Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Iwan Majski. Ambasador Stalina w Londynie odsłonił kulisy radzieckiej dyplomacji

Podpisanie układu polsko-radzieckiego o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych w Londynie. Od lewej siedzą: Władysław Sikorski, Anthony Eden, Winston Churchill, Iwan Majski.

fot.domena publiczna Podpisanie układu polsko-radzieckiego o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych w Londynie. Od lewej siedzą: Władysław Sikorski, Anthony Eden, Winston Churchill, Iwan Majski.

Obraz Rosji Sowieckiej, a następnie Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, jaki utrwalił się w świadomości Polaków, nie był zbyt atrakcyjny. Dotyczy to w sposób szczególny radzieckiej dyplomacji. Starszemu pokoleniu kojarzy się ona przede wszystkim z Andriejem Gromyką – znanym jako „Mister niet”, wieloletnim szefem dyplomacji ZSRR, który w okresie zimnej wojny właśnie słowem „niet” („nie”) najczęściej reagował na propozycje Zachodu.

Finezji w tym było mało, za to wypracowano schemat reagowania, który – mimo zmieniającej się sytuacji – stał się kanonem radzieckiej, a później rosyjskiej dyplomacji. Z trudem przebija się do naszej świadomości, że po pierwsze nie zawsze tak było, a już najmniej, że dyplomacja radziecka mogła być wszechstronna, uwzględniająca różne okoliczności i aspekty funkcjonowania świata.

Ambasador z przymusu

Tymczasem w okresie dwudziestolecia międzywojennego obraz ten był zupełnie inny, przynajmniej w niektórych przypadkach. Pracowało wtedy w radzieckiej dyplomacji wiele wybitnych osobowości, pozwalających ZSRR realizować swe interesy mimo wrogiego otoczenia. Jedną z takich postaci był radziecki ambasador w Wielkiej Brytanii Iwan Majski.

Co ciekawe, nie lubił swego zawodu, miał ambicje literackie i naukowe. Los sprawił, że znalazł się w tym środowisku. Został ambasadorem w Wielkiej Brytanii dzięki wcześniejszym znajomościom zawartym na emigracji. Był synem lekarza, polskiego Żyda i wiejskiej nauczycielki, obdarzonej żywym temperamentem i szerokimi zainteresowaniami. Wyrastał więc w domu otwartym na świat, ceniącym wiedzę i pracowitość. Te cechy rodziców przeszły na syna.

Andriej Gromyko – „Mister niet” – słowem „niet” („nie”) najczęściej reagował na propozycje Zachodu. Jednak radziecka dyplomacja nie zawsze tak wyglądała.

fot.RIA Novosti archive, image #404643 / Sizov / CC-BY-SA 3.0 Andriej Gromyko – „Mister niet” – słowem „niet” („nie”) najczęściej reagował na propozycje Zachodu. Jednak radziecka dyplomacja nie zawsze tak wyglądała.

W czasie studiów związał się z mienszewikami. Oskarżony o agitację rewolucyjną musiał emigrować. Przebywał w Szwajcarii, a następnie w Bawarii, gdzie skończył studia. Przed wybuchem I wojny światowej wyjechał do Londynu. Tam poznał osoby, które odegrały w jego życiu ważną rolę: Gieorgija Cziczerina i Maksima Litwinowa – późniejszych szefów dyplomacji radzieckiej. To zresztą też ciekawe postacie, nie do końca pasujące do utartego obrazu rosyjskich dyplomatów.

Cziczerin pochodził bowiem z arystokratycznej rodziny o długich korzeniach. Dzięki znajomości z Litwinowem został radcą ambasady w Londynie. Zmuszony do opuszczenia placówki dwa lata spędził w Tokio. W 1932 roku wrócił do Londynu jako ambasador. Na tym stanowisku spełnił się rewelacyjnie.

Miał ogromną łatwość nawiązywania kontaktów i to z ludźmi należącymi praktycznie do wszystkich opcji politycznych. Świetnie poruszał się w środowisku arystokratów, wśród których wyrobił sobie znaczącą pozycję. Miał całe grono zaprzyjaźnionych polityków (i to tych z pierwszych stron gazet), decydujących o losach Europy. Wreszcie miał doskonałe stosunki w środowisku dziennikarzy, co, biorąc pod uwagę budowanie obrazu ZSRR, miało ogromne znaczenie. Była to więc nominacja niezwykle trafna, co opłaciło się krajowi.

