostre kły wywoływały popłoch w szeregach wroga. Okute pancerzem słonie były prawdziwymi czołgami starożytności.

20 sierpnia 2022 | Autorzy: Marcin Moneta

Starożytność

Kilka tysięcy lat podmorskiej żeglugi. Jak starożytni prowadzili wojny pod wodą?

Wojny pod powierzchnią toczono już w starożytności – na długo przed wynalezieniem okrętów podwodnych. Kim byli pierwsi podwodniacy?

9 listopada 2021 | Autorzy: Iain Ballantyne

Starożytność

Zamienił swój dwór w dom publiczny, a siebie w prostytutkę... Najbardziej lubieżny cesarz starożytnego Rzymu

Wywoływał zgorszenie wśród patrycjuszy i rzymskiego ludu. Jego rozpasanie i apetyt seksualny nie miały sobie równych – nawet w porównaniu do takich lubieżników i dewiantów...

19 lipca 2021 | Autorzy: Marcin Moneta

Starożytność

Kommodus – szaleniec, sadysta, erotoman. Najbardziej kontrowersyjny rzymski cesarz?

Walczył na arenie z dzikimi zwierzętami i gladiatorami. Nałogowo uprawiał hazard. Sypiał z kim tylko się dało, bez względu na płeć i pochodzenie. Przebierał się...

26 lutego 2020 | Autorzy: Mateusz Raszyński

Starożytność

Największe bitwy Aleksandra Niezwyciężonego

Aleksander Wielki nie przegrał ani jednej bitwy. Oto najważniejsze potyczki, jakie stoczył podczas swoich kampanii.

28 grudnia 2019 | Autorzy: Michał Procner

Starożytność

Święty Zastęp z Teb. Trzystu wojowników, którzy zdołali rozgromić niepokonanych Spartan

Do tej elitarnej jednostki trafiali tylko najlepsi z najlepszych. Warunki? Ponadprzeciętna siła, męstwo, odwaga oraz... orientacja homoseksualna. Walczący ramię w ramię z kochankami Tebańczycy byli...

29 grudnia 2018 | Autorzy: Adam Węgłowski

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.