Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

W tym obozie śmierć przez zagazowanie należała do najlżejszych, a więźniowie transportowani z KL Auschwitz-Birkenau błagali o możliwość powrotu

fot.domena publiczna, CC BY-SA 2.5 Przed jednym z baraków odwiedzający obóz Żydzi zostawiają kamienia na uczczenie pamięci zabitych tu ofiar.

Więźniowie przetransportowani do obozów Mauthausen-Gusen na pytanie o to, co się z nimi stanie otrzymywali odpowiedź, że najszybciej wydostaną się stąd przez kominy. Jakby okrutnie to nie brzmiało – śmierć przez zagazowanie należała tu do najbardziej „humanitarnych”, a  średnia długość życia więźniów wynosiła 4 miesiące. Oto zbrodnia, którą musimy ocalić od zapomnienia.

Jest takie miejsce w Górnej Austrii niedaleko Linzu, otoczone pięknym krajobrazem. Ten sielankowy widok w ogóle nie sugeruje, że jeszcze nie tak dawno temu wydarzyła się tu jedna z największych tragedii współczesnego świata. Obóz koncentracyjny Mauthausen-Gusen był pierwszą taką jednostką wybudowaną poza granicami III Rzeszy i szczycił się renomą jednego z najbardziej okrutnych.

Początki zagłady

Jako pierwszy założony został KL Mauthausen. Już w sierpniu 1938 roku (niecałe 5 miesięcy po przyłączeniu Austrii do III Rzeszy) otwarta została tu jednostka niedaleko największego w Austrii kamieniołomu granitu. Za wzór przyjęto powstały w 1933 roku niedaleko Monachium KL Dachau. Obóz koncentracyjny Mauthausen służył początkowo jako miejsce odosobnienia i mordu przede wszystkim Niemców i Austriaków, którzy nie pasowali do systemu III Rzeszy. Zaliczali się do nich socjaliści, komuniści, homoseksualiści oraz wszelaka opozycja. Drugą grupą przetrzymywaną w obozie była w tym czasie polska inteligencja.

Niedługo po rozpoczęciu ataku na Polskę w 1939 roku podjęto decyzję, że obóz należy rozbudować, a miejsce to stanie się główną sceną dla akcji „Inteligenzaktion”, mającej na celu wymordowanie polskiej elity z terenów zajętych przez III Rzeszę. Filia Gusen została otwarta 25 maja 1940 roku. Niecałe dwa lata później, 9 marca 1942 roku obóz poszerzono o kolejną jednostkę Gusen II, a w 1944 roku także o Gusen III. W 1944 roku w Mauthausen utworzono także podobóz kobiecy.

Komendantem obozu od założenia do 17 lutego 1939 roku był Albert Sauer. Po tym jak uznano go za „leniwego” jego miejsce zajął Franz Ziereis. Jako dowódca nie tylko dawał przyzwolenie na dokonywane tu zbrodnie, sam także czerpał satysfakcję i z pewnością mord uznawał za rozrywkę. Synowi pozwalał strzelać ze strzelby do więźniów z werandy swojego domu, a jego urodziny uczcił zamordowaniem 20 osadzonych. Za swoje „zasługi” w roku 1944 otrzymał awans na SS-Standartenführera.

fot.CC BY-SA 3.0 de Bundesarchiv Bild 192-269 Do kamieniołomu prowadziły schody śmierci. Jeśli więzień był zbyt słaby, strącano go z nich do pobliskiego jeziora.

Zaplecze „tysiącletniej Rzeszy”

System obozów Mauthausen-Gusen z jednej strony miał spełniać zadanie miejsca przetrzymywania i mordu jeńców wojennych, z drugiej zaś strony zaplanowany został jako zaplecze ekonomiczne pod plany Rzeszy. Na początku zaczęto eksploatować kamieniołomy „Wiener Gruben”, skąd pozyskiwano materiał do budowy „tysiącletniej Rzeszy”. Pieczę nad wydobyciem trzymała założona 29 kwietnia 1938 roku przez SS i niemiecką policję firma „Deutsche Erd- und Steinwerke GmbH” – w skrócie DEST. Firma miała na celu dostarczać kamień do budowy największych przedsięwzięć Rzeszy, jednak nie tylko. Himmler i Pohl pragnęli uczynić z niej wzór przedsiębiorstwa o masowej produkcji wspartej nowoczesną technologią.

