Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Najsłynniejsza egzekucja polskiego średniowiecza. Dlaczego Bolesław Śmiały skazał na śmierć biskupa Stanisława?

Śmierć biskupa Stanisława na obrazie Aleksandra Augustynowicza. W rzeczywistości zgon przyszłego świętego wyglądał na pewno inaczej.

fot.domena publiczna Śmierć biskupa Stanisława na obrazie Aleksandra Augustynowicza. W rzeczywistości zgon przyszłego świętego wyglądał na pewno inaczej.

O co dokładnie chodziło w najsłynniejszym sporze w dziejach wczesnośredniowiecznej Polski? Lakoniczny opis Galla Anonima, uznawany za najbardziej wiarygodny, do dzisiaj przysparza kłopotów. Czy mimo to możemy stwierdzić, czym krakowski biskup Stanisław naraził się Bolesławowi Śmiałemu?

„Wiele mu to bowiem zaszkodziło, gdy przeciw grzechowi grzech zastosował i za zdradę [traditio] wydał biskupa na obcięcie członków” – zapisał Gall Anonim. To słynne zdanie z „Kroniki polskiej” na pierwszy rzut oka niewiele mówi o tragicznym w skutkach sporze z początku 1079 roku między polskim królem, Bolesławem Śmiałym, i biskupem Stanisławem ze Szczepanowa.

Wiemy jedynie, że duchowny popełnił grzech, uznany przez monarchę za zdradę i poniósł karę, według piszącego niewspółmierną do popełnionej winy. Średniowieczny kronikarz nie podaje jednak, o jaką dokładnie przewinę chodzi. Jak się okaże za chwilę, może w ogóle nie była to zdrada w dzisiejszym tego słowa znaczeniu!

Hipoteza o obłędzie

Naukowe próby wyjaśnienia przyczyn legendarnego konfliktu pojawiały się już w drugiej połowie XIX wieku. Pochodzące ze źródeł informacje o gwałtownym charakterze króla skłoniły część badaczy do postawienia hipotezy o obłędzie, w jaki pod koniec życia popadł Bolesław. Zgodnie z nią to choroba psychiczna skłoniła monarchę do zabicia biskupa.

Na początku XX wieku przy tej koncepcji pozostał jedynie Witold Sawicki. Wielu innych historyków ją odrzuciło. Uznali, że powstała z mylnego odczytania niektórych wypowiedzi następcy Galla, dziejopisa Wincentego Kadłubka, który to zresztą doprowadził do kanonizacji Stanisława.

Czy Bolesław Śmiały skazał biskupa Stanisława na śmierć, bo postradał zmysły? A może chodziło o coś zupełnie innego?

fot.Jan Matejko/domena publiczna Czy Bolesław Śmiały skazał biskupa Stanisława na śmierć, bo postradał zmysły? A może chodziło o coś zupełnie innego?

W szaleństwo Bolesława nie wierzy również autor książki „Drapieżny ród Piastów”, Sławomir Leśniewski. Tak pisze o polskim władcy:

Nie był (…) człowiekiem chorym na umyśle. Władca ten do złudzenia przypominał szesnasto – i siedemnastowiecznych kresowych watażków, tyleż walecznych i wyczulonych na punkcie honoru, co w gorącej wodzie kąpanych oraz nazbyt szybko dobywających szabli.

Czy Stanisław zdradził?

Inne teorie skupiają się już nie tyle na charakterze samego króla, co na czynach skazanego. Już w XIX stuleciu wykroczenie popełnione przez Stanisława próbowali wyjaśnić Maksymilian Gumplowski i Franciszek Stefczyk. Ich pogląd przyjął i dodatkowo uzasadnił także Tadeusz Wojciechowski.

Czy wiesz, że ...

...średniowieczni Polacy nie zdawali sobie sprawę ze śmiertelnego zagrożenia dla zdrowia, jakim było spożyciu sporyszu. Znalezione okazy zbożowych kłosów razem z kłosami z zarodnikami splatano w bukiet, który umieszczano u sufitu chaty, aby w porze siania zbóż te właśnie nasiona wysiać pierwsze.

...odnaleziona we Wrocławiu rzekoma świątynia pogańska najprawdopodobniej była po prostu siedzibą miejscowego  wodza? Według Dariusza Andrzeja Sikory wszystkie dowody wskazują właśnie na tę funkcję odkrytego budynku.

...papież Stefan VI „wsławił się”, każąc ekshumować swego dawnego wroga papieża Formozusa, po czym ubrać trupa w pontyfikalne szaty i osądzić? Wyrok na zmarłym brzmiał: poćwiartowanie  i wrzucenie w fale Tybru.

...w średniowiecznej Anglii używano niezwykłej metody, by dowieść swojej niewinności? Oskarżony musiał połknąć grudę złożoną z przaśnego, jęczmiennego wypieku oraz owczego sera wytworzonego w maju. Jeśli podczas mszy świętej zdołał pochłonąć całość, uznawano go za wolnego od zarzutów.

