Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Zdecydowała się na poród bez znieczulenia, by nikt nie poznał prawdy o niej. Była jednocześnie Żydówką i żoną nazisty

Edith Hahn-Beer przetrwała wojnę w sercu III Rzeszy... i u boku nazistowskiego męża. Zdjęcie z ksiązki "Żona nazisty. Jak pewna Żydówka przeżyła Zagładę".

fot.materiały prasowe Edith Hahn-Beer przetrwała wojnę w sercu III Rzeszy… i u boku nazistowskiego męża. Zdjęcie z ksiązki „Żona nazisty. Jak pewna Żydówka przeżyła Zagładę”.

Niedługo przed ślubem wyznała narzeczonemu, że jest Żydówką. Zwyczajna rzecz? Nie, jeśli zamierzasz wziąć ślub z członkiem NSDAP i zdeklarowanym poplecznikiem Hitlera. W jaki sposób Edith Hahn-Beer została towarzyszką nazisty i czy udało jej się przetrwać wojnę?

Ze wspomnień dotyczących dzieciństwa i wczesnej młodości Edith Hahn wyłania się obraz wręcz sielankowy. Pochodziła ona z wiedeńskiej, zasymilowanej żydowskiej rodziny. Jej rodziców oburzyło wprawdzie, gdy pewnego razu zjadła kaszankę, niechętnie zgodziliby się też na jej ślub z gojem, ale na tym ich ortodoksyjność się kończyła. Jej ojciec prowadził restaurację – niestety zmarł jeszcze przed wojną, w 1936 roku. Matka była pełną ciepła, serdeczną kobietą, która została sama z trzema zaradnymi córkami. I razem musiały zmierzyć się z tym, co przyniosła wiedeńskim Żydom wojna.

Koniec normalności

Zakazy i nakazy wdzierały się w życie czterech kobiet z rodziny Hahn powoli. Edith najbardziej dotknęło to, że nie mogła zdać ostatniego egzaminu na prawie, które studiowała – i to po tym, jak lata wcześniej udało jej się przekonać ojca, że to właśnie na edukacji zależy jej najbardziej! Był to przełomowy moment, który pokazał młodej kobiecie, że oto, zupełnie bez swojej winy, stała się człowiekiem gorszej kategorii. Zabrała jednak z uczelni swoje dokumenty, z nadzieją, że kiedyś się jej przydadzą.

Drugą sferą, w której dziewczyna szybko doświadczyła skutków zachodzących w jej kraju zmian, była… miłość. Zakochała się w Josefie Rosenfeldzie, którego poznała w klubie socjalistów jako nastolatka. Pepi, bo tak wszyscy nazywali chłopaka, miał sporo zalet, ale wojna pokazała, że brakuje mu siły, by walczyć o ukochaną. Miał ojca Żyda, ale pozostawał pod wpływem aryjskiej matki, która robiła wszystko, by uchronić swego jedynaka. Także przed niepotrzebnym zagrożeniem w postaci synowej-Żydówki…

Matka Edith uzbierała pieniądze na wyjazd dwóch córek za granicę. Edith została w Wiedniu, mając nadzieję, że Pepi wesprze ją lub emigruje wraz z nią. Tak się jednak nie stało i kobiety zamieszkały w końcu w getcie, gdzie trudniły się szyciem. Cierpiały niedostatek, choć ukochany, mający dzięki matce „właściwe” papiery, odwiedzał je i gdy mógł, przynosił nie tylko wieści, ale i coś smacznego z „normalnego świata”.

Życie w Wiedniu stawało się pod koniec okresu międzywojennego coraz trudniejsze dla Żydów.

fot.Bundesarchiv/CC BY-SA 3.0 de Życie w Wiedniu stawało się pod koniec okresu międzywojennego coraz trudniejsze dla Żydów.

Żegnaj, mamo!

