Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Czy legendarny król Krak istniał naprawdę?

Krak według Walerego Eljasza-Radzikowskiego

Stworzył potężne państwo, założył Kraków, walczył z Rzymem i z Gallami, a jego synowie pokonali groźnego smoka. To tylko niektóre dokonania króla Kraka, nazwanego przez kronikarza Wincentego Kadłubka „Grakchusem”. Biskup Wincenty pozostawił po sobie barwną opowieść o legendarnym władcy. Czy jednak wszystko to tylko wymysły?

Zanim spróbujemy poszukać odpowiedzi na to pytanie, przypomnijmy, co pisał o Kraku mistrz Wincenty. Otóż według Kadłubka wielki władca zaczynał jako dowódca oddziałów słowiańskich (prapolskich), które gromiły Rzymian a potem Gallów w Panonii. Stamtąd wrócił opromieniony sławą i został wybrany królem.

Rządy Kraka cechowała roztropność i sprawiedliwość. Powiększył on stan posiadania państwa, umocnił władzę, wydawał mądre prawa. Wszystko było dobrze, lecz w końcu dla królestwa nadeszła zła godzina. U podnóża wzgórza wawelskiego zagnieździła się bestia.

Całożerca

Kronikarz relacjonował:

Był bowiem w załomach pewnej skały okrutnie srogi potwór, którego niektórzy zwać zwykli całożercą. Grakch (Krak), nie mogąc znieść tej klęski, jako że był względem ojczyzny tkliwszym synem niż ojcem względem synów, skrycie synów wezwawszy, przedstawił [im swój] zamiar, radę przedłożył.

Synowie, usłyszawszy o wyjątkowo ambitnym zadaniu, jakie postawił im król, zabrali się do dzieła.

Gdy więc doświadczyli [obaj bracia] po wielekroć otwartej męskiej walki i daremnej najczęściej próby sił, zmuszeni zostali wreszcie uciec się do podstępu. Bowiem zamiast bydląt podłożyli w zwykłym miejscu skóry bydlęce, wypchane zapaloną siarką. I skoro połknął je z wielką łapczywością całożerca, zadusił się od buchających wewnątrz płomieni.

Wydawało się, że po pokonaniu potwora nadejdzie czas radości i świętowania. Niestety, między synami zapanował duch rywalizacji, a nie współpracy.

Zaraz potem młodszy napadł i zgładził brata, wspólnika zwycięstwa i królestwa, nie jako towarzysza, lecz jako rywala. Łże, jakoby zabił go potwór, ojciec jednak radośnie przyjmuje go jako zwycięzcę. Tak oto młodszy Grakch przejmuje władzę po ojcu, dziedzic zbrodniczy! Atoli dłużej skalany był bratobójstwem niż odznaczony władzą. Gdy bowiem wkrótce potem oszustwo wyszło na jaw, gwoli kary za zbrodnię skazany został na wieczne wygnanie. 

Kadłubek dodaje, że „na skale całożercy wnet założono sławne miasto, od imienia Grakcha nazwane Gracchovia, aby wiecznie żyła pamięć Grakcha. I póty nie zaprzestano obrzędów pogrzebowych, póki nie zostały zamknięte ukończeniem [budowy] miasta. Niektórzy nazwali je Krakowem od krakania kruków, które zleciały się tam do ścierwa potwora”.

Tyle legenda, którą w swojej Kronice Polskiej zawarł mistrz Wincenty. Jest to pierwsza spisana relacja o królu Kraku. Za sprawą Kadłubka poznaliśmy też Wandę, córkę Kraka, która rządziła państwem po wygnaniu Kraka II. Wanda „co nie chciała Niemca” po najeździe księcia zza Odry, który domagał się jej ręki i królestwa, dowodziła samodzielnie wojskiem i odparła atak. Później jednak rzuciła się w nurt Wisły, aby nie prowokować kolejnych napaści i uchronić kraj przed wrogimi napaściami.

Czytaj też: Czy w średniowieczu ludzie naprawdę wierzyli w smoki?

Krak i Krok

Co jednak na ten temat mówi historia? Odpowiedź brzmi: nic. Nie natrafiono na żadne wzmianki dziejopisów o wojnach legendarnego założyciela Krakowa z Rzymem czy z plemionami galijskimi. Najstarsze zapiski kronikarskie dotyczące Krakowa pochodzą dopiero z X wieku n.e., a więc około 1000 lat po rzekomych sukcesach Kraka w Panonii. Pozostawił je po sobie żydowski kupiec Ibrahim ibn Jakub. Wspominał o Krakowie – bogatym grodzie, otoczonym przez lasy, leżącym na zbiegu szlaków handlowych.