Komentarze (9)

  1. Anonim Odpowiedz

    szkoda że nie wybił tej zarazy do nogo bo to gorsza zaraza jak czerwona niczym się nie różni tylko czarni wymordowali więcej dzieci i kobiet

    • zak1953 Odpowiedz

      Tzw. czerwona zaraza korzystała z doświadczeń religijnych pasterzy oraz ich świeckich królewskich i cesarskich opiekunów

    • Wierus Odpowiedz

      Bzdura, akurat jak na ten konkretny temat autorka calkiem neutralnie podeszla do sprawy. Jakby artykul pisal Janicki ktory zeby bylo smieszniej robi tu za naczelnego to zaiste, bajkopisarstwa pod z gory zalozona teze byloby sporo.
      O tym ze Stanislaw to nie byla za fajna postac swiadczy chocby legenda hagiograficzna gdzie jest przeciez bez ogrodek opisane jak odbiera dzieciom zmarlego Piotrowina. Gall Anonim zreszta przeciez wcale nie broni Stanislawa a wrecz jednoznacznie stwierdza jego wine (jaka by ona nie byla) a ma wylacznie zastrzezenia do surowosci kary.

      • Zbig Odpowiedz

        A pamiętajmy o pewnym czynniku, który zauważył Jasienica. Gall Anonim żył i pisał na dworze Krzywoustego, głównego beneficjenta (w II pokoleniu) czynu Stanisława i upadku Śmiałego. Powinien więc wynosić biskupa pod niebiosa, żeby legitymizować prawa swojego protektora i mu się przypodobać, a nie robi tego. Dlaczego?

