Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Najbardziej mordercze kobiety II wojny światowej. Żołnierki, które kładły trupem dziesiątki i setki wrogów

Radzieckie snajperki w chwili wytchnienia. W środku Roza Szanina (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak Horyzont)

fot.materiały prasowe wydawnictwa Znak Horyzont Radzieckie snajperki w chwili wytchnienia. W środku Roza Szanina (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak Horyzont)

Gdy armia z każdym dniem traciła tysiące żołnierzy, a szanse na zwycięstwo bladły, nadszedł czas na kroki prawdziwie desperackie. Dla  dowódców jednym z nich było dopuszczenie do bezpośredniej walki kobiet. Te nie tylko doskonale sprawdziły się w nowej roli, ale też: okazały się prawdziwym postrachem hitlerowców. Ich wyczynów nie powstydziliby się najwięksi twardziele.

Radzieckie strzelczynie wyborowe odegrały niebagatelną rolę w odparciu niemieckiej inwazji na państwo Stalina. Po wojnie jednak jakby zupełnie zapadły się pod ziemię. Do komunistycznej wizji świata poza nielicznymi wyjątkami nie pasowały kobiety bezwzględnie zabijające wroga na froncie. Ich osiągnięcia deprecjonowano, a cywile paskudnie plotkowali, że zadaniem żołnierek była nie walka, a ulżenie prawdziwym żołnierzom. Nawet właśni mężowie – często poznani w okopach – radzili im, by o swojej przeszłości milczały.

Te zacięte, odważne i niezwykle skuteczne żołnierki są dowodem na to, że radzieckie kobiety walczące w II wojnie światowej wcale nie były gorsze od swoich kolegów. Poniżej sylwetki wybranych spośród nich.

Tatiana Kostyrina

Tatiana, zwana Tanią, urodziła się w rodzinie chłopskiej w mieście Kropotkin nad Kubaniem. O jej życiu przed wstąpieniem do Armii Czerwonej wiadomo niewiele ponad to, że zanim się zaciągnęła skończyła 8 klas szkoły. W wojsku służyła od 1942 roku. Skończyła kurs w szkole snajperów i po pół roku wyruszyła na front. Ta niepozorna dziewczyna godzinami czaiła się w ukryciu na wroga. W walkach o wyzwolenie Krymu i Kubania udało jej się zaliczyć 125 potwierdzonych śmiertelnych trafień, z czego 15 w jej ostatniej walce. To wszystko w wieku zaledwie 19 lat.

Jak podkreśla Lubow Winogradowa we właśnie wydanej książce „Snajperki. Dziewczyny z Armii Czerwonej”, Kostyrina była dwukrotnie ranna, lecz za każdym razem wracała do swojej jednostki. Kiedy uczestniczyła w ciężkiej bitwie o miejscowość Adżimuszkaj, znalazła się w podbramkowej sytuacji. Większość oficerów zginęła w walce i nie było komu poprowadzić batalionu piechoty do ataku.

Wtedy na czele oddziału stanęła młodziutka Tania i to ona poderwała żołnierzy. Niestety tego starcia nie przeżyła. Początkowo została pochowana w masowym grobie w Adżimuszkaju, jednak później odnaleziono jej ciało i pochowano na wojskowym cmentarzu w Kerczu, gdzie młodzież do tej pory składa kwiaty.

Tatiana Kostyrina (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Tatiana Kostyrina (fot. domena publiczna)

Nina Pietrowa „Mama Nina”

W przeciwieństwie do większości ochotniczek, które zgłaszały się do Armii Czerwonej by pomścić rodzinną wieś, czy zabitych w boju bliskich, Nina Pawłowna Pietrowa nie była młodziutką dziewczyną. Początkowo nawet trochę się z niej podśmiechiwano, że jest za stara na takie eskapady: w roku wybuchu II wojny światowej miała już 48 lat! Gdy tylko dano jej do ręki karabin, zdołała zamknąć usta wszystkim niedowiarkom. Jeszcze przed wojną intensywnie trenował sport – hokeja, pływanie, narciarstwo, koszykówkę i… strzelectwo.