Co ciekawe, interesujący trop w poszukiwaniu tożsamości legendarnego władcy prowadzi do Czech. Otóż nasi południowi sąsiedzi również maja w swym piśmiennictwie podanie o królu, który miał rządzić mądrze i sprawiedliwie, dzięki czemu zbudował potęgę państwa. Nazywał się… Krok.

Najstarszy zachowany widok Krakowa zamieszczony w „Księdze kronik” Hartmanna Schedla z 1493 r.

Postać Kroka znalazła się w czeskiej Kronice Kosmasa, którą dziejopis sporządzał aż do swojej śmierci w 1125 roku, a która sięgała czasów najdawniejszych. W XVI wieku kronikarz czeski Václav Hájek z Libočan obliczył, że Krok musiał rządzić swoim królestwem na przełomie VII i VIII wieku, a zmarł około 709 roku.

Czy „zbieżność nazwisk” legendarnych władców z Polski i Czech jest przypadkowa? Według Jana Długosza – nie. Autor Kroniki Polskiej z XV wieku uznał, że czeski Krok i polski Krak to jedna i ta sama osoba.

Czytaj też: Ile prawdy jest w legendzie o Popielu, którego zjadły myszy?

Biali Chorwaci

Choć w źródłach innych niż polskie o Kraku nie ma śladu, to kronikarze wczesnego średniowiecza całkiem sporo miejsca poświęcili plemieniu żyjącemu w dorzeczu górnej Wisły, którego jednym z grodów był Kraków – i którym miałby rządzić właśnie legendarny Krak.

Cesarz bizantyjski Konstantyn Porfirogeneta wspominał, że około 7 wieku n.e. właśnie z tej części Europy spora grupa słowiańskich wojowników wraz z rodzinami wyruszyła na Bałkany – na zaproszenie cesarza Herakliusza, który pilnie potrzebował pomocy w walce z koczowniczymi Awarami nękającymi cesarstwo. Dlatego też poprosił o wsparcie bitnych Słowian z krainy zwanej Białą Chorwacją.

Brzmi znajomo? Według dużej części historyków owa Biała Chorwacja leżała na terenie dzisiejszej Małopolski, a Biali Chorwaci, to nie kto inny, a Wiślanie. Na wezwanie cesarza miała odpowiedzieć część grup białochorwackich (wiślańskich). Wojownicy ruszyli na południe do krainy, którą nazwali później Chorwacją… Reszta natomiast pozostała w swojej starej ojczyźnie.

To by znaczyło, że gorący południowi Słowianie, których tak lubimy odwiedzać podczas wakacji, mieli swoją kolebkę w Małopolsce.

Czytaj też: Kim był Siemowit, legendarny założyciel państwa Piastów?

Książę w Wiślech

O Wiślanach wspomina m.in. Alfred Wielki, król brytyjskiego królestwa Wessex, a także kronikarz Geograf Bawarski. Najsłynniejszą relację pozostawił nam jednak św. Metody. Donosił on o wielkim i groźnym księciu Wiślan, który około drugiej połowy IX wieku miał prześladować chrześcijan.

Książę pogański, silny bardzo, siedzący w Wiślech [Wiśle?], urągał wielce chrześcijanom i krzywdy im wyrządzał. Posławszy zaś do niego [kazał mu] powiedzieć [Metody]: Dobrze będzie dla ciebie synu ochrzcić się z własnej woli na swojej ziemi, abyś nie był przymusem ochrzczony na ziemi cudzej, i będziesz mnie [wtedy] wspominał. I tak też się stało.

Kim był ów książę, który tak dawał się we znaki chrześcijanom? Być może najeżdżał państwo wielkomorawskie bądź też utrudniał działalność misji chrześcijańskich. Ostatecznie miał zostać pokonany i ochrzczony, możliwe że po podboju przez Świętopełka Wielkiego.

Najsłynniejszą relację pozostawił nam jednak św. Metody. Donosił on o wielkim i groźnym księciu Wiślan, który około drugiej połowy IX wieku miał prześladować chrześcijan.

Czy ów hardy władca mógłby być naszym legendarnym Krakiem? Niestety – naukowe tropy prowadzą raczej do niejakiego Wysza (Wyszesława), księcia Wiślan lub Lędzian.

Czytaj też: Jak często średniowieczni kronikarze popełniali błędy?

Kopiec Kraka

Gdzie zatem szukać śladów słynnego legendarnego Kraka? Archeolodzy mieli nadzieję, że rozwikłanie zagadki może kryć się w kopcu noszącym jego imię.

