Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Armia Krajowa w walce z „Wunderwaffe”. To był jeden z największych sukcesów polskiego podziemia

Start rakiety V-2 w bazie Peenemünde w czerwcu 1943 roku.

fot.Bundesarchiv, Bild 141-1880 / CC-BY-SA 3.0 Start rakiety V2 w bazie Peenemünde w czerwcu 1943 roku.

Czy borykająca się z problemami zaopatrzeniowymi i niedoborami uzbrojenia Armia Krajowa miała jakiekolwiek szanse w walce z „cudowną bronią” Hitlera? Akcja w Peenemünde pokazuje, że nie tylko miała, ale i odnosiła sukcesy. Jak tego dokonała?

Do największych osiągnięć akowskiego wywiadu bezsprzecznie zaliczyć można rozpracowanie niemieckich poligonów doświadczalnych na wyspie Usedom (Uznam). Dzięki meldunkom przekazanym wiosną i latem 1943 r. do Londynu lotnictwo alianckie przeprowadziło zmasowany nalot bombowy na infrastrukturę Peenemünde, co o kilka miesięcy wydłużyło próby z wykorzystaniem V1 i V2. Należy podkreślić, że duży wkład w akowski sukces mieli członkowie Zjednoczonych Organizacji Ruchu Miecz i Pług („Miecz i Pług”).

„Wunderwaffe” (cudowna broń) Hitlera miała przechylić szalę zwycięstwa na korzyść III Rzeszy. Prace nad budową systemów rakietowych w Niemczech zaczęły się zaraz po zakończeniu I wojny światowej. W latach 30. na główną postać w tych dążeniach wyrósł młody naukowiec Wernher von Braun, późniejszy ojciec amerykańskiego programu kosmicznego.

W 1936 r. na wyspie Uznam w miejscowości Peenemünde utworzono poligon doświadczalny dowództwa wojsk lądowych Wehrmachtu, gdzie testowano nową broń rakietową, czego zwieńczeniem był pocisk rakietowy A4, znany szerzej jako V2. Kilka lat później na wyspie rozpoczęto także prace nad bezzałogowym samolotem wypełnionym materiałem wybuchowym (latającą bombą), znaną powszechnie jako V1. W tym przypadku projekt nadzorowało Luftwaffe.

Na wyspie Uznam pracowano też nad bombami latającymi. Na zdjęciu żołnierze przygotowujący rakietę V1 do startu.

fot.Bundesarchiv, Bild 146-1973-029A-24A / Lysiak / CC-BY-SA 3.0 Na wyspie Uznam pracowano też nad bombami latającymi. Na zdjęciu żołnierze przygotowujący rakietę V1 do startu.

AK rozpracowuje Niemców

Brytyjczycy już pod koniec 1939 r. otrzymali z Norwegii tzw. Raport z Oslo, zawierający informacje o niemieckich próbach z nowymi broniami. Jednak traktowali doniesienia z przymrużeniem oka. Także kolejne meldunki i informacje napływające na wyspy nie wywołały odpowiedniego zainteresowania. Dopiero meldunki AK z wiosny 1943 r. oraz podsłuchana rozmowa dwóch niemieckich generałów wziętych do niewoli w Afryce zmieniły ich podejście do sprawy.

Pierwsze informacje dotyczące nowej broni niemieckiej wpłynęły do KG ZWZ w lipcu 1941 r. od wywiadu komendy Okręgu ZWZ Łódź. Z tym że dopiero po kilkunastu miesiącach okazało się, że kadłuby małych samolotów produkowane w fabryce Raabego w Łodzi nie stanowiły części składowych maszyn do wyszukiwania torped ćwiczebnych na morzu, a podzespoły V1. W maju lub czerwcu 1942 r. wysłano pierwszy meldunek na ten temat do Sztabu Naczelnego Wodza.

Czy wiesz, że ...

...podczas powstania warszawskiego dowództwo niemieckie wiedziało o tym, że Polacy używali kanałów, i postanowiło to wykorzystać? Z rozkazu Ericha von dem Bach-Zelewskiego mówiący po polsku Volksdeutsche mieli infiltrować środowisko jako przemytnicy żywności w sieci kanałów.

...niechlubną praktyką niemieckich okrętów podwodnych podczas II wojny światowej było ostrzeliwanie z dział i broni maszynowej ewakuujących się ze storpedowanych statków rozbitków? Ofiarą takiego postępowania była załoga brytyjskiego transportowca „Severn Leigh”. Z 43 członków załogi ocalało jedynie 10.

...w armii Adolfa Hitlera służyć mogło nawet 500 tysięcy Polaków – czyli więcej niż w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie i w armii polskiej w ZSRR? Najwięcej z nich wcielono ze Śląska i z Pomorza.

...oficjalnie Irena Sendler za bramę getta wchodziła tylko po to, by przeprowadzać dezynfekcje? Zajmowała się jednak, czymś całkiem innym: przemycaniem jedzenia, lekarstw, pieniędzy, odzieży... a później także dzieci poza dzielnicę żydowską.

Komentarze (5)

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie Janie, błąd został poprawiony. Tekst autora z jego najnowszej książki i ta nieszczęsna „32” była akurat numerem strony w elektronicznej wersji. Dziękujemy za zwrócenie uwagi, ale na przyszłość prosimy o korzystanie z formularza poniżej, stworzonego specjalnie do zgłaszania błędów. Ten – pochodził od Redakcji, a nie Autora. Pozdrawiamy.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.