Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Junkersy w ogniu. Armia Krajowa w walce z Luftwaffe

Płonące Junkersy Ju 52.

fot.Bundesarchiv, Bild 141-0460 / CC-BY-SA 3.0 Płonące Junkersy Ju 52.

Luftwaffe siało postrach wśród alianckich sił powietrznych. Armia Krajowa nie dysponowała bronią, która mogła stanowić konkurencję dla niemieckiego lotnictwa. Poradziła sobie jednak mimo tego. I to doskonale.

Oddziały akowskie ze względu na brak broni przeciwlotniczej nie stanowiły większego zagrożenia dla Luftwaffe. Szanse wyrównywały się na ziemi. Oczywiście akcje niszczenia samolotów na lotniskach i lądowiskach także wymagały odpowiedniego wyposażenia oraz wiązały się z wielkim zagrożeniem ze strony nieprzyjaciela. Mimo to AK wykonała kilka tego typu działań na różnych terenach okupowanej Polski.

Nocą z 3 na 4 maja 1944 r. żołnierze z oddziału specjalnego Kedywu KG AK kryptonim „Sawicz” pod dowództwem sierż. pchor. pil. Aleksandra Wąsowicza „Spada” spalili pięć samolotów niemieckich na lotnisku Bielany w Warszawie.

Skrupulatny plan

Budowę lotniska Bielany zaplanowanego jako sportowe rozpoczęto w 1938 r. Rozciągało się od dzisiejszej ul. Lindego i ul. Kasprowicza na północ prawie do Wisły i Lasu Młocińskiego. Podczas wojny zostało rozbudowane przez Niemców. Okresowo stacjonowały na nim cztery rozpoznawcze eskadry Luftwaffe. Ponadto stanowiło bazę, z której odbywały się loty z uzbrojeniem i zaopatrzeniem oddziałów Wehrmachtu na froncie wschodnim.

Z lotniska na warszawskich Bielanach startowały samoloty zaopatrujące front wschodni. Na zdjęciu Junkers Ju 52/3m g14e z Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie, maszyna podobna do tych, jakie w 1944 roku znajdowały się na Bielanach.

fot.domena publiczna Z lotniska na warszawskich Bielanach startowały samoloty zaopatrujące front wschodni. Na zdjęciu Junkers Ju 52/3m g14e z Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie, maszyna podobna do tych, jakie w 1944 roku znajdowały się na Bielanach.

Od połowy 1943 r. AK planowała wykonanie akcji bojowej na lotnisku. Inicjatorem przygotowań był kpt. Jan Kajus Andrzejewski „Jan”, dowódca oddziału specjalnego Kedywu KG AK kryptonim „Osjan”. Rozpoznanie terenu wykazało, że na miejscu znajdowało się kilka niemieckich trójsilnikowych samolotów transportowych Ju-52/3m. Jednym z argumentów przemawiających za przeprowadzeniem uderzenia był fakt, że maszyny były załadowane sprzętem dla niemieckich oddziałów walczących na Wschodzie.

Wiosną 1944 r. plan dojrzał do wykonania. Akcję miał przeprowadzić oddział „Osjan”, którego dowództwo, po przeniesieniu Andrzejewskiego na wyższe stanowisko, objął por. Julian Barkas „Sawicz”. Opracowanie planu uderzenia powierzono dwóm podkomendnym „Sawicza”: sierż. pchor. pil. Aleksandrowi Wąsowiczowi „Spadowi” oraz sierż. pchor. Jerzemu Zaufallowi „Oliwie”. Chodziło o to, aby powstały dwie niezależne koncepcje uderzenia. Był to swoisty sprawdzian dla młodych żołnierzy w zakresie przygotowywania działań dywersyjnych. Ostateczny plan stanowił połączenie projektów „Spada” i „Oliwy”.

Siła współpracy

Sama akcja stanowiła natomiast egzamin oficerski dla Wąsowicza, który objął dowodzenie. Zaufall został jego zastępcą. W uderzeniu, w roli obserwatora, miał także uczestniczyć kpt. „Jan”. Termin akcji wyznaczono na noc z 3 na 4 maja 1944 r. 3 maja około godz. 21.00 w piwnicach niewykończonego domu u zbiegu ul. Kasprowicza i al. Zjednoczenia odbyła się odprawa 18 żołnierzy wyznaczonych do zniszczenia samolotów.

O innych sukcesach żołnierzy polskiego podziemia przeczytasz w książce Wojciecha Königsberga pod tytułem "AK75. Brawurowe akcje Armii Krajowej" (Znak Horyzont 2017).

O innych sukcesach żołnierzy polskiego podziemia przeczytasz w książce Wojciecha Königsberga pod tytułem „AK 75. Brawurowe akcje Armii Krajowej” (Znak Horyzont 2017).

Po odprawie grupa skierowała się na Bielany. Do lotniska podeszli od strony cmentarza w Wawrzyszewie Starym. Według wcześniej przeprowadzonego rozpoznania była to część lotniska najsłabiej strzeżona przez oddziały niemieckie. Akowcy pokonali ogrodzenie, przecinając siatkę.

Plan zakładał, że na skrzydłach samolotów w pobliżu zbiorników paliwa założone zostaną ładunki z plastycznym materiałem wybuchowym, tzw. plastikiem z doczepionym lontem prochowym. W realizacji tej części planu udział wzięło 10 osób, po dwie na samolot. Pierwsza osoba przy pomocy partnera wskakiwała na skrzydło junkersa, zakładała materiał wybuchowy i zrzucała ze skrzydła lont, tak aby można go było odpalić z ziemi. Po zejściu minera na dół drugi konspirator udawał się do dowódcy akcji w celu poinformowania o gotowości do wysadzenia maszyny.

Czy wiesz, że ...

...feldmarszałek Fedor von Bock zaproponował utworzenie antysowieckiej armii rosyjskiej walczącej u boku Wehrmachtu? Jego memorandum spotkało się jednak ze zdecydowaną odmową szefa Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu, a Wilhelm Keitel nie miał odwagi przedstawić tego pomysłu Hitlerowi.

...Stalin flirtował w sposób nieśmiały i niezręczny? Aktorkę, która mu się podobała, adorował podczas kolacji, rzucając w nią kulkami z chleba.

...jeden z rosyjskich naukowców postanowił skrzyżować człowieka z szympansem? Chociaż próba krzyżówki się nie powiodła, Iwanow wpadł na inny pomysł - do zapładniania kobiet chciał wykorzystywać spermę pobraną od ssaków naczelnych.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.