Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Wyzwolenie Auschwitz

Dzieci za drutami obozu. Kadr z filmu sowieckiego dokumentującego wyzwolenie Auschwitz

fot.USHMM/Belarusian State Archive of Documentary Film and Photography Dzieci za drutami obozu. Kadr z filmu sowieckiego dokumentującego wyzwolenie Auschwitz

Armia Czerwona wyzwoliła Auschwitz 27 stycznia 1945 roku; na miejscu zastała zburzone krematoria i zaledwie kilka tysięcy więźniów. Cała ewidencja obozowa zniknęła. Były jednak ślady tego, co działo się w obozie. Wiele magazynów zostało zniszczonych, ale wśród pozostałości po Kanadzie odkryto setki tysięcy męskich i damskich ubrań, a także ponad 7 ton ludzkich włosów pozyskanych na peruki.

W związku z tym, że w tym czasie wieści ze wszystkich frontów napływały lawinowo, „Washington Post” i „New York Times” opublikowały pierwsze artykuły, w których wspomniano choćby o Auschwitz, dopiero dwa miesiące po wyzwoleniu obozu. Zamieściły jednak przerażające relacje z 4 kwietnia, gdy amerykańska 4 Dywizja Pancerna dotarła do Ohrdruf – podobozu Buchenwaldu, gdzie strażnicy zabili wielu z tych, których nie wyprowadzono z obozu. Wizytujących to miejsce tydzień później generałów Dwighta Eisenhowera i George’a Pattona oprowadzili byli więźniowie, którzy pokazali im na wpół spalone ciała zmarłych i zastrzelonych. Patton odmówił wejścia do szopy pełnej zwłok zagłodzonych ludzi, gdyż obawiał się, że zwymiotuje.

Brak informacji?

Widok był przerażający – stosy umarłych i umierających, ale nie na polu bitwy, lecz za drutem kolczastym w błocie obozu koncentracyjnego. Zdjęcia i materiały filmowe zszokowały świat. Szczegółowe opisy funkcjonowania obozów krążyły już jednak od pewnego czasu. W raporcie wysłanym za pośrednictwem polskiego podziemia podano, że siedemset tysięcy Żydów zostało zastrzelonych z broni maszynowej, zabitych granatami ręcznymi i zagazowanych w mobilnych komorach. Ten szeroko omawiany w zachodnich gazetach dokument ukazał się w 1942 roku, czyli w pierwszych miesiącach Holokaustu i prawie trzy lata przed zakończeniem wojny.

Artykuł jest fragmentem książki Noc, która się nie kończy. Historia obozów koncentracyjnych wydawnictwa Znak

Artykuł jest fragmentem książki Noc, która się nie kończy. Historia obozów koncentracyjnych wydawnictwa Znak

Problemem nie był wcale brak informacji na temat obozów, co doskonale widać w redakcyjnym komentarzu dołączonym do raportu w „New York Timesie”; stwierdzono w nim mianowicie, że źródła raportu są ponoć wiarygodne, ale „historie w nim opisane wydają się zbyt straszne, a okrucieństwa zbyt nieludzkie, by mogły być prawdziwe”. Polskie podziemie wysłało do Londynu i Waszyngtonu kuriera Jana Karskiego, żeby opowiedział, co widział w obozach zagłady. Sędzia Sądu Najwyższego USA Felix Frankfurter w pamiętny sposób wyraził wtedy swój sceptycyzm: „Nie powiedziałem, że ten młody człowiek kłamie. Powiedziałem, że nie jestem w stanie mu uwierzyć”.

W 1943 roku w gazetach pojawiały się wiarygodne doniesienia o tym, że w Polsce zabito ponad trzy miliony cywilów. Prawda była następująca: społeczeństwa zachodnie miały wystarczająco dużo informacji, aby zdać sobie sprawę, że w obozach koncentracyjnych dzieje się coś strasznego, ale okazały się niezdolne wyobrazić sobie, że wszystko to jest prawdą.