Po zakończeniu wojny zimowej z Finlandią, w której brała udział, przeszła kurs snajperów. W Leningradzie, w organizacji Spartak uczyła wychowania fizycznego i właśnie strzelectwa. Gdy Trzecia Rzesza zaatakowała ZSRR, zaciągnęła się do Armii Czerwonej. Bardzo szybko zaczęła podnosić swój wynik wyeliminowanych wrogów, który ostatecznie wynosił 107 zastrzelonych Niemców, jednak można jej poniekąd przypisać tysiące trafień. Jakim sposobem?

Czy wiesz, że ...

...w jednym z domów w Oszmianie czerwonoarmiści w 1939 roku spożyli właścicielce cały zapas kremu Nivea? Smarowali nim chleb, sądząc być może, że był to smalec ze specjalnymi dodatkami smakowymi.

...w pierwszych miesiącach II wojny światowej Departament Stanu USA wyłożył łącznie 80 milionów dolarów na pomoc dla Polski? Inicjatorem powstania tzw. Commission for Polish Relief był były prezydent Stanów Zjednoczonych, Herbert Hoover. Pieniądze posłużyły na zakup żywności, lekarstw i ubrań dla dotkniętych okupacyjną biedą Polaków. 

...według źródeł sowieckich na dzisiejszym obszarze Polski „wyzwoliciele” zdemontowali i wywieźli 1119 przedsiębiorstw? Ich łupem padły także tysiące kilometrów linii kolejowych, elektrycznych, telefonicznych, niezliczone ilości surowców, środków transportu, płodów rolnych, bydła, trzody chlewnej…

...Elżbieta Zawacka była jedyną kobietą wśród cichociemnych awansowaną na stopień generała brygady? Jako łączniczka podróżowała po Europie, przenosząc meldunki i informacje. Wielokrotnie przekraczała granicę Rzeszy, zawsze szczęśliwie wracając do kraju, czasami w brawurowy sposób.

Komentarze (7)

    • Grot Odpowiedz

      Tutaj się pisze o historii a nie o polityce. Proponuję wrzucić ten komentarz tam gdzie się akurat chce wywołać „gównoburzę”. Mam nadzieję że nikt na niego nie zareaguje.

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Szanowny Grocie, widzieliśmy i nie mogliśmy go usunąć, bo nie zawiera treści ani obraźliwych, ani karalnych. Postanowiliśmy jednak nie reagować. Pan jednak nie powstrzymał się od jego skomentowania, za co dziękujemy i zgadzamy się w stu procentach – historia a nie polityka. Serdeczne pozdrowienia.

    • Anonim Odpowiedz

      HeHe Dobrze powiedziałeś @Fryc, do szkopów :) jeszcze trochę i będą uczyć w szkołach, że II Wojna wybuchła 17 września.

  1. rechot historii Odpowiedz

    „Radzieckie strzelczynie wyborowe odegrały niebagatelną rolę w odparciu niemieckiej inwazji na państwo Stalina.” Ciekawe czy w którejś z wojen uczestniczył jakiś „strzelczyn” (niekoniecznie wyborowy)? Pisząc na jakiś temat dobrze byłoby znać zasady języka w jakim się pisze nie mówiąc o prawidłowym nazywaniu opisywanych zawodów i funkcji. Wprawdzie Stalin nazywany między innymi genialnym językoznawcą wprowadzał rewolucyjne zasady we wszystkich możliwych dziedzinach życia i nauki ale nie słyszałem nigdy o tworzeniu formacji „strzelczynów” albo „strzelczyń” nawet zwykłych nie mówiąc o wyborowych. Wydawało mi się, że okres nowomowy bezpowrotnie zakończył się po śmierci genialnego językoznawcy w latach 50 tych ubiegłego wieku i tysiąclecia.

    • Grot Odpowiedz

      Na dodatek mam wrażenie, że słowa strzelec wyborowy i snajper są używane zamiennie. A tu akurat jest niezłe zamieszanie. W polskiej terminologii istnieje tylko ktoś taki jak strzelec wyborowy natomiast „snajper” przyszedł do nas z USA. Tam „Sniper” jest członkiem zespołu który działa niezależnie natomiast „Marksman” jest strzelcem wyborowym w ramach danej jednostki wojskowej np. drużyny którą ma wspierać. Z drugiej strony w Armii Czerwonej nie było niezależnych strzelców tylko ci działający w ramach drużyny i byli określani właśnie snajperami…

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.