Czytaj też: Pakt Wschodni. Czy dzięki niemu można było uniknąć II wojny światowej?

Ryzykowne dzienniki

Zamiłowanie do nauki w połączeniu z wyjątkową rolą, jaką przyszło Majskiemu odegrać w historii, przyczyniły się do powstania rzeczy unikatowej: dzienników. Ich unikatowość wynika z kilku powodów. Najważniejszym jest wyjątkowa zdolność analizy sytuacji i ogromna przenikliwość, czasem także bezwzględna trzeźwość czy wręcz brutalność ocen autora. Pozwalało mu to na dostrzeganie zjawisk i procesów, które dla innych były niewidzialne.

Trzeźwość rozumowania dawała niesamowite wyniki w analizie problemów, a także w formułowaniu wniosków na przyszłość. Pod tym względem Majski wyprzedzał wielu czołowych polityków Europy tego okresu. Ale wyjątkowość miała jeszcze inny aspekt. Majski był przecież funkcjonariuszem reżimu, który obsesyjnie szukał wrogów i potrafił ich znaleźć wszędzie.

Sporządzanie dziennika zawierającego myśli autora, dodajmy nie zawsze poprawne politycznie, było więc ryzykowne. Przecież w systemie sowieckim długie trwanie na stanowisku było raczej wyjątkowe. Zwłaszcza gdy w niełaskę wpadał protektor danej osoby, co pociągało za sobą lawinę aresztowań. W takim przypadku takie zapiski mogły w najlepszym przypadku zawieść ich autora na Syberię, jeśli nie wprost na szubienicę.

Majskiemu się udało, mimo że po odwołaniu z placówki w Londynie wylądował w więzieniu, a notatki wpadły w ręce tajnych służb. Na nasze szczęście ocalały, choć uznano dziennik za „z natury burżuazyjny”, co w tamtych realiach było wyjątkowo ciężkim oskarżeniem. Jest to materiał wyjątkowy, gdyż Majski nie miał w ZSRR zbyt wielu naśladowców.

Tekst powstał m.in. w oparciu o książkę „Dzienniki Majskiego” w opracowaniu Gabriela Gorodetsky’ego, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Bellona.

Tekst powstał m.in. w oparciu o książkę „Dzienniki Majskiego” w opracowaniu Gabriela Gorodetsky’ego, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Bellona.

W świecie zachodnim powstawały wprawdzie pamiętniki, ale często dawały one obraz jednostronny. Majski w swych pamiętnikach pokazuje nam świat wykraczający poza jego punkt widzenia, choć oczywiście zawsze pamiętnik jest tekstem subiektywnym.

Prezentowana książka to skrócona wersja pamiętników Majskiego. Całość została opublikowana w Wydawnictwie Yale University Press w trzech tomach: „The Complete Maisky Diarie”, vol. I–III, w 2018 roku. Ciekawa jest historia odkrycia dzienników w przepastnych i raczej niedostępnych archiwach. Autor opracowania znalazł je w rosyjskim MSZ przypadkiem.

Opracowaniu ogromnego materiału poświęcił wiele lat. Spenetrował wszystkie dostępne archiwa, skontaktował się ze spadkobiercami Majskiego, konsultował się z rosyjskimi autorami publikacji. Skonfrontował też zapiski z materiałami o innym pochodzeniu. W efekcie powstało dzieło wyjątkowe, rzucające niekiedy zupełnie nowe światło na opisywane wydarzenia, ukazujące często kulisy zmian, bez których zrozumienie ich byłoby niepełne, a niekiedy wręcz niemożliwe.

Autor miał odwagę odnosić się krytycznie do niektórych posunięć w polityce, także w przypadku własnego rządu. Majski dostrzegał np. błędną politykę ustępstw świata wobec Hitlera. Widzimy, jak wiele wysiłku wkładał autor w budowanie polityki zbiorowego bezpieczeństwa, starając się doprowadzić do zawarcia układu Wielkiej Brytanii i Francji z ZSRR przed wybuchem wojny, co nie spodobało się władzom na Kremlu, zmierzającym już wtedy do szukania porozumienia z Hitlerem, co ostatecznie zaowocowało paktem Ribbentrop–Mołotow.