Później pytano, dlaczego wielu ludzi, których wysyłano do obozów, wydawało się pogodzonych ze swoim losem. Bardziej przydatne byłoby zastanowienie się, dlaczego podobną postawę wykazywali kilkadziesiąt lat wcześniej jeńcy podczas I wojny światowej. W czasie poprzedniego konfliktu gazety francuskie i angielskie były pełne straszliwych historii o obozach koncentracyjnych, chociaż część tych relacji okazała się później nieprawdziwa. Mimo to, gdy podczas tamtej wojny obywateli wrogich państw wzywano do zarejestrowania się, a następnie zgłoszenia się do obozów, na ogół czynili to bez stawiania oporu. Na ulicy wyzywano ich od potworów, a wielu dziennikarzy opluwało ich i oczerniało. Wiedzieli jednak, że są niewinni, i mieli nadzieję, iż chociaż rząd nie ufa im jako grupie, nie będzie traktować ich niewłaściwie jako jednostek. Wojna się skończy i zostaną uwolnieni. Tego oczekiwali i poza kilkoma wyjątkami dokładnie tak się stało. Działanie obozu koncentracyjnego w tej wersji oglądano na całym świecie zaledwie dwie dekady wcześniej.

Tory kolejowe, wartownia i brama główna Auschwitz II (Birkenau), widok z rampy wewnątrz obozu, 1945

fot.Bundesarchiv B 285 Bild-04413 Tory kolejowe, wartownia i brama główna Auschwitz II (Birkenau), widok z rampy wewnątrz obozu, 1945

Chociaż stalinowskie czystki były krwawe, z sowieckich łagrów ostatecznie uwolniono zdecydowaną większość więźniów. Po przerażających wydarzeniach „nocy kryształowej” większość żydowskich więźniów zatrzymanych w Konzentrationslager wypuszczono w ciągu kilku tygodni. Obydwa systemy były przerażające, ale w niedawno powstałych modelach obozów koncentracyjnych nie było niczego, co wskazywałoby na masową eksterminację. Gdy zaczęły się pojawiać pogłoski, że deportowanych nigdzie się nie osiedla, niektórzy stawiali opór. W gettach wybuchały powstania, a więźniowie w obozach zabijali esesmanów. Gdy jednak stało się jasne, że chodzi o eksterminację, często było już za późno. Przed rozpoczęciem masowej zagłady naziści przez osiem lat budowali sieć obozów oraz wprawiali się w torturach i represjach, szkoląc personel w ich brutalnym stosowaniu. Ucieczka stała się niemal niemożliwa, a na akty oporu odpowiadano masowym odwetem.

Warto też pamiętać, że chociaż niektórzy zdawali sobie sprawę z tego, co się dzieje, nie było to wiedzą powszechną. Na wieść o powstaniu w getcie warszawskim wiosną 1943 roku mieszkająca wówczas jeszcze w rumuńskim Syhocie matka Eliego Wiesela zapytała: „Dlaczego nasi żydowscy bracia to robią? Dlaczego walczą? Czy nie mogli spokojnie zaczekać na koniec wojny?”. Załadowani do wagonów rok później pasażerowie z transportu Wiesela dotarli w końcu na stację z napisem „Auschwitz”. Powinni być przerażeni, ale jak pisał on sam: „Nikt z nas nigdy nie słyszał tej nazwy”.

Faza wyzwalania obozów przez aliantów, która rozpoczęła się na froncie wschodnim w połowie 1944 roku, trwała aż do maja 1945 roku. Chociaż widok obcych oddziałów u bram obozów wywoływał zachwyt, wielu więźniów doświadczyło jedynie połowicznego wyzwolenia, pozostając za drutami. Robotników przymusowych przetrzymywano całymi miesiącami w obozach internowania – aż do momentu, gdy można ich było wysłać do domu pociągami, a linie kolejowe były często zniszczone lub wykorzystywane do pilnych powojennych celów. Cała Europa Zachodnia pogrążyła się w kryzysie żywnościowym, przez co zapewnienie odpowiednich racji żywieniowych było trudne, a wielu ludzi, którzy byli już wcześniej chorzy lub skrajnie wycieńczeni, zmarło.

W Polsce dochodziło do szeroko nagłaśnianych pogromów ocalałych z Holokaustu, więc wielu Żydów pochodzących stamtąd i z innych miejsc nie chciało lub nie mogło wrócić do domów. Setki tysięcy osób trafiły do obozów dla przesiedleńców (tzw. dipisów) w Niemczech, Austrii i we Włoszech. Chociaż obozy te miały niewiele wspólnego z Konzentrationslager, wielu ludzi czekało tam miesiącami lub latami, nie znając swojego przyszłego losu.

