Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Dzięki archeologii ocalił siebie i wielu współwięźniów przed zakatowaniem na śmierć

fot.zbiory prywatne A. Prinke (za zgodą) Franz Ziereis pragnął zaimponować swojemu przełożonemu Heinrichowi Himmlerowi prowadząc badania archeologiczne w ramach KL Mauthausen-Gusen

Obóz Mauthausen-Gusen był jednym z najcięższych obozów nazistowskich. Jego komendanci szczycili się tym, że mało kto dożywał w nim pół roku. Kazimierz Gelinek trafił tu już w 1940 roku i przeżył 5 lat rodem z horroru. Archeologia pozwoliła mu ocalić życie swoje i niejednego współwięźnia.

Zwykłe początki niezwykłego człowieka

Kazimierz Gelinek urodził się 23 sierpnia 1882 roku w Brzeżanach (obecnie zachodnia Ukraina). Niedługo potem stracił ojca. Kazimierz był dzieckiem chorowitym, a mimo to odbył służbę wojskową w VII pułku ułanów, który stacjonował pod Wiedniem. Z poczynionych w tym czasie oszczędności opłacił szkołę i ukończył gimnazjum oraz zdał maturę.

Niestety niedługo przed egzaminem dojrzałości zmarła jego matka. Zaoferowano mu posadę urzędnika kolejowego, jednak on wiedziony pasją do nauki i marzeniami o edukacji przyjął pracę nauczyciela. W sierpniu 1916 roku został mianowany inspektorem i otrzymał zlecenie otwarcia szkół w Zamościu i całym powiecie lubelskim. Ochoczo zabrał się do pracy rozpoczynając od wykształcenia i przygotowania 16 nauczycielek, a następnie rozpoczął prowadzenie kursów i konferencji dla łącznie 100 nauczycieli i nauczycielek. Inicjatywa ta zakończyła się sukcesem.

Praca nauczyciela rozbudziła w Gelinku zamiłowanie do przyrody. W efekcie w roku 1922 zapisał się na studia na wydzielę geografii w Instytucie prof. Ludomira Sawickiego w Krakowie, a następie po 2 latach przeniósł się do Wilna, gdzie uzyskał dyplom nauczyciela szkół średnich ogólnokształcących i seminariów nauczycielskich.

Z łatwością mógł przyjąć niejedną ofertę pracy, jednak Kazimierz Gelinek miejsce swojego zatrudnienia uzależnił od panujących dookoła niego warunków przyrody. Podjął pracę jako nauczyciel w Płocku, a także współpracę z Muzeum i Towarzystwem Naukowym Płockim. To właśnie w tym okresie życia zaczął zgłębiać tajniki archeologii. Jego badania umożliwiły postawienie tez, które w znacznym stopniu przyczyniły się do poznania dziejów Polski w neolicie.

Przybyli z zachodu

W roku 1939 Kazimierz Gelinek był wielokrotnie nakłaniany do podpisania Volkslisty, jednak prośby te spotykały się z kolejnymi odmowami. Jeszcze w tym samym roku niemieccy żołnierze wtargnęli do muzeum i zaczęli rabować zgromadzone w nim zabytki. Gelinek głośno protestował i za to został oskarżony o obrazę munduru żołnierza niemieckiego.

9 kwietnia 1940 roku o piątej rano Kazimierz Gelinek został aresztowany i przetransportowany do obozu koncentracyjnego w Działdowie. Następnie przeniesiony został do KL Dachau, aby ostatecznie trafić do obozu Mauthausen-Gusen w Górnej Austrii. Był to pierwszy obóz koncentracyjny stworzony poza granicami III Rzeszy i powszechnie uważa się, że należał do najcięższych. Dla porównania, przetransportowani tu więźniowie z KL Auschwitz-Birkenau niezwykle szybko umierali, a ci, którzy przeżyli choć trochę dłużej, z sentymentem i niemal z tęsknotą wspominali swoje poprzednie więzienie. W roku 1940 w podobozie Gusen 97% więźniów pochodziło z Polski, a celem jednostki było m.in. niszczenie polskiej inteligencji.

Niemal od razu Kazimierza Gelinka przydzielono go do pracy w kamieniołomach, z czasem doczekał się przeniesienia do prac ziemnych przy budowie kolei. Gelinek oraz dr Józef Iwiński niezależnie od siebie natrafili wtedy na dwa cenne stanowiska archeologiczne. To właśnie Kazimierz Gelinek nakłonił władze obozu do zgłoszenia tego faktu do Instytutu Ochrony Zabytków.

fot.zbiory prywatne A. Prinke (za zgodą) Kazimierz Gelinek został wyznaczony do prowadzenia badań wykopaliskowych na terenie KL Mauthausen-Gusen

Archeolodzy wystąp

Na apelach więziennych z czasem zaczęto poszukiwać archeologów. Nie trudno sobie wyobrazić, że nikt z więźniów nie chciał się wychylać. W obozach koncentracyjnych, jeśli ktoś wywołany został na apelu, najczęściej oznaczało to dla niego jedno – śmierć. Jednak wkrótce wyjaśniono, że chodzi o prowadzenie badań na terenie obozu i wraz z tą informacją udało się zebrać kilku ochotników.

Decyzję o rozpoczęciu prac ratowniczych na terenie obozu wydał komendant SS-Standartenführer Franz Ziereis. Powszechnie wiadomo, że badania naukowe były działalnością prężnie rozwijaną przez nazistów. W tym celu został założony w 1935 roku Instytut Ahnenerbe, na którego czele na polecenie Heinricha Himmlera stanął Herman Wirth.

