Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony. Ciekawostki, odkrycia, kontrowersje, czyli „jak to naprawdę było” w formie przystępnej dla każdego.

„Mam nadzieję, że moja córka umrze”. Najgorsza matka wśród królowych?

Katarzyna Medycejska przygląda się ciałom poległych w masakrze św. Bartłomieja. Obraz Édouarda Debat-Ponsana z 1880 roku (źródło: domena publiczna).Co to za matka, która wplątuje własną córkę w sytuację bez wyjścia? Przystaje na odebranie jej wolności, nazywa swą klątwą, a wreszcie pragnie jej śmierci? Mowa o wszechwładnej królowej, która dla władzy nie cofnęła się przed niczym.

Kiedy w 1553 roku urodziła się francuska królewna Margot, jej matka, Katarzyna Medycejska, nieszczególnie przejęła się tym faktem. Nawet nie wspomniała o niej w żadnym ze swych licznych listów.

Siedem lat później najstarszy brat Margot, król Franciszek II, zachorował. Katarzyna zaczęła spiskować by przejąć rządy, kiedy jeszcze istniała nadzieja na jego wyzdrowienie, po czym wcieliła plan w życie na kilka dni przed jego śmiercią. Na tronie zasiadł wprawdzie młodociany Karol IX, ale pierwsze skrzypce grała odtąd królowa matka. Jak pisze Nancy Goldstone w książce „Królowe rywalki”:

matczyne oddanie oznaczało zwracanie się we wszystkich (…) oficjalnych dokumentach do niej zamiast do króla (…), a nawet sypianie w nocy w sypialni dziesięcioletniego syna dla zagwarantowania, że nikt nie będzie miał do króla dostępu bez jej uprzedniej wiadomości i aprobaty.

Król nie mógł podjąć bez matki żadnej decyzji. Brak wpływu na własne życie powodował u chorowitego Karola ataki frustracji. Szczególnie, że Katarzyna faworyzowała kolejnego z synów, Henryka (przyszłego króla Polski), i zupełnie tego nie taiła.

Karol IX całe swoje panowanie pozostawał pod przemożnym wpływem matki. Na obrazie umierający król w ramionach żony, Elżbiety Austriackiej, nawet w tej chwili pod bacznym okiem Katarzyny Medycejskiej. Obraz Raymonda Monvoisina z 1834 roku (źródło: domena publiczna).

Karol IX całe swoje panowanie pozostawał pod przemożnym wpływem matki. Na obrazie umierający król w ramionach żony, Elżbiety Austriackiej, nawet w tej chwili pod bacznym okiem Katarzyny Medycejskiej. Obraz Raymonda Monvoisina z 1834 roku (źródło: domena publiczna).

Zestrachana córka

Margot ledwie śmiała się odezwać przy wszechwładnej matce. Kiedy tylko Katarzyna na nią spojrzała, dziewczyna drżała ze strachu. Gdy miała osiem lat, Karol IX groził jej wychłostaniem przez matkę, jeśli nie będzie korzystać z protestanckich modlitewników. Małgorzata pierwszy raz się wtedy postawiła. Stwierdziła, że prędzej zniesie chłostę, a nawet śmierć, niż wieczne potępienie.

Matka koniecznie chciała, by Margot została królową. Tak jak synów swatała z podstarzałymi dziedziczkami koron, córce raiła niedorozwiniętego infanta Karola, panicznie brzydzącego się kobietami króla Portugalii Sebastiana, ćwierć wieku od niej starszego króla Hiszpanii Filipa II i ekscentrycznego arcyksięcia Rudolfa.

Trudno się dziwić, że Małgorzata nie chciała zostawiać sprawy ożenku w rękach matki. Tym bardziej, że zakochała się w księciu Guise. Czy doszło między nimi do czegoś więcej – trudno powiedzieć. Ale kiedy monarcha i Katarzyna w 1570 roku dowiedzieli się o planach dorosłej królewny, sprali ją na kwaśne jabłko. Królowa matka nazwała ją nawet… nocnym workiem.

Trudno się dziwić, że od zagranicznych, ułomnych władców, Margot wolała przystojnego księcia Henryka de Guise. Wizerunek 30-letniego Henryka z epoki (fot. L. Fdez, lic. CC BY-SA 2.1 es).

Trudno się dziwić, że od zagranicznych, ułomnych władców, Margot wolała przystojnego księcia Henryka de Guise. Wizerunek 30-letniego Henryka z epoki (fot. L. Fdez, lic. CC BY-SA 2.1 es).

Krwawe gody

Koniec końców, Medyceuszka postanowiła wydać córkę za hugenockiego króla maleńkiej Nawarry, Henryka Bourbona. Zagorzała katoliczka Margot wierzyła, że poślubiając protestanckiego władcę będzie skazana na życie w stanie śmiertelnego grzechu. Szlochała u stóp matki, błagając o zlitowanie. Katarzyna powiedziała tylko, że jeśli nie weźmie tego ślubu, za karę „uczyni ją najnędzniejszą damą w królestwie”.

W sobotni wieczór po wymuszonej ceremonii dwór szykował się na wielką rzeź hugenotów – a więc właśnie protestantów – która przeszła do historii jako noc św. Bartłomieja. Przyczyny mordu są wciąż nie całkiem jasne, ale wiele wskazuje na to, