Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Statystyka kanibalizmu w Leningradzie. Ilu ludzi zjedzono w oblężonym mieście?

Cmentarz Wołkowo w Leningradzie. Każdego dnia w mieście umierały tysiące ludzi (fot. RIA Novosti archive, image #216, Boris Kudoyarov, lic. CC-BY-SA 3.0)

fot.RIA Novosti archive, image #216, Boris Kudoyarov, lic. CC-BY-SA 3.0 Cmentarz Wołkowo w Leningradzie. Każdego dnia w mieście umierały tysiące ludzi (fot. RIA Novosti archive, image #216, Boris Kudoyarov, lic. CC-BY-SA 3.0)

Kiedy w 1941 roku Niemcy nie zdołali zdobyć Leningradu szturmem, Oberkommando der Wehrmacht postanowiło, że zmusi miasto do kapitulacji morząc je głodem. Niemcy nie spodziewali się, że leningradczycy mimo wszystko przetrzymają oblężenie. Tylko jakim kosztem?

Antropofagia czyli ludożerstwo należy do największych tabu współczesnego świata. Oprócz podłoża kulturowego ma to też bardzo dobre uzasadnienie biologiczne. Jedzenie mięsa innych przedstawicieli Homo sapiens wiąże się z ogromnym ryzykiem zdrowotnym, za które odpowiedzialne są wirusopodobne białka.

Tym niemniej, w historii odnotowano wiele przypadków, gdy człowiek zmuszony był w celu przetrwania uciekać się do zjadania przedstawicieli własnego gatunku. Wyjątkowo ciekawy pod tym względem jest wątek Rosji radzieckiej, w której to działania władz niejednokrotnie doprowadzały do klęsk głodu tak dramatycznych, że popychały ludzi do przełamywania tego największego tabu.

Gdy w 1941 roku Niemcy zamykali pierścień blokady wokół Leningradu, sytuacja zaopatrzeniowa w mieście była bardzo ciężka. W dniach od 8 do 10 września Luftwaffe zniszczyła Magazyny Badajewskie. W tym jednym miejscu władze miejskie bezmyślnie zgromadziły, jak podkreśla Alexis Peri w nowej książce „Leningrad. Dzienniki z oblężonego miasta”, i tak skromne zapasy żywności. Prowiantu, jaki był w mieście, według obliczeń miało wystarczyć zaledwie na 17 dni. W ekspresowym tempie racje żywnościowe zredukowano aż o 80%, a przy tym i tak na rozkaz władz na chlebie ciągle oszukiwano. Zima 1941/1942 roku okazała się najcięższym czasem całego oblężenia.

Zagłodzić całe miasto

Sytuacja z tygodnia na tydzień stawała się coraz bardziej dramatyczna, a w listopadzie, jak zaznacza Peri we wspomnianej książce, racje żywnościowe osiągnęły najniższy poziom – 125 gramów chleba dziennie. Taki mikroskopijny przydział otrzymywało aż 2/3 ludności miasta. W tym samym miesiącu NKWD dokonało aresztowania pierwszego leningradzkiego kanibala.

Problem antropofagii zaczął szybko eskalować. Jak podają Richard Bidlack i Nikita Łomagin, którzy badali historię oblężenia na podstawie dokumentów z rosyjskich archiwów, morderstwa i kanibalizm stały się znaczącym problemem.

W oblężonym Leningradzie chleb stał się cenniejszy niż złoto. Jeżeli nie udało się go zdobyć, nie było wielu alternatyw... (fot. Sergey Strunnikov, lic. domena publiczna)

fot.Sergey Strunnikov, lic. domena publiczna W oblężonym Leningradzie chleb stał się cenniejszy niż złoto. Jeżeli nie udało się go zdobyć, nie było wielu alternatyw… (fot. Sergey Strunnikov, lic. domena publiczna)

Według odtajnionych w 2004 roku dokumentów, około dwóch tysięcy ludzi zostało aresztowanych za kanibalizm. Jak podają naukowcy, jedzenie ludzkiego mięsa kwalifikowane było w kodeksie karnym jako społecznie niebezpieczna zbrodnia, podobna do bandytyzmu.

W raporcie NKWD z 12 grudnia 1941 roku szczegółowo opisanych zostało dziewięć przypadków kanibalizmu. Wybrane z nich cytowaliśmy już w innym naszym artykule.