Po wyzwoleniu…

Nawet ci byli więźniowie, których wypuszczono z obozów, nie zawsze byli wolni. W powojennych Niemczech Romowie oraz Sinti w dalszym ciągu borykali się z uprzedzeniami i ograniczeniami prawnymi. Nadal obowiązywały też przepisy penalizujące homoseksualizm, co utrudniało gejom, którzy przeżyli, opowiadanie o pobycie w obozach oraz powodach znalezienia się tam; nie wspominali też o przymusowych sterylizacjach. Krystyna Żywulska, która urodziła się jako Sonia Landau, zachowała po opuszczeniu Auschwitz przybrane imię, nie ujawniając przez niemal dwadzieścia lat, że jest Żydówką. O tym, że mogła mieć dobre powody ku temu, świadczył fakt, że ze Związku Literatów Polskich ostatecznie wyrzucono ją w ramach „antysyjonistycznej” czystki.

Margarete Buber-Neumann, przetrwawszy zarówno łagier, jak i obóz nazistowski, złożyła zeznania o swoich doświadczeniach w Gułagu podczas sprawy o zniesławienie wytoczonej przez emigranta z ZSRR komunistycznej gazecie francuskiej, która usiłowała go zdyskredytować. Ona sama została zniesławiona przez niemieckiego reportera, który zanegował prawdziwość jej relacji ze Związku Radzieckiego i oświadczył, że sympatyzowała z nazistami. Sprawę wygrała dopiero w niemieckim Sądzie Najwyższym. Jej antysowiecka krucjata stała się słynna, a ona sama była inwigilowana przez wschodnioniemiecką tajną policję Stasi.

Artykuł jest fragmentem książki Noc, która się nie kończy. Historia obozów koncentracyjnych wydawnictwa Znak

Artykuł jest fragmentem książki Noc, która się nie kończy. Historia obozów koncentracyjnych wydawnictwa Znak

Większe znaczenie historyczne miały inne powojenne procesy sądowe. Podczas procesów norymberskich w 1945 roku po raz pierwszy postawiono zarzut „zbrodni przeciwko ludzkości”. Prokuratorzy Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze oskarżyli o takie zbrodnie grupę ludzi – tych, którzy zaplanowali wojnę i tych, którzy prowadzili antysemicką politykę. Wydano dwanaście wyroków śmierci, a siedmiu oskarżonych skazano na kary od dziesięciu lat więzienia do dożywocia. Podczas procesów załogi obozu Neuengamme, które odbyły się w Hamburgu w marcu 1946 roku, Brytyjczycy osądzili czternastu mężczyzn przed działającym przez dwa miesiące trybunałem wojskowym, wydając jedenaście wyroków śmierci i trzy wyroki od dziesięciu do dwudziestu lat więzienia.

Po procesie oświęcimskim, który odbył się w Krakowie w 1947 roku, powieszono dwudziestu jeden byłych członków personelu obozowego, a osiemnastu skazano na wyroki więzienia: od trzech lat do dożywocia. Ponad siedemdziesiąt lat po zakończeniu wojny wciąż zapadają wyroki skazujące w procesach pojedynczych sprawców: w czerwcu 2016 roku na pięć lat więzienia skazano byłego strażnika z Auschwitz Reinholda Hanninga.

Liczba żydowskich ofiar Holokaustu sięgnęła łącznie około sześciu milionów. Zabito też siedem milionów sowieckich cywilów i prawie dwa miliony Polaków niebędących Żydami, a ponadto około dwustu tysięcy Romów i Sintich. Jak w przypadku niemal każdego systemu obozów koncentracyjnych, nie dysponujemy ewidencją całkowitej liczby zgonów. Oprócz Auschwitz-Birkenau oraz obozów zagłady, w których zamordowano blisko trzy miliony Żydów, w systemie Konzentrationslager zabito około siedmiuset tysięcy ludzi spośród miliona dwustu tysięcy jego więźniów wszystkich ras i narodowości, z czego przeważająca większość zginęła po wybuchu wojny.

Okulary pomordowanych w obozie (zdjęcie z roku 1945 roku).

Okulary pomordowanych w obozie (zdjęcie z roku 1945 roku).

