Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Co by było, gdybyś… był pasażerem Titanica i nie dał rady dotrzeć do szalupy ratunkowej?

Historię Titanica znają wszyscy. Jaki los czekałby Cię gdybyś był jednym z jego pasażerów? Na zdjęciu kadr z filmu „Titanic” (reż. J. Cameron, 1997).

fot.kadr z filmu „Titanic” (reż. J. Cameron, 1997) Historię Titanica znają wszyscy. Jaki los czekałby Cię gdybyś był jednym z jego pasażerów? Na zdjęciu kadr z filmu „Titanic” (reż. J. Cameron, 1997).

Legendarny transatlantyk wyruszył w swój dziewiczy rejs 10 kwietnia 1912 roku. Już cztery dni później jego pasażerowie stanęli oko w oko ze śmiercią w głębi mroźnego oceanu. Jakie mieli szanse na przeżycie?

Załóżmy, że jesteś jednym z 2228 szczęśliwców, którzy zdobyli bilet na dziewiczy rejs statkiem RMS „Titanic” w 1912 roku. Ochoczo zapłaciłeś 300 dolarów (tyle dziś byłaby warta ta przyjemność) za trzecią klasę oraz przywilej zakwaterowania dwa piętra poniżej europejskiej elity w drodze do Ameryki.

Jak pewnie słyszałeś, podróż zakończyła się kiepsko. Kiedy statek uderzył w górę lodową, pasażerowie mieli tylko dwie godziny, żeby znaleźć łodzie ratunkowe, których nie starczyło dla wszystkich. W trzeciej klasie udało się przeżyć katastrofę niecałej połowie kobiet oraz zaledwie 16 procentom mężczyzn. Będąc pasażerem trzeciej klasy, prawdopodobnie nie udałoby ci się dotrzeć do szalupy ratunkowej, zamiast tego wpadłbyś do Oceanu Atlantyckiego. Co stałoby się potem?

Pierwsze zetknięcie z wodą

Sól w oceanie sprawia, że temperatura wody może spaść poniżej punktu zamarzania. W północnym Atlantyku, gdzie zatonął Titanic, temperatura wody wynosiła nieco poniżej −2 stopni Celsjusza, a ponieważ woda i tak z wyjątkową wprawą potrafi obniżyć temperaturę twojego ciała dzięki temu, że jest taka gęsta, znalazłbyś się w jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc do pływania.

Replika koła ratunkowego umieszczonego na Titanicu, wykonana na potrzeby filmu J. Camerona.

fot.Thomas R Machnitzki/lic. CC BY 3.0 Replika koła ratunkowego umieszczonego na Titanicu, wykonana na potrzeby filmu J. Camerona.

Zewsząd otaczałyby cię cząsteczki upchnięte 800 razy gęściej niż zaledwie parę minut temu na pokładzie Titanica, co by znaczyło, że w wodzie o temperaturze −2 stopni Celsjusza wyziębiłbyś się 25 razy szybciej niż w powietrzu.

Twoją pierwszą reakcją na takie gwałtowne wychłodzenie w zetknięciu z wodą będzie próba złapania powietrza. Jeżeli twoja głowa znajdzie się pod powierzchnią, to zaistnieje ryzyko, że woda dostanie się do twoich płuc, co jest niebezpieczne bez względu na temperaturę. Musisz więc trzymać głowę nad taflą oceanu, przynajmniej z początku (i tak naprawdę – najlepiej do końca, jeśli tylko zdołasz).

Po drugie, poza zimnem zapewne poczułbyś ból głowy. Jedną z pierwszych życiowych lekcji, którą odbieramy jako dzieci, jest właśnie ból głowy. Kiedy wypiłeś swojego pierwszego shake’a, prawdopodobnie zrobiłeś to za szybko i mózg ci zamarzł. Albo przynajmniej takie miałeś odczucie. Tak naprawdę stało się co innego: zamroziłeś sobie nerw w podniebieniu.

Kiedy do tego dochodzi, twój mózg reaguje, choć prawdę mówiąc, zwykle przesadza z reakcją. Myśli, że zamarza ci cała głowa, dlatego w takich sytuacjach modyfikuje krążenie i przesyła do siebie większą ilość o wiele cieplejszej krwi, co powoduje jego obrzęk i stwarza następujący problem: za dużo mózgu, za mało czaszki. Skutkiem jest ból głowy jak przy jedzeniu lodów.

To samo nastąpi, kiedy trafisz do wody mrożącej krew w żyłach (choć tym razem twój mózg wcale nie dał się nabrać; myśli, że jest lodowato, ponieważ naprawdę jest lodowato). Do mózgu napłynie ciepła krew, a on sam spuchnie i przyprawi cię o ostry ból głowy. Następnie przez 30 sekund będziesz przeżywał szok z powodu zimnej wody, a potem zacznie się hiperwentylacja. Kiedy trwa ona za długo, z krwi zostaje usunięte za dużo dwutlenku węgla i tym samym spada kwasowość.

Czy wiesz, że ...

...zesłańcy na Syberię podążali w miejsce odbycia kary, tak zwaną Władimirką? Droga ta budziła grozę w więźniach, ponieważ cała usiana była kośćmi.

...XIX-wieczni poszukiwacze złota musieli bardzo uważać, żeby nie przepłacać? Ceny podstawowych produktów „w terenie” były trzy–cztery razy wyższe. Dotyczyło to nie tylko jedzenia: za miskę do płukania złota, która w mieście kosztowała 3-4 dolary, na terenie kopalni żądano dwa razy więcej.

...Zofia Glavani była bohaterką najbardziej spektakularnego awansu społecznego w historii Polski? Od kochanki polskiego posła w Stambule przez ślub z komendantem Józefem Wittem aż po związek z arcybogatym arystokratą i targowiczaninem Stanisławem Szczęsnym Potockim.

...walka o odkrycie bieguna południowego była prawdziwym morderczym wyścigiem dwóch podróżników? Wygrał Amundsen, który postawił na psy oraz wytrawnych narciarzy, podczas gdy jego rywal Scott zabrał na pokład... mandżurskie kucyki.

Komentarze (4)

  1. rechot historii Odpowiedz

    Co artykuł ma wspólnego z Titanikiem. Jest to ciekawostka fizyczna, medyczna ale czy historyczna? Na temat Titanica kilka zdań, że przeżyło 16% mężczyzn i 40% kobiet z pasażerów trzeciej klasy.

  2. WMW Odpowiedz

    Wydaje mi się, że nie wsiadłbym w ogóle na pokład tego „liniowca”. Stary kalosz od Harlanda i Wolffa psuje opinię znakomitej stoczni, będąc największą chyba fuszerą i niedoróbą w całej, dwustuletniej już, historii Starego Szlaku i rejsów po nim na statkach z napędem mechanicznym (1819-2019) . Jako człowiek zasiedziały w historii Szlaku i jego statków – wiem, że na prestiżowej trasie operowali bardziej solidni, i mniej bombastyczni armatorzy, jak choćby PTTO, GAL i PLO. Poleskie firmy w ciągu prawie sześciu dekad obsługi Szlaku (na liniach do NY i kanadyjskiego Montrealu) utraciły na swoich statkach w sumie SPORO MNIEJ pasażerów i członków załóg, niż zginęło ich na jednym przereklamowanym, niewartym swej sławy „Titanicu”.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.