Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Czy romans Polki z enkawudzistą można uzasadnić?

Enkawudzista na motocyklu i milicjantka. Znaczek pocztowy z 2013 roku. Mundury narysowano według wzorów z 1934 roku.

fot.domena publiczna Enkawudzista na motocyklu i milicjantka. Znaczek pocztowy z 2013 roku. Mundury narysowano według wzorów z 1934 roku.

Była młoda i piękna. Łatwo nawiązywała romanse, a władza, jaką miała nad mężczyznami, każdemu uderzyłaby do głowy. Wojnę spędziła, brylując w kasynie wśród Niemców i kolaborantów. Później stała się pupilką NKWD. Co ma na swoje usprawiedliwienie?

Bez skrupułów wykorzystywałam swoją urodę i wdzięk – wspomina swoje kontakty z bezpieką Ludwika Zachariasiewicz. Autorka książki „Randka z wrogiem” w 1946 roku rozpoczęła pracę w Milicji Obywatelskiej w Grudziądzu. Dzięki temu miała okazję poznać lokalnych ubeków. Otwarcie z nimi flirtowała, przesiadywała w restauracjach, balowała na dansingach.

Własna rodzina i wszyscy znajomi uznali ją za zdrajczynię. Żeby ci tylko ogolili głowę, to ja bym się cieszyła, ale mogą cię jeszcze zastrzelić – załamywała ręce babcia Ludwiki. Wnuczka kwitowała takie uwagi śmiechem, choć tak naprawdę w jej sytuacji nie było nic wesołego. Prawdziwego powodu, dla którego chodziła na randki z wrogiem, nie mogła jednak rodzinie wyjawić.

Wdzięk na usługach Armii Krajowej

Gdy wybuchła wojna, Ludwika miała zaledwie 17 lat. Jej ojciec, oficer, dostał się do niewoli niemieckiej. Całą okupację spędził w obozie jenieckim w Murnau. Dziewczynę do konspiracji wciągnął znajomy. Zaczęła od spisywania informacji z nasłuchów radiowych. Potem pomagała wystawiać fałszywe dokumenty. Zajmowała się też kolportażem prasy podziemnej oraz broni.

Te drobne zadania były tylko wstępem do bardziej niestandardowych misji. Jedną z nich była… gra w ruletkę w kasynie. Młoda konspiratorka obserwowała przychodzących tam Polaków-kolaborantów. Wskazywała ich później „swoim”. Wkrótce graczy odwiedzali członkowie podziemnej organizacji, żądający pieniędzy na AK.

Tak wyglądała Ludwika Zachariasiewicz w czasach obserwacji warszawskich kasyn. Fotografia z 1943 roku ze zbiorów rodzinnych (zdjęcie pochodzi z książki "Randka z wrogiem", wydanej ostatnio przez Wydawnictwo Naukowe PWN oraz Ośrodek Karta.

Tak wyglądała Ludwika Zachariasiewicz w czasach obserwacji warszawskich kasyn. Fotografia z 1943 roku ze zbiorów rodzinnych (zdjęcie pochodzi z książki „Randka z wrogiem”, wydanej ostatnio przez Wydawnictwo Naukowe PWN oraz Ośrodek Karta).

Także latem 1944 roku, kiedy Warszawa szykowała się do powstania, zwierzchnicy Lusi (jak nazywano Ludwikę) przygotowali dla niej zadanie specjalne. Dwudziestodwulatka nie miała brać udziału w wielkim zrywie. Postanowiono wykorzystać jej największe atuty: odwagę, opanowanie, spryt oraz… atrakcyjny wygląd. Dziewczyna dowiedziała się, że nadaje się do wywiadu. Poczuła się jak polska Mata Hari! Nową funkcję przyjęła w ciemno, nie mając pojęcia, na co tak naprawdę się porywa. I tak trafiła do Wołomina, gdzie od pewnego czasu mieszkali jej dziadkowie. Polecono jej czekać cierpliwie na przybycie Sowietów.

Eto nasza diewuszka

Radzieckie jednostki pojawiły się w Wołominie we wrześniu. Ludwika, zgodnie z wcześniejszymi instrukcjami, natychmiast poszła do magistratu, gdzie urzędowało NKWD. Ujawniła swoją przynależność do AK i zgłosiła chęć współpracy. Od tego momentu Sowieci odwiedzali ją w domu praktycznie codziennie.  Zabierali nową współpracowniczkę do kasyna, restauracji i na bankiety urządzane dla „oswobodzicieli”. Mówili o niej: Eto nasza diewuszka.

Czy wiesz, że ...

...szacuje się, że aż 80 procent żywności dostarczanej do warszawskiego getta pochodziło z przemytu? Wyznaczane przez Niemców racje żywnościowe nie przekraczały bowiem 400 kalorii dziennie, a w niektórych okresach były niższe niż 200 kalorii.

...w pierwszych miesiącach II wojny światowej Departament Stanu USA wyłożył łącznie 80 milionów dolarów na pomoc dla Polski? Inicjatorem powstania tzw. Commission for Polish Relief był były prezydent Stanów Zjednoczonych, Herbert Hoover. Pieniądze posłużyły na zakup żywności, lekarstw i ubrań dla dotkniętych okupacyjną biedą Polaków. 

...we wrześniu 1939 roku w jednostkach frontowych pojawiło się co najmniej 270 duchowych? Ich losy w większości były tragiczne. Wbrew konwencji genewskiej Niemcy wysyłali schwytanych księży nie do obozów jenieckich z resztą żołnierzy, lecz do obozów koncentracyjnych.

Komentarze (6)

    • Znafca Odpowiedz

      To i tak nie dorasta do „patrioty” Kuklińskiego.No i tekst prawie wyłącznie o czym innym niż w tytule.Bez sensu.Do tego porównanie z Matą Hari tez bez sensu.jeżeli donosiła na AK do UB to było coś zupełni innego niż jak z Matą Hari bo nie był to konflikt narodowościowy ale co najwyżej ideologiczny.

      • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Wszystko takie według Pana bez sensu, ale tekst Pan przeczytał i jeszcze zostawił wpis. Pozdrawiamy ;)

  1. Nasz publicysta | Łukasz Czarnecki Odpowiedz

    Tragiczna historia. Tak młoda osoba zmuszona do grania roli Konrada Wallenroda w tak parszywych czasach.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.