Dziewczyna nie pozostała w getcie długo. W kwietniu 1941 roku wysłano ją na przymusowe roboty do Niemiec – i, jak się okazało, właśnie to „zesłanie”, które przyjęła z rozpaczą, uratowało jej życie. Najpierw pracowała na farmie szparagów. Spędzała na polu całe godziny, często klęcząc w błocie lub słabnąc w palącym słońcu. Siły dawała jej tylko nadzieja, że już po sześciu tygodniach wróci do mamy i ukochanego. Niestety, były to tylko puste obietnice, które miały zmotywować młode kobiety do intensywnej i wydajniejszej pracy.

Wprost z gospodarstwa Edith trafiła do fabryki kartonów. Dzienne normy cały czas się zwiększały, palce młodej kobiety krwawiły, żyła jednak myślą, że pracując szybko i solidnie, będzie w stanie pomóc swoim bliskim, którzy zostali w Wiedniu. Grono jej towarzyszek cały czas się zmniejszało. Kolejne dziewczyny odsyłano do okupowanej Polski, gdzie czekało je podobno „nowe życie”.

Nakaz wyjazdu do kraju nad Wisłą dostała także matka Edith. Kobiety robiły wszystko, by spotkać się i jechać tam razem. Nic z tego: starsza nie mogła opóźnić wyjazdu, a młodsza – uzyskać zgody na opuszczenie fabryki. Minęły się o dwa tygodnie. Nigdy się już nie zobaczyły.

Po powrocie do Wiednia osamotniona dziewczyna żyła jak uciekinierka. Nie mogła się ujawnić – na niej także ciążył nakaz wyjazdu. Znajomi okazywali jej nikłe wsparcie. Nawet Pepi odmówił przenocowania jej. Zaoferował jedynie… kolację na ławce. Kuzynka nie chciała jej przyjąć, obawiając się, że ściągnie w ten sposób nieszczęście na siebie i synka.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Edith Hahn-Beer "Żona nazisty", wydaną nakładem wydawnictwa Napoleon V.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Edith Hahn-Beer „Żona nazisty. Jak pewna Żydówka przeżyła Zagładę”, wydaną nakładem wydawnictwa Napoleon V.

Szczęśliwym zrządzeniem losu Edith znalazła jednak trzy odważne osoby, które zdecydowały się jej pomóc. Znajoma znajomej, Frau Doktor Maria Niederall, widząc, że młoda Żydówka lada moment wpadnie w ręce nazistów, bez wahania wysłała ją do… biura spraw rasowych. Nie po to jednak, by ją wydać, lecz by jej pomóc. Pracujący tam Johann Plattner nie tylko jej nie aresztował, ale poinstruował, jak może zdobyć fałszywe dokumenty i ukryć swoje pochodzenie. Jego słowa wryły się w pamięć zaszczutej kobiety. Przytacza je we wspomnieniach, wydanych pod tytułem „Żona nazisty. Jak pewna Żydówka przeżyła Zagładę”:

Niech pani znajdzie przyjaciółkę, która jest do pani podobna, ma podobną kolorystykę i jest w zbliżonym wieku. Niech ją pani poprosi, żeby poszła do biura wydającego kartki żywnościowe i zgłosiła zamiar wyjazdu na wakacje. Dadzą jej certyfikat upoważniający do otrzymywania przydziałów podczas wakacji, gdziekolwiek się znajdzie.

Potem powinna odczekać kilka dni, a następnie pójść na policję i powiedzieć, że wiosłowała po Dunaju podczas urlopu, ale torebka, w której miała wszystkie dokumenty łącznie z kartkami żywnościowymi, wpadła jej do wody i poszła na dno. Niech użyje dokładnie takiego wyjaśnienia. Niech nie mówi, że był pożar ani że pies zjadł dokumenty, bo zażądają pokazania tego, co zostało. Tylko rzeka zachowa tajemnicę. Wtedy policja wyda jej duplikaty.

