Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Najbardziej idiotyczne pomysły Stalina

Stalin jako intelektualista? Tak przedstawiano go na propagandowych sowieckich plakatach. Dyktator uważał się bowiem za geniusza. Raz postanowił swoje błyskotliwe pomysły nawet spisać. Ze szkodą dla ludzkości...

fot.domena publiczna Stalin jako intelektualista? Tak przedstawiano go na propagandowych sowieckich plakatach. Dyktator uważał się bowiem za geniusza. Raz postanowił swoje błyskotliwe pomysły nawet spisać. Ze szkodą dla ludzkości…

Wydał wyrok śmierci na hollywoodzkiego gwiazdora, dopingował naukowców do uprawiania roślin na pustyni czy wreszcie pozamykał wszystkich swoich inżynierów w łagrach. A to wcale nie są jeszcze NAJGŁUPSZE z pomysłów Józefa Stalina.

Pod koniec lat 20-tych Stalin zaplanował przyspieszenie rewolucji. Pierwsza pięciolatka miała zlikwidować bogate chłopstwo, a resztę zrzeszyć w kołchozach. Postanowiono także znacznie zwiększyć wydajność przemysłu. Robotników należało więc zmusić do pracy ponad normę, nie biorąc jednak pod uwagę faktu, że wykonywali oni ją na starych, pamiętających jeszcze carską epokę, maszynach. Przemęczeni, głodni ludzie i wyeksploatowane urządzenia – to z pewnością groziło wieloma wypadkami. A te z kolei mogły skutkować niepokojami społecznymi.

Czerwony car miał jednak „genialną” wymówkę i jeszcze bardziej błyskotliwy pomysł jak zaradzić tym problemom: „przyczyną przyszłych nieszczęść będą (…) sabotażyści. Fachowcy i specjaliści, wykształceni jeszcze za cara. Oczywiście nienawidzą dyktatury proletariatu. I szkodzą”. Stalin trafnie postawił na ślepą nienawiść ciemnych mas do ludzi wykształconych i inteligentnych. Znalazł też ujście w tej nienawiści: w ulubionym słowie tłumu „bij”.  

Proletariat, czyli najuboższa klasa społeczna, od razu podchwycił stalinowskie hasła. Wreszcie oficjalnie winę za całe zło zrzucono na ludzi bogatych i wykształconych. Takie proste, a jakże "genialne" były pomysły sowieckiego dyktatora. Na ilustracji litografia z XIX wieku przedstawiająca bezrobotnych.

fot.domena publiczna Proletariat, czyli najuboższa klasa społeczna, od razu podchwycił stalinowskie hasła. Wreszcie oficjalnie winę za całe zło zrzucono na ludzi bogatych i wykształconych. Takie proste, a jakże „genialne” były pomysły sowieckiego dyktatora. Na ilustracji litografia z XIX wieku przedstawiająca bezrobotnych.

Inżynierowie twoim wrogiem!

Czekiści pod wodzą funkcjonariusza służb specjalnych ZSRR najwyższego szczebla, Gienricha Jagody, z ochotą wzięli się więc za realizację stalinowskiego pomysłu. Masowe aresztowania dotknęły profesorów, ekonomistów, specjalistów w dziedzinach nauki i techniki. Państwowa propaganda informowała społeczeństwo, że w kraju działa potężna, podziemna, „przemysłowa” organizacja terrorystyczna licząca 200 tysięcy członków. I gotowa jest do przejęcia władzy! Efektem tego „polowania na czarownice” był szereg pokazowych procesów. Niektóre z nich zostały starannie wyreżyserowane przez samego Stalina. A jak zareagował prosty lud? Oczywiście oburzeniem, domagając się na wiecach rozstrzelania podłych szkodników.

Nie trzeba chyba dodawać, że skutki tego posunięcia były opłakane dla sowieckiej gospodarki. W fabrykach i kopalniach zabrakło doświadczonych specjalistów. Ponieważ zarządzanie placówkami przejęli ludzie niewykształceni, dochodziło do przestojów w produkcji. Stalin jednak i na to znalazł antidotum – rozkazał dowozić kadrę kierowniczą do zakładów z więzień – a na nocleg odstawiać ich tam z powrotem!

Artykuł powstał z inspiracji najnowszą książką Simona Ingsa "Stalin i naukowcy. Historia tryumfu i tragedii" (Agora 2017). To fascynująca opowieść o ludziach ze świata nauki, którzy na usługach Stalina zamienili się w szaleńców i stali się pośmiewiskiem świata.

