Ciekawostki Historyczne

Współczesne wyobrażenie smoka znane z książek czy filmów pozwala sądzić, że te zwierzęta – gdyby kiedykolwiek istniały – byłyby niezwykłe i potężne. Choć popularne w średniowiecznych bestiariuszach i symbolice, nie cieszyły się jednak dobrą opinią w świecie chrześcijańskim. Wierzono w ich istnienie, ale kojarzono je z tym, co pogańskie, demoniczne i złowrogie.

Wnuk Seneki Starszego, Lukan, który życiem zapłacił za udział w spisku na życie cesarza Nerona, wywodził rodowód smoków od mitycznej Meduzy i podawał, że zamieszkują pustynię libijską. W VI wieku Izydor z Sewilli w Etymologiach pisał o smoku jako „największym z węży”, całym pokrytym łuskami, żyjącym w jaskiniach. Nie ział on ogniem ani nie posiadał jadu – zabijał poprzez duszenie swojej ofiary. Polował na słonie, o czym czytamy w książce Mai Iwaszkiewicz – Świnia na sądzie ostatecznym. Jak postrzegano zwierzęta w średniowieczu:

[…] smok jest największym przeciwnikiem słonia i to ze strachu przed nim słonica rodzi w wodzie. W średniowiecznej symbolice smok zasadza się na biedne słonie, tak jak diabeł na człowieka.

Największą siłą smoka jest jego ogon, który oprócz tego, że silny, jest tak długi, że na wielu ilustracjach z epoki oplata wielkie ciało słonia. Nietrudno zgadnąć, z jakiego miejsca na świecie według średniowiecznego społeczeństwa pochodził smok. Występuje oczywiście w Indiach i w Etiopii, czyli tam, gdzie przeciętny średniowieczny Europejczyk raczej nie dotrze, aby sprawdzić, czy to prawda.

Ciało jaszczurcze, orle pazury i skrzydła nietoperza

Za jadowite smoki uważał XII-wieczny duchowny i przeor, Hugo de Folieto, który podkreślał, że bestie te mają „trujący oddech”, a latają tylko dzięki „sile swojego jadu”. Mnich Fulko z Chartres tak opisywał ich przerażający wygląd:

Smoki charakteryzują się długimi, wstrętnymi pyskami, ostrymi zębami i ognistym językiem, uszy mają podobne do rogów, kark jest długi, a ciało jaszczurcze. Dwie nogi są podobne do orlich pazurów, a skrzydła mają jak nietoperze.

Zanim w świecie Zachodu utrwaliło się dzisiejsze wyobrażenie smoków jako wielkich jaszczurów ze skrzydłami zionących niszczycielskim ogniem, różniły się one w zależności od tradycji i regionu. Brytyjski wiwern mógł na przykład żyć na lądzie (wtedy posiadał szponiaste nogi) lub w morzu (wówczas przedstawiano go z rybim ogonem). Germański czy nordycki wurm zdecydowanie bardziej przypominał węża, zaś słowiański żmij, strzegący wejścia do Nawii, przyjmował czasem postać ptaka.

Zanim w świecie Zachodu utrwaliło się dzisiejsze wyobrażenie smoków jako wielkich jaszczurów ze skrzydłami zionących niszczycielskim ogniem, różniły się one w zależności od tradycji i regionu.fot.domena publiczna

Zanim w świecie Zachodu utrwaliło się dzisiejsze wyobrażenie smoków jako wielkich jaszczurów ze skrzydłami zionących niszczycielskim ogniem, różniły się one w zależności od tradycji i regionu.

Był również smok wawelski, o którym pisał mistrz Wincenty zwany Kadłubkiem, przytaczając w historii o Kraku (zwanym z łaciny Grakchem) opowieść o „okropnym i okrutnym potworze, który zdaniem niektórych zwie się olofagiem” (nazwa ta ma wywodzić się z greki i oznacza potwora połykającego ofiary w całości), a który domagał się od mieszkańców Krakowa regularnego dostarczania określonej ilości sztuk bydła.