Dzisiaj na terenie dawnego obozu Auschwitz i w pobliskim Birkenau działa muzeum odwiedzane co roku przez ponad milion osób. Restauracje po drugiej stronie drogi zachęcają wycieczki i indywidualnych zwiedzających, wystawiając tablice z opisem swoich specjalności. Podobnie jak w większości miejsc upamiętniających obozy nazistowskie, na miejscu działa księgarnia ze wspomnieniami, opracowaniami naukowymi i kolekcjami dokumentalnych zdjęć. Wycieczki z przewodnikiem są oferowane w siedemnastu językach, a przy wejściu do dawnego obozu działa kiosk z przekąskami. Żaden z tych elementów nie osłabia jednak siły oddziaływania miejsca.

W 2013 roku Światowe Centrum Pamięci o Holokauście Jad Waszem stworzyło wystawę, którą zaaranżowano w bloku 27 głównego obozu Auschwitz i znajduje się ona tam nadal. Ma na celu upamiętnienie ofiar, a jednym z jej składników jest sala poświęcona półtora milionowi dzieci, które zginęły w Holokauście. W niewyróżniającej się niczym części dawnego obozu zwiedzający pod koniec oprowadzania natrafiają na pomieszczenie, w którym na wysokości klatki piersiowej umieszczono księgę z nazwiskami zmarłych. Czarny stelaż jest wysoki na mniej więcej dwa metry i długi na około sześć, ale tysiące wystających z obydwu stron niczym skrzydła białych kartek zajmują niemal całą salę i wydają się unosić w powietrzu.

Na kartkach zapisano nazwiska wszystkich żydowskich ofiar Holokaustu, które udało się jak dotąd zgromadzić. W chwili, gdy piszę ten tekst, księga zawiera ponad cztery miliony dwieście tysięcy wpisów. Na każdej stronie jest ich pięćset, a przy każdym podano miasto urodzenia, datę urodzin i śmierci oraz miejsce zgonu. Nazwiska ułożono alfabetycznie. Gdy przewracamy strony, szukając kogoś, widzimy nie tylko informacje o zmarłych, ale też jasne światło, które bije ze środka księgi, oświetlające każdą stronę.

Chociaż ta forma upamiętnienia jest piękna i poruszająca, zamknięcie nazwisk ofiar na zawsze wewnątrz bloku 27 wydaje się czymś niemal okrutnym. Zarazem jednak należy zapobiec zaginięciu szczegółów pośród abstrakcyjnej tragedii, ocalając od zapomnienia również miejsce, w którym do niej doszło; pozostają one zatem utrwalone tam, gdzie popełniono najstraszniejszą zbrodnię współczesności.

Po II wojnie światowej obozy koncentracyjne stały się symbolem ludobójstwa. Tego, że nie były one w rzeczywistości niezbędne do jego popełnienia, dowodziła śmierć ponad miliona wschodnioeuropejskich Żydów w lasach i nad dołami zamienionymi w masowe groby – zabiły ich mobilne plutony egzekucyjne lub pełna zapału ludność lokalna podczas pogromów. Jednak nazistowskie obozy zagłady zyskały szczególną sławę, gdyż wiązały się z czymś bezprecedensowym: systematyzacją zabijania, znieczuleniem zabójców i wydajną biurokracją egzekucji.

W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi

W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi

Liczba ofiar i okrucieństwo nazistowskich metod tak zaprzątnęły wyobraźnię, że pozostałe systemy obozów koncentracyjnych zostały odsunięte na dalszy plan. Łatwo jest sądzić, że cały nazistowski kompleks obejmujący zarówno Konzentrationslager, jak i fabryki zagłady był wyjątkowy nie tylko na ostatnim apokaliptycznym etapie, ale również w swoich początkach. W rzeczywistości to, co wydarzyło się w Niemczech, zaczęło się w znajomy sposób.

Podobnie jak w przypadku Gułagu i obozów I wojny światowej prewencyjne aresztowania tysięcy osób wskazanych jako zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa poskutkowały ugruntowaniem instytucji arbitralnego przetrzymywania ludzi. W przypadku nazistowskich Niemiec system ten napędzała tyrania, a on sam z kolei normalizował brutalność; z czasem w terrorze i przetrzymywaniu ludzi bez procesu udało się posunąć dalej, niż ktokolwiek mógłby sobie to wcześniej wyobrazić. Pod rządami Hitlera i Himmlera obozy koncentracyjne wykorzystały postęp osiągnięty przez ludzkość na przestrzeni wieków – modernizację i cywilizację – aby przekształcić go nie w rzecz chwalebną, lecz haniebną.

