Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Czy Leonardo da Vinci był dziadkiem… Zygmunta Augusta?

Zygmunt August, Mona Lisa, Leonardo da Vinci... czyżby w całej tej historii polski wątek odgrywał kluczową rolę?

Zygmunt August, Mona Lisa, Leonardo da Vinci… czyżby w całej tej historii polski wątek odgrywał kluczową rolę?

„Dlaczego historycy sztuki rozsiewają bzdety? Dlaczego dziennikarze tylko im w tym pomagają?!” – grzmi Maike Vogt-Lüerssen na swojej stronie internetowej. Autorka kilkunastu prac poświęconych renesansowi jest przekonana, że to ona odkryła sekret Mona Lisy. I jej zdaniem jest to sekret do cna przesiąknięty… polskością.

Jeden z biografów Leonarda da Vinci, francuski pisarz Serge Bramley, twierdził, że modelkę przedstawioną na słynnym obrazie „można zidentyfikować na dobry tuzin sposobów i każdy w mniejszym czy większym stopniu da się obronić”. Swoją opinię wyraził ćwierć wieku temu. Jeśli coś się zmieniło od tego czasu to tylko liczba hipotez otaczających postać Mona Lisy. Dzisiaj idą one już w setki.

Chińska niewolnica czy mężczyzna w sukni?

Według jednej postać z obrazu to chińska niewolnica, wedle innej – nie żadna kobieta, ale asystent i kochanek malarza, niejaki Salai. Nie brakuje też ekspertów wyrażających opinię, że nie było w ogóle żadnej Mona Lisy. Leonardo po prostu zrobił sobie dowcip, tworząc stylizowany autoportret i czekając aż widzom szybciej zabije serce na widok pięćdziesięciolatka w przebraniu…

Według jednej z teorii Mona Lisa to autoportret samego Leonarda.

Według jednej z teorii Mona Lisa to autoportret samego Leonarda.

Do peletonu rewolucjonistów parę lat temu dołączyła też Niemka Maike Vogt-Lüerssen. Identyfikacji Mona Lisy poświęciła całą książkę, ale jej zamysł zasadza się na jednym detalu. Zdaniem autorki strój modelki zawiera elementy stylizowane na symbole rodziny Sforzów, a tym samym musi prezentować członka tego rodu lub osobę z nim spowinowaconą.

Biorąc pod uwagę czas powstania obrazu – a więc przełom XV i XVI wieku – a także podobieństwa do innych znanych dzieł, Vogt-Lüerssen wysnuwa wniosek, że może chodzić tylko o jedną, konkretną kobietę: Izabelę Aragońską. Księżną Mediolanu, a zarazem matkę przyszłej polskiej królowej Bony Sforzy.

Izabela Aragońska... a może raczej Lukrecja Borgia? To kolejny z renesansowych portretów, rodzący więcej pytań niż odpowiedzi.

Izabela Aragońska… a może raczej Lukrecja Borgia? To kolejny z renesansowych portretów, rodzący więcej pytań niż odpowiedzi.

Malarz czy kochanek?

Pomysł nie jest tak szalony, jak mogłoby się wydawać. Leonardo da Vinci rzeczywiście był zaznajomiony z Izabelą. Pomagał zorganizować jej ślub z księciem Giangaleazzo i wykonywał liczne dzieła oraz projekty dla całej rozrodzonej rodziny Sforzów. Należałoby wręcz oczekiwać, że przez ten czas stworzył także odpowiednio godny portret księżnej Izabeli.

Czy wiesz, że ...

...książę Karol Stanisław Radziwiłł „Panie Kochanku” słynął z rozrzutności i dzikich wybryków. Pewnego razu latem chciał pojeździć na saniach. A ponieważ nie było śniegu, to kazał wysypać dziedziniec nieświeskiego zamku cukrem i na nim urządzono kulig.

...gdy w 1556 roku do Siedmiogrodu wróciła Izabela Jagiellonka, najstarsza córka Zygmunta Starego i Bony Sforzy oraz matka tamtejszego księcia, z okazji jej przyjazdu Izabeli 23-letni Stefan Batory wygłosił w nienagannej łacinie mowę powitalną? Nie mógł jeszcze wiedzieć, że dwie dekady później ożeni się z jej młodsza siostrą, Anną Jagiellonką, i zasiądzie na polskim tronie!

...słynny Casanova w pewnym momencie życia chciał się ustatkować? Poważnie myślał o ślubie z tajemniczą Henriettą, która nie chciała zapewnić mu trwałego związku. W ramach rozstanie napisała tylko jedno słowo: „Żegnaj”.

...w XVIII wieku w Rzeczpospolitej prężnie działała wpływowa żydowska sekta. Na jej czele stał samozwańczy mesjasz, który organizował dla swoich wyznawców orgie i obiecywał im wieczne życie.