Władca nakazał swoim synom pokonanie smoka, co bracia czynią, wykorzystując znaną nam z późniejszej, XVI-wiecznej legendy o szewcu sztuczkę ze skórami wypełnionymi siarką. Następnie młodszy syn zabija starszego, po czym powraca z wieścią, że brat zginął w walce. Gdy prawda wychodzi na jaw, tron po ojcu ostatecznie dziedziczy córka, Wanda. U późniejszych kronikarzy pojawia się wersja o śmierci smoka z przepicia po zjedzeniu siarki.

Czy w czasach Długosza i Kadłubka faktycznie wierzono w smoka żyjącego pod Wawelem? Niedowiarków mogły przekonać szczątki znalezione w Smoczej Jamie. Trzeba było czekać wiele stuleci, nim badacze wyjaśnili ich pochodzenie. „Czy ta baśń jest prostym utworem fantazyi, zkądinąd przyniesioną, czy też usnutą została na jakiem zjawisku natury – pytał geolog Ludwik Zejszner ­­– trudno rozstrzygnąć. Może odkryto w niej kości ogromnych zwierząt przedpotopowych, a ludzie skorzy do tłumaczenia tego, co nie znają, przypisali je smokowi”. Historyk i etnograf Karol Potkański dodawał:

Nie potrzebuję się nad tem rozwodzić, że te jaskinie właśnie, w których może nawet […] znajdywano kości zwierząt, stały się powodem umiejscowienia już w pierwotnych czasach podania o smoku. […] Kości zwierząt, szczególniej przedpotopowych, dały powód tysiącznym opowieściom o […] smokach.

Czytaj też: Smoki, ludzkie zwłoki i perpetuum mobile – jak wyglądały renesansowe gabinety osobliwości?

Pogromczynie smoków i patronki rodzących

Wielokrotnie podkreślano w średniowiecznych traktatach, że smoki są zagrożeniem zarówno dla ludzi, jak i zwierząt na lądzie i morzu. Trzeba było niezwykle walecznego człowieka o czystym sercu, aby mógł stawić im czoła w bezpośredniej walce. Najsłynniejszym, choć nie jedynym średniowiecznym smokobójcą jest św. Jerzy, o którym tak czytamy w książce Mai Iwaszkiewicz:

Bestia według Złotej legendy, żywotów świętych spisanych przez Jakuba de Voragine, mieszkała w Libii, w pobliżu stawu, i pożerała wszystko, co się da. Smok dostawał od miejscowej ludności codziennie dwie owce, lecz kiedy te się skończyły, zarządzono, że trzeba oddawać mu dzieci. W końcu padło też na córkę króla. Święty Jerzy, przejeżdżając akurat obok, zobaczył księżniczkę i obiecał, że uratuje ją w imię Chrystusa, po czym ruszył na smoka z mieczem oraz wyciągniętym przed siebie krzyżem i zwyciężył bestię.

Tekst powstał m.in. w oparciu o książkę Mai Iwaszkiewicz „Świnia na sądzie ostatecznym”, która ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.

Tekst powstał m.in. w oparciu o książkę Mai Iwaszkiewicz „Świnia na sądzie ostatecznym”, która ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.

Co ciekawe, kilkakrotnie pogromczyniami smoków bywały niewiasty – i to zarówno w tradycji rzymskiej, jak i grekokatolickiej. Przykładem może być św. Elżbieta, urodzona w V wieku w Tracji. Gdy została sierotą, rozdała majątek ubogim i udała się w podróż do Konstantynopola, gdzie jej ciotka pełniła funkcję przeoryszy klasztoru pod wezwaniem św. Jerzego.

Za gorliwą wiarę i życie w ascezie Bóg nagrodził Elżbietę mocą leczenia ran oraz wypędzania demonów. Gdy więc cesarz Leon I podarował klasztorowi włości, które zamieszkiwał straszliwy smok, tylko Elżbieta mogła poradzić sobie z bestią. Już jako przeorysza klasztoru, którą to funkcję objęła po śmierci ciotki, stawiła smokowi czoła boso, z krzyżem w rękach, przepędzając go na cztery wiatry. Gdy bestia nie chciała jej posłuchać, Elżbieta uczyniła znak krzyża, splunęła, chwyciła gada za łeb i rozdeptała.