Prace w kamieniołomach odbywały się bez jakichkolwiek zabezpieczeń. Więźniowie nie otrzymywali rękawic, butów, specjalistycznej odzieży, nie mówiąc już o kaskach czy maszynach do pomocy. Aby nie niszczyć obozowej odzieży kazano im nawet zdejmować koszule i transportować bloki na nagich ramionach. Więźniowie zmuszani byli do biegu w obie strony raz z kamieniami raz bez.

Do kamieniołomu Mauthausen prowadziły potężne schody śmierci. Wzdłuż nich ustawieni byli SS-mani, którzy doglądali więźniów niosących ładunki. Jeśli jakiś niósł zbyt mały blok, robił to zbyt wolno czy też podpadł straży w jakikolwiek inny sposób, strącany był razem z kamieniem do pobliskiego jeziora.

Gusen II – fabryka śmierci

Do najokrutniejszych pododdziałów obozowych należał Gusen II. Na jego obszarze znajdowała się konstrukcja podziemnych tuneli „Bergkristall-Bau” (B8 Bergkristall). Zlokalizowano tu fabryki zbrojeniowe produkujące samoloty odrzutowe Messerschmitt Me 262.

Były to pierwsze użyte bojowo samoloty o takim napędzie. Linię produkcyjną wyposażono w bardzo zaawansowaną jak na te czasy technologię. Więźniowie używali narzędzi pneumatycznych, stosowano nity przy łączeniu płatów samolotów, w tunelach zastosowano 24 woltowe oświetlenie, a wszystko zasilane było z agregatów. Więźniowie, którzy przeżyli obóz opowiadają, że dziennie wraz ze swoją grupą produkowali dwa kadłuby samolotowe ze zbiornikiem.

fot.Bundesarchiv, Bild 192-111 / CC-BY-SA 3.0 Himmler odwiedził obóz Mauthausen-Gusen dwa razy. Na zdjęciu od lewej Ziereis, Himmler, Wolf w 1941 roku.

W podobozie Gusen II średnia długość życia więźnia wynosiła 4 miesiące. Poza morderczą pracą i szybką śmiercią jednostka ta posiadała także najbardziej brutalną straż. Jeszcze bardziej przerażający jest fakt, że więźniowie nie byli tu pilnowani przez nazistów. Do tego zadania wysyłano tu wyjątkowo brutalnych kapo – więźniów–kryminalistów z innych oddziałów obozu.

Z racji współpracy z władzami kapo posiadali przywileje, dostawali dodatkowe porcje jedzenia, a za znęcanie się nad więźniami, odbieranie im posiłków czy nawet zabicie osadzonych nie groziła im żadna kara. Jeden z kapo podobozu Gusen II Jochan von Losen w ciągu jednej nocy zabił 245 więźniów. Jednych uderzał w głowy młotkiem lub siekierą, innych topił w kamiennych misach.

W Gusen II panowały także najgorsze warunki sanitarne. Baraki były tak przeludnione, że więźniowie spali tu podwójnie na pryczach. Niejednokrotnie zdarzało się, że nad ranem ktoś budził się koło trupa swojego kolegi.

Zyski z niewolniczej pracy

Większą szansę na przeżycie dawało natomiast więźniom przeniesienie do zakładów Steyer-Daimler-Puch produkujących broń i pojazdy. Fabryka ta za dobrą pracę nagradzała czasem bonami do położonego niedaleko burdelu. Także więźniowie mogli otrzymać premię, którą następnie mogli sprzedać blokowym za jedzenie, np. 12 dodatkowych porcji zupy.

Innymi firmami korzystającymi z niewolniczej pracy więźniów KL Mauthausen-Gusen były Accumulatoren-Fabrik AFA produkująca baterię do U-Bootów, Deutsche Bergwerks- und Hüttenbau, Eisenwerke Oberdonau produkująca stal dla niemieckich czołgów Panzer, Flugmotorenwerke Ostmarkt produkująca silniki lotnicze, Heinkel produkujący samoloty. Maszyny i rakiety produkowano dla Raxwerke. Broń i amunicja powstawały tu dla firm Otto Eberhard Patronenfabrik i Österreichische Sauerwerks. Także firma Universale Hoch und Tiefbau wykorzystywała niewolniczą pracę w obozie do konstruowania tuneli.

Swój udział w niewolniczej pracy miała tu także firma Bayer. Koncerny korzystały także z przeprowadzanych tu na więźniach eksperymentów medycznych. W roku 1912 dyrektorem generalnym przedsiębiorstwa Bayer został Carl Duisberg, który w roku 1925 stanął na czele koncernu chemicznego IG Farben. Koncern ten był odpowiedzialny m.in. za produkcję cyklonu B używanego do eksterminacji więźniów w obozach koncentracyjnych.