Widząc apogeum grozy w postaci obozów śmierci, ludzie przysięgli: „Nigdy więcej”. Jednak obozy koncentracyjne jako takie nie zniknęły, a wręcz się rozmnożyły. Gułag wciąż działał i nie osiągnął jeszcze szczytu swoich możliwości, a w Afryce oraz Azji miały w ciągu kilku zaledwie lat powstać nowe systemy obozowe przetrzymujące miliony więźniów.

Artykuł jest fragmentem książki Noc, która się nie kończy. Historia obozów koncentracyjnych wydawnictwa Znak

Czy wiesz, że ...

...w armii Adolfa Hitlera służyć mogło nawet 500 tysięcy Polaków – czyli więcej niż w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie i w armii polskiej w ZSRR? Najwięcej z nich wcielono ze Śląska i z Pomorza.

...na początku lat sześćdziesiątych na izraelskich dworcach i w kioskachpojawiły się „Stalagi”, czyli tanie powieści pornograficzne osadzone w realiach III Rzeszy? Promowano je jako… autentyczne wspomnienia byłych anglosaskich więźniów obozów jenieckich.

...radzieckie snajperki uczono walki w każdych warunkach? Zanim wyruszyły na front, kilkanaście godzin dziennie spędzały czołgając się w błocie i przygotowując się do polowania na wroga w najróżniejszych miejscach.

...do obozów koncentracyjnych trafiały kobiety, których sposób bycia lub ubierania uznano za… zbyt wyzywający? Prewencyjne zwalczanie przestępczości pozwalało policji aresztować obywatelki o „zbyt erotycznym sposobie bycia, wyzywająco ubrane i wykazujące zachowania aspołeczne”.

Komentarze (18)

  1. Anonim Odpowiedz

    Coraz mniej tych Polaków ginie w 2 wojnie, do tej pory były 3 miliony + 3 miliony polskich Żydów, teraz już niecałe 2… ponad milion wyparował…

    • as Odpowiedz

      Wołyń, wschód, Syberia, głód, choroby, front i brakujący milion się znajdzie, nie wszystko to zasługa bezpośrednio Niemców

      • Anonim Odpowiedz

        W Polsce dochodziło do szeroko nagłaśniający programów ocalalych z holokaustu żydów. Może jakiś przykład ,bo te Kielce to Ruską prowokacja NKWD niby zaginione dziecko było synem UBeka.Niby robotników nikt nigdy więcej nie widział. Zabito przyjezdnych żydów tylko w jednej klatce w bloku ,w drugiej mieszkały rodziny miejscowych żydów z UB i tam nikomu nic się nie stało.Ciekawe dlaczego.

  2. leszczyn15 Odpowiedz

    W Słupcy, w województwie wielkopolskim przebywa z nazwiska z rodziny kierowcy Hitlera. Straszył młodzież niemieckojęzycznymi i firmą z Polski, która zajmuje się sprzedażą na terenie Niemiec. W powiecie słupeckim są nazwiska nazistów – trochę zmienione.

  3. eljo Odpowiedz

    Książki nawet nie chce się czytać, bowiem już w zaprezentowanym fragmencie jest tak wiele półprawd. Nie, nie kwestionuję holokaustu, ale już dzisiaj wiadomo, że Elli Wiesel nie był więźniem Auschwitz, że sobie to wymyślił; kwestia pogromów w powojennej Polsce, w tekście pisze autor tak jakby masowo miały miejsce, gdy tymczasem można mówić o pogromie w Kielcach (K.Kąkolewski opisał to co się stało z właściwą sobie precyzją) i zdarzenie w Krakowie naciągane jako pogrom, którego nie było; milion zamordowanych Żydów w lasach wschodnioeuropejskich wspólnie przez plutony śmierci (Einsatzgruppe) i lokalne społeczności. Dlaczego milion a nie dwa? Autor sobie z kapelusza wymyśla co chce, a szczególnie przypisując niewyobrażalne zbrodnie Polakom. Polska po wojnie nie mogła doliczyć się 11 milionów z przedwojennego stanu obywateli RP. Wyliczenia strat na terenie działania Niemców nie były niższe od 3 milionów, choć wiadomo, że faktycznie zamordowanych Polaków było więcej. Autor powiada, że około 2 mln Polaków zostało zamordowanych, gubiąc gdzieś ponad milion. Chyba jednak rację mają twierdzący, że za niedługi czas straty Polskie będą wyzerowane, a straty żydowski przypisane polskiemu chłopstwu we wschodnioeuropejskich lasach. Picer w slangu znaczy kłamca. I tyle.