Komentarze (5)

  1. Nasz publicysta |Agnieszka Wolnicka Odpowiedz

    Swoją drogą ciekawe, dlaczego pani Vogt postawiła akurat na Izabelę Aragońską. Przecież jej mąż miał dwie młodsze, rodzone siostry (i tabun nieślubnych sióstr przyrodnich), a w latach 1491-97 główną postacią na dworze Sforzów była Beatrycze d’Este. Ponadto biorąc pod uwagę przypadek panny Cecylii Gallerani z „Damy z gronostajem”, kochanki jednego ze Sforzów, równie dobrze na obrazie mogła być przedstawiona po prostu dwórka mediolańska…

    • Jakub Studziński Odpowiedz

      Właśnie.. jest to ciekawe, czemu akurat Izabela Aragońska. Lecz wątpię, by była to księżna Beatrycze d’Este, bowiem zmarła ona w 1497 roku. Zaś obraz został namalowany w latach 1503-1506… więc raczej to nie może być Beatrycze d’Este.
      * Najbardziej prawdopodobną postacią na tym obrazie jest Bianca (Bianka) Maria Sforza, młodsza siostra Giana Galeazzego Sforzy, cesarzowa rzymska jako żona Maksymiliana Habsburga. Na Wikipedii jej portret (namalowany przez Ambrogio de Predisa) jest uderzający podobny do „Mony Lisy”. Lecz jest jeden argument przemawiający przeciw – Bianka Maria opuściła Włochy pod koniec 1493 roku, a powróciła dopiero na początku 1508 roku wraz z mężem.
      * Lecz powszechnie wiadomo, iż kobietą na obrazie jest słynna Cecylia Gallerani, kochanka Ludovica „il Moro” Sforzy.
      * Jest jeszcze kobieta, która mogłaby być „Moną Lisą” – jest to Izabela d’Este, młodsza siostra Beatrycze d’Este, księżna Ferrary i Modeno.
      * Niektórzy mówią nawet, iż to sama królowa Bona Sforza – lecz automatycznie obalam ten mit – Bona urodziła się dopiero po 1494 roku, więc jako dziewięciolatka na pewno inaczej by wyglądała.
      * Więc może to być (według mnie) Izabela Aragońska, księżna Mediolanu / Bianca Maria Sforza, cesarzowa rzymska / Izabela d’Este, księżna Ferrary i Modeno / Cecylia Gallerani, kochanka Ludovica il Moro.

    • Anonim Odpowiedz

      Zacznijmy od tego, ze Izabella Aragonska byla jedyna ksiezniczka z urodzenia na mediolanskim dworze (jako wnuczka krola Neapolu i corka neapolitanskiego nastepcy tronu i Hipolity Marii Sforza-Visconti. A zatem, przez wzglad na owczesne struktury feudalne – najwyzej urodzona ze wszystkich kobiet pojawiajacych sie na mediolanskim dworze. Byla zwiazana wiezami krwi zarowno z pannami d´Este (byly jej kuzynkami w pierwszej linii ze strony ojca) i pannami Sforza (byly jej kuzynkami w pierwszej linii ze strony matki). Stad wynika tez pewne podobienstwo rysow, ktorych mozna sie dopatrzyc porownujac niektore portrety panien z tych rodow. Maz Izabelli Aragonskiej – Gian Galleazzo II Maria Sforza byl takze jej kuzynem w pierwszej linii. Ich malzenstwo zostalo zaplanowane, gdy oboje byli jeszcze dziecmi i by doszlo do skutku niezbedna bylo pozwolenie papieza. Jako zonie Giana Galeazzo przyslugiwal jej tytul ksiezny (malzonki) Mediolanu. Ludwik Sforza do czasu smierci Giana Galeazzo tytularnym ksieciem Bari, z nadania krola Neapolu. Ksiestwo Bari wchodzilo w sklad Krolestwa Neapolu i nie bylo wlasnoscia Ludwika. Beatrycze d´Este z momecie poslubienia Ludwika przyslugiwal tytul ksieznej (malzonki) Bari. Po latach zawirowan losu samodzielna ( a wiec rzadzaca) ksiezna Bari (Rosanno itd). zostala Izabella Aragonska. W czasie, gdy powstawal obraz Mona Lisa Izabella Aragonska byla rowniez tytularna ksiezna Jerozolimy (tytul ten przypisany byl do krolow neapolitanskich, a Izabella odziedziczyla do niego prawo po smierci swojego brata), po niej odziedziczyla go Bona. Niezaleznie od tego jaki los zgotowal jej w Mediolanie jej stryj – to ona byla w Lombardii Pierwsza Dama (choc w odosobnieniu).

      Visconti i po nich Sforzowie byli panami feudalnymi (seniorami) Mediolanu, jesli zostali zaakceptowani przez signorie. Tytul ksiecia musial byc kazdemu z nich z osobna przyznany przez cesarza rzymskiego narodu niemieckiego za odpowiednia oplata i nie byl tytulem dziedzicznym.

      Maike Vogt-Lüerssen nie jest jedyna badaczka, ktora wiaze Mone Lise z domem Sforzow. Martin Kemp, a za nim Carla Glori uwazaja ja za naturalna corke Ludwika il Moro Bianke Giowanne (Giowanne zwana Bianka, lub tez Giowanne Biake). Magdalena Soest uwaza ja za Caterine Sforze (naturalna corka ksiecia Mediolanu Giana Galeazza Sforza-Visconti, przyrodnia siostra Gian Galeazza). Sa tacy, ktorzy uwazaja ja za markize Mantui Izabella d´Este, starsza siostre Beatrycze, zony Ludwika il Moro. Nie jest tez jedynym historykiem, ktory uwaza, ze Mona Liza to Izabella Aragonska. Jako pierwszy doszedl do takiego wniosku niezyjacy juz Robert Pane.

