Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

5 okrętów, które zmieniły bieg dziejów. Czy znasz je wszystkie?

Wiele rejsów przeszło do historii - między innymi ten na pokładzie żaglowca "Mayflower".

fot.William Halsall/domena publiczna Wiele rejsów przeszło do historii – między innymi ten na pokładzie żaglowca „Mayflower”.

Kryzys międzynarodowy. Problemy sukcesyjne. Śmierć tysięcy ludzi. Gdyby nie te brzemienne w skutki rejsy, historia potoczyłaby się  zupełnie inaczej.Czy znasz je wszystkie?

5. Wilhelm Gustloff

„Wilhelm Gustloff” został wybudowany w Hamburgu w 1937 roku. Uroczystość wodowania odbyła się z wielką pompą. Wzięła w niej udział cała wierchuszka NSDAP, w tym sam Adolf Hitler. Statek nazwano na cześć przywódcy NSDAP w Szwajcarii, który rok wcześniej został zastrzelony przez syna rabina. Śmierć z rąk Żyda spowodowała, że stał się on automatycznie męczennikiem, symbolem ruchu nazistowskiego i bohaterem narodowym III Rzeszy.

Początkowo „Wilhelm Gustloff” był statkiem wycieczkowym. Bilet na rejs do fiordów norweskich, po Morzu Śródziemnym, bądź na Maderę kosztował około 50 marek. Po wybuchu II wojny światowej 200-metrową maszynę przekwalifikowano jednak na okręt szpitalny – Lazarettschiff „D”, który odbywał rejsy po Bałtyku. W maju 1943 roku statek otrzymał natomiast kolejne zadanie: zaczął pełnić funkcję pływających koszarów drugiego dywizjonu szkoleniowego okrętów podwodnych Kriegsmarine.

W swoją historyczną podróż statek wyruszył w styczniu 1945 roku. Brał udział w operacji „Hannibal”, której celem była jak najszybsza ewakuacja drogą morską żołnierzy i cywilów z portów w Kurlandii i Prusach Wschodnich. Niemcy uciekali stamtąd przed Sowietami, którzy zajmowali na wschodzie kolejne miasta i miasteczka.

Gdy 30 stycznia „Wilhelm Gustloff” wypływał z Gdańska, na jego pokładzie znajdowało się około 10 tysięcy uciekinierów. Stanowiło to wielokrotne przekroczenie wszelkich norm. Tymczasem kapitan statku do eskorty otrzymał tylko stary torpedowiec „Löwe”. To musiało zakończyć się tragicznie.

MS "Wilhelm Gustloff" z początku był statkiem pasażerskim.

fot.Bundesarchiv/ Sönnke, Hans / CC-BY-SA 3.0 MS „Wilhelm Gustloff” z początku był statkiem pasażerskim.

Ruchy niemieckiej maszyny śledził radziecki okręt podwodny S-13, dowodzony przez komandora podporucznika Aleksandra Marineskę.  Decyzja Rosjanina mogła być tylko jedna – atak. Marinesko zdecydował, że wystrzeli w kierunku wroga cztery torpedy. Pierwsza miała do pokonania około 400 metrów. Po sześciu sekundach odpalono drugą, potem trzecią. Czwarta torpeda nie opuściła wyrzutni. Nie było już takiej potrzeby: okręt, trafiony trzema pociskami, nie miał szans. Po około godzinie od ataku całkowicie zanurzył się w morzu.

W dramatycznej walce o życie pasażerowie skakali do morza. Wody Bałtyku były jednak lodowate. Wystarczyło kilka minut, by wyziębiony organizm nie miał sił na dalszą walkę. Szacuje się, że w morzu śmierć poniosło nawet 9 tysięcy ludzi. Ocalono około tysiąca. Była to największa katastrofa morska w historii.

4. Exodus 1947

Statek USS „President Warfield” został zbudowany w 1927 roku na zlecenie Baltimore Steam Packet Company. Początkowo przewoził pasażerów i towary na trasie między Baltimore a Norfolk. Od 1942 roku był na służbie brytyjskiego Ministerstwa Transportu Wojennego. Po II wojnie światowej powrócił na wody USA, gdzie szybko trafił na złom.

Czy wiesz, że ...

...szacuje się, że aż 80 procent żywności dostarczanej do warszawskiego getta pochodziło z przemytu? Wyznaczane przez Niemców racje żywnościowe nie przekraczały bowiem 400 kalorii dziennie, a w niektórych okresach były niższe niż 200 kalorii.

... pewna bakteria była tak zjadliwa, że wystarczył łyk wody ze strumienia by się nią zarazić. Nic dziwnego, że ta choroba rozprzestrzeniała się z niesamowitą prędkością. Dziesiątkowała biedotę, ale zabijała też koronowane głowy. Kto padł jej ofiarą i czy nadal powinniśmy się jej bać?