Mogłoby się wydawać, ze opuszczona przez większość swych aryjskich znajomych Edith, nie znajdzie ochotniczki, która zaryzykowałaby życie, by pomóc jej w tym planie. Nasza bohaterka miała jednak serdeczną przyjaciółkę, katoliczkę Christl Denner. Ta bez wahania wzięła udział w misternym planie, oddała koleżance swoje świadectwo chrztu, akt urodzenia i kartę przydziałów. Wyrobiwszy nowe, „zaginione” dokumenty, przerażona dziewczyna w końcu mogła opuścić Wiedeń. Jako nowe miejsce pobytu wybrała Monachium. Zabrała jednak ze sobą swoje prawdziwe papiery, w tym także te z uczelni. Na dworzec odprowadził ją Pepi, ale już jako bliski przyjaciel, a nie ukochany.

Z miłości, czy z rozsądku?

Pierwsze dni świeżo upieczona „Christina Maria Margarethe Denner” (w skrócie Grete) przeżyła za pieniądze ze sprzedanych karakułów matki. Na szczęście szybko znalazła w gazecie ogłoszenie, proponujące dach nad głową w zamian za szycie. Trafiła w ten sposób do serdecznego małżeństwa Gerlów. W ich domu, z nową tożsamością, w końcu poczuła się bezpiecznie. Wkrótce udało jej się też znaleźć pracę w Czerwonym Krzyżu. Tylko tam nikt nie przyglądał się szczególnie dokładnie jej dokumentom.

Zyskawszy nową tożsamość, Edith wyjechała do Monachium. Zdjęcie poglądowe.

fot.FORTEPAN / Saly Noémi/CC BY-SA 3.0 Zyskawszy nową tożsamość, Edith wyjechała do Monachium. Zdjęcie poglądowe.

Kolejny przełom w życiu Edith nastąpił w sierpniu 1942 roku. W muzeum zagadnął ją przystojny członek NSDAP, Werner Vetter. Na co dzień zajmował się on nadzorowaniem malarni w zakładach lotniczych Arado. Zauroczył się piękną, nieco zagubioną dziewczyną i chyba już wtedy postanowił, że ją poślubi. Był stanowczy i nie znosił sprzeciwu, a i „Grete” wcale nie chciała mu się przeciwstawiać. Wprawdzie obawiała się o życie, ale szybko przestał być jej obojętny.

Jeszcze przed ślubem kobieta wyznała mu prawdę o swoim pochodzeniu. Co zaskakujące, niespecjalnie się tym przejął. Sam miał zresztą własny sekret – córeczkę i żonę, z którą ostatecznie się rozwiódł, by związać się z Edith.

Związek tej nietypowej pary nie mógł być zupełnie sztampowy. Werner okazał się specyficznym mężczyzną. Dużo kłamał: oszukiwał nawet swoich przełożonych, sporo przy tym ryzykując. Miewał humory i maniakalnie dbał o porządek. By go zadowolić, „Grete” stała się perfekcyjną panią domu. Wstawała o piątej rano, by przygotować śniadanie. Obsesyjnie wręcz dbała o to, by mąż dobrze się odżywiał. Wycierała kurz tam, gdzie nikt by tego nie sprawdził. Nikt, poza Wernerem!

Para żyła niczym zwykła rodzina z wyższej klasy średniej. W 1943 roku na świecie pojawiła się ich córeczka, Maria – żydowskie dziecko w niemieckim szpitalu! Sekret ciążył jednak na Edith. Obawiając się, że jej tajemnica się wyda w momencie słabości, kobieta rodziła bez znieczulenia.

Koniec wojny

Werner długo nie był wzywany na front dzięki temu, że przed laty w wypadku stracił wzrok w jednym oku. W roku 1944 nastąpiła jednak pełna mobilizacja i musiał opuścić dom. Wysłano go na front wschodni; nie zginął, ale trafił jako jeniec na Syberię.