      Symbolika uzyta na obrazie jest stara symbolika rodu Viscontich, przejetych pozniej przez Sforzow (tak jak i wladza w Mediolanie po smierci ostatniego ksiecia z rodu Viscontich, poprzez malzenstwo kondotiera Sforzy z jedyna corka ksiecia Bianka Maria Visconti). Z taka symbolika mogly zostac portretowane tylko osoby z rodu Sforza-Visconti, a nie te, ktore byly z nim w jakikolwiek sposob spowinowacone. Wiec wszelakie kochanki obojetnie jakich Sforzow (a juz napewno nie damy dworu, czyje damy dworu? Mezczyzni nie mieli dam dworu, a kobiety mialy by je dac portretowac? bo tych po prostu nie portretowano), jak i ich zony odpadaja lub ewentualne siostry zon odpadaja. Zostaja panny Sforzowne, Izabella Aragonska, w ktorej zylach plynela krew Viscontich i ewentualnie niezyjaca Beatrycze dozeniona do rodziny. Zakladajac, ze datowanie obrazu jest sluszne (ostatecznie jest kilka wersji Mony Lizy, a przynajmniej dwie z nich nosza slady pedzla Leonarda) Anna Maria Sforza, Beatrycze d´Este i Bianka Giowanna odpadaja w przedbiegach – wszystkie juz nie zyly. Oprocz tego Caterina Sforza, Anna Maria Sforza, Bianka Giowanna i Izabella d´Este byly BLONDYNKAMI. Mona Liza nie jest. Bianka Maria Sforza jako zona Maksymiliana, od 1494 niemiecka krolowa i wielka ksiezna austriacka wiodla swoje dalej nieszczesliwe zycie w Innsbruku i nie bylo powodu, aby zostala malowana wowczas przez Leonarda we Florencji, skoro krol i pozniejszy cesarz mial na swych uslugach wystarczajaco wielu malarzy.

      Oproch symboliki Viscontich obraz zawieral jeszcze inny uniwersalny symbol – dwie kolumny w oknie, pomiedzy ktorymi umieszczona byla postac kobiety. Dwie kolumny oznaczaja zmiane, wkroczenie w nowy etap zycia. Podobnie jak most po lewej stronie modelki. Krajobraz w tle obrazu rowniez nie zostal wybrany przypadkowo. Rozni badacze dopatrywali sie w nim roznych fragmentow Polwyspu Apeninskiego i na tej podstawie laczyli modelke z Izabella d´Este (i nikomu z badaczy nie przeszkadzalo, ze ten sam most w Mantui uwieczniony na jednym z obrazow Andrei Montegny, nadwornego malarza Gonzagow, jest calkiem inny), z mostem w Urbino (ktore wedle tychze autorow, kiedys byl , ale go juz nie ma) oraz z mostem w Bobbio ( to na tej podstawie oparto teorie, ze Mona Liza to Bianka Giowanna, corka Ludwika il Moro, ktorej maz kondotier Galeazzo San Severino byl jakis czas panem tamtejszego zamku, w podarunku slubnym dostala od tatusia posiadlosc w Vogherze). Bobbio jest przeslicznym miasteczkiem z wieloma zabytkami, miedzy innymi renesansowa katedra swietego Kolumbana, sprowadzonego tam przed wiekami w celu przeciwdzialani arianizacji. Duzo ciekawych rzeczy mozna zobaczyc w Bobbio, na przyklad mozaiki podlogowe w podziemiach katedry prowadzace do grobu tegoz swietego albo ciekawy napis nad wejsciem do kosciola. Jak rowniez fresk na scianie na klatce schodowej wspomnianego zamku powstaly pod koniec XV wieku.