    • Atanazy Pustelnik Odpowiedz

      Jest smutne, że Polaków głównie przed nie tylko putinowską nagonką a la „historyczna (ale koniecznie i wyłącznie „podrasowana”, taka mocno typowa moskiewska) prawda” muszą bronić „zakochani w Polsce”, wybitni Żydzi jak np. Szewach Weiss, Roman Polański, czy jak robił to dawniej – szczególnie! – najpierw komunista, a później skrajny antykomunista, śp. Julian Stryjkowski (uważany zresztą przez Żydów amerykańskich za, nie tylko polonofila ale i wręcz antysemitę), a nie spora część naszej inteligencji, naszych rzekomych elit!
      …………………
      Wg nich – ww. części – fakt sporej – elit, antysemityzm w Polsce rzekomo nagle zaczął wręcz „szaleć” po roku 1935. Getta ławkowe i tak dalej…
      Ja, który już „mam swoje lata”, spotkałem kiedyś naprawdę starego Żyda, który mi opowiadał jak bodajże w 1937 r. (35.?, 36.?) uciekł z hitlerowskich Niemiec do Polski i trafił do Lublina. Nie mógł on własnym oczom uwierzyć, że tylu ortodoksyjnych Żydów, w tym chasydów!, tak swobodnie porusza się na ulicach naszych miast! A „co gorsza”, mają tylu polskich przyjaciół! „Nie widziałem tego nigdy w Niemczech absolutnie w całym moim życiu, mimo że byłem jak to się teraz mówi „zasymilowany”… i bardziej czułem się Niemcem niż Żydem …” Westchnął… „Nie rozumiem więc dlaczego wy Polacy, a szczególnie wasze elity dają się tak łatwo zrównywać z Niemieckim ludobójstwem…” i… I szczególnie te „absolutnie” zapamiętam do końca mego życia!

      Prof. Prof. Sz. Rudnicki dla Polityki: „Pochodzili z rodzin profesorskich, prawniczych…” „W najlepszym okresie ONR liczył 5 tys. członków, z czego w Warszawie ok. 2 tys.” „Choć Falandze udało się zwerbować GRUPKĘ zwolenników na Podlasiu, pozostała zjawiskiem miejskim.” „Organizacje radykalne powstawały we wszystkich krajach ówczesnej Europy…” „Wzory czerpali z włoskiego faszyzmu.” „Tylko od maja 1935 r. do września 1937 doszło w Polsce do ok. 100–150 antyżydowskich wystąpień zbiorowych.” ale „Na przełomie lat 1937/38 na Uniwersytecie Lwowskim zostało zabitych trzech żydowskich studentów.” Nie 300, a może choć 30-tu? „…w Warszawie w 1937 r.” „Zginęło pięcioletnie dziecko, wiele osób zostało rannych.”
      Gdzie te setki, gdzie te tysiące ofiar polskiego antysemityzmu przed wojną?
      „Gdy sanacja zdelegalizowała ONR w 1934 r., poparcie spadło.” „Gdy w 1938 r. doszło do zerwania [z rządzącym OZN], Falanga wpadła w kryzys finansowy i organizacyjny.”
      Co ciekawe po wojnie „Jest ONR-u spadkobiercą partia [tj. PZPR]”, napisał iście „poetycko”, znany komunista i antykomunista w jednym, czyli noblista Cz. Miłosz.