Artykuł powstał z inspiracji najnowszą książką Simona Ingsa „Stalin i naukowcy. Historia tryumfu i tragedii” (Agora 2017). To fascynująca opowieść o ludziach ze świata nauki, którzy na usługach Stalina zamienili się w szaleńców i stali się pośmiewiskiem świata.

Towarzysz Stalin ruguje nieprzyzwoite sceny

Seks w państwie radzieckim nie istniał, przynajmniej teoretycznie. Zgodnie z oficjalną linią partii prawdziwy bolszewik musiał mieć czyste, niczym nieskalane myśli. To jednak nie przeszkadzało licznym szychom z otoczenia Stalina oddawać się z upodobaniem cielesnym uciechom, niekiedy dość perwersyjnym. Sam dyktator oprócz dwóch żon miał liczne kochanki. Wśród jego wybranek znalazła się i gosposia, z którą ponoć łączył go intymny związek do końca życia.

Dla potrzeb propagandowych Stalin był jednak skromnym, pruderyjnym komunistą. Nawet widok nagich kolan jego córki Swietłany, czy jej zbyt wyzywające spojrzenie na fotografiach, przyprawiały go o wściekłość. Wódz w tych sprawach ingerował również w kino, które uważał za „najważniejszą ze wszystkich sztuk” (rzecz jasna ze względu na bycie głównym narzędziem w utrwalaniu jego posągowego wizerunku). 

Pewnego razu sowieckiego dyktatora tak zbulwersował „zbyt namiętny” pocałunek w pierwszej scenie uroczej komedii muzycznej „Wołga, Wołga”, że rozkazał ją wyciąć. Jego urzędnicy, chcąc przypodobać się wodzowi, poszli jeszcze dalej i zakazali jakichkolwiek pocałunków we wszystkich radzieckich filmach!

Kadr z filmu "Wołga-Wołga". Kto by pomyślał, że niewinny pocałunek w czarno-białej komedii tak zgorszy sowieckiego wodza. Mimo wszystko była to jednak podobno ulubiona realizacja filmowa Stalina.

fot. Zimin.V.G./ domena publiczna Kadr z filmu „Wołga-Wołga”. Kto by pomyślał, że niewinny pocałunek w czarno-białej komedii tak zgorszy sowieckiego wodza. Mimo wszystko była to jednak podobno ulubiona realizacja filmowa Stalina.

Podobnie było z drugą częścią ekranizacji o Iwanie Groźnym pt. „Spisek bojarów” w reżyserii Siergieja Eisensteina z 1948 roku. Stalin, który mocno identyfikował się z carem, czuł się zniesmaczony sceną pocałunku Iwana. Podobnie, jak w przypadku poprzedniej kinowej produkcji, uznał ją za zbyt długą i polecił wyciąć. Sam film wzbudził jednak takie kontrowersje w partyjnych kręgach, że odłożono go na półkę i pokazano oficjalnie dopiero w 1958 roku.

Cenzura dyktatora nie ograniczała się tylko do kina. Kiedy podczas opery „Eugeniusz Oniegin” jedna z jej głównych bohaterek, Tatiana, pojawiła się na scenie ubrana tylko w koszulę nocną Wódz miał wykrzyknąć: „Jak kobieta może pokazywać się mężczyźnie w takim stroju?” Nietrudno się domyślić, że w następnych przedstawieniach reżyser zmuszony był ubrać kobietę w nieco bardziej purytański strój.  

Jedną z pasji sowieckiego dyktatora było ogrodnictwo. Nie tylko zakładał on dacze (na zdjęciu dacza w Pieriediełkinie), które otaczał działką, gdzie mógł pielęgnować rośliny, ale również postanowił spróbować swych sił w hodowli cytryn. Co z tego, że rosyjski klimat nie za bardzo sprzyja ich uprawie...

fot.domena publiczna Jedną z pasji sowieckiego dyktatora było ogrodnictwo. Nie tylko zakładał on dacze (na zdjęciu dacza w Pieriediełkinie), które otaczał działką, gdzie mógł pielęgnować rośliny, ale również postanowił spróbować swych sił w hodowli cytryn. Co z tego, że rosyjski klimat nie za bardzo sprzyja ich uprawie…