Małopolskie kopce to unikalne obiekty w skali całego kraju. Naukowcy do dziś nie potrafią powiedzieć na ich temat nic pewnego – ani kiedy, ani po co powstały, ani kto je wzniósł. Wśród hipotez wymienia się m.in. pochodzenie scytyjskie, skandynawskie, awarskie, celtyckie, huńskie czy słowiańskie.

Na podstawie znalezisk z kopca sformułowano pogląd, że mógł on powstać około VII–VIII wieku. Z tego okresu pochodziła brązowa skuwka typu awarskiego, którą odkryto w dolnej części konstrukcji podczas prac archeologicznych.

Szeroko zakrojone badania kopca prowadzone były w latach 30. ubiegłego wieku. Ustalono, że obiekt w środku oparty jest o duży, wysoki słup, do którego przymocowano promieniście przegrody z wikliny. Odkryto wówczas m.in. korzeń dużego kilkusetletniego dębu, monety, palenisko, fragmenty ceramiki. Niestety, mimo wielkich apetytów w kopcu nie natrafiono natomiast na głównego zainteresowanego, czyli samego Kraka. Później wykopaliska powtórzono w latach 70., ale również nie przyniosły one przełomu.

fot.WiWok / CC BY-SA 3.0 Kopiec Krakusa

Kopiec nosi imię Kraka za sprawą Jana Długosza. Do dziś jednak badania obiektu nie wykazały w środku śladów pochówku władcy. Mimo to część naukowców uważa, że kopiec mógł pełnić rolę takiego właśnie grobowca (niewykluczone, że celtyckiego), choć nie brak i opinii, które widzą w nim raczej prymitywne obserwatorium astronomiczne. Tak czy inaczej – kopiec do dziś zachwyca, fascynuje i prowokuje – także do pytań o legendarnego władcę, który dał mu swoje imię. Również tajemnica króla Kraka ciągle czeka na rozwikłanie…

Bibliografia:

  1. Witold Chrzanowski, Kronika Słowian, tom. I: Rzesza Wielkomorawska i kraj Wiślan, Kraków: Egis 2008.
  2. Wincenty Kadłubek, Kronika Polska, B. Kürbis (tłum.), Wrocław 2003.
  3. Roman Kiełkowski, Historie spod kopca Krakusa, Kraków 1972.
  4. Janina Rosen-Przeworska: Spadek po Celtach. Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich 1979.
  5. Andrzej Żaki, Początki Krakowa, Kraków 1965.

Czy wiesz, że ...

...w Bizancjum istniała tak zwana "studencka fala? Możemy się tego domyślać na podstawie wydanego przez Justyniana Wielkiego zakazu wszelkich studenckich „zabaw”, które są niegodne, ohydne i „powodują tylko krzywdę”. 

... gdy angielski król Jakub I Stuart zaniemógł w 1616 roku, jego nadworny lekarz zaordynował mu specyfik, którego głównym składnikiem była sproszkowana, niepogrzebana ludzka czaszka, pomieszana z białym winem. Nie był to jedyny władca spożywający „dla zdrowia” kanibalistyczne lekarstwa.

...króla Polski Władysława Warneńczyka swatano z kobietami z trzech pokoleń jednej rodziny? Najpierw polski dwór starał się o rękę dwuletniej Anny Habsburżanki, potem Władysławowi zaproponowała małżeństwo jej babcia, czterdziestoparoletnia Barbara Cylejska. Wreszcie polskiemu władcy rajono trzydziestoletnią Elżbietę Luksemburską, matkę Anny i córkę Barbary.

...podczas wyboru Karola V na króla niemieckiego w 1519 roku opór elektorów trzeba było pokonać… łapówką, zwaną eufemistycznie „namaszczeniem ręki”? Młody Habsburg wydał na ten cel astronomiczną kwotę ponad 850 tysięcy guldenów.

Komentarze (5)

  1. niepoprawny politycznie Odpowiedz

    Crocco lub Corisco wódz Wandali od 405 do 407 n.e. wymieniony w zachodnioeuropejskich rocznikach ok. 413 r. Najprawdopodobniej był sarmackim Allanem – Allanie mieli bowiem „zawojować” celtyckich (przynajmniej kulturowo) Lugiów, wcześniej z kolei zdominowanych przez plemię(-ona) germańskiego pochodzenia – Wandali.