Inną, lepiej znaną w świecie zachodnim świętą smokobójczynią była żyjąca w IV wieku Małgorzata Antiocheńska, męczennica z czasów prześladowań cesarza Dioklecjana. Legendę o niej przytacza w swojej książce Maja Iwaszkiewicz:

Któregoś dnia zakochał się w niej mężczyzna, który zdecydował się za wszelką cenę ją poślubić, a do tego kazał jej wyrzec się swej wiary chrześcijańskiej, co w czasach twardego patriarchatu i prześladowań chrześcijan było niestety częste. Małgorzata nie zamierzała zrezygnować ze swojej religii i prawd wiary, mężczyzna skazał ją więc na śmierć. Najpierw poddano ją torturom, następnie umieszczono w więzieniu. Tam Małgorzata zaczęła gorliwie modlić się do Boga i prosić, by mogła zobaczyć swojego przeciwnika.

Gdy Szatan ukazał się Małgorzacie pod postacią smoka i próbował ją pożreć, nieustraszona święta wyrwała się z jego paszczy, zabijając bestię.fot.Daderot/CC0

Gdy Szatan ukazał się Małgorzacie pod postacią smoka i próbował ją pożreć, nieustraszona święta wyrwała się z jego paszczy, zabijając bestię.

Gdy Szatan ukazał się Małgorzacie pod postacią smoka i próbował ją pożreć, nieustraszona święta wyrwała się z jego paszczy, zabijając bestię. I choć zginęła męczeńską śmiercią przez ścięcie, to jej niezłomna wiara sprawiła, że średniowieczne kobiety obrały ją sobie za patronkę w najtrudniejszym momencie swojego życia. Modlitwy zanoszone do świętej w trakcie porodu stały się powszechne w późnym średniowieczu – i to zarówno w warstwach niższych, jak i wśród arystokracji.

Wyobrażenia Małgorzaty Antiocheńskiej i fragmenty pergaminu z jej imieniem stosowano jako amulety ochronne, umieszczając je przy łożu rodzącej. Dzięki średniowiecznym misteriom czy spisanej przez Jakuba de Voragine’a Złotej legendzie została patronką położnych i kobiet rodzących.

Czy można powiedzieć, że ludzie średniowiecza obawiali się smoków? Wielu zapewne tak, zwłaszcza ci, którzy naoglądali się przerażających wyobrażeń bestii czyhających na swoją ofiarę w gałęziach drzew – i to zarówno na słonie, jak i ludzi, jak to opisywał Pliniusz Starszy.

Aby chronić się przed spadającymi im na głowy bestiami oraz szkodami, jakie czyniły, w niektórych regionach Europy palono ogniska, do których wrzucano kości i różne odpady, aby cuchnący dym odstraszył bestie. Co lepiej edukowani machali ręką na te praktyki, skoro w traktatach pisano, że smoki były zwierzętami egzotycznymi, żyjącymi w krajach pustynnych. Zostawiano je więc na pustyniach Wschodu, by zająć się bardziej realnymi zagrożeniami ze strony miejscowych diabolicznych zwierząt czy wszechobecnych czarownic.

Literatura

  1. M. Iwaszkiewicz, Świnia na sądzie ostatecznym, Wydawnictwo Poznańskie 2021.
  2. Plezia, Rocznik Krakowski, Legenda o smoku wawelskim, t. 42/1971.
  3. Zejszner, Podróże po Beskidach, czyli opisanie części gór karpackich, zawartych pomiędzy źródłami Wisły i Sanu, „Biblioteka Warszawska”, t. 3/1848.
  4. K. J. Czyżewski, Smoki, olbrzymy, zwierzęta przedpotopowe. O kościach kopalnych w Katedrze Krakowskiej, w: Dwa oblicza smoka, t. II, Kraków 2015, ss. 47–66.
  5. J. Frazer, Złota gałąź. Studia z magii i religii, tłum. H. Krzeczkowski, Vis-a-vis/Etiuda 2012.
  6. Jakub De Voragine, Złota Legenda, Pax Warszawa 1983.