„Najprędzej wydostaniecie się przez kominy”

W obozie Mauthausen-Gusen śmierć przez zagazowanie należała do najlżejszych i najbardziej „humanitarnych”. Poza spychaniem ze schodów śmierci, więźniów katowano tu grubymi pałkami, a następnie porzucano. Agonia trwała od 30 minut do godziny. W tym czasie więzień starał się ostatkiem sił złapać oddech.

fot.domena publiczna, CC BY-SA 3.0 Z czasem więźniów umierało tak wielu, że na terenie obozu zaczęto budować krematoria.

W obozie dokonywano także obchodów sanitarnych. Najmniejsze niedopatrzenia, takie jak podarta koszula, karane były biciem. Skatowany w ten sposób człowiek szedł następnie do pracy, jednak ze względu na odniesione wcześniej obrażenia nie był w stanie pracować wystarczająco dobrze. Bito go zatem ponownie. Tak skatowani więźniowie w końcu nie mieli siły podnieść się z łóżka. Jako nieprzydatni do pracy byli rozbierani i wyrzucani do ubikacji, gdzie konali przez kolejne dwa do trzech dni.

Inną formą eksterminacji było zabijanie przez zagłodzenie. Więźniów wtrącano do baraku zwanego prześmiewczo „dworcem do nieba”.

Wyjątkowym okrucieństwem w tej dziedzinie wykazał się komendant obozu Gusen Karl Chmielewski. Na jego rozkaz więźniów zabijano poprzez mordercze kąpiele. Chorych i niezdolnych do pracy umieszczano pod prysznicami, z których pod bardzo dużym ciśnieniem puszczano na nich przez około 30 minut lodowatą wodę. Część więźniów tonęła, część umierała podczas śmiertelnych upadków, reszta niedługo potem na zapalenie płuc. Tzw. Totbadeaktion miała miejsce od 29 września 1941 do stycznia 1942 roku i zginęło w niej około 2 tysięcy więźniów.

Wyzwolenie

Na wieść o zbliżającym się froncie Heinrich Himmler rozkazał zamordować wszystkich więźniów w obozie. Świadkowie wspominają, że zostali zapędzeni do sztolni, zamknięci tam z beczką cyklony B, a następnie… wypuszczeni nie wiadomo z jakiego powodu.

Dlaczego nie doszło do wykonania rozkazu? Jest to zagadka dla historyków. Wiemy, że wśród osadzonych znajdowali się elektrycy, którzy poprzecinali kable w tunelu, jednak nie wiadomo z całą pewnością, czy była to bezpośrednia przyczyna ich ocalenia. Komendant Ziereis w swoich ostatnich zeznaniach uważał, że to on osobiście sprzeciwił się wykonaniu tego rozkazu.

5 maja 1945 roku do obozu wjechał amerykański czołg prowadzony przez sierżanta Alberta Kosieka – Polaka z pochodzenia. Kiedy więźniowie zorientowali się, co się stało, nagle pod wpływem emocji zaczęli łapać za wszystko, co mogło posłużyć za broń. Atakowali kapów i swoich katów. Niektórzy dokonywali tego nawet gołymi rękami. Osoby, które przeżyły wspominają, że sowieccy więźniowie złapali jednego z katów i dosłownie rozerwali go na strzępy.

Gdy tłum się nieco uspokoił, więźniowie wyszli do okolicznych wiosek i zbierali wszystkie rzeczy, które nadawały się do jedzenia. W nocy obóz zamienił się w pole namiotowe z ogniskami – kuchnię polową, w której wszyscy obecni starali się nasycić swój głód. Rano pole to zamieniło się w cmentarz.

Przeżyły tylko te grupy, w których znalazł się ktoś na tyle mądry, że nawet za cenę bicia wygłodniałych ludzi po rękach, wydzielał im małe porcje jedzenia.

fot.CC BY-SA 4.0 Widok współczesny na jeden z tuneli Bergkristall-Bau wpisany na listę zabytków

Dzień po wyzwoleniu na żądanie gen. Eisenhowera w obozie zaaranżowano sceny wyzwolenia. Ten ruch propagandowy miał na celu uwiecznienie na fotografiach i sfilmowanie tych wydarzeń.

Komendant Ziereis uciekł wraz z rodziną w góry, gdzie starał się ukryć przed konsekwencjami swoich czynów. 23 maja 1945 roku został postrzelony przez Amerykanów. Zmarł po złożeniu swoich ostatnich obszernych zeznań. Opisał dokładnie wszystkie zbrodnie, których dokonywano w obozie, twierdząc jednocześnie, że był niewinny. Jego ciało wydane zostało więźniom obozu. Okaleczono je, oznaczono swastyką i napisem „Heil Hitler”, a następnie nagie zawieszono na drutach kolczastych obozu.