Ogrodnicza pasja dyktatora

Jednym z hobby Stalina było pielęgnowanie ogrodu. Spędzał w ten sposób praktycznie każdą wolną chwilę. Do pracy na grządkach zmuszał również swoich partyjnych towarzyszy. Dyktator uważał się wręcz za eksperta w tej dziedzinie. Obok swoich licznych dacz, czyli małych domków letniskowych, polecił zbudować szklarnie, w których sadził… cytrusy. Uwielbiał też róże. Jako zdeklarowany wyznawca „łysenkizmu” uważał, że każda roślina zdolna jest przystosować się do nowych, nawet ekstremalnych warunków. Jak stwierdził Simon Ings w swojej najnowszej książce „Stalin i naukowcy”:

W 1946 roku z wyjątkową pasją skupił się na cytrynach, zlecając ich sadzenie nie tylko na wybrzeżach Gruzji, gdzie radziły sobie całkiem nieźle, ale także w takich miejscach jak Krym, gdzie błyskawicznie wyniszczyły je zimowe mrozy.

Wodza wcale to jednak nie zniechęciło, wprost przeciwnie. W 1949 roku radzieckie gazety doniosły, że uczeni znaleźli sposób, aby zamienić piaszczystą pustynię Kara-kum w kwitnącą plantację bawełny. Podobne próby czyniono już dwadzieścia lat wcześniej, kiedy zbudowano sieć kanałów irygacyjnych doprowadzających do pustyni wodę z wielkich rzek: Amu–darii i Syr–darii. Całe przedsięwzięcie zakończyło się fiaskiem, ponieważ woda, zanim dotarła do plantacji, wyparowywała bądź wsiąkała w piaszczystą glebę. Zaczęło też wysychać Jezioro Aralskie, które dziś wygląda jak pustynia.

Jezioro, które zamieniło się w pustynię. Takie skutki miały niektóre "genialne" pomysły sowieckiego wodza.

fot.User:Staecker/ domena publiczna Jezioro, które zamieniło się w pustynię. Takie skutki miały niektóre „genialne” pomysły sowieckiego wodza.

Co ciekawe, pogląd, że rośliny można zmusić do życia w nowych dla nich warunkach, próbowano przetestować w praktyce również w stalinowskiej Polsce. W Instytucie Hodowli i Aklimatyzacji Roślin w Puławach pojawiły się poletka ryżowe. Nasze pegeery również przygotowywały się do podjęcia upraw ryżu na dużą skalę. Niestety, eksperyment był kosztowny, zbiory marne, a na fali odwilży po 1956 roku w ogóle zrezygnowano z tych doświadczeń. I w ten sposób straciliśmy niepowtarzalną okazję, by stać się światową potęgą w produkcji ryżu.   

Pierwszy kowboj Hollywood na celowniku towarzysza Stalina

Wiadomo już, że Józef Stalin był wielkim wielbicielem kina. Jego zamiłowanie miało ponadto dość sprecyzowane granice. Uwielbiał on oglądać zwłaszcza filmy historyczne i klasyczne amerykańskie westerny. Był jednak pewien aktor, którego dyktator rzekomo serdecznie nienawidził. A był nim sam John Wayne: znany, zaangażowany politycznie prawicowiec, popierającym antykomunistyczne działania senatora Josepha McCarthy’ego.

John Wayne w jednym z filmów z lat 30-tych XX wieku u boku Marshy Hunt. Czy Stalin był rzeczywiście na tyle szalony, aby wydać wyrok śmierci na jednego z najpopularniejszych hollywoodzkich aktorów?

fot.domena publiczna John Wayne w jednym z filmów z lat 30-tych XX wieku u boku Marshy Hunt. Czy Stalin był rzeczywiście na tyle szalony, aby wydać wyrok śmierci na jednego z najpopularniejszych hollywoodzkich aktorów?

Nikita Chruszczow twierdził że Stalin rozkazał zlikwidować ówczesną ikonę Hollywood. Sowieckie służby w 1951 roku miały nawet wynająć w tym celu dwóch płatnych zabójców. Pewnego dnia pojawili się oni w biurze Johna Wayne’a, podając się za agentów FBI. Nie przewidzieli jednak, że ich zamiary zostały rozszyfrowane przez prawdziwych funkcjonariuszy amerykańskiego kontrwywiadu. Szybko zostali więc aresztowani. Obaj mieli potem poprosić o azyl w Stanach Zjednoczonych.