Czytaj też: Czy ten rozpasany brytyjski paniczyk przyczynił się do zawarcia paktu Ribbentrop-Mołotow?

Nowy styl w polityce

Majski zapoczątkował pewien nowy styl uprawiania polityki przez przedstawiciela danego kraju na placówce dyplomatycznej. Jak podkreśla Gorodetsky, był pierwszym ambasadorem, który systematycznie urabiał opinię publiczną w kraju, w którym pracował, a nawet manipulował nią, wykorzystując do tego celu prasę. Jak pisze:

Majski, świetny piarowiec w czasach, gdy to pojęcie nawet nie istniało, bez problemów znajdował wspólny język z ugrupowaniami opozycyjnymi, ze zwykłymi, szeregowymi posłami do parlamentu, z redaktorami gazet, ze związkowcami, z pisarzami, artystami i intelektualistami.

Majski (z prawej) zapoczątkował pewien nowy styl uprawiania polityki przez przedstawiciela danego kraju na placówce dyplomatycznej.

fot.domena publiczna Majski (z prawej) zapoczątkował pewien nowy styl uprawiania polityki przez przedstawiciela danego kraju na placówce dyplomatycznej.

Umiał też sięgać po środki niekonwencjonalne. Coroczne dostawy kawioru i rosyjskiej wódki dla właściciela „Daily Express”, Baeverbruka, zapewniały ZSRR przychylne komentarze prasowe. Spotykał się też z ważnymi osobami z City. Był przekonany, że ambasador nie może ograniczać się do spotkań oficjalnych. Dzięki osobistym talentom i ogromnej wiedzy tworzył obraz ZSRR, który nie był odbiciem rzeczywistości. W sytuacji koniecznej zręcznie dawał przeciek, który miał mu ułatwić pracę.

„Niechby i Sowiecka, byle była Polska”

Polskiego czytelnika zapewne zainteresują polskie wątki w Dziennikach. Pojawiają się one stosunkowo często. Zaczynając od rozmów brytyjsko-radzieckich na temat sojuszu przed wojną i obietnicy „przyciskania Polski” do niego, po charakterystyki, często bardzo krytyczne, polskich polityków czy też całego społeczeństwa.

Przy okazji prezentował też opinie innych np. Lloyda George'a: „Polska! Kraj o słabej gospodarce, rozdarty wewnętrznym konfliktem, kraj, który nie ma ani lotnictwa, ani porządnie wyposażonego wojska”

fot.Reginald Haines, Southampton Row, W.C./domena publiczna Przy okazji prezentował też opinie innych np. Lloyda George’a: „Polska! Kraj o słabej gospodarce, rozdarty wewnętrznym konfliktem, kraj, który nie ma ani lotnictwa, ani porządnie wyposażonego wojska”

Przy okazji prezentował też opinie innych np. Lloyda George’a: „Polska! Kraj o słabej gospodarce, rozdarty wewnętrznym konfliktem, kraj, który nie ma ani lotnictwa, ani porządnie wyposażonego wojska”. Doskonale orientował się w brytyjskiej polityce, wiedział, że Chamberlain jest pewien, iż Niemcy nie odważą się zaatakować Polski po brytyjskich gwarancjach, ale także, że nie zrobią nic po 17 września 1939 roku. Majski zanotował:

spodziewam się noty protestacyjnej, gniewnej mowy premiera w parlamencie i kampanii prasowej, ale niczego poza tym (…). Moje oczekiwania zaczynają się spełniać. Wieczorem rząd brytyjski wydał bezsilne oświadczenie, nawet nie protest.

Przy okazji pokazuje kulisy angielskiej polityki wobec Polski, które doczekały się ujawnienia i realizacji po latach: „rząd brytyjski nie rozważa odbudowy Polski w jej wcześniejszych granicach. Wszystko, do czego dąży, to Polska etnograficzna (przypominająca Księstwo Warszawskie z czasów Napoleona), objęta gwarancjami mocarstw, w tym ZSRR”. W opinii Majskiego rząd polski w Londynie podkreślał, że nie zamierza komplikować stosunków Wielkiej Brytanii z ZSRR, a w kuluarach mówiono, że jeśli Polska będzie pod okupacją Niemiec to naród zginie, a pod okupacją ZSRR przetrwa. „Niechby i Sowiecka, byle była Polska”.