      Leonardo znany jest z roznego rodzaju zagadek i szarad. Lisa to toskanska Elzbieta. Izabella jest hiszpanska i portugalska wersja imienia Elzbieta. Gioconda (toskanska Joconda – jak sam Leonardo ja nazwal) to Radosna, Usmiechnieta. Mona Liza vel Gioconda jest matka Jana Chrzciciela. A kim jest Jan Chrzciciel? Kto byl jego ojcem? Izabella Aragonska do konca swojego zycia oficjalnie byla wdowa po Gianie Galleazzo. Galeazzo bylo jednym z tradycyjnych imion w rodzie Viscontich (inna tradycja tego rodu polegala na tym, ze kazde z dzieci w rodzinie ksiecia urodzone w zwiazku malzenskim otrzymywalo na drugie imie Maria). Jesli siegniemy do jego etymologii dowiemy sie, ze pochodzi ze starosaksonskiego „gail” – giocondo , albo znaczy… radosny, wesoly. (Visconti byli Lombardczykami, potomkami Longobardow a w dialekcie lombardzkim po dzis dzien pozostalo wiele wplywow starogermanskiego) albo od lacinskiego galea (helm). I tak oto wychodzi nam Mona Liza del Gioconda (Izabella Galleazowa). Naciagane? Nieprawdopodobne? A coz my w naszych ograniczonych umyslach mozemy wiedziec o sposobie myslenia Leonarda? Tego nie opowiedza zadne dokumenty ani pisemne przekazy swiadkow tamtych lat. Te opowiedza tylko jak On byl przez pryzmat ograniczonosci jemu wspolczesnych odierany. Czy jesli jakis historyk podejmie ten watek, jezeli odczyta na swoj sposob historie zapisana w starych obrazach i napisze nowa ksiazke, podpierajac ja fragmentami starych przekazow, bedziemy mieli prawo oceniac jej wartosc? Jest taki przekaz historyczny ( a raczej kilka, wystarczy je tylko powiazac ze soba) mowiacy o tym, ze pewien malarz w Medioanie wszedl byl w otwarty konflikt z Ludwikiem il Moro i porzucil prace malarskie prowadzone w Castello Sforzesco. Nie znalezino nikogo, kto by podjal sie dokonczenia tych prac. Nawet Perugino byl nieosiagalny dla ksiazecego poslanca. Jaki rzemieslnik odwarzylby sie wejsc w konflikt z ksieciem? Czego dotyczyl ten konflikt? Dlaczego Leonardo da Vinci wtargnal do komnat Beatryczy d´Este domagajac sie zwrotu matce (Izabelli Aragonskiej) Franceska il Duchetto, zabranego jej po smierci Giana Galeazzo przez stryja? Mowia o tym pisane zrodla historyczne.

      „Ostatnia Wieczerza” na scianie refektarza. powstala na zlecenie Ludwika il Moro. Leonardo namalowal ja po swojemu. Nie znajdziemy na nim twarzy zleceniodawcy. Jezus w centralnym punkcie malowidla jest blondynem. To wyniszczony stylem zycia i choroba, szykujacy sie na smierc ksiaze Mediolanu Gian Galeazzo. Odwrocony od niego swiety Jan z kobiecymi rysami (Maria Magdalena?) wbrew owczesnej tradycji przedstawiania „ulubionego ucznia” pochyla sie w strone sw. Piotra, choc z przekazow biblijnych wiadomo, ze miedzy tymi dwoma nie bylo zadnego porozumienia. Wbrew temu, co o nim napisano Leonardo nie byl gleboko wierzacym czlowiekiem, zglebiajacym doglebnie tajemnice Pisma Swietego. A wiec znowu Watek Zakonu Syjonu? Obojetne czy sw. Jan, czy Maria Magdalena – to twarz Izabelli Aragonskiej. Po zakonczeniu prac nad malowidlem Ludwik (juz wowczas ksieze Mediolanu) nakazuje Leonardowi domalowawac siebie i ksiazeca malzonke na gotowym juz „Ukrzyzowaniu” na przciwnej scianie refektarza. Podobno domalowal ich bardzo wiernie, jakby zywi byli. Podobno, bo choc malowidlo odrestaurowano postaci tych (co za pech!) nie udalo sie w pelni odtworzyc. Nie odtworzono ich nawt na tyle, aby mozna bylo zobaczyc, jaki stroj nosi ksiezna Beatrycze, ktora na Pali Sforzesca u stop tronu Madonny (Izabelli Aragonskiej z pierworodnym synem Francesco il Duchetto) przedstawiona jest w sukni w zloto-czarne pasy (a zatem w barwach w barwach rodu d´Este). Rzut oka na ten obraz wystarcza, by wyeliminowac ja jako ewentualna kandydatke do roli Mony Lizy. Kleczacy po drugiej stronie tronu Ludwik il Moro nosi zawieszony na piersi zloty lancuch. Nie ma on jednak zadnego zwiazku z neapolitanskim Zakonem Rycerskim (Swieckim) Swietego Michala Archaniola, zwanego Orderem Bialego Gronostaja, ktorego Wielkim Mistrzem byl krol Nepolu i ktorego Ludwik przez krotki czas byl kawalerem (tzn. czlonkiem). Przestal nim byc w momencie niedotrzymania umow zawartych z krolem Neapolu, tzn. nie dopuszczenia mlodej pary ksiazecej do sprawowania faktycznej wladzy w Mediolanie. Jak wygladal lancuch kawalerow Zakonu mozna zobaczyc na portrecie ksiecia Federico da Montefeltro. Dalej bedziemy uwazac, ze obrazy nie sa zrodlami historycznymi?

      Malarstwo jest milczaca poezja i mowi wiecej niz tysiac slow. Renesansowe obrazy sa takimi samymi zrodlami historycznymi jak literatura i pod pewnymi wzgledami umozliwiaja roznorodnosc interpretacji. A jesli przyjmniemy, ze kobiece portrety Leonarda w rzeczy samej sa namalowanymi przez niego sonetami? Poeci nadaja swoim ukochanym imiona… Laura, Beatrycze.

      Wrocmy do Mony Lizy – momencie powstawania obrazu Ksiestwo Mediolanu jest w rekach francuskich, a Ludwik il Moro „gnije” zamkniety w wiezy we Francji. Izabella Aragonska jest na wyspie Ischia u swojej przyjaciolki Viktorii Colonny (muzy Michala Aniola). Nie zyja Anna Maria Sforza, Beatrycze D´Este i Bianka Giowanna Anna Maria pochowana w Ferrarze, Beatrycze i Bianka w kosciele Santa Maria della Grazie w Mediolanie (i tak jako Mona Lisa odpadaja, bo wieku sportretowanej po prostu nie dozyly). Izabella d´Este nigdy nie zostala sportretowana przez Leonarda da Vinci, podobnie jak jej siostra Beatrycze. Nie namalowal portretu zadnej z nich.

