Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Takie rzeczy to tylko w Rosji. NAPRAWDĘ absurdalne metody walki z alkoholizmem

Fragment radzieckiego plakatu antyalkoholowego "Won, samogon!"

Fragment radzieckiego plakatu antyalkoholowego „Won, samogon!”

Już Lenin doskonale wiedział, że Rosjanie są w stanie przepić nawet rewolucję i imperium. Przeciętny radziecki tawariszcz wypijał prawie litr wódki tygodniowo! Przywódcy Związku Radzieckiego postanowili to zmienić. Jakie były ich zdumiewające recepty na zwycięstwo proletariatu na froncie alkoholowym?

Do dzisiaj próbuje się ograniczać dostępność alkoholu przez zmniejszanie ilości miejsc, w których można go dostać. W Związku Radzieckim ta metoda oczywiście zamieniła się swoją karykaturę. Liczbę punktów sprzedających alkohol za Breżniewa drastycznie zmniejszono.

Spowodowało to gigantycznie niezadowolenie zwłaszcza na Syberii i dalekiej północy. Przodownicy pracy maszerowali w kilkudziesięciostopniowym mrozie nawet po kilka kilometrów do jedynego sklepu… tylko po to, żeby dowiedzieć się, że nie prowadzi on już sprzedaży alkoholu.

Całą dystrybucyjną reformę wkrótce odwołano. W ramach „rekompensaty” na terenach o szczególnie niskich temperaturach do sprzedaży trafił nowy, legalny spirytus do picia. I to nie byle jaki, bo 95-procentowy!

Kolejną próbę ograniczenia ilości miejsc, w których można kupić alkohol, podjął kilkanaście lat później Gorbaczow. Jak piszą w swojej najnowszej książce „Grażdanin N.N. Życie codzienne w ZSRR” Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski, z dnia na dzień zamknięto większość sklepów monopolowych. W tych, które pozostały, nie można było kupić jednorazowo więcej niż litr wódki. Jaki był efekt? Jedynie taki, że po dokonaniu zakupu delikwent ponownie stawał w długiej kolejce. Czekanie umilał sobie, opróżniając trunki już zakupione.

Wielu delikwentów chętnie wykupiłoby zapasy alkoholu z półek. A skoro nie można było... to czekał ich dzień z konsumpcją kolejnych butelek w kolejce. Fragment radzieckiego plakatu antyalkoholowego.

Wielu delikwentów chętnie wykupiłoby zapasy alkoholu z półek. A skoro nie można było… to czekał ich dzień z konsumpcją kolejnych butelek w kolejce. Fragment radzieckiego plakatu antyalkoholowego.

Prohibicja – to nie amerykański wynalazek!

Kiedy bolszewicy obejmowali władze w Rosji, problem alkoholowy był chwilowo spacyfikowany. Jeszcze w 1914 roku, w obliczu mobilizacji, car Mikołaj II nakazał bowiem wprowadzenie w całym imperium częściowej prohibicji. Uznał (cokolwiek naiwnie), że ograniczenia w dostępie do alkoholu wpłyną pozytywnie na bojowego ducha rosyjskiej armii. Batiuszka przeforsował absolutny zakaz handlu alkoholem. Wyjątkiem były restauracje – tam naród mógł się upijać.

Lenin początkowo kontynuował antyalkoholowy kurs przyjęty przez cara. Czasy się jednak zmieniły. Wojna się skończyła. Nowym władzom nie szło najlepiej zapewnianie społeczeństwu chleba. Pozostały więc… igrzyska. I to najlepiej z tych najtańszych. Stopniowo zaczęto więc wycofywać się z prohibicji. Najpierw zalegalizowano wino, potem piwo, aż wreszcie, już za Stalina, do sklepów wróciła także wódka. Jak dyktator uzasadniał powrót napojów wyskokowych? Otóż miały one – oczywiście! – w istotny sposób przyczynić się do zwycięstwa rewolucji:

Co jest lepsze: niewola kapitału zagranicznego czy wprowadzenie wódki – tak stało przed nami zagadnienie. Rzecz oczywista, że zdecydowaliśmy się na wódkę (…) uważamy, że jeśli gwoli zwycięstwa proletariatu i chłopstwa musimy się nieco unurzać w błocie – to zdecydujemy się na ten ostateczny środek dla dobra naszej sprawy.