Czytaj też: Pragnął rozbierać nie tylko Polskę. Aż trudno uwierzyć w miłosne i erotyczne oblicze biografii Wiaczesława Mołotowa

Polacy „mogą iść do diabła”

Niekiedy pojawiają się informacje zaskakujące dla polskiego czytelnika jak np. opinia ambasadora Szwecji w Wielkiej Brytanii, który uważał, że najlepiej byłoby, gdyby ZSRR graniczył z Niemcami bez państw buforowych. Zdumiewające jest też zdanie Sikorskiego tuż przed podpisaniem układu Sikorski–Majski, że Polska nie może wciąż lawirować i powinna iść z Rosją przeciwko Niemcom, ale też kulisy ustalania konkretnych zapisów, jak starania Zaleskiego o utracony majątek na terenach zajętych przez ZSRR, co ostatecznie znalazło się w tajnym protokole, szantaż Moskwy, że nie ustąpią już w żadnej sprawie, a jak Polakom się nie podoba to „mogą iść do diabła”.

Bardzo krytycznie brzmiała ocena polskiego narodu. „Trudno oprzeć się wrażeniu, że Polacy są ogólnie niezdolni do dłuższego i stałego istnienia jako w pełni niepodległy i suwerenny organizm państwowy. Los Polski w okresie miedzy wojnami i zachowanie Sikorskiego&Co. w ciągu ostatnich 20 miesięcy są tego doskonałą ilustracją”.

Zdumiewające jest też zdanie Sikorskiego tuż przed podpisaniem układu Sikorski–Majski, że Polska nie może wciąż lawirować i powinna iść z Rosją przeciwko Niemcom

fot.domena publiczna fot.domena publiczna Zdumiewające jest też zdanie Sikorskiego tuż przed podpisaniem układu Sikorski–Majski, że Polska nie może wciąż lawirować i powinna iść z Rosją przeciwko Niemcom

Opinia taka nie dziwi u przedstawiciela wrogiego Rzeczpospolitej mocarstwa. Ciekawie i zaskakująco brzmiała w tym kontekście rozmowa Majskiego z Edenem, w której Majski jeszcze raz przypomniał swoje zdanie na temat Polaków, tym razem dodając, że istota mądrości właściwej mężom stanu polega na wyznaczaniu sobie w polityce celów współmiernych do pozostających do dyspozycji sił i środków. Polacy nigdy nie postępowali w myśl tej zasady. Przeciwnie: niemal zawsze gonili za tym, co nieosiągalne. Eden wsparł ten tok myślenia: „w tym, co Pan mówi, jest dużo racji”. Przypomniał przy tym zdanie Bismarcka, że „polityka jest sztuką tego, co możliwe”.

Dowiadujemy się także z dzienników, że „m.in. Zaleski nie zgłaszał pretensji do terytoriów okupowanych przez ZSRR, ale zażądał – ach, ci niepoprawni polscy dżentelmeni – ze względów strategicznych Prus Wschodnich z wysiedleniem Niemców i polską kolonizacją. To tylko niektóre wątki poruszane w książce. Ma więc rację autor opracowania dzienników, twierdząc, że w części piszą one na nowo historię okresu, którego dotyczą.

Dzienniki to książka szczególna, ukazująca również, jak przenikliwy, obdarzony wyjątkową inteligencją i talentem człowiek, nie dostrzegał błędów czy wręcz zbrodni w polityce własnego kraju, jak godził się na kompromisy z własnym sumieniem. Potwierdza starą prawdę, wyrażoną kiedyś przez mistrza dyplomacji Otto von Bismarcka, że polityk to generalnie uczciwy człowiek, który jedzie za granicę, by kłamać w interesie własnego kraju. W tym Majski był prawdziwym mistrzem.

Źródło:

Tekst powstał m.in. w oparciu o książkę „Dzienniki Majskiego” w opracowaniu Gabriela Gorodetsky’ego, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Bellona.