Jeśli wierzyć Chruszczowowi, takich prób zgładzenia Wayne’a było co najmniej kilka. Czekiści zaprzestali polowania na niego dopiero po śmierci Stalina. Wtedy to władzę w Związku Radzieckim przejął właśnie Nikita Chruszczow i anulował wyrok śmierci, wydany na aktora przez czerwonego cara.

Artykuł powstał z inspiracji najnowszą książką Simona Ingsa "Stalin i naukowcy. Historia tryumfu i tragedii" (Agora 2017). To fascynująca opowieść o ludziach ze świata nauki, którzy na usługach Stalina zamienili się w szaleńców i stali się pośmiewiskiem świata.

Artykuł powstał z inspiracji najnowszą książką Simona Ingsa „Stalin i naukowcy. Historia tryumfu i tragedii” (Agora 2017). To fascynująca opowieść o ludziach ze świata nauki, którzy na usługach Stalina zamienili się w szaleńców i stali się pośmiewiskiem świata.

Wielki wódz odkrywa prawdę odkrytą

Przywódca Związku Radzieckiego był bardzo oczytany i posiadał ogromną bibliotekę. Znał się więc na wszystkim. W sprawach związanych na przykład z higieną „odgadnął”, w których miejscach w Moskwie należy postawić publiczne toalety. Znał również skład mydła najlepszego do użytku przez klasę robotniczą. Wiedział również, ile narzędzi będzie potrzebnych do obsługi czołgu T-34. Ba, umiał nawet rozwikłać tak zawiły problem, jak określenie parametrów łopatek sprężarki turbinowej silnika lotniczego AM-35! Mało? Stalin był ponoć również „wybitnym” lingwistą. Boris Bażanow, jeden z jego sekretarzy twierdził że Wódz:

jest niedokształcony i nie jest w stanie powiedzieć nic rozsądnego i rzeczowego na temat dyskutowanych problemów. (…) Jego przemówienia zawierają mało treści. Mówi z trudem, dobiera słowa wodząc oczami po suficie. Żadnych prac nie pisze; to co uchodzi za jego dzieła, to wystąpienia i przemówienia, wygłaszane przy rożnych okazjach – później sekretarze tworzą ze stenogramów coś w rodzaju literatury.

Ale te wszystkie ułomności nie przeszkodziły w pojawieniu się w 1950 roku drukiem jego pracy zatytułowanej „Marksizm a zagadnienia językoznawstwa”.

Jak widać na zdjęciu z 2009 roku, Stalin, realizując swoje jednocześnie absurdalne i przerażające pomysły, nie wszędzie jest potępiany. Czyżby niektórzy uznawali jego pomysły za wielkie?

fot.Vladimir Fedorenko/ CC-BY-SA 3.0 Jak widać na zdjęciu z 2009 roku, Stalin, realizując swoje jednocześnie absurdalne i przerażające pomysły, nie wszędzie jest potępiany. Czyżby niektórzy uznawali jego pomysły za wielkie?

Dla jasności, „największy językoznawca świata” – jak wtedy określali go współcześni mu pochlebcy – znał tylko dwa języki: ojczysty gruziński i rosyjski, w którym mówił z wyraźnym gruzińskim akcentem. W związku z publikacją lingwistycznych wynurzeń Wodza, przez ZSRR przewaliło się wówczas istne szaleństwo. Jego tezy okrzyknięto historycznymi, pojawiło się na ich temat mnóstwo prac naukowych, odbyto wiele sesji, również w naszym kraju. Tymczasem, cytując profesora Leszka Kołakowskiego, Stalin po prostu odkrył że:

francuscy kapitaliści mówią po francusku, a francuscy robotnicy także po francusku, nie zaś w innym języku oraz, że Rosjanie przed 1917 rokiem mówili po rosyjsku, a po 1917 roku także po rosyjsku, nie zaś w innej mowie.

Ze Stalina był rzeczywiście błyskotliwy intelektualista, nieprawdaż?      