      Owszem w Polsce byli szmalcownicy, ww. skrajnie antysemiccy narodowcy, granatowa policja, ale…
      Ale ktoś np. tych bodajże dokładnie 112 osób w Jedwabnem jednak uratował!
      Owszem znacznie więcej tamże zginęło lecz czy rzeczywiście bez znaczenia jest fakt, że współpracowali oni często ściśle, ci zabici Żydzi z sowietami, denuncjowali lokalnych polityków, a inicjatorami ich eksterminacji byli prywatnie np. spokojni urzędnicy niższego szczebla, np. z Bawarii – a tu na naszych kresach, przeobrażający się w istne bestie z Einsatzgruppe?, którzy w tym celu – tj. dokonania pogromu nie swoimi rękami, zwolnili z więzień w sumie kilkuset polskich kryminalistów i to tych najgorszego autoramentu…?
      ……………………………………………………
      Nasza najnowsza noblistka nie za swoje winy bije się w nasze (ale czy i swoje?) piersi za nasz rzekomy skrajny antysemityzm, za nasz kresowy kolonializm, za „tragiczną pańszczyznę” ale…
      Ale najwidoczniej, mówiąc w wielkim skrócie, najwyraźniej historia jako nauka, nie jej jest najmocniejszą stroną…

      Wg prof. Grossa Polacy głównie chłopi odpowiadają za eksterminację nawet 200 tysięcy Żydów. Jak to obliczył?
      Co najmniej 250 tysięcy polskich Żydów miałoby rzekomo przeżyć holocaust. Spośród nich po wojnie doliczono się jednak nie więcej niż 60 tysięcy. „Ale czy rzeczywiście zostali zamordowani przez Polaków? Nie. Wielu zostało wyłapanych w pierwszych dniach czy nawet godzinach po ucieczce przez Niemców.” (Rzeczpospolita 2011.) Do tego pod koniec wojny, gdy zbliżał się front (powodowało to wzrost aktywności wszelkich opresyjnych służb) szczególnie łatwo wpadali, jak np… Anna Frank w Holandii…
      Czytałem we fragmentach książki Grossa.
      Dlaczego we fragmentach? Bo dla mnie byłego człowieka nauki, metoda tam przyjęta jako rzekomo naukowa, jest po prostu chora (każda nawet pogłoska o „POGROMIE” jest prawdą dla Grossa), jest nie do przyjęcia. Gross tak naprawdę nie udowodnił (nie jest – był bowiem w stanie udowodnić) polskim chłopom dosłownie nic… Nie tylko setek ale nawet kilkudziesięciu, ba kilkunastu zabójstw z ich własnej inicjatywy czy namowy kleru, polskiej inteligencji: z pobudek antysemickich czy w celu dokonania grabieży, czy jakichkolwiek innych powodów.
      Przypomina mi to znowu rosyjskie, carskie tym razem, spreparowane oskarżenia wobec chłopów polskich mających rzekomo masowo mordować rannych powstańców styczniowych w celach rabunkowych.
      I tutaj bowiem z kilku nagłośnionych przypadków zrobiono „uzus’…
      A na koniec przy okazji wyzwolenia Auschwitz…
      …TAKIEGO WAŁA!!! A NIE CHWAŁA, SOWIECKIM GRABIĄCYM I GWAŁCĄCYM ŻOŁDAKOM!!! PSIM ICH OBOWIĄZKIEM, PO TYM JAK PODPISANO PAKT R-M UMOŻLIWIAJĄC W TEN SPOSÓB HITLEROWI AGRESJĘ NA POLSKĘ – POWSTANIE AUSCHWITZ; BYŁO TEN OBÓZ WYZWOLIĆ!!!

      • Anonim Odpowiedz

        Z Jedwabnem to jedna wielka bzdura. Gross podaje ze żydów zginęło 1600 Wasersztan rel. 301/152 ZIH. Wasserstein rel. 301/613 ZIH zginęło 1200 żydów. Ruskie NKWD podaje w 1940 w Jedwabnem było 562 żydów. 10.07.1941 Niemcy rozstrzelali 40-50 i spalili 180 żydów. W getcie po 10.07.1941 mieszkało ok.125 żydów -Ryvka Fogel potem żydów tych wywieziono do getta w Łomży. Za tą zbrodnię odpowiada Einsatzkommando pod dowództwem Hermana Schapera.Trasa tego Einsatzekommando prowadzi przez koniec czerwca 1941 Wizna ,początek 07 – Kolno ,05.07 Wąsosz ,07.07 -Radziłów , 10.07 – Jedwabne ,16/17.08 – Łomża ,25.08 – Tykocin ,04.09 – Rutki ,09 – Zambrów ,Borkowo.