Czy wiesz, że ...

...pewna amerykańska kucharka była prawdziwie zabójczą kobietą. Choć sama zdrowa jak rydz, była nosicielką tyfusu. Przenosiła się z domu do domu, zatrudniając się jako kucharka. Niedługo po tym, jak poczęstowała swoich pracodawców swoimi pysznymi potrawami, zaczynali umierać ludzie.

...Adolf Hitler w każdą podróż zabierał szczoteczkę do pielęgnacji swojego charakterystycznego zarostu. Był przekonany, że jego ikoniczny wąsik stanie się ostatnim krzykiem mody. Do pewnego stopnia miał rację – "na Hitlera" goliła się nie tylko partyjna wierchuszka, ale i zwyczajni Niemcy.

...książę Karol Stanisław Radziwiłł „Panie Kochanku” słynął z rozrzutności i dzikich wybryków. Pewnego razu latem chciał pojeździć na saniach. A ponieważ nie było śniegu, to kazał wysypać dziedziniec nieświeskiego zamku cukrem i na nim urządzono kulig.

...na początku XX wieku co bardziej konserwatywni Polacy uważali, że ślub z aktorką jest równie oburzające, co związek z prostytutką. Z tego powodu małżeństwo Daszyńskiego z Marią Paszkowską wywołał nie lada kontrowersje.

Komentarze (13)

  1. niepoprawny politycznie Odpowiedz

    „…ci niepoprawni polscy dżentelmeni…” dostali jednak większą i bogatszą część Prus wschodnich, z której wysiedlono nieomal do cna, praktycznie wszystkich Niemców…
    Zgodzili się też w pakcie Sikorski-Majski na oddanie ziem wschodnich i zwolnienie niewinnych naszych wysiedlonych obywateli z gułagów na zasadzie amnestii (…) – a więc potraktowania ich jako rzekomych przestępców!
    Zgodziliśmy się na to, mimo że Sowieci ponosili w tym czasie ogromne klęski, byli wówczas postawieni przez Niemców praktycznie pod ścianą! Mogliśmy więc żądać, dużo dużo więcej niż bardzo grzecznie poprosiliśmy!
    My tego totalnego upadku sowietów, nawet nie staraliśmy się wykorzystać…
    Zalewski słusznie stwierdził bowiem na jednej z narad z Brytyjczykami, że Niemcy muszą przegrać wojnę, a wtedy Sowieci nie uznają żadnych wymuszonych ustępstw. No i to Sikorski – skrajnie realnie, stwierdził, że najpierw trzeba uratować byt biologiczny narodu – „niechby był pod władzą sowiecką ale niech będzie”. Trudno zatem o większy, głębszy realizm polityczny!
    Na dodatek układ polsko-sowiecki zrobił ogromne pozytywne wrażenie w społeczeństwach zachodnich, zwłaszcza co ciekawe na amerykańskim (w prasie mówiono o „realizmie i mądrości” polskich władz).
    Tymczasem wówczas zarówno alianci zachodni, jak i sowieci – sam Majski, i co ciekawe Niemcy, snuli na poważnie różne kompletnie nierealne fantasmagorie. Pakt wschodni to przykład takich nieodpowiedzialnych fantazji Majskiego, Niemcy z kolei liczyli na pokój z UK po pobiciu Francji, oraz że Sowiety „przewrócą się od jednego kopnięcia” w ciągu maksymalnie 3 miesięcy – Hitler nawet nie określili precyzyjnie celów swej wschodniej agresji, zmieniając je zresztą w czasie wojny kilkukrotnie!
    …a przed agresją Bóg wie po co uderzył na Bałkany rzekomo zabezpieczając tyły, zamiast podpisać korzystne układy.
    Stalin zaś nawet nie wierzył, że Hitler kiedykolwiek uderzy na związek sowiecki; 22 czerwiec 41. był dla niego wielkim szokiem!
    Rzekomy realista Majski w jednej z rozmów z dziennikarzami stwierdził, że II front na pewno powstanie w 1942 roku, a wojna skończy się na początku 1943…
    Kto więc tutaj był niepoprawnym fantastą? Zwykłą „pierdołą”, a nie nawet dżentelmenem bynajmniej? My, czy Majski i ten cały aliancko-sowiecko-hitlerowsko-niemiecki „bajzel”?