KOMENTARZE (3)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Anonim

W każdej prawdzie jest trochę bajki, podobnie jak w każdej bajce jest trochę prawdy. W XVI wieku na Rodos jeden z Joannitów, który zresztą został później Wielkim Mistrzem Zakonu pokonał smoka, który był prawdopodobnie krokodylem, jego czaszka wisiała na murach miasta Rodos do XIX wieku. Natomiast Smok Wawelski istniał naprawdę i był dinozaurem bo taka nazwę otrzymał szkielet gada wykopany w wyrobiska starej cegielni w Lisowicach.

Karol Molenda

W czasach średniowiecza mało kto umiał czytać i pisać z ludzi zamożnych , z ludzi prostych praktycznie nikt nie potrafił pisać ani czytać , książki były bardzo drogie tak że nie stać było na jej kupno nawet zamożnych ludzi kosztowały majątek . Więc byli w cenie tak zwani Wędrowni Minstrele którzy ,od wioski do wioski , od miasta do miasta , wędrowali i opowiadali przy ognisku za drobną opłatą wieści ze świata , przecież nie mogły to być opowieści takie same jakie się działy w wiosce w jakiej przebywali , więc były to barwne opowieści o Smokach , dziwadłach , Szalonych Królach , zakochanych księżniczkach , dziwach natury , na ile kto miał fantazji to ubarwiał te opowieści . Trzeba wziąć też pod uwagę to że ludzie w średniowieczu nie opuszczali swoich wiosek przez całe życie nie oddalali się od domów bo nie było budowanych dróg a leśne gościńce były pełne zbiegów z pańskich majątków ludzi wolnych parających się zbójowaniem , były tylko gościńce przez lasy w których żyli też ludzie , wygnani z życia wiejskiego , różni przestępcy , Ludzie wolni , nie służący żadnemu panu ,podróżowało się wtedy w konwojach z ochroną ludzi zbrojnych , napadali na podróżnych w konwojach , raz wygrywali raz przegrywali i tak się toczyło życie w średniowieczu . Wyprawę do miasta oddalonego o 10 kilometrów planowano często na całe tygodnie .
Stąd się brały lęki , Smoki w Lasach , na pustyniach , bo mało kto się zapuszczał w takie rejony , Ludzie prości i biedni wędrowali pieszo więc w ciągu dnia nie przeszli dużo , musieli często nocować przy ognisku w lesie pełnej zwierzyny , koło traktu ,więc wyobraźnia działała na dziesięć fajerek , nie było też GPS-u i trzeba było dokładnie zaplanować wędrówkę do miasta ,trzeba było znać trasę albo iść z przewodnikiem , bo nikt nie miał przecież map.

    Fax

    @Karol Molenda
    Co za bzdury. Ile można powtarzać ten głupi mit o możnych którzy nie umieli czytać i pisać?

Zobacz również

Średniowiecze

Niedoścignione wzory czy okrutnicy zabijający dla...

Średniowieczny rycerz lubował się w wojaczce. Licząc na łupy do zdobycia, wyruszał do bitwy niczym do walki w turnieju. Nie miał litości dla wrogów i...

20 lutego 2021 | Autorzy: Frances Gies

Średniowiecze

Czysta grzesznica i brudna święta. Jak...

Czy kobiety w wiekach średnich zarastały brudem? Te pobożne tak! W liście do biskupa Altino Heliodora św. Hieronim zawarł swój słynny komentarz: „Czy twa skóra...

15 listopada 2020 | Autorzy: Agnieszka Bukowczan-Rzeszut

Średniowiecze

Smród, brud i ubóstwo? Bynajmniej! Średniowiecze...

Średniowiecze powszechnie kojarzy się ze smrodem. Fekalia wylewane na ulice, masowa niechęć do kąpieli i życie na bakier z higieną z pewnością nie sprzyjały nosom...

8 listopada 2020 | Autorzy: Katherine Ashenburg

Średniowiecze

Boisz się dentysty? Ciesz się, że...

Horror? Mało powiedziane! Połamane kości czaszki, krwotoki, sepsa, a nawet śmierć – tak często kończyły się wizyty u średniowiecznych „dentystów”. Trudno się dziwić, że ówcześni...

29 października 2020 | Autorzy: James Wynbrandt

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.