Werner niemal od razu wiedział, że chce poślubić Edith. Zdjęcie z ksiązki "Żona nazisty. Jak pewna Żydówka przeżyła Zagładę".

fot.materiały prasowe Werner niemal od razu wiedział, że chce poślubić Edith. Zdjęcie z ksiązki „Żona nazisty. Jak pewna Żydówka przeżyła Zagładę”.

Jego żona odetchnęła z ulgą, że mimo wszystko przeżył. Chwilowo nie mogła jednak wiele dla niego zrobić – została sama z małym dzieckiem w przegranych, głodujących Niemczech. Na szczęście wciąż miała ze sobą stare dokumenty i oceny ze studiów. Dzięki nim miała szansę uratować prawdziwą siebie.

W dwa miesiące po zwycięstwie Rosjan Edith udała się do urzędu – tego samego, w którym jeszcze w III Rzeszy udzielono jej ślubu! Tam wreszcie ujawniła swoją prawdziwą tożsamość. Skończyło się jej życie w roli „nurka”, jak nazywano Żydów, którzy w czasie wojny udawali Aryjczyków. Od razu też została doradcą w sądzie. Szybko awansowała i trafiła do rady sędziowskiej. Chwile te opisywała w książce „Żona nazisty. Jak pewna Żydówka przeżyła Zagładę” jako jedne z lepszych w życiu:

Dostałam gabinet. Nosiłam togę. Zanim weszłam na salę rozpraw, woźny obwieszczał: Das Gericht! Ludzie podnosili się z miejsc i stali, póki nie usiadłam. To był najcudowniejszy okres w moim życiu, jedyny okres, kiedy mogłam w pełni wykorzystać w pracy swoje zdolności intelektualne – co było niewyobrażalnie przyjemne – i jedyny, kiedy miałam choćby najmniejszą możliwość ulżyć cierpieniu na tym świecie.

Koniec miłości

Porzuciwszy tożsamość „Grete” kobieta nie zapomniała bynajmniej o swoim niemieckim mężu. Napisała do rosyjskich władz podanie o uwolnienie Wernera. Argumentowała, że mężczyzna tak naprawdę uratował jej życie. Błagała i prosiła, chodziła od drzwi do drzwi i… udało się. Jej partner wrócił, ale ich miłość nie przetrwała radykalnych powojennych zmian. Edith nie była już potulną, zastraszoną myszką, czekającą na niego codziennie z obiadem, lecz samodzielną, pewną siebie kobietą. Były oficer wrócił ostatecznie do swojej pierwszej żony, zostawiając „wojenną” ukochaną samą z córeczką.

Edith nie chciała brać udziału jako sędzia w procesach norymberskich, choć - jak wszyscy - śledziła je z zainteresowaniem. Zdjęcie poglądowe.

fot.Bundesarchiv / CC-BY-SA 3.0 Edith nie chciała brać udziału jako sędzia w procesach norymberskich, choć – jak wszyscy – śledziła je z zainteresowaniem. Zdjęcie poglądowe.

Tymczasem także „Grete” nie czuła się w Niemczech dobrze. Nie chciała uczestniczyć jako sędzia w procesach norymberskich. Po jakimś czasie straciła pracę. Nie chcąc paść ofiarą wszechobecnego donosicielstwa, uciekła do Londynu, gdzie czekały na nią siostry. Im też udało się przeżyć wojnę.

W 1957 roku Edith wyszła za mąż za żydowskiego handlarza biżuterią, Freda Beera. Para była ze sobą aż do śmierci mężczyzny w roku 1984. Później kobieta wyjechała do Izraela. Na ostatnie lata życia wróciła do Londynu, gdzie zmarła w 2009 roku.