    • Anonim Odpowiedz

      Realnie patrząc to wiekszosc ziem 3 i część 2 zaboru Rosyjskiego z lat 1793-1795, była zamieszkania w niewielkim stopniu przez ludność Polską. Na przykład w województwie Poleskim, ludność Polska stanowiła 24,3%, woj. Wołyńskie 16,8%, woj. Stanisławowskie 22,2%, woj. Tarnopolskie 45% ludności Polskiej. Jedynymi wyjątkami były woj. Lwowskiej i pas ziemi od Grodna do Wilna zamieszkane głównie przez ludność Polską.Z geopolitycznej punktu widzenia do Polski powinny należeć całe Prusy, bo wbrew temu co zostało napisane o tej większej i bogatsze części Prus to wróciła w 1945 do Polski należąca do niej od 1466 roku Warmia i Powiśle, oraz zamieszkane przez ludność emigrująca z Mazowsza – Mazury, czyli dostaliśmy w połowie swoją własność utracona dzięki rozbiorom z udziałem Rosji w 1772 roku, niezbyt hojni byli ci Rosjanie którzy dodatkowo przesuwali sobie granice na południe tak jak im się podobało. Skutkiem Rosyjskiej samowoli jest np.podział Mierzeji Wiślanej którą Rosja podzieliła tak że zablokowała rozwój portów nad Zalewem Wislanym w tym głównie Elbląga, który dopiero dziś po 77 latach ma szansę stać się znowu portem morskim i pobudzić rozwój gospodarczy i turystyczny Warmii i Mazur. Trzeba przyznać Sikorskiemu że podczas podpisywania paktu z Rosją ( umowa Sikorski-Majski ), doprowadził do tego że ludność Polską wywieziono przez Rosjan w latach 1940-1941, 4 deportacji na Syberię i do Kazachstanu, zdołała wyrwać się z więzień i Rosyjskich Obozów Koncentracyjnych – którymi były Gułagi i Łagry. W których ludzi zabijano morderczą pracą w ekstremalnych warunkach pogodowych ( dopiero kiedy temperatura przekraczała -50°, więźniowie nie pracowali ). Im dłużej Polacy przebywali na zesłaniu tym bardziej zmniejszyła się ich liczba. Jednocześnie Sikorski w roku 1941 wykazał się, brakiem realizmu politycznego i ślepym przywiązaniem do granic wschodnich z 1939, pomimo tego że powinien wiedzieć że Anglicy którzy już w 1920 oferowali Rosji Bolszewickiej granicę na tzw. Linii Curzona-Namiera, zapłacili wschodem Polski za pomoc Rosji Stalina w wojnie z Niemcami. W 1941 roku ( klęski Rosji w wojnie z Niemcami), była doskonała okazja żeby ustalić granice Polsko-Rosyjską, i jej przebieg po wojnie w bezpośrednich rozmowach Polsko-Rosyjskich, które powinna zatwierdzić Anglia jako sojusznik obu stron. Wołyń i Polesie, można było oddać prawie w całości, Małopolskę Wschodnią z podziałem Tarnopol, Trembowla, Stanisławów i Halicz do Rosji, Lwów i Drohobycz do Polski. O ile Wilno było nie do utrzymania, to Grodno mogła Polska zatrzymać. W zamian powinien Sikorski rządac, całych Prus, Gdańska, Śląska Górnego i Opolskiegi, oraz granicy na Odrze z połową Wrocławia i całym Szczecinem, a nawet o granice nie na Nysie Kłodzkiej tylko Nysie Łużyckiej. Większość tego planu na szczęście udało się zrealizować ale nie dzięki Sikorskiemu i rządowi w Londynie, a polskim komunistom i Stalinowi. Bo sam Stalin zrealizował plan Sazanowa z 1914, który przewidywał Polskie granice na Odrze. Od siebie dodał Stalin granice na Nysie Łużyckiej, bynajmniej nie z miłości do Polski tylko dlatego że zorientował się że nie będzie miał całych Niemiec w swojej strefie wpływów, więc skrócił granicę, czyniąc ja łatwiejszą do obrony.