...chcąc zwrócić na siebie uwagę i skłonić Hitlera do małżeństwa z nią, Ewa Braun dwukrotnie próbowała popełnić samobójstwo, w 1932 i 1935 roku. Mimo to Hitler pozostawał niewzruszony na jej wołanie o uwagę i nie zamierzał wchodzić z nią w formalny związek.

...podczas powstania warszawskiego dowództwo niemieckie wiedziało o tym, że Polacy używali kanałów, i postanowiło to wykorzystać? Z rozkazu Ericha von dem Bach-Zelewskiego mówiący po polsku Volksdeutsche mieli infiltrować środowisko jako przemytnicy żywności w sieci kanałów.

Komentarze (17)

  1. Anonim Odpowiedz

    Niezrozumiałe wybory, większość statków nic nie zminieła, za to gdzie np: Monitor i Merrimack (Virginia), Dreadnought? Poprawcie albo usuńcie ten artykuł, bo wam przynosi wstyd…

  2. Anonim Odpowiedz

    Wydaje się, że Autor powinien pozostać przy historii Krakowa. Wszystkim wyszłoby na zdrowie.
    W zestawieniu brakuje np. Grafa Zeppelina czy Gneisenau.

  3. Lidka Odpowiedz

    Bardzo ciekawa historia Białego Statku, nie znałam jej wcześniej. Wybór statków z konieczności musiał być subiektywny, nie da się opisać wszystkich ważnych dla historii w jednym artykule. Dodałabym do tego zestawienia Santa Maria.

  4. kaka Odpowiedz

    Miałam przyjemność oglądać Vasę, robi piorunujące wrażenie, ale jakie znaczenie, poza faktem doskonałego zachowania, miał ten statek dla historii. Przecież nawet nie zdążył wyjść ze Sztokholmu.

  5. Anonim Odpowiedz

    Drogi Autorze napisz teraz jakiś artykuł o fizyce jądrowej a potem przepis na szarlotkę i poradnik jak wymienić torpedo w rowerze.

  6. WMW Odpowiedz

    A gdzie w tym zestawieniu jest miejsce dla Arki Noego? Przecież gdyby nie ta, to nasz kochany rodzaj ludzki byłby ze szczętem wyginął – i nie powstałby ani „Vasa”, ani „Titanic”, ani „Gustloff”!

  7. WMW Odpowiedz

    Słuchajcie Kochani – statek i okręt, to NIE jest to samo i obu terminów nie wolno używać zamiennie. Każdy okręt jest statkiem, ale nie każdy statek – okrętem. Na przykład „Gustloff” to statek, a „Vasa” – okręt (i to „Królewski” – Regalskeppet)

    • Jan Odpowiedz

      I tu się z tą wypowiedzią nie zgadzam nawet Niemcy uważają ten statek za okręt. Przewoził żołnierzy kapitanem był wojskowy cel i zadanie militarne. W artykule wyraźnie napisane- Po wybuchu II wojny światowej 200-metrową maszynę przekwalifikowano jednak na okręt.

  8. WMW Odpowiedz

    Witam – budowa nr 511 od Blohma i Vossa, nazwana imieniem Wilhelma Gustloffa (1895-1936) – zrewolucjonizowała morską turystykę. Statek o tonażu prawie 25.500 BRT w ciągu ponad 500 dni swojej służby dla KdFu odbył około pół setki rejsów wycieczkowych – nie tylko na wody norweskie, ale także dziesięć razy okrążył włoski but (taka zmniejszona wersja norweskiej Hurtigruty, oczywiście z zachowaniem wszelkich proporcji). O tym, że posłużył ponad sto trzydzieści razy dłużej od „Titanica” wspomnę jedynie mimochodem. W dziejach „Gustloffa” rejsy dookoła Włoch to swego rodzaju osobliwość. Oto w dziewiątym z nich, w lutym 1939 roku, wzięła udział pewna pasażerka, która spisała później swoją relację, a ta trafiła w ręce niestrudzonego Heinza Schoena (1926-2013), weterana i dziejopisa tak „Gustloffa”, jak i „Kadeefu”. Pan Schoen umieścił relację pani Meyer w swoich „Statkach Marzeń Hitlera”, a ja – tłumacząc rzecz na polski, wyciągnąłem ową relację i SPISAŁEM JĄ PO POLSKU, GRUNTOWNIE CZYSZCZĄC OPOWIEŚĆ PANI MEYER ZE WSZELKICH ELEMENTÓW NAZISTOWSKICH. Pozostał całkiem niezły opis bardzo ciekawej podróży, która mogłaby „spoko” mieć miejsce w naszych czasach ot, choćby na tym ich „Dojczlandzie”. „Ichni Dojczland” to całkiem wporzo wycieczkowiec niemiecki doby obecnej, w wielkim stopniu podobny do WG. Dla mnie znaczenie „pięćsetjedenastki” odl Blohma i Vossa polega na tym, że ten statek odszedł nie wszystek, mimo hekatomby ze stycznia 1945.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.