Losy powojenne

Obóz przejęli Sowieci. W 1945 roku baraki wykorzystywano jako budynki dla wojska, kamieniołomy były eksploatowane. Jednocześnie prowadzono demontaż konstrukcji obozowych. Podczas wizyty w 2003 roku oficerowie sowieccy, którzy przeżyli te czasy opowiadali, że rozkaz o rozbiórce przyszedł od samego Stalina.

W roku 1955 Sowieci wycofali się z Austrii. A z czasem na tych terenach zaczęli osiedlać się ludzie. W ten sposób większość terenu, na którym znajdował się obóz, trafiło w ręce prywatne. Większość z zabudowań usunięto i wybudowano osiedla. Inne budynki zostały zaadaptowane jako budynki mieszkalne, czasem także wille. Znajduje się tu też pieczarkarnia, dom publiczny zamieniony został w dom mieszkalny, a kamieniołomy dalej eksploatowano.

fot.domena publiczna, CC BY-SA 4.0 W Mauthausen-Gusen wybudowany został pomnik polskich ofiar obozu projektu Stanisława Sikory i Teodora Bursche

Część terenów została wykupiona przez byłych więźniów i w roku 1965 zakończono tu budowę Miejsca Pamięci Mauthausen. Z czasem rząd austriacki wykupił teren na którym znajdował się plac apelowy. Zabudowania w kamieniołomie, które przeznaczono do likwidacji udało się ocalić poprzez wpisanie ich na listę zabytków. Ocalono także część konstrukcji „Bergkristall-Bau” po tym, jak państwowa firma zaczęła je zalewać betonem. W 2001 roku na terenie KL Gusen powstał komitet upamiętnienia, który w roku 2004 doprowadził do otwarcia Centrum Informacji KZ Gusen.

Jest takie miejsce w Górnej Austrii, gdzie dominuje piękny krajobraz, a jeszcze nie tak dawno jego mieszkańcy na pytanie o nazistowski obóz koncentracyjny odpowiadali, że „nie było tutaj niczego takiego”. Dzięki poczynionym krokom i działalności wielu instytucji, także rządu polskiego, świadomość o ludobójstwie w KL Mauthausen-Gusen rośnie.

Mimo piekła za życia w obozie powstał ruch oporu, któremu przyświecał cel utrzymania przy życiu jak najdłużej, jak największej liczby więźniów. Prowadzony był m.in. na pograniczu prowadzonych na terenie obozu, a zleconych przez Nazistów ratowniczych badań wykopaliskowych. Tworzono tu też poezję więzienną, starano się wprowadzić odrobinę kultury do tego piekielnego świata.

W KL Mauthausen-Gusen umieszczonych zostało łącznie około 335 000 więźniów. Według szacunków zmarło tu między 71 000 a 122 000 osób. Przetrzymywano tu 169 narodowości, z czego największą grupę stanowili Polacy, następną zaś Sowieci. W podobozie Gusen około 80% ofiar stanowili Polacy, w tym prof. Wiktor Ormicki – profesor geografii Uniwersytetu Jagielońskiego, Kazimierz Pruszyński – wynalazca aeroskopu pierwszej na świecie ręcznej kamery, ksiądz Edmund Kałach – skatowany za to, że odmówił wiary w boskość Hitlera. A także wielu innych.

Pamiętajmy.

Bibliografia:

  1. R. A. Haunschmied, J.-R. Mills, S. Witzany-Durda, St. Georgen-Gusen-Mauthausen – Concentration Camp
  2. Mauthausen Reconsidered, Norderstedt 2008.
  3. P. Cukrowski, Mauthausen-Gusen. Austria, Pismo Polonica, dostęp 9.11.2019
  4. M. Kozubal, Ostatnia spowiedź kata Mauthausen-Gusen odnaleziona, Rzeczpospolita Historia, dostęp dnia 9.11.2019
  5. Dokument: Gusez-Wojna o pamięć, Komitet Memoriału Gusen, scen./reż. R. Geremek

Czy wiesz, że ...

...jedyna polska cichociemna generał Elżbieta Zawacka będąc dzieckiem nie umiała powiedzieć ani słowa po polsku? Było to bezpośrednim tego, że mieszkała na ziemiach zaboru pruskiego, gdzie jej rodzinę poddawano germanizacji.