  4. Prawda historyczna Odpowiedz

    WIECZNA CHWAŁA BOHATEROM z ARMII CZERWONEJ ZA URATOWANIE NAS POLAKÓW OD CAŁKOWITEJ ZAGŁADY JAKIEJ CHCIELI DOKONAĆ KAPITALISCI HITLERA. Wieczna pogardą dla szmaciarzy Neonazistowskich, którzy teraz zmieniają historie i Wyzwolenie nazywają „drugą okupacją” , tylko chore i zniewolone umysły oraz płatni antypolscy agenci mogą wymyślać takie brednie.

    • Anonim Odpowiedz

      XD , dobra dobra towarzyszu , nie zesraj się . Wszyscy Polacy wiedzą jak czerwoni ,,wyzwalali” Polskę , wyzwalali Polaków z jedzenia , zegarków , zwierząt , fabryk , maszyn , masowo z dziewictwa , i życia czasami. A wnieśli nową okupację. Więc morda cioto z wiosny .

      • Prawda historyczna Odpowiedz

        Jesteś Debilem czy Debila udajesz. Niby skąd w biednej Polsce Zegarki i Fabryki. Udowodnij nazistowski pachołku swą Goebbelsowską propagandę jakie to Polskie fabryki okradł Armiia Czerwona, tylko podaj Polskie a Nie z ziem zachodnich kłamliwy trolu udowodnij masowe gwałty i zabójstwa nazistowski cwelu

    • Józef Odpowiedz

      To co Albert Pike (jeśli w ogóle wiesz kto to jest – ale możesz sprawdzić w internecie) zaplanował to Adolf Hitler i Josif Dżugaszwili wspólnie w ramach prac zleconych wykonali – i to jest jedyna prawda historyczna.
      Wrzuć sobie do Google hasło „Mapa Gomberga” i przestań opowiadać bajki.

      • Prawda historyczna Odpowiedz

        Buhahaha normalnie Protokoły Mędrców Syjonu buhahaha, weź lepiej poczytaj Hary Potera bo to przy tym literatura faktu buhahaha ile ty masz lat 12ście

    • Anonim Odpowiedz

      Nie było żadnych kapitalistów kanclerza Niemiec Hitlera. Byli Narodowi Socjaliści. NSDAP czyli Narodowo Socjalistyczna Niemiecką Robotnicza Partia. Niech diabli wezmą Czerwona Armie Zdradziecka która napadla na Polskę 17.09.1939 ,działając w oparciu traktat w Rapallo ,pakt Ribbentrop-Molotow bedacy 5 rozbiorem Polski przez Rosję i Niemcy. Towarzysze broni Armia Czerwona i Wehrmacht urządzili sobie defilada zwycięzców w Brześciu 22.09.1939. Jest Ruską Prawdą ,Gowno Prawdą i Prawda historyczna.

  5. Czytacz Odpowiedz

    Nie zaprzeczam, iż w powojennej Polsce zdarzały się pogromy np. w Kielcach, ale zdanie cyt: „W Polsce dochodziło do szeroko nagłaśnianych pogromów ocalałych z Holokaustu, więc wielu Żydów pochodzących stamtąd i z innych miejsc nie chciało lub nie mogło wrócić do domów.” jest półprawdą i budzi w czytelniku przeświadczenie, że było to coś nagminnego. Potem po czarujemy liczbą zabitych i narracja obecnego prezydenta Rosji stanie się faktem. Smutek budzi we mnie ta publikacja na „historycznym” ponoć portalu.

  6. Grazyna Odpowiedz

    Gdy pod koniec lat 60-tych pisałam maturę,to opierałam wiedzę na literaturze polskich pisarzy i poznałam prawdę uczestników obozów koncentracyjnych.Zofia Nałkowska i inni,których po tylu latach nie pamiętam ale polecam poszukać w bibliotekach,bo tam jest wypisana prawda. To samo dotyczy podręczników szkolnych z tamtych lat. Teraz wielu chce wybielać nazistów i hitlerowców i to jest barbarzyństwo.I słusznie,że dziś można nie wierzyć tym faktom, bo one są nieprawdopodobne ale prawdziwe, co ludzie ludziom zgotowali!

  7. gnago Odpowiedz

    teraz można wciskać kit bo świadkowie w większości wymarli biblioteki się zrecenzuje a to co nieprawomyślne zamknie w prohibitach w najlepszym razie. Drogi autorze może nazwa tego raportu z 1942 roku co świat zignorował aby picerom otwierać oczy

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.