      • niepoprawny politycznie Odpowiedz

        Jako zdeklarowany piłsudczyk (choć Piłsudski to obecnie w „necie” głównie agent, żyd i zdrajca – wielu neo-endeków tak wrednie i kłamliwie o nim pisze) nie jestem broń Boże fanem Sikorskiego, ale myślę, że dobrze, iż granica 1939 była użyta przez jego otoczenie jako podstawa do negocjacji, było z czego bowiem rezygnować, aby i tak wiele zachować…
        Czytałem wiele relacji z rozmów z Sikorskim: zdawał sobie on sprawę, że utrzymanie kresów jest niemożliwe. Skreślał Lwów i Wilno ale liczył na Grodno… ale…
        Ale na litość boską! Ale miał rację, że byt nasz biologiczny był zagrożony! Generalicja niemiecka i niemieckiego pochodzenia carska – w kontynuacji sowiecka, chciała totalnego wytępienia Polaków! To fakt! Widać jak na dłoni wyraźnie tą „naturalną” koalicję i ten cel, choćby w czasie powstania warszawskiego!
        Stalin musiał oddać nam prawie całe Prusy… Nie miał wyjścia. Owszem Królewiec to piękne miasto ale otoczone najbiedniejszymi, najmniej zurbanizowanymi w rzeszy, ba Europie, terenami – nie żałujmy więc ich. Żądanie całych Prus to jest właśnie życie złudzeniami drodzy polscy dżentelmeni…!
        Udało nam się jako początkowo totalnym przegranym, osiągnąć z czasem po blisko pół wieku od jej zakończenia, niewiarygodnie dużo w wyniku drugiej wojny!
        Stalin wybitny historyk samouk, słusznie NIGDY nie świętował rzekomego zwycięstwa sowietów w wielkiej wojnie ojczyźnianej. Wiedział, że to jest klęska sowietów, a będzie jeszcze większą klęską gdy go zbraknie. II wojna światowa absolutnie nie zakończyła się w 1945 roku z tej prostej przyczyny, że nie było planowanego przecież traktatu pokojowego kończącego tęże wojnę!!!
        Kiedy się więc zakończyła II wojna?
        8 grudnia 1991 w Wiskułach – Brześciu, granice bowiem Rosji przesuwane setki lat, setki kilometrów na zachód, wręcz w ciągu kilku godzin (!!!) przesunięto w wyniku takiego quasi traktatu pokojowego ale o niewiarygodnej sile, o setki, a nawet miejscami ponad tysiąc km kilometrów na wschód!!!
        To odroczone w czasie zwycięstwo realistów z otoczenia Sikorskiego, wybitnych Polaków często będących z nim zresztą w konflikcie, takich jak Anders, Sosnkowski, Raczkiewicz, Mikołajczyk……………………, dodam prowokacyjnie: PIŁSUDSKI!, przesunęło granice Rosji w miejsce w którym były w XIV-XV wieku, gdy rozpoczynali oni ekspansję!!!
        To Polska obok USA, okazała się zatem największym – w perspektywie czasu, zwycięzcą II wojny (miała, mieliśmy ulec zagładzie, jako bękart Wersalu, a ma, mamy się, mimo „morza” narzekań, całkiem nieźle) – taka jest moja mocno broniąca się teza; to Francja okryła się hańbą klęski i ledwie zachowała swoje status quo, UK straciło najwięcej – całe imperium, zjednoczone Niemcy, teoretycznie także zwycięscy bo szefujący pomysłowi Hitlera – UE, giną obecnie w zalewie mniejszości narodowych jako ofiara kolejnej własnej utopijnej ideologii: „multi-kulti”…