      Istnieje tez karton do Mony Lizy przedstawiajacy ja z lisciem palmy, bedacej w ikonografii symbolem meczenstwa. Istnieja dwa obrazy przedstawiajace mloda Izabelle Aragonska (jeden z lutnia, inny sama palma, obydwa przypisane Francesco da Melzo, uczniowi Leonarda, ktory uwaga, uwaga w liscie do braci Leonarda powiadamiajacym ich o Jego smierci, pisze o Mistrzu jako swoim OJCU!). W sredniowieczu i renesansie istniala scisle respektowana hierarchia swietych i przedstawiania zyjacych pod ich postaciami. Jako Pierwsza w hierarchii swietych kobiet Madonna mogla byc przedstawiona tylko Pierwsza Dama na danym dworze. Druga w hierarchii byla swieta Katarzyna Aleksandryjska (meczennica).

      Na dworze w Mediolanie istnialo wiele dworow. Kazdy czlonek rodziny Sforzow mial wlasny dwor, jeden mniejszy, inny wiekszy. Leonardo da Vinci nigdy nie byl nadwornym malarzem Ludwika il Moro, bo tym byli Bracia de Predis. Wykonywal rozne prace przez niego zlecone (nie tylko malarskie), ale w Mediolanie pelnil funkcje nadwornego MUZYKA z roczna pensja 50 dukatow.. Dlatego tez jego zadaniem byla oprawa roznych uroczystosci dworskich. Patronka muzyki jest swieta Cecylia. Leonardo zanotowal pozniej bedac we Francji, ze dostal slodki list od umilowanej Cecylii. Dodaje, ze ta milosc przetrwa wszystko. Niektorzy na tej podstawie twierdza, ze laczyl go z Cecylia Gallerani zwiazek milosny. Podobno malarze czesto zakochuja sie w modelkach. Wsrod notatek Leonarda przechowywanych w Anglii (Royal Trust) znajduje sie zapisana na niebieskim papierze (nie reka Leonarda) notatka (byc moze jakis wiersz) po lacinie zaczynajaca sie od slow „Milosc wszystko zwyciezy…” Zarowno listy Cecylii Gallerani , jak i Izabelli Aragonskiej zachowaly sie do dzisiejszych czasow. Wystarczy zbadac te dwa charaktery pisma i porownac z notatka z Royal Trust. Zachowala sie czaszka Izabelli Aragonskiej, jej zdjecia sa dostepne w internecie. Wystarczy zrekonstruowac jej rysy i watpliwosci who is who zostana rozwiane.

      A co stalo na przeszkodzie, by Cecylia Gallerani (jesli taki zwiazek mialby miec miejsce) zamiast kondotierowi Ludwikowi Carminatti Bergamini (il Brembola), hrabiemu San Giovanni il Croce poslubiona zostala Leonardowi da Vinci, urodzonemu jako syn ser (notariusza) Piera da Vinci (z rodu da Vinci), wowczas juz adoptowanemu przez stryja , szlachcicowi (nobile), obywatelowi Florencji? Notatka o pogrzebie Leonarda da Vinci, wspomina o nim jako o szlachcicu MEDIOLANSKIM. W Stemario Trivulcano znajdziemy herb rodu Vinci („di Vinci”) – jego tarcza jest bialo-czerwona z czarnym V. Leonardo przez jego mu wspolczesnych okreslany by jako Apelles Jakiz to w Mediolanie byl rod di Vinci? I skad nagle Leonardo da Vinci dostal od Ludwika il Moro nie tylko mala posiadlosc ziemska przy klasztorze Santa Maria della Grazie, ale i spora sume pieniedzy, nie zwiazana z realizacja zadnych zlecen? Czy dalej teoria Maike Vogt-Lüerssen o tajemnym malzenstwie miedzy Leonardem da Vinci i Izabella Aragonska nie ma sensu? Jezeli takie malzenstwo zostalo zawarte, to w Bobbio, w obecnosci zaprzyjaznionych z Leonardem benedyktynow. Istnieje nawet uwieczniajacy ten moment obraz Marca d´Oggiono (ucznia Leonarda).

