Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Historyczna nagroda Darwina. Siedem najgłupszych śmierci w dziejach

Nawet monarcha może zginąć w wyniku żenującego przypadku. Tak samo było między innymi w przypadku Henryka I Beauclerka. Jak zginął?

fot.Harry Morley/domena publiczna Nawet monarcha może zginąć w wyniku żenującego przypadku. Tak samo było między innymi w przypadku Henryka I Beauclerka. Jak zginął?

Pogryzienie przez… trupa. Rąbnięcie głową we framugę. Niepohamowany śmiech po zjedzeniu całej gęsi. Nie brzmi groźnie? A jednak w taki właśnie, z pozoru niewinny, sposób ginęły nawet koronowane głowy. O kogo chodzi i dlaczego ofiar tych i innych, równie absurdalnych wypadków nie udało się uchronić przed śmiercią?

Dnia i godziny swojej śmierci nie zna ani prosty poddany, ani władca potężnego imperium. Różnica polega na tym, że jeśli ten pierwszy umrze w głupi sposób, nikt nie będzie o tym pamiętał. Temu drugiemu historycy i potomni wypomną natomiast wszelkie przywary, uznając mało chlubne zejście za przykład działania dziejowej sprawiedliwości.

Niezależnie od tego, czy winą za zgon obarczymy ślepy przypadek, czy karzącą dłoń Opatrzności, jedno jest pewne. Pechowców, którzy zakończyli żywot i panowanie w wyniku mniej lub bardziej niezwykłych zdarzeń, w historii nigdy nie brakowało.

7. Śmiertelne ukąszenie

Co najmniej kilku władców opuściło ziemski padół w wyniku wyjątkowo niefortunnych pogryzień. Czasem rozumianych metaforycznie, jak w przypadku króla Szkocji, Jakuba II. Zginął on w 1460 roku w trakcie oblężenia angielskiego zamku Roxburgh. Zabiło go… jego ulubione działo. A że nazywał je Lwem, żołnierze żartowali później, że „lew zagryzł swojego pana”.

Król Szkocji Jakub II zginął od "ukąszenia" swojego "lwa" podczas oblężenia zamku Roxburgh.

fot.E. W. Haslehust/nieznany/domena publiczna Król Szkocji Jakub II zginął od „ukąszenia” swojego „lwa” podczas oblężenia zamku Roxburgh.

W bardziej dosłowny sposób rozstał się z życiem król Grecji Aleksander I. Monarcha został pogryziony przez małpę, gdy próbował ją oddzielić od psa. Zmarł 25 października 1920 roku, po trzech tygodniach ciężkiej choroby.

Najbardziej spektakularne było jednak ukąszenie, które zakończyło w 892 roku karierę Sigurda Potężnego, jarla Orkadów i wuja pierwszego księcia Normandii, Rollona. Zęby wbił w niego… zmarły wróg, przywódca Szkotów. Legenda głosi, że wiking na znak zwycięstwa odciął głowę rywala i przytroczył ją sobie do siodła w charakterze trofeum. W galopie jeden z długich zębów pokonanego wbił się jednak w udo wojownika, wywołując śmiertelne zakażenie. Na wyspach przez wiele lat pamiętano zaś o tym, jak szkocki wódz odgryzł się najeźdźcy.

6. „Szczęśliwy” strzał

Czasem przyczyną tragedii bywał po prostu pech. Chyba tak należy ocenić przypadek Karola VIII, który zmarł po uderzeniu głową we framugę. Albo historię Ryszarda Lwie Serce, przez Stevena Runcimana nazwanego „złym synem, złym mężem i złym królem, ale dzielnym i znakomitym żołnierzem”.

Angielski władca wyszedł cało z wielu niebezpieczeństw, które czyhały na niego w czasie wyprawy krzyżowej. Zginął już w Europie, wskutek wyjątkowo niefortunnego wypadku podczas oblężenia zamku Châlus-Chabrol. Dosięgła go strzała młodego łucznika. Chłopak celował zapewne w monarszą głowę, ale trafił w nieosłonięty kark.