Badania archeologiczne wykorzystywane były w propagandzie, m.in. jako uprawomocnianie zajmowanych przez III Rzeszę terenów. Jeśli zatem komendant Ziereis zdołałby potwierdzić osadnictwo germańskie na obszarze Austrii, z łatwością można by było uzasadnić wcielenie tych obszarów w granice Rzeszy. Franz Ziereis mógłby odnieść także swoje prywatne zwycięstwo i zaimponować swojemu zwierzchnikowi Heinrichowi Himmlerowi.

Czy wiesz, że ...

...kiedy Armia Andersa przebywała w Palestynie, dezercje żołnierzy pochodzenia żydowskiego odbywały się… za wiedzą i aprobatą polskiego dowództwa? Zdarzały się nawet takie przypadki, że przyszły „dezerter” przed ucieczką przechodził dodatkowe przeszkolenie dywersyjno-sabotażowe.

...niemiecki generał Friedrich Paulus, wzięty w sowiecką niewolę pod Stalingradem, w procesach norymberskich wziął udział jak świadek oskarżenia? Jego przyjazd wzbudził dużo emocji. Kiedy siedzący na ławie oskarżonych Hermann Göring zobaczył go na sali rozpraw, z wściekłością nazwał go „brudną świnią”.

...Elżbieta Zawacka była jedyną kobietą wśród cichociemnych awansowaną na stopień generała brygady? Jako łączniczka podróżowała po Europie, przenosząc meldunki i informacje. Wielokrotnie przekraczała granicę Rzeszy, zawsze szczęśliwie wracając do kraju, czasami w brawurowy sposób.

...podczas powstania warszawskiego dowództwo niemieckie wiedziało o tym, że Polacy używali kanałów, i postanowiło to wykorzystać? Z rozkazu Ericha von dem Bach-Zelewskiego mówiący po polsku Volksdeutsche mieli infiltrować środowisko jako przemytnicy żywności w sieci kanałów.

Komentarze (10)

  1. ja Odpowiedz

    Kazimierz Gelinek w nazistowskim obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen spędził 5 lat. Dzięki swoim umiejętnością OM

  2. Charlie Odpowiedz

    Naziści – nikt tak nie mówił podczas okupacji niemieckiej 1939 – 1945.
    Może wróćmy do ówczesnego nazewnictwa z szacunku dla Polaków, którzy wtedy żyli /

  3. BM Odpowiedz

    Kolejny artykuł o obozach i kolejny raz ani słowa o Niemcach, nie licząc tego o mundurze żołnierza niemieckiego. Jakaś tam Trzecia Rzesza (nota bene to nazwa nieoficjalna, oficjalna nazwa to Rzesza Niemiecka) i jacyś tam naziści. Nie wstyd wam tak przekłamywać historię, zwłaszcza że nazywacie siebie pasjonatami historii?

  4. Atanazy Pustelnik Odpowiedz

    Co warto by było jeszcze dodać o naszym wybitnym rodaku?
    Kazimierz Gelinek był przed wojną kierownikiem działu archeologiczno-etnograficznego Muzeum Mazowsza Płockiego TNP, im. prof. Ignacego Mościckiego, a następnie jego pierwszym dyrektorem. Motto jego pracy jako archeologa de facto nie tylko amatora, naprawdę było – jest piękne: „Ziemia nasza jest hipoteką, która starannie przechowuje dokumenty z przeszłości, pozwalając nam zajrzeć każdorazowo i stwierdzić istotny stan naszego posiadania. (…).”
    Miał też bardzo szerokie zainteresowania około archeologiczne. Opracował np. program edukacyjny oparty na zbiorach azjatyckich. Był też jako zwiedzający – obserwator, przy przedwojennych pracach w Biskupinie prof. Kostrzewskiego.
    A austriaccy naukowcy mieli okazję dowiedzieć się o nim dopiero niedawno w 2015 r. W pracy niemieckojęzycznej: Archäologische Denkmalpflege zur NS-Zeit in Österreich (Prace archeologiczne w czasach narodowego socjalizmu w Austrii) pod red. Marianne Pollak (jest tam m. in. nieco skrócony art. Andrzeja Prinke.).
    Pokazuje to przy okazji dobitnie, jaki to do tej pory Austriacy mają „kłopot” ze swoją przeszłością – konkretnie przyznaniem się do współudziału w zbrodni niemieckiej – niemieckim ludobójstwie, jak właśnie chronią się za określeniami „wytrychami” typu „nazizm”, „hitleryzm” – o czym dobitnie świadczy choćby fakt, że pełna rehabilitacja księdza dra Johanna Grubera została przeprowadzona dopiero ponad 70 lat po jego śmierci !!! Dopiero bowiem wyrokiem z dnia 7 stycznia 2016 r. sąd okręgowy do spraw karnych w Wiedniu, unieważnił i uchylił wyrok sądu z 1939 r. !!!

  5. Redbush Odpowiedz

    Grzesiuk w swojej ksiazce „5 lat kacetu” tez w Gusen mial kontakt z wykopaliskami archeologicznymi (podczas prac znaleziono jakies urny) i na zlosc ssmanowi ktorego nazywali „Smieciarz” (ze wzgledu na jego zainteresowanie takimi odkryciami) OSIKAL wykopalisko (za co dostal niezle bicie bo zostal przylapany).No coz…

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.