      Wiemy, ze na zlecenie Ludwika il Moro Leonardo namalowal portret Cecylii Gallerani. Wiemy to tylko dlatego, ze w „Sonetach i rymach” Bernardo Bellincioniego znajdziemy poswiecony temu sonet. Wiemy, ze namalowal portret kochanki Ludwika Lukrecji Crivelli, ktora byla dama dworu jego zony Beatrycze. Wiemy to, poniewaz istnieje przekaz pisemny (w postaci sonetu po lacinie, krazacego niegdys na dworze w Mediolanie) i zapisanego w nieco innej postaci w notatkach Leonarda. Portret Lukrecji Crivelli zidentyfikowano i nie jest nim bynajmniej La Belle Ferronniere. Nie jest, bo nie moze byc, dama nosi suknie czerwona – kolor zarezerwowany dla wladcow, z dodatkami bialymi i czarnymi, co w sumie daje kolory Sforzow. Robert Pane uwaza, ze La Belle Ferronniere jest pierwszym oficjalnym portretem Izabelli Aragonskiej jako ksieznej Mediolanu. Portret Cecylii istnieje tez, jednak Dama z Gronostajem nie jest tym portretem. Od momentu zamieszkania na dworze w Mediolanie Cecylia Gallerani byla oficjalna metresa ( a nie jak sie o niej pisze kochanka) Ludwika il Moro, pelniaca obowiazki jego zony do momentu jego slubu z Beatrycze d´Este. Ich zwiazek byl zwiazkiem calkowicie jawnym, mieszczacym sie w ramach owczesnychej moralnosci. Nie bylo zadnego powodu, aby malarz mial go ukazywac w sposob zawoalowany i symboliczny. Grecka nazwa „gale” nie jest okresleniem gronostaja, ale grupy drobnych drapieznikow zyjacych w poblizu domost ludzkich i wykorzystywanych w antyku do zwalczania myszy. Kazdy gatunek tych zwierzat mial w antyku drugi czlon. „Gale” ogolnie moglo sie odnosic do kota i do lasicy (plus drugi czlon). Gronostaj jest zwierzeciem dzikim, nie dajacym sie oswoic i nazywany byl calkiem inaczej. Lasica to lasica, a gronostaj to gronostaj. Leonardo piszac o tych zwierzetach uzywal ich jemu wspolczesnych wloskich nazw i nie mylil ich ze soba, tak jak to robia rozni interpretatorzy Jego tworczosci. Slowo „gale” z nazwiskiem Gallerani skojarzyli interpretatorzy tworczosci Leonarda, swoje domysly przypisujac Jemu. Gronostaj nie ma nic wspolnego rowniez z mitem o Herkulesie z „Przemian” Owidiusza, bo zwierzatkiem, w ktore rozzloszczona Hera zamienila Galintas byla lasica, a nie gronostaj. To lasica pozniej odwiedzala „nasze domy” (Owidiusz) a nie gronostaj. Jesli Leonardo malujac Dame z gronostajem mialby nawiazac do „Przemian” to jedynie forma obrazu, albowiem FORMA DIVERSA EST. Przy czym lacinskie „forma” to nie tylko ksztalt czy postac, ale tez piekno. Jablko, owoc grzechu, dla najpiekniejszej. Dlaczego nie?

      Abstrahujac od wynikow badan krakowskiego obrazu technika Lumiere, ktore raczej nie potwierdzaja Cecylii jako modelki, przekazy z tego okresu mowia o niej jako o kwitnacej jak kwiat i nazywaja ja puta (ambasador Ferrary Trotti). „Puta” nie jest okresleniem bardzo mlodej kobiety, lecz okresleniem kochanki, ktore z biegiem czasu nabralo pejoratywnego znaczenia i przenesione zostalo do okreslania panien lekkich obyczajow. Renesansowe aniolki przedstawiane jako kilkuletnie dzieci to „putti”. Cecylia byla wyjatkowa pieknoscia i jak podaje Wlodzimierz Merezkowski byla BLONDYNKA. Faceci zawsze woleli blondynki.