    Prof. M. Rouche, francuski mediewista, w publikacji „Attyla i Hunowie: ekspansja barbarzyńskich nomadów”, pisze o tym jak Allanie razem właśnie z Wandalami przekroczyli Ren (to tam nad Renem wg niektórych miał dowodzić – i być może polec – rzekomy Crocco) i udali się do Afryki. Rozproszyli się zresztą po nieomal całej Europie zachodniej po inwazji Hunów, ale: „…utrzymali tożsamość na terytoriach leżących na wschód od Dunaju…”

    Koczowniczy Sarmaci w tym Allanie zdominowali wcześniej Prasłowian – rolników. Allanowie (i inni Sarmaci) mieli zapewniać im ochronę przed atakami w zamian za m. in. żywność i… kobiety. To również Sarmaci (głównie Allanowie?) stworzyć mieli białą Chorwację.
    Pozostałością po nich, pierwotnych Sarmatach, Allanach, ma być obecna w różnych częściach Europy w tym i w Polsce, głównie haplogrupa męska R1a-Z94. Śladem z kolei po Słowianach (ale i Germanach) wśród Allanów są blond włosy i niebieskie oczy dziedziczne w liniach żeńskich (mtDNA) oraz słowiańskie i nordyckie rysy twarzy, u bezpośrednich potomków Allanów – Osetyjczyków (najprawdopodobniej w dużej mierze wtórnie zdominowanych w liniach męskich przez azjatycką haplogrupę G2, odmianę kaukaską – w Polsce praktycznie tej ostatniej brak, osiąga ona u nas swoje europejskie minimum).
    Szczególnie niebieskookie i blondwłose dziewczynki i kobiety osetyńskie, na fotografiach wyglądają łudząco podobnie do tych naszych rdzennie polskich…

    M. Rouche, Allanie: „Nie zamieniali jeńców w niewolników, lecz przeprowadzali rytualną adopcję wziętych do niewoli wrogów.” M. in. w ten sposób mieli ulegać szybko postępującej początkowo głównie slawizacji, a z czasem wraz z inwazją na zachód, celtyzacji i germanizacji. W Europie zachodniej pozostawili po sobie na znacznych obszarach i w dużym rozproszeniu, nazwy z rdzeniem „Allain”, ale na tyle rozpłynęli się w miejscowym żywiole, że trudno obecnie doszukać się tam ich pierwotnych genów. To geny słowiańskie (być może już wówczas dominujące w masie allańskich wojowników) mogą być związane z tą allańską inwazją…
    Być może największą ekspansją jednego ludu w dziejach Europy!
    Allanowie (przypomnijmy – w sporej części zeslawizowani?) zdominowali bowiem na krótki czas nawet Wyspy Brytyjskie!

    Warto dodać, że do legendarnego naszego rycerskiego Kraka, świetnie pasuje również sposób walki Allanów.
    M.R.: „…zastępy ich katafraktów… i kontoforów (wyposażonych w trzymaną oburącz kopię długości 4m) były dla tej epoki niczym czołgi i nikt nie był w stanie ich zatrzymać, gdy rozpoczęły szarżę.”
    Cechowała ich „…przerażająca skuteczność w starciu z wrogiem…” (To oni np. właśnie zapewnili Rzymianom zwycięstwo nad Hunami, porzucając wcześniej tych ostatnich).
    A wg. M.R., z Europą „Integracja Allanów zakończyła się pełnym sukcesem, od nich bowiem wywodzi się średniowieczne rycerstwo…”

    P. S. Teoria niewątpliwie ciekawa, ale wymagająca dalszych dowodów, bo inaczej co najwyżej posłużyć może turbolechickim fantasmagoriom…
    A smok wawelski? A to nic innego jak personifikacja dzikich i krwiożerczych Hunów.

    • neo Odpowiedz

      To wszystko świetnie brzmi – problem w tym, że prawie żadnych sarmackich pozostałości materialnych u nas na razie nie odnaleziono

      • niepoprawny politycznie Odpowiedz

        Być może większość znalezionych przez archeologów artefaktów była i jest źle zakwalifikowana. Sarmaci przejęli od Scytów stylistykę swego zdobnictwa. Tylko nieliczni są zatem dzisiaj w stanie z odpowiednią precyzją, odróżnić zabytki archeologiczne późno scytyjskie od sarmackich. W czasie pobytu Gotów nad Morzem Czarnym przejęli oni z kolei sposoby, styl zdobienia od tychże Sarmatów, stąd znaleziska gockie równie często niewiele, lub praktycznie wcale się nie różnią od sarmackich – są mylnie identyfikowane.
        Następnie także Germanie przejęli w sporej części wzornictwo sarmackie, tworząc zręby sztuki przedromańskiej. Istotny wpływ sztuki sarmackiej – allańskiej głównie, miał być wysoce rozpoznawalny dla całej Europy aż do czasów wręcz baroku.
        Ponadto Allanowie byli zlepkiem bardzo różnych plemion, trudno zatem wyróżnić całkowicie jednolity styl ich zdobnictwa.