A co stało się z najbliższymi jej ludźmi z czasów wiedeńskiej młodości? Christl Denner 4 czerwca 1985 roku została pośmiertnie uznana za Sprawiedliwą Wśród Narodów Świata. Pepi zmarł już we wczesnych latach 60. Wcześniej zdążył jednak przekazać dawnej ukochanej listy, które pisała do niego w czasie wojny. Prosiła go, by je zniszczył, on jednak na szczęście nie posłuchał.

Kup książkę taniej na stronie Empiku

Bibliografia:

  1. Edith Hahn-Beer, Żona nazisty. Jak pewna Żydówka przeżyła Zagładę, Wydawnictwo Napoleon V 2019.
  2. Ralph Blumenthal, For Survivor’s Story, End Is Amazing, Too, „The New York Times” 6.12.1997.
  3. The Nazi Officer’s Wife, reż. Liz Garbus, USA 2003.

Czy wiesz, że ...

...Ludwik Kalkstein, działacz polskiego Podziemia i współpracownik „Grota” Roweckiego, okazał się podwójnym agentem? Po tym, jak Armia Krajowa wydała na niego wyrok śmierci, wstąpił do SS i… wziął udział w Powstaniu Warszawskim po stronie okupantów.

...w jednym z domów w Oszmianie czerwonoarmiści w 1939 roku spożyli właścicielce cały zapas kremu Nivea? Smarowali nim chleb, sądząc być może, że był to smalec ze specjalnymi dodatkami smakowymi.

...brytyjski wywiad – po tym, jak pojmał Rudolfa Hessa, który przybył na Wyspy z "misją pokojową" – zarekwirował współpracownikowi Hitlera jego wełniane kalesony? Agenci przypuszczali, że wysoko postawiony nazista ma na sobie coś luksusowego lub kompromitującego. Byli w błędzie.

...w pierwszych miesiącach II wojny światowej Departament Stanu USA wyłożył łącznie 80 milionów dolarów na pomoc dla Polski? Inicjatorem powstania tzw. Commission for Polish Relief był były prezydent Stanów Zjednoczonych, Herbert Hoover. Pieniądze posłużyły na zakup żywności, lekarstw i ubrań dla dotkniętych okupacyjną biedą Polaków. 

Komentarze (6)

  1. SYLMAC Odpowiedz

    Ciekawa historia. Pani Zuzanno tu chyba jest pomyłka w nazwisku rodowym „… Zakazy i nakazy wdzierały się w życie czterech kobiet z rodziny Beer powoli…”, z kolei „… W 1957 roku Edith wyszła za mąż za żydowskiego handlarza biżuterią, Freda Beera…”.

  2. Zaciekawiona Odpowiedz

    Przede wszystkim nie wszyscy Niemcy czy Austriacy popierali politykę rasową. Większość normalnych ludzi wychodziła z założenia, że to też…ludzie. Tylko zepsute elity lub totalne sprane umysły z niskich warstw społeczeństwa mogły kupić te brednie o wyższości rasy (która nie istnieje). Ciekawi mnie dlaczego nie wzięła znieczulenia. Skopolaminy się wystraszyła? I efektów po niej?
    Może następny artykuł poświęćcie porodom na początku XX wieku…

    PS, Dziecko płci męskiej pochodzenia żydowskiego o urodzie nietypowej można było zdiagnozować po obnażeniu go (widać to na wielu wojennych filmach). A jak z dziewczynkami?

    • Anonim Odpowiedz

      Podczas narkozy mogła przypadkowo wyznać prawdę o swoim pochodzeniu, przecież było to w tym momencie największym sekretem jej życia, stanowiącym o jej być albo nie być. Tak jak chorzy w gorączce majaczą, tak ona, przy np wybudzaniu z narkozy mogła majaczyć i nieopatrznie wyznać prawdę.

  3. Charlie Odpowiedz

    poseł Kukiz twierdzi, że Żydzi mordowali Polaków pod okupacją swoiecką od 17 września 1939 r do czerwca 1941 roku. Co Wy na to ?

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.