      Abstrahujac od tego renesansowe poczucie piekna opieralo sie na wzorcach antycznych, a zatem na proporcjach. Nadobne kobiety musialy miec wiecej ciala, a Cecylia w ciazy (a podobno taka mial ja Leonardo namalowac) byla kobieta nadobnych ksztaltow, w drugiej polowie nawet za bardzo, a Dama z Gronostajem nie jest. Do tego stopnia, ze Ludwik il Moro przygruchal sobie inna „pute”, ktora obdarowala go pierwszym synem, w tym samym roku co malzonka. Kobieta, ktora jest w ciazy (nie zaleznie od tego czy ma w tym momencie 16, czy 17 lat) jest kobieta w pelni swojej kobiecosci, a nie „mocno niedojrzala w leciech” jak Cecylia sama siebie okresla w momencie jej portretowania przez Leonarda. Przypomnijmy, ze w owym czasie za zdolne do zawarcia malzenstwa uwazano juz kobiety 13-letnie. Portret Cecylii pedzla Leonarda musial powstal zanim zamieszkala w Castello Sforzesco ( a wiec przed 1489 rokiem), bo wszystkowiedzacy Trotti nie wspomnia o nim ani slowa. Nie wspomina o nim rowniez zaprzyjazniony z Cecylia nowelista Mateo Bandelli, czesto odwiedzajacy Cecylie w czasach pozniejszych w jej literackim salonie. Korspondencja miedzy Cecylia a markiza Mantui Izabella dEste na temat wypozyczenia portretu Cecylii Gallerani nie wspomina o zadnym nadzwyczajnym aspekcie tegoz portretu. A Dama z gronostajem jest portretem na owe czasy nadzwyczajnym. Ta sama korespondencja mowi, ze portret Cecylii Gallerani pedzla Leonarda jest portretem „z natury”, tzn. ze Cecylia do niego pozowala. Dama z Gronostajem powstala w oparciu o karton przygotowawczy. Cecylie Gallerani znajdziemy jako Madonne della Misericordia w malym kosciolku nieopodal obecnej Willi Medici Del Vascello w San Giovanni in Croce. Wedle owczesnej tradycji i zwyczaju jako zona hrabiego hrabina di San Giovanni in Croce miala prawo byc tak przedstawiona. I zobaczymy, ze byla blondynka. Zapewne znajdziemy ja i na innych obrazach renesansowych malarzy. Jako wyjatkowa pieknosc (jako metresa Ludwika i pozniejsza hrabina) mogla byc namalowana przez wielu. Nie zapominajmy, ze to ludwik wydawal ja zamaz i to on dawal jej posag. Nie moglo zabraknac w nim i portretu slubnego. Czarna bizuteria w kulturze srodziemnomorskiej byla li i jedynie bizuteria zalobna ( czarne korale w ksztalcie perel nosily polskie arystokratki w zalobie narodowej po upadku powstan w XIX wieku). Biale perly byly (i sa) w kulturze srodziemnomorskiej klejnotami slubnymi. Bizuteria z naturalnego koralu ( a nie z czarnego bursztynu!) byla ta, ktora miala zapewnic szczesliwe rozwiazanie. Na wielu obrazach renesansowych znajdziemy kobiety z czerwonymi kolarami i dzieci z kawalkami naturalnego korala w reku. Okolo 1490 roku Cecylia Gallerani nie miala zadnego powodu, ba nosic bizuteria zalobna, a juz na pewno nie taka w postaci perel (taka noszono w zalobie po mezu!). Nie zapopminajmny, ze perly na obrazie mialy byc domalowane troche pozniej. Troche pozniej tez nie miala powodu, by je nosic, bo jej maz zmarl po 1510 roku i napewno nikt nie domalowywal by jej perel na portrecie z czasow, kiedy byla metresa Ludwika. Namalowalby po prostu nowy portret przedtawiajacy ja we wdowim stroju.

      Cecylia Gallerani jako metressa Ludwika il Moro nie mogla byc takze sportretowana na zlecenie tegoz w stroju hiszpanskim, nawet jesli przy jakiegos balu na dworze w sukni takiego stylu wystepowala (co mozna tylko domniemywac) i nawet jesli kiedykolwiek suknie w tym stylu dostala od Izabelli Aragonskiej. Byloby to niezgodne z etykieta dworska i stanowilo afront i dla zamawiajacego i dla ksieznej Mediolanu. A na zadne afronty w stosunku do osob wysoko urodzonych nie mogl sobie nikt, kto od ich laski, badz nielaski zalezal, pozwolic.

      Cecylia Gallerani jako mediolanska szlachcianka (nobile) z rodu Gallerani-Busti mogla by byc przedstawiona jako jej patronka swieta Cecylia (ale to nie bylby portret na zlecenie Ludwika) albo zostac sportretowana w kolorach rodu Gallerani – Busti (ale nie na zlecenie Ludwika) albo w stroju w bialo-czerwonych barwach. Bialo-czerwone barwy sa w tym przypadku najbezpieczniejsze – to kolor zarowno Mediolanu (Cecylia jest jego obywatelka) jak i nawiazanie do Ludwika (jako pana feudalnego Pizy i tytularnego ksiecia Bari – to tez kolory tych miast. Atutem Cecylii byl jej mlody wiek i wyjatkowa uroda. Wedle leonardowskiej koncepcji piekna kobiety nie potrzebuje zatem zadnych dodatkowych upiekszen w postaci stroju czy bizuterii. Jej portret jest najprawdopodobniej portretem z profilu (pozowala!), jako ze szybszy i latwiejszy do namalowania. Jesli nie zaginal w wirze dziejow – szukajcie a znajdziecie, bedzie prawdopodobnie przypisany do ktoregos z Braci de Predis albo ktoregos z Leonarda uczniow. Malo kto, znajac mistrzostwo Leonarda z pozniejszych czasow, mysli o tym, ze trening czyni mistrza. Aby dojsc do perfekcji Mony Lisy czy Damy z Gronostajem trzeba wykonac calkiem sporo cwiczen przygotowawczyh, malujac wpisane w owczsene konwenanse dziesiatki „zwyklych” portretow z nutka indywidualnosci.