        Sarmackiego pochodzenia mogą być w Polsce nazwy: Chotum, Chotynia, Choceń, Chotynin, czy zawierające rdzeń „serb” – Serbinów i wiele innych. Od sarmacko-alańskich tamg, czyli symboli magicznych i religijnych, pochodzi wiele herbów polskiej szlachty, w których często pojawiają się podkowy, półksiężyce i strzały – Nowina, Ogończyk, Szeliga i inne. “Kto wie, czy galanteria Polaków wobec kobiet, uderzająca cudzoziemców, jak również odpowiedzialna rola kobiet w życiu rodzinnym, a nawet społecznym, nie są przeżytkiem lub echem materialnego ustroju sarmackiego.” (za prof. Sulimirskim)
        Allanowie znani byli z dużej liczby wojowniczek, amazonek. Co zaznaczyłem w poprzednim komentarzu: być może śladem po nich jest właśnie nazwa Mazovia, dalej Mazowsze („m” i pierwsze „a”, zamieniły się z czasem miejscami).

        W publikacjach, na portalach historycznych coraz częściej możemy znaleźć takie zdania: „Zastanawiające, że Słowianie pojawili się na arenie dziejowej, gdy tylko zniknęli z niej Sarmaci.” „Alanowie, być może tożsami z Antami, sprawowali zapewne hegemonię na ziemiach na północ od Sudetów i Karpat…”, a więc ziemiach i Wandali, i rzekomych Wiślan.
        „Współcześnie naukowe przesłanki na rzecz tezy głoszącej, że etnogeneza Słowian jest irańska, są trudne do odparcia. W archeologii – zdaniem Marii Janion – „Tadeusz Sulimirski podjął przekonywającą polemikę z dość rozpowszechnionym przekonaniem, że sarmatyzm polskiej szlachty był efektem fikcji historycznej, przykładem fantastycznej kariery terminu w kronikach piętnasto- i szesnastowiecznych, który przekształcił się w sugestywny mit historyczny. Sulimirski uzasadniał połączenie polskiego sarmatyzmu z rzeczywistymi Sarmatami”.
        „Zdaniem Sulimirskiego, które podtrzymuje Ascherson, w dziedzinie kultury materialnej dowodem sukcesji sarmackiej znad Morza Czarnego są tamgi znalezione na terenie Królestwa Bosporańskiego, wykonane w I w. n. e. jako nagrobne inskrypcje oraz na przedmiotach obrzędowych. Ich występowanie stwierdzono na obszarze od Kijowa po Śląsk.”
        (…)
        „Zdaniem obu badaczy, nie ulega wątpliwości, że Sarmaci nauczyli się wykonywania tamg od Bosporanów, a zarazem zmienili ich funkcję, ponieważ uczynili z nich znaki rodowe i dlatego – stwierdził Sulimirski – pochodzi od nich „przeważająca część herbów polskich”.
        Kierunek wschodni ekspansji naszej szlachty miał zaś być efektem, wyrazem tęsknoty za ojczyzną przodków.
        (za Sarmaci znad Morza Czarnego, 2018. dr hab. prof. nadzw. Z. Kaźmierczyk).

  2. niepoprawny politycznie Odpowiedz

    Warto też zauważyć, że Kraków być może rzeczywiście miasto allańskiego Kraka, bardzo szybko został stolicą Polski. Bo… był niewątpliwie stolicą polskiej szlachty i możnych – w opozycji do książęcego Gniezna.
    Ale szlachta genetycznie nie różniła się od swych poddanych – co ma wg wielu przeczyć ich sarmackiemu pochodzeniu; skąd więc takie jej wywyższenie?
    Wyjaśnia to tzw. teoria „kozacka”.
    Otóż de facto niezbyt liczni Sarmaci mieli tworzyć z najbardziej bitnych tubylców z plemion podbitych, coś na kształt kozaków „rejestrowych” i z czasem dopiero nadawać im swoje prawa z możliwością ich dziedziczenia.

    • neo Odpowiedz

      na pewno przeszłość wyglądała inaczej niż wykłada to bzdetna teoria allochtoniczna, która zupełnie pomija znaczenie dla kształtującego się etnosu ludów innych niż słowiańskie – właśnie Wandali, Sarmatów itp.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.