Początkowo wydawało się, że rana nie jest śmiertelna. Zresztą król może nie musiałby umrzeć nawet, gdyby strzelec nie chybił. Jak bowiem piszą w książce „Już nie żyjesz” Cody Cassidy i Paul Doherty, wystarczyłoby, aby strzała ominęła pień mózgu. To on jest przecież odpowiedzialny za podtrzymywanie podstawowych funkcji życiowych:

Skutek uszkodzenia jakiejkolwiek innej części mózgu nie jest przesądzony. Mózg jest plastyczny i potrafi delegować zadania do innych, nieuszkodzonych obszarów. Dzieli się także na półkule – prawą i lewą – więc jeśli szkoda ogranicza się do jednej z nich, narząd potrafi znieść naprawdę wiele.

Niestety, mimo tak świetnych perspektyw w ranę wdało się zakażenie. I ono już było zabójcze. Mimo wszystko Ryszard powinien był więc tamtego dnia założyć zbroję.

Ryszarda Lwie Serce zabiła strzała. Łucznik wprawdzie chybił celu, ale rana i tak okazała się śmiertelna...

fot.British School/domena publiczna Ryszarda Lwie Serce zabiła strzała. Łucznik wprawdzie chybił celu, ale rana i tak okazała się śmiertelna…

5. Śmiech do rozpuku

Nieumiarkowanie w korzystaniu z doczesnych przyjemności od zawsze było domeną panujących. Niektórzy lubowali się w rozkoszach łoża, inni preferowali rozkosze stołu. Panujący na przełomie XIV i XV wieku król Aragonii Marcin I Ludzki należał do tych ostatnich. Pewnego wieczora na uczcie zjadł on całą pieczoną gęś!

Tłusty przysmak okazał się jednak jego ostatnim posiłkiem. Wszystko przez błazna, który po tym, jak władca udał się na odpoczynek do swych komnat, postanowił go rozbawić. Poszło mu tak dobrze, że Marcin dosłownie pękł ze śmiechu.

4. Wielkie żarcie

Podobny koniec ponad trzy stulecia później spotkał króla szwedzkiego, Adolfa Fryderyka. Jego ostatni posiłek obejmował górę kawioru, wędzonych ryb i owoców morza, obficie polewanych szampanem. Na deser wchłonął zaś dodatkowo jeszcze 14 porcji semli, czyli ciastek jedzonych tradycyjnie w Szwecji w ostatni dzień karnawału. W końcu żołądek monarchy, obciążony do granic możliwości, nie wytrzymał.

Nadmierna ilość semli razem z olbrzymim obiadem zabiły króla Szwecji.

fot.Frugan – Flickr/lic. CC BY 2.0 Nadmierna ilość semli razem z olbrzymim obiadem zabiły króla Szwecji.

Czy to faktycznie możliwe? Cassidy i Doherty w książce „Już nie żyjesz” twierdzą, że tak. Jama brzuszna ma swój „punkt krytyczny”, co wiemy dzięki pewnemu XIX-wiecznemu szwedzkiemu lekarzowi, Algotowi Key-Åbergowi. Przekonał się on o tym podczas płukania żołądka pacjentowi, który przedawkował opium:

Niestety zażywanie narkotyku przez poszkodowanego zahamowało zazwyczaj dobrze działający odruch wymiotny, więc jego brzuch pękł jak balon przepełniony wodą, a pacjent umarł na stole operacyjnym.