      Wedle owczesnie panujacych zasad portretowania w stroju hiszpanskim w Mediolanie sportretowana tylko osoba pochodzaca z krolewskiej rodziny neapolitanskiej. Takie byly dwie. Izabella Aragonska i Beatrycze D´Este. Beatrycze odziedziczyla posture po swojej matce Eleonorze Aragonskiej – przypomnijmy, byla krepa, niska brunetka o krotkiej szyi Aragonow. Izabella Aragonska byla podobna do swojej matki, Hipolity Sforza ( blondynki o dlugiej szyi i okraglych ramionach, budowy znacznie delikatniejszej od przysadzistych Aragonow). Pewne podobienstwo rysow Mony Lisy i Damy z Gronostajem, Mony Lisy i La Belle Ferronniere., la Belle Feronnierre. i Mony Lisy i innych nie wynika z tego, ze Leonardo stworzyl sobie wyidealizowany obraz kobiecego piekna, podjety i powielany przez jego uczniow ,a potem przez uczniow tych uczniow i wszeystkich krewnych i znajomych krolika. Renesansowy malarz byl przede wszystkim rzemieslnikiem wytwarzajacym pewne artefakty na zamowienie scisle okreslonej klienteli. Nie malowal sobie a muzom, tak jak moze to robic wspolczesnie. Osoby przedstawiane na renesansowych obrazach byly osobami z krwi i kosci, widzianymi oczami rzemieslnika, ktory z nierzadka byl tez artysta. Leonardo da Vinci nie tylko znal Izabelle Aragonska, ale byl z nia zaprzyjazniony. Tylko Izabella Aragonska mogla po 1496 roku nosic na dworze mediolanskim bizuterie zalobna. Niezaleznie od tego, czy Leonardo ja poslubil, czy nie, to ona byla jego Muza i miloscia jego zycia. Zreszta historia opisana przez Maike Vogt-Lüerssen, jesli sie ja dokladnie przeanalizuje, wcale nie jest taka nieprawdopodobna, za jaka uwaza ja Autor artykulu. Jest bardziej zwarta i logiczna, nizli sie to wydaje. Maike Vogt-Lüerssen wysnula te teorie na podstawie wieloletnich badan naukowych, a nie dlatego, ze tak jej sie wydaje. Historia, ktora opisala w swojej ksiazce jest bardziej spojna, niz pozostale teorie zwiazane z ewentualnymi modelkami obrazu. Nie jest mniej prawdopodobna, niz ta, ze Leonardo byl Wielkim Mistrzem Syjonu.

      Jezeli patrzymy na stare obrazy naszymi, przyzwyczajonymi do wspolczesnosci oczami, zwlaszcza na obrazy, na ktorych doktoryzowalo sie wielu, patrzymy na nie z perspektywy naszej wiedzy w temacie i percepcji. Bardzo czesto nasza wiedza w temacie ( a raczej to, co widzieli w nim inni) przyslania nam jego percepcje.

      Na koniec pozwole sobie zadac pytanie Autorowi artykulu . Skad wzial Pan jego tytul? Z relacji Maike Vogt-Lüerssen nie wynika, aby zrodzone w malzenstwie Izabelli i Gian Galeazza (ktory nota bene nie zginal wskutek zamachu na jego zycie, tym ksieciem , ktory zginal w ten sposow byl jego ojciec Galeazzo Maria Sforza – taki blad merytoryczny u historyka?) mialy innego ojca, a Panski tytul to sugeruje. Owszem, jest mozliwe, ze mialy, zwlaszcza przy ksieciu „impotencie”, pijaku i awanturniku, ktory najpierw dlugo nie bral sie do skonsumowania malzenstwa, a po tymze skonsumowaniu bil swoja zone, a ona „dumna neapolitanska ksiezniczka” grzecznie chodzia z nim do loznicy i rodzila mu kolejne (dodajmy zdrowe) dzieci? Jakie jest prawdopodibienstwo powicia czworki dzieci z meza kuzyna pierwszej linii, pijaka, zmagajacego sie nieustajaco z roznego rodzaju chorobami, w tym wenerycznymi? To nie impotencja nie pozwalala ksieciu skonsumowac malzenstwa z Izabella, choc od tego (przypomnijmny, ze po roku od momentu zawarcia tegoz a nieskonsumowania, malzenstwo uznawane bylo za niewazne) i od faktu splodzenia syna zalezalo jego „byc albo nie byc” ale jego jawna, uniemozliwiajaca splodzenie potomka, orientacja seksualna. Co ciekawe w swoich notatkach Leonardo napisal pare enigmarycznych slow, ktore moga taki rozwoj sytuacji (tzn. rozwiazanie problemu przez innego niz maz dawce plemnikow) sugerowac. Badz, co badz byla to na przestrzeni wiekow dosc czesta metoda zapewniania ciaglosci linii rodu. A co znaczylo by dla Izabelli uniewaznienie malzenstwa z kuzynem? Albo klasztor albo poslubienie stryja, ktory tylko na to czyhal. Z pustego i Salomon nie naleje, chyba, ze baba pomoze. Ale dopuszczajac taka mozliwosc nie mozna jednak negowac teorii Maike Vogt-Lüerssen.

      Byc moze ksiazka, ktora mial pan w reku (mam na mysli ksiazke „Izabella Aragonska i jej nadworny malarz Leonardo da Vinci Maike Vogt-Lüerssen) zostala wydana nakladem Autorki w trzydziestu ugzemplarzach. ja jednak czytalam taka, ktora zostala wydana wprzez jeden z niemieckich domow wydawniczych. Jesli sie na ten temat pisze, warto byloby i o tym wiedziec. Dlaczego ksiazka nie zostala wydana po angielsku – odpowiedziala na swojej stronie sama Autorka. Dlaczego nie zostala wydana po polsku? Ja jej nie przetlumacze. A Pan?

    • gkaplon Odpowiedz

      A skąd wzięło sie przekonanie, je ” malarz” ten miał takie skłonności? Ono jest najbardziej ze wszystkich mitów, hipotez i plotek narosłych wokòł Leonarda da Vinci i jego dzieł NACIĄGANE

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.