...po II wojnie światowej piłkarzom zdarzało się grać mecze w zamian za cebulę i ziemniaki. W PRL-u Zbigniew Boniek, by wyjść na swoje oficjalnie pracował na pięciu etatach.

...jedną z przyczyn zbrodni katyńskiej mogło być przeludnienie w więzieniach? Według rosyjskiego historyka, prof. Iwanowa, NKWD nie radziło sobie z tak ogromną liczbą polskich jeńców, dlatego konieczna była ich likwidacja.

…uciekinier przyłapany na próbie ucieczki z obozu koncentracyjnego był brutalnie bity i ośmieszany. Częstą praktyką było przebieranie go w groteskowy strój błazna. Dawano mu też tabliczkę z kpiącym napisem: „Hurra, hurra ich bin wieder da!” czyli „Hurra, znowu tu jestem!”. 

Komentarze (19)

    • BM Odpowiedz

      W całym artykule słowo „Niemcy” pada tylko jeden raz i to w odniesieniu do niemieckiej policji. Znowu przekłamują historię, jak zwykle na tej stronie. Ciekawe czy przynajmniej dobrze im za to płacą. Wstyd…

    • Jakub Thomas Odpowiedz

      To byli również Austriacy… Ogólnie polecam jeden z odcinków archiwalnych programu Tomasza Sekielskiego „Po prostu” właśnie o Mauthausen-Gusen i o tym jak łatwo Austriacy zapomnieli o swoim udziale w II wojnie i wmówili światu że są pierwszymi ofiarami wojny.

  1. Moherowy_Nocnik Odpowiedz

    Mój znajomy siedział w tym obozie. Opowiadał tak samo jak w artykule. Wnosił kiedyś kamień po tych schodach, a na górze SS-man strącał więźniów dla rozrywki, albo zbyt słabych. Mojego znajomego też tak zamierzał potraktować; powiedział: teraz ty. Mój znajomy chwycił go i odpowiedział: ale razem z tobą. A SS-man na to: bedziesz żył jesteś odważny.

    • Przemek Odpowiedz

      Wszech Polakom marzy sie Polska dla Polaków, Niemcy dla NIemców i Francja dla Francuzów. Mysle, ze coraz więcej ludzi ma takie marzenia. Kazdy narod ma prawo do swojego kraju, gdzie szanuje sie jego kulture, jego wartosci i wspolną historię. Gdzie dobrobyt budowany przez pokolenia przodków wykorzystywany jest dla potomków a nie hord afrykanskich najezdzcow, ktorzy przynosza tylko chaos, bandytyzm, fanatyzm religijny i rządania socjalne…

      • Anonim Odpowiedz

        A przodkowie tych „hord afrykańskich najeźdźców” przez pokolenia harowały na ówczesnych Europejczyków, którzy sobie na innych kontynentach kolonie pozakładali. Sprawiedliwość dziejowa?

  2. pieniądz, władza i buta Odpowiedz

    Prekursorami byli Brytyjczycy, Niemcy udoskonalili system obozów zagłady.
    Nie było „nazistowskich” KL, były NIEMIECKIE i takimi na zawsze pozostaną.
    Póki ludzka pamięć trwa, póki historia nie została do końca zafałszowana hańba i piętno morderców przynależy Narodowi niemieckiemu, na nic żal i udawana skrucha.

  3. Anonim Odpowiedz

    Warto przeczytać ” Z diabłami na ty” prof. Władysława Gębicka i „Pięć lat karceru ” Stanisława Grzesiuka.

  4. murgrabia Odpowiedz

    zamknieci z beczka cyklonu b?! te tunele mialy byc wysadzone a nie „zagazowane”. i kapo nazywal sie hans von loosen.

  5. Lech Odpowiedz

    Oczywiste jest, że są to niemieckie – nazistowskie obozy niewolniczej pracy, jak też zgłady. Niemal cały naród niemiecki popierał do końca rządy nazistów, mimo przegrania totalnej wojny w maju 1945 r.

  6. Anonim Odpowiedz

    Nie tylko niemiecki, ale i austriacki. Większość Austriaków entuzjastycznie witała Hitlera. Czyli w zasadzie określenie naziści jest poprawne.

  7. Krystyna Moszczyńska Odpowiedz

    Mój dziadek i jego czterej bracia oraz ich cioteczna siostra zginęli w Mauthausen. Mojej babci Niemcy wysłali wiaderko z prochami i kartką z informacją o dacie śmierci. Nikt nie wie czyje to byly prochy. Tacy byli skrupulatni. Zatłukli go kijami, bo znaleźli u niego marchewkę.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.