Zaintrygowany medyk postanowił zbadać sprawę. Po serii eksperymentów na zwłokach doszedł do wniosku, że szczyt możliwości naszych żołądków to cztery litry jedzenia. Warto o tym pamiętać, nakładając sobie kolejną porcję deseru po sutym obiedzie…

3. Zabójcze przysmaki

Nie tylko sama ilość jedzenia mogła mieć śmiertelne konsekwencje. Kilku monarchów, choć może w nieco mniej spektakularny sposób, zabiły… ich wyrafinowane upodobania kulinarne. I tak na przykład ulubione danie Henryka I Beauclerka stanowiły minogi. Angielski król kazał je sobie podać pewnego dnia po powrocie z polowania w lasach nieopodal St. Denis.

Henryk I Beauclerc zapłacił życiem za swoje zamiłowanie do minogów.

fot.British School/domena publiczna Henryk I Beauclerc zapłacił życiem za swoje zamiłowanie do minogów.

Wbrew zakazom medyka łakomy koneser nieprzyzwoicie się objadł. W efekcie zapadł w śpiączkę, a niedługo później dostał wysokiej gorączki. 1 grudnia 1134 roku zmarł. Co ciekawe, śmiertelnie zatruł się także lekarz, któremu nakazano wyjąć mózg króla. Ostatecznie dumny i ambitny władca spoczął w Caen obok ojca, Wilhelma Zdobywcy, spreparowany na czas transportu niczym stworzenia, w których tak gustował.

2. Dozgonna… grzeczność

Najsłynniejsza śmierć w historii związana z koniecznością realizacji potrzeby fizjologicznej stała się udziałem człowieka, który zapisałby się w dziejach nawet schodząc z tego świata w zwyczajny sposób. Nazywał się Tycho Brahe i był duńskim astronomem epoki odrodzenia.

Naukowiec studiował w Niemczech, gdzie zyskał wiedzę, ale stracił w pojedynku część nosa. Po powrocie do Danii przez ponad dwie dekady pracował bez teleskopu, z użyciem instrumentarium własnej konstrukcji. Podważał wprawdzie teorię Kopernika, ale z drugiej strony jego dokonania umożliwiły współpracującemu z nim Johannesowi Keplerowi odkrycie prawidłowości w ruchu planet.

Inne bezsensowne śmierci w historii opisują Cody Cassidy i Paul Doherty w książce „Już nie żyjesz”, wydanej nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Inne bezsensowne śmierci w historii opisują Cody Cassidy i Paul Doherty w książce „Już nie żyjesz”, wydanej nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

To właśnie dzięki temu ostatniemu znamy barwne okoliczności śmierci astronoma. Otóż w 1601 roku, na uczcie wydanej przez króla, opił się on piwa. Skutek był do przewidzenia: wkrótce poczuł, że musi udać się do toalety. Etykieta zabraniała jednak odejścia od stołu, jeśli władca nadal przy nim siedział. Dzielny badacz odległych planet postanowił więc wytrzymać. Siedział, aż pękł mu pęcherz. A prascy piwosze do dzisiaj powtarzają, że nie chcą umrzeć jak Brahe – z grzeczności…

1. Tragiczna noc poślubna (inna niż wam się wydaje)

Historia zna wiele przykładów okrutnych przywódców, którzy nie dożyli spokojnej starości. Wyjątkowo żenująca śmierć spotkała w 453 roku Attylę, postrach chrześcijańskiego świata, którego imperium rozciągało się od Danii po Bałkany i od Renu aż do Morza Kaspijskiego. Przed „Biczem Bożym” drżały miliony, a zabiło go… zwykłe krwawienie z nosa. Tak przynajmniej głosi jedna z legend o śmierci wodza Hunów.

„Bicz Boży” zmarł z powodu zwykłego krwotoku z nosa. Na ilustracji Attyla na XIX- wiecznym obrazie Eugène’a Delacroix.

fot.Eugène Delacroix/ domena publiczna „Bicz Boży” zmarł z powodu zwykłego krwotoku z nosa. Na ilustracji Attyla na XIX- wiecznym obrazie Eugène’a Delacroix.