Artykuł powstał między innymi na podstawie najnowszej książki Marty Panas-Goworskiej i Andrzeja Goworskiego, zatytułowanej "Grażdanin N.N. Życie codzienne w ZSRR" (Wydawnictwo Naukowe PWN 2017).

Artykuł powstał między innymi na podstawie najnowszej książki Marty Panas-Goworskiej i Andrzeja Goworskiego, zatytułowanej „Grażdanin N.N. Życie codzienne w ZSRR” (Wydawnictwo Naukowe PWN 2017).

Domy wariatów

W ZSRR organizowano wielkie społeczne kampanie przeciw alkoholizmowi. Do jednostek najbardziej zdemoralizowanych pijaństwem kierowano jednak nowatorski „program indywidualny”. Notorycznych alkoholików kierowano na przymusowe leczenia… do domów wariatów, czyli durdomów.

Od 1958 roku powstawały przy nich psychiatryczne gabinety toksykologiczne. Mieli w nich przyjmować specjaliści od terapii uzależnień. Okazało się jednak, że w skali tego olbrzymiego kraju było ich zaledwie kilkuset! W praktyce zatem jeszcze za Breżniewa alkoholicy przebywali w ośrodkach pospołu z innymi pacjentami, cierpiącymi na choroby psychiczne. Można się domyślić, że nie sprzyjało to wyzdrowieniu ani jednych, ani drugich.

Czy wiesz, że ...

...najbardziej znienawidzonym esesmanem w obozie w Treblince był Kurt Franz, nazywany „Lalką”. Wsławił się on między innymi tym, że wytresował swojego psa tak, by na rozkaz atakował Żydów, gryząc ich w okolicach genitaliów.

...przed wybuchem I wojny światowej wszystkie strony przygotowywały się do brawurowej ofensywy, która w ciągu najwyżej paru miesięcy zakończy wojnę. Planów defensywnych nie przygotował prawie nikt.

...pod koniec 1914 roku około 10 procent oficerów i 3-4 procent pozostałych żołnierzy armii brytyjskiej wykazywało znamiona szoku nerwowego? W 1917 roku była to już prawie jedna czwarta walczących, a w drugiej połowie 1918 r. – aż 80 tysięcy żołnierzy!

...oskarżenie o gwałt na dwóch czternastolatkach nie złamało kariery wielkiego gwiazdora hollywoodzkiego lat 40. Errola Flynna? Podczas procesu cytowano jego wypowiedzi w stylu „lubię starą whisky i młode kobiety”. Udało mu się wybronić przed więzieniem, ponieważ… podważył reputację nastolatek.

Komentarze (6)

  1. Czytacz Odpowiedz

    Rozpito naród i tyle. Ciekawe czy kiedykolwiek będą w stanie zwalczyć tą plagę? Swoją drogą jak tam spożycie w Polsce i bratnich narodach?

  2. Krzysztof Odpowiedz

    Stary rosyjski kawał. Uprzedzam jednak, że dobrze brzmi tylko po rosyjsku.
    Siedzi pod klepem monopolowym młody chłopak o wyraźnie nieświeżym i zaniedbanym wyglądzie i płacze. Podchodzi do niego stary pijak:
    – Mal’czik! – pyta. – Tiebie szto? Dienieg na wodku nie chwatajet?
    – Niet! Niet! – wykrzykuje chłopak z rozpaczą – Pit’ nie choczetsia! Wot szto! Diadia, kak żyt’, szto diełat’?

  3. mzakrzewski Odpowiedz

    W latach 80 tych miałem wycieczkę studentów z Azerskiej SRR. 20 studentów i dwie studentki. Drobniutkie dziewuszki. Biesiadowaliśmy. Mieli Stoliczną. Lali w szklanki, po na oko 200g. Panienki pociągnęły za jednym zamachem. Mnie oczy wyszły na wierzch. Z nimi piło się rodzajowo. Gruba, żółta słonina, chleb, cebula. Porządne stakany. Pilotowałem kilka grup. Po 3-4 dniach wycisnąłby ze mnie litr wódy. Naród nie do zdarcia. A jaki bimber przywozili!

  4. Dominika Kotowska Odpowiedz

    Ciekawy artykuł, cóż jedyne metody jakie znam to terapia lub esperal, nie wiem jak z rokowaniami, ale chyba wszystko zależy od samozaparcia. Próbowałam znaleźć bardziej aktualne informacje na temat leczenia alkoholizmu, jak sobie z tym wszystkim poradzić.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.