  2. Sine ira et studio Odpowiedz

    Z wielką uwagą przeczytałem artykuł Pani Moniki Kassner o „Najsłynniejszej egzekucji polskiego średniowiecza” (osobiście nazwałbym ten temat jedną z najbardziej kontrowersyjnych spraw w całej historii Polski). Chciałbym w tym miejscu podzielić się z osobami zainteresowanymi tym zagadnieniem kilkoma uwagami odnośnie treści artykułu. Dla większego porządku ujmę je w punktach:
    1. Wypada pogratulować Autorce, iż uwypukliła bardzo ważną rzecz, a mianowicie – zmienność treści pojęć w czasie, w podstawowej dla tej sprawy terminologii. Otóż, tak jak to zostało zauważone: „słowa traditor oraz traditio odpowiednio jako zdrajca i zdrada, (…) w średniowiecznej łacinie miały (…) dużo szersze rozumienie niż obecnie”. Uwaga ta ma bowiem kapitalne znaczenie z punktu widzenia rozpatrywania przewinienie biskupa – „zdrady” bądź „buntu”. Między tymi przestępstwami, choć niewątpliwie oba godzą w osobę panującego, istnieje (zarówno w tamtych czasach jak i później) niebagatelna różnica. Zanim przejdę do jej krótkiego wyjaśnienia, w tym miejscu należy wyrazić ubolewanie, iż Autorka nie wyzyskała, poza przytoczeniem osoby Witolda Sawickiego i tego, że na początku XX wieku tylko on pozostał przy koncepcji obłędu Bolesława, jego bardzo ważnych badań z dziedziny historii prawa („Studia nad wpływem praw obcych w dawnej Polsce”, Warszawa 1971). Witold Sawicki był znawcą prawa kanonicznego średniowiecznej Europy. W wyżej przytoczonej pracy podjął się on zbadania terminów prawnych występujących w Kronice Galla, posługując się metodą komparatystyczną (porównanie praw na szerszym, europejskim tle). Doszedł on tym sposobem do następujących wniosków:
    a) najważniejszymi terminami prawnymi Kroniki (z punktu widzenia sprawy Stanisława) są: „traditio” i „truncatio”;
    b) pierwszy z nich odnosi się w powszechnym tłumaczeniu do „zdrady”, aczkolwiek Sawicki z całą stanowczością podkreśla, iż łacińskie terminy mają zazwyczaj co najmniej dwa znaczenia. Termin „traditio” posiadał w średniowieczu dwa prawnicze znaczenia: „zdrada” i „bunt”, natomiast prawo kościelne stosowało na określenie obu stanów faktycznych jednego określenia – „traditio”;
    c) rozróżnienie obu czynów było w prawie kościelnym już na początku XI w. ujęte w odpowiednie przepisy prawa i włączone w zbiór prawa Burcharda z Wormacji;
    d) Kanon z ww. zbioru odnoszący się do „zdrady” stanowi: „Ktokolwiek z ludzi świeckich na szkodę swego narodu, kraju albo władzy królewskiej przeniósł się do obcych krajów, niech będzie pozbawiony Komunii i nie będzie mu wolno jej udzielać, wyjąwszy przed jego śmiercią”, natomiast w kanonie dotyczącym „buntu” można przeczytać: „Jeżeliby kto ze świeckich złamał przysięgę, którą składa królowi swemu i panu, a następnie traktował w sposób podstępny i przewrotny jego panowanie i w jakikolwiek sposób spiskował przeciw jego życiu, ponieważ podniósł dłoń na pomazańca Pańskiego, niech będzie ekskomunikowany, chyba że czyn swój poprawi przez godną pokutę (…) Biskup, kapłan i diakon, który popełnił to przestępstwo, winien być zdegradowany”. Sawicki komentuje powyższe przepisy prawa w odniesieniu do sprawy biskupa Stanisława opisanej w Kronice Galla Anonima w następujący sposób: „Nie ma śladów w tekście wskazujących na to, by grupa przeprowadzająca przewrót miała na celu szkodę własnego państwa, korzyść państwa obcego i współdziałała z nim w tym kierunku. Nie było więc <> i tłumaczenie w tym wypadku terminu <> przez <> przeinacza tekst Anonima”;
    e) drugi z terminów łacińskich – „truncatio” dotyczy kary jaką miał Bolesław zadać biskupowi za jego czyn. Mogła ona mieć dwojaki charakter: albo kary na ciele, polegającej na obcięciu członków, albo kwalifikowanej kary śmierci, którą poprzedzały męki w postaci odrąbywania członków. Sawicki zauważył, że stosując wobec biskupa karę „trunkacji” król złamał prawo, gdyż posłużył się w tym przypadku niedozwolonym odwetem. Wprawdzie król posiadał władzę karania swych poddanych, również w drodze karnego pozasądowego postępowania z urzędu, lecz przywileje jakie przysługiwały wtedy biskupom zakazywały karania ich na ciele, czyli m.in. poprzez zastosowanie kary śmierci czy też „trunkacji”. Król w sprawach o przestępstwo popełnione przez biskupa powinien zgodnie z prawem wystąpić z oskarżeniem przed synodem kościelnym. Wyrok synodu podlegał zaskarżeniu do Stolicy Apostolskiej. W razie zatwierdzenia kary przez papieża, monarcha mógł ją zastosować wobec oskarżonego, lecz nie powinien godzić w jego zdrowie lub życie. Zachowanie króla mogło zostać uznane za tyrańskie, co dawało podstawę prawną do legalnego przewrotu, czyli usunięcia go od władzy.
    2. Powyżej przedstawione stanowisko historyka prawa ma moim zdaniem wielkie znaczenie dla wyjaśnienia kluczowego problemu – „zdrajca” czy „buntownik”, w kontekście czynu biskupa Stanisława. Argumenty Witolda Sawickiego na rzecz stosowania tego drugiego terminu powinny, jeśli przyjęłyby się szerzej w nauce historycznej, wyrugować termin „zdrajca” jaki przypisywany jest biskupowi. Na marginesie należy również zauważyć, że następujące słowa Autorki artykułu: „Oczywiście, kwestia jurysdykcji panującego w stosunku do duchowieństwa we wczesnośredniowiecznej Polsce nie została (i pewnie już nie zostanie) jednoznacznie rozstrzygnięta”, nie do końca odpowiadają prawdzie w świetle badań poczynionych przez historyków prawa (nie tylko Witolda Sawickiego). W związku z powyższym należałoby również z większą rezerwą podejść do stwierdzenia Sławomira Leśniewskiego, które Autorka zamieściła jako cytat kończący artykuł.
    3. Chciałbym jeszcze na koniec Czytelnikom oraz szerszemu gronu pasjonatów historii, których być może zaintrygowały przedstawione wyżej słowa, polecić lekturę, niejako uzupełniającą zarówno temat „sprawy św. Stanisława” jak i szerzej rozumianą problematykę zdrady oraz przestępstw z nią ściśle związanych:
    a) warto zwrócić uwagę na doskonałą pracę jednego z najwybitniejszych mediewistów polskich, czyli Gerarda Labudy: „Święty Stanisław biskup krakowski, patron Polski. Śladami zabójstwa-męczeństwa-kanonizacji”, Poznań 2000.
    b) w szerszym kontekście historycznym przestępstwem zdrady, jako wywodzącym się z instytucji prawa rzymskiego – crimen laesae maiestatis (przestępstwo obrazy majestatu), zajmuje się Marzena Dyjakowska w pracy pt.: „Crimen laesae maiestatis. Studium nad wpływami prawa rzymskiego w dawnej Polsce”, Lublin 2010.
    c) bardzo ważnym także, z punktu widzenia prawa do oporu wobec władcy w wiekach średnich, jest artykuł zamieszczony na łamach „Czasopisma prawno-historycznego” (1968, t. XX, z. 1) pióra Stanisława Russockiego: „Opór władcom i prawo oporu u Słowian w wiekach średnich”.
    4. Zważywszy, iż temat „sprawy św. Stanisława” najczęściej przybierał oblicze ideologiczne (zarówno w dawnej nauce historii, jak i w środowisku jej miłośników), a punkt widzenia na nią częściej był uzależniony od światopoglądu wypowiadającego się niż od chłodnego i obiektywnego (w rozumieniu metodologii historii) spojrzenia, tym bardziej należy cieszyć się, że Autorka zaprezentowała problem w sposób wyważony i, na ile ramy artykułu pozwalały, wszechstronny.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.