Ponoć na swoim ślubie z młodą i piękną księżniczką Ildico genialny dowódca najpierw spił się na umór, a później ochoczo zabrał do wypełniania obowiązków małżeńskich. Jednak, jak przekazał rzymski kronikarz Jordanes, zamiast zatonąć w ramionach rozkosznej żony, utopił się we własnej krwi.

Według innych podań zabójczy krwotok miał jeszcze bardziej trywialną przyczynę. Otóż Attyla ścigał świeżo upieczoną pannę młodą dookoła namiotu i… wyrżnął głową prosto w słupek.

Bibliografia:

  1. Agnieszka Bukowczan-Rzeszut, Barbara Faron, Siedem śmierci. Jak umierano w dawnych wiekach, Astra 2017.
  2. Cody Cassidy, Paul Doherty, Już nie żyjesz, Znak Horyzont 2018.
  3. Dan Jones, Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii, Astra 2014.
  4. Norman Davies, Wyspy. Historia, Znak 2003.
  5. Steven Runciman, Dzieje wypraw krzyżowych, t. III, PIW 1998.
  6. Agnieszka Bukowczan-Rzeszut, Król, który wolał panów. Czy romans z pięknym rycerzem doprowadził go do upadku?, CiekawostkiHistoryczne.pl 09.09.2015.

Sprawdź, gdzie kupić „Już nie żyjesz”:

Czy wiesz, że ...

...26 maja 1604 roku król Francji Henryk IV cudem uniknął śmierci w wyniku otrucia. Zabójczy specyfik próbował mu podać ksiądz – podczas komunii. Władcę uratował jego pies, który chwycił zębami królewskie szaty i go odciągnął. Do spożycia trucizny zmuszono za to duchownego. Mężczyzna zmarł na miejscu. 

...Polacy wcale nie zmarnowali zwycięstwa pod Grunwaldem? Zdaniem profesora Roberta Frosta bitwa doprowadziła do kryzysu, który zapoczątkował nową wojnę trzynastoletnią. I który doprowadził do ostatecznej klęski zakonu i do podziału jego ziem.

...papież Stefan VI „wsławił się”, każąc ekshumować swego dawnego wroga papieża Formozusa, po czym ubrać trupa w pontyfikalne szaty i osądzić? Wyrok na zmarłym brzmiał: poćwiartowanie  i wrzucenie w fale Tybru.

...gdy w 1556 roku do Siedmiogrodu wróciła Izabela Jagiellonka, najstarsza córka Zygmunta Starego i Bony Sforzy oraz matka tamtejszego księcia, z okazji jej przyjazdu Izabeli 23-letni Stefan Batory wygłosił w nienagannej łacinie mowę powitalną? Nie mógł jeszcze wiedzieć, że dwie dekady później ożeni się z jej młodsza siostrą, Anną Jagiellonką, i zasiądzie na polskim tronie!

Komentarze (7)

  1. mrok Odpowiedz

    śmierć jest albo tragedią albo wybawieniem, ale nigdy nie jest „najgłupsza”… najwyraźniej autorce zabrakło wyobraźni na tytuł… albo w ogóle brakuje jej wyobraźni, skoro sprawę ostateczną i niedwracalną traktuje tak lekko

    • Agata Krajewska (@kreska_) Odpowiedz

      albo jest nawiązaniem do nagrody przyznawanej od lat? właśnie za najgłupsze śmierci (i wyróżnienia za wykluczenie się z puli genetycznej). Można by się tu raczej przyczepić, że z tej listy historycznej mało kto pasuje na odniesienie do nagród Darwina t – bo mało kto zginął tu w wyniku głupiej własnej decyzji.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi mroku, jak zauważyła już Pani Agata, tytuł nawiązuje do nagrody właśnie. Nie jest zatem inwencja Autorki, która w ten sposób jakoby wyraża swoje „lekki” podejście do spraw ostatecznych. Pozdrawiamy.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.