Bibliografia:

  1. Boriew Jurij, Prywatne życie Stalina, Oficyna Literacka Rój, Warszawa 1989.
  2. Castleden Rodney, Krwawi mordercy, maniacy szaleni i nienawistni – Od starożytności do czasów współczesnych, Bellona, Warszawa 2008.
  3. Ings Simon, Stalin i naukowcy, Agora, Warszawa 2017.    
  4. Kenez Peter, Odkłamana historia Związku Radzieckiego, Bellona, Warszawa 2008.
  5. Köhler Piotr, Łysenkizm w botanice polskiej, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki”, tom 53/2 2008.
  6. Kołakowski Leszek, Główne nurty marksizmu tom 3, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2009.
  7. Mawdsley Evan, Czas Stalina, Bellona, Warszawa 2012.
  8. Montefiore Sebag Simon, Stalin. Dwór czerwonego cara, Wydawnictwo MAGNUM, Warszawa 2004.
  9. Radziński Edward, Stalin, Wydawnictwo MAGNUM, Warszawa 2003.
  10. Stalin Józef, Marksizm a zagadnienia językoznawstwa, Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (Uniwersytet Warszawski), Warszawa 2005.
  11. Szczepański Tadeusz, Stalin i filmowcy, plik pdf. dostęp 4 listopada 2017.

Książkę możesz kupić na stronie empik.com:

Czy wiesz, że ...

...jedna z najważniejszych radzieckich snajperek w przeciwieństwie do większości ochotniczek, które zgłaszały się do Armii Czerwonej nie była młoda, a jednak stała się śmiertelnie skuteczna. Zdążyła zabić ponad 100 Niemców i wyszkolić setki następczyń.

...Wołyń w oczach decydentów z AK był krainą lojalną i niestanowiącą problemu, o czym wspominał generał Grot-Rowecki jeszcze pod koniec maja 1942 roku? M.in. dlatego Państwo Podziemne nie od razu zareagowało na doniesienia o zbrodniach Ukraińców na Polakach.

...GROM, najlepsza polska jednostka specjalna, dzięki morderczemu szkoleniu wykazuje olbrzymie możliwości? Po 11 września 2001 roku MON mógł wysłać do Afganistanu około stu pierwszych żołnierzy dopiero po trzech miesiącach szkolenia. Tymczasem operatorzy jednostki GROM gotowość bojową osiągali w półtorej godziny!

...kiedy Armia Andersa przebywała w Palestynie, dezercje żołnierzy pochodzenia żydowskiego odbywały się… za wiedzą i aprobatą polskiego dowództwa? Zdarzały się nawet takie przypadki, że przyszły „dezerter” przed ucieczką przechodził dodatkowe przeszkolenie dywersyjno-sabotażowe.

Komentarze (18)

  1. Anonim Odpowiedz

    Stalin uczęszczał do seminarium duchownego. Musiał więc znać łacinę i grekę. Argument, że znał jedynie rosyjski i gruziński wypada przy tym dość blado.

    • Darek Kaliński Odpowiedz

      Słuszna uwaga, tylko pytanie w jakim stopniu je opanował i czy po 50 latach cokolwiek z tego pamiętał? W publikacjach, z których korzystałem, nie było żadnej wzmianki na ten temat, natomiast przewijała się informacja o znajomości tylko tych dwóch języków. Zresztą nawet gdyby Stalin posługiwał się również łaciną i greką, to i tak nie zmienia to istoty jego „odkrycia”.

  2. zxx Odpowiedz

    idiotą to jest autor tego bzdeta,a nie Stalin;ponadto foto okładki książki „autora” he..he.. przedstawia Berlin po zajęciu przez RKKA!!!!

  3. Rafal Odpowiedz

    Stalin był bardzo sprytnym politykiem i zmierzał do objęcia władzy absolutnej, aby to osiągnąć musiał znaleźć kozła ofiarnego. Ten kozioł nie tylko pozwolił usprawiedliwić w oczach delegatów porażki polityki Stalina ale pozwolił również na fizyczną eliminacje jego wrogów.
    Tendencyjny i trochę zakłamujący rzeczywistość artykuł. Czytałem Dwór czerwonego cara i młode lata despoty autorstwa montiefiore i nie mogę się zgodzić z tym artykułem. Zostały w nim pomieszane fakty i przypuszczenia.

    • Darek Kaliński Odpowiedz

      Z całym szacunkiem Panie Rafale, ale Stalin nie był sprytnym politykiem, był bezwzględnym mordercą, który w imię władzy absolutnej nie zawahał się poświęcić życia milionów własnych obywateli. Brutalna siła jest oznaką ludzi prymitywnych, zakompleksionych, nie potrafiących osiągnąć własnych celów w żaden inny cywilizowany sposób.
      Pozdrawiam.