Setki kanibali każdego miesiąca

Z każdym upływającym dniem i tygodniem przestępstwa związane z jedzeniem stawały się coraz powszechniejsze. Ludzie kradli, mordowali, napadali na sklepy z chlebem i… zjadali się nawzajem. O wszystkim wiedzieli doskonale i Stalin i Ławrientij Beria, Ludowy Komisarz Spraw Wewnętrznych ZSRR, którzy otrzymywali na bieżąco raporty o ludziach aresztowanych za krytykowanie władzy, rosnącej umieralności, kradzieżach kartek żywnościowych i kanibalizmie.

Aby przeciwdziałać temu ostatniemu NKWD utworzyła specjalne brygady złożone z milicjantów i psychiatrów. Problem tymczasem przyjmował coraz większe rozmiary. Liczby z pierwszej zimy oblężenia były zatrważające. Bidlack i Łomagin przytaczają dokładne statystyki aresztowań kanibali dokonanych przez NKWD:

Czy wiesz, że ...

...Józef Stalin traktował swojego pierworodnego syna Jakowa z pogardą? Drwił nawet… z jego próby samobójczej. Pocisk z pistoletu tylko drasnął go w pierś, dyktator wyśmiewał więc niecelność syna.

...w Auschwitz funkcjonował dom publiczny dla więźniów? Utworzono go, by zmotywować więźniów do cięższej pracy. Wstęp do niego był przywilejem dla wybranych.

…uciekinier przyłapany na próbie ucieczki z obozu koncentracyjnego był brutalnie bity i ośmieszany. Częstą praktyką było przebieranie go w groteskowy strój błazna. Dawano mu też tabliczkę z kpiącym napisem: „Hurra, hurra ich bin wieder da!” czyli „Hurra, znowu tu jestem!”. 

...odpowiedzialność za najkrwawszy zamach izraelskich grup politycznych wzięła organizacja, której przewodził późniejszy premier Izraela, Menachem Begin? W wybuchu bomby, podłożonej pod hotelem King David, zginęło 91 osób.

Komentarze (8)

  1. Anonim Odpowiedz

    To tak tragiczne dzieje, że trudno jednoznacznie potępić takie postępowanie! Oczywiście, ludożerstwo jest czymś ohydnym, ale przypomnijmy sobie katastrofę samolotu w Andach – gdzie część ludzi przeżyła dzięki ludożerstwu.
    Powiedzmy sobie jednak – człowiek stoi na najwyższym szczeblu drabiny ewolucji, jednak pewne „krwiożercze instynkty” pozostały po naszych dawnych przodkach.
    Co nie znaczy, że „rozgrzeszam” kanibalizm.

  2. Anonim Odpowiedz

    Jednego nie rozumiem. Władza bolszewicka chce ocalić jak największy procent populacji. Część ludzi jest nie do uratowania bo i tak umrze w wyniku bombardowań, chorób itp. Drugiej części grozi śmierć z głodu, więc zaczyna się pożywiać się martwymi ciałami tych pierwszych i w rezultacie przeżywa. Jaki jest sens zabijania ich za to? Żeby jeszcze zwiększyć straty w ludziach? Lepiej żeby martwe ciała rozkładały się i stwarzały dodatkowo zagrożenie epidemiologiczne, czy żeby ktoś je zjadł i dzięki temu przeżył? Czy tylko ja nie widzę sensu karania za kanibalizm w takiej sytuacji?

    • Anonim Odpowiedz

      W artykule jest nie tylko mowa o jedzeniu zwłok poległych, ale również o morderstwach motywowanych pozyskaniem mięsa. Komisja pewnie nie była w stanie wyodrębnić czy mięso znalezione w chacie to żołnierz czy mieszkaniec więc karali jak leci.

      • Anonim Odpowiedz

        Być może tak było. Zresztą sowieckie władze nie były znane z troski o sprawiedliwe wyroki. Niemniej samo karanie w takich warunkach, jeżeli zostało udowodnione, że ktoś zjadł zwłoki, a nie mordował, uważam za bezsensowne zwiększanie, i tak już ogromnych, strat w ludziach.

    • Członek redakcji |Maria Procner Odpowiedz

      Dokładnej liczby niestety nigdy nie poznamy – pozostały nam bardziej lub mniej przybliżone szacunki, m.in. na podstawie dostępnych statystyk osób skazanych za kanibalizm (jak w niniejszym tekście).
      Pozdrawiamy serdecznie

  3. Mary Odpowiedz

    Nikt z nas, mając pełen brzuch nie jest w stanie powiedziec jak postąpiłby w sytuacji ekstremalnej, widząc np.umierającą z głodu najbliższą osobę. Czytałam, że matki w Leningradzie zdzierały ze ścian tapety, aby dzieci mogły z nich zlizywać klej. Nie oceniam, nie potępiam, choć sam fakt kanibalizmu jest koszmarem.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.