        • Anonim

          Niestety co do dawnych Prus, a dziś Rosyjskiego Obwodu Królewca, to się nie zgodze, zamieniliśmy jedynie jednego wroga na drugiego, Niemcy na Rosję. Dlatego dalej uważam że w geopolitycznym interesie Polski było przejęcie CAŁYCH PRUS. Na zachodzie Nysa Łużycka, Odra, Polską osiągnęła w zasadzie maksimum możliwości. Co do Grodna to ono zgodnie z linią Curzona-Namierowskiego, było w Polsce – granica przebiegała na rzece Niemen, a dodatkowo zgodnie z umowa Polsko-Rosyjską, na niektórych odcinkach granicy, miała ono przebiegać z odchyleniem od 5 do 8 kilometrów na korzyść Polski. Należy od razu wykluczyć odcinek granicy biegnący rzeką Bug. Więc pozostają dwa odcinki granicy gdzie Polska powinna być dalej na wschodzie odcinek północny z całym Grodnem,oraz odcinek południowy, który też nie zgadza się z linią która na tym odcinku wytoczył Namierowski. Gdyby Polska w 1945 miała prawdziwą granicę Curzona-Namierowskiego to Komuniści musieli by szukać jakiegoś innego pretekstu do oddania Rosji tzw. Kolana Bugu z miastami Bełżyce, Waręż, Uhnów, w zamian za kamieni kupę w Bieszczadach z Ustrzykami Dolnymi, dlatego że Ustrzyki zgodnie z linią Namierowskiego znajdowały się w Polsce. A tak jedynym regionem w którym Polska granica przebiega na wschód od linii Curzona jest Puszcza Białowieska. Natomiast odsunięcie Rosji od granic Polski w 1991 roku, zawdzięczamy tak ,tak traktatowi w Rydze 1921, w którym stronami zostały Białoruś i Ukraina, Rosja nie włączyła ich bezpośrednio do swojego terytorium. Dzięki temu miały taki sam status jak niepodległe do 1940, Estonia, Łotwa i Litwa. Tak więc tak opisywany w Polsce traktat z Rygi 1921, w szczególności przez Piłsudskiego i jego sanacje po 70 latach doprowadził do tego że w 1991, granica Polsko-Rosyjską wróciła do stanu z roku 1569, to jest sprzed Unii Lubelskiej, prawie bo został ten nieszczęsny Obwód Królewca.

  2. niepoprawny politycznie Odpowiedz

    Bajeczkę skutecznie (bo żyje sobie ona i „kwitnie” do dzisiaj) o braku realizmu politycznego polskich elit, wymyślił jedyny dobry germański propagandzista – PR-owiec (choć czy realista?), kanclerz Metternich.
    Znacznie większym realistą był Bismarck: „Bijcie Polaków tak długo, dopóki nie utracą wiary w sens życia. Współczuję sytuacji, w jakiej się znajdują. Jeżeli wszakże jednak chcemy my Niemcy przetrwać, mamy tylko jedno wyjście – musimy ich wytępić”…

  3. niepoprawny politycznie Odpowiedz

    Że „Brytolom” nic nie wypomniałem?
    No doborze, pierwsze z brzegu: Gallipoli z I wojny, chęć stworzenia z Wielkiej Brytanii i Francji jednego kraju – 1940., i w tym samym roku wymordowanie Francuzów w Mers el-Kébir…
    Wystarczy?

  4. Znafca Odpowiedz

    Niestety ale osobnicy rządzący Polską i głosujący na nich starają się udowodnić że prawdą jest że Polska nie jest w stanie sama się utrzymać.Teraz muszę wstydzić się za rodaków.

    • Anonim Odpowiedz

      Dlaczego dopiero teraz musisz się wstydzić ? I za jakie działania rządzących musisz się wstydzić ? Dziwne że nie musiałeś się wstydzić kiedy wcześniej policja strzelała do górników, biła pałkami ludzi na ulicach podczas pokojowych manifestacji lub kiedy Polska istniała tylko Teoretycznie i wszystkie decyzje wielki malarz kominów podejmował po konsultacjach ze swoją niemiecką Islam mutti. A przecież tak samo było za Komuny tylko wtedy Wielki Brat był w Moskwie.

    • Anonim Odpowiedz

      A u was Murzynów biją. Policja jest od utrzymania porządku jeśli jest epidemia Covid, to należy przestrzegać zakazu zgromadzeń publicznych. Jeśli wulgarne, agresywne, plujące na Policjantów i naruszające ich nietykalność cielesną osobniczki płci żeńskiej nie będące jednak kobietami nie chcą przestrzegać prawa i prowokują zamieszki, to Policja musi zaprowadzić porządek bo od tego jest.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.