      • Funky Odpowiedz

        Szanowny Panie

        Stalin był mordercą ale idiota nie byłby wstanie przejąć władzy po Leninie, unieszkodliwić swoich partyjnych towarzyszy, przeprowadzić industrializację oraz być liderem ogromnego supermocarstwa. Do tego trzeba dodać ambitną i sprytną politykę międzynarodową (pakt z Hitlerem pomyślany jako długi konflikt gdzie bolszewicy obserwują zniszczone strony i w odpowiednim momencie „wyzwalają” Europę). A to że był brutalny to tylko pokazuję że był fanatycznym bolszewikiem. Ideologia stworzona przez Marksa i Engelsa a wprowadzona w życie przez Lenina nie należała do pokojowych i tolerancyjnych. I podporządkowany tej ideologii rozumiał że trzeba wybić pewnych ludzi aby zapanowała szczęśliwość (w komunistycznym sensie). Gospodarz był psychopatą ale nie głupcem

        • Nasz publicysta |Anna Dziadzio

          Szanowny Funky, autor nie nazwał w tekście Stalina idiotą ani głupcem. Opisał jedynie jego idiotyczne pomysły. Uważa Pan, że wymienione w tekście działania zasługują na słowa uznania albo przynajmniej nie powinny być wyśmiewane i nazywane głupimi? Nikt nie zaprzecza, że Stalin niestety był sprytnym strategiem, inaczej nie zbudowałby takiego imperium. To nie znaczy jednak, że jego pomysły były mądre… Pozdrawiamy.

  4. Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

    @Jg, @Rafał: Szanowni Panowie, autor oparł się na wielu źródłach, które mogą Panowie znaleźć w bibliografii. Wspomniany przez Pana Rafała „Dwór czerwonego cara” również jest wśród wymienionych tekstów – autor artykułu zapoznał się i z tą pozycją. Pozdrawiamy.

  5. Andrzej T Odpowiedz

    Pomysły Stalina pobił na głowę skromny polski profesor Balcerowicz, który postanowił rozwinąć gospodarkę w kraju pozbawionym przez niego popytu!

  6. Funky Odpowiedz

    @Anna Dziadzio Autor napisał że brutalna siła jest oznaką ludzi ”prymitywnych, zakompleksionych, nie potrafiących osiągnąć własnych celów w żaden inny cywilizowany sposób.” A to już sugeruję że daleko mu do dobrego stratega, a czy miał idiotyczne pomysły? oczywiście że tak. Gospodarz był bolszewikiem hardkorowym i wszystko podporządkował tej ideologii.

    Pozdrawiam

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie, rozumiem że według Pana takie stwierdzenie może to sugerować, jednak nie możemy krytykować Autora za ewentualne sugestie, jeśli nie to miał na myśli. Bardzo dziękuję za włączenie się w dyskusję – zawsze warto się „kłócić” i „spierać” w sposób merytoryczny i tak kulturalny. Cieszymy się, że mamy takich czytelników. Pozdrawiamy.

  7. Barracuda Odpowiedz

    Nie ma się co łudzić, że pierwszy kraj rządzony przez robotników i chłopów był otoczony przez samych przyjaciół i ludzi życzliwie nastawionych. Sam Stalin tak działał, na ile pozwalały mu uwarunkowania zewnętrzne i wewnętrzne, a te na pewno do sprzyjających nie należały.
    Można się śmiać z jego doświadczeń z cytrynami i wielu innych, ale należy pamiętać, że w tak niesprzyjającym otoczeniu udało mu się skopiować broń i napędy nuklearne czy wysłać pierwszego człowieka w kosmos. To tylko kwesta ceny jaką przyszło za to zapłacić, ale przecież Rosja to bardzo bogaty kraj …

    • Prawda historyczna Odpowiedz

      Stalin był nie tylko intelektualistą, ale i geniuszem wie te, każdy kto zna historie nawet w stopniu podstawowym i nie zmieni tego prymitywna Goebbelsowska propaganda płatnych neonazistowskich troli

      • Anonim Odpowiedz

        Że Stalina był taki intelektualista i geniusz ze w przyplywie tego geniuszu zrobił z jeziora Aralskiego pustynię. Po prostu geniusz. Ale najlepiej wyszła geniuszowi krzyżówka Ludzi Radzieckich z …Szympansami. Cud ze za to nie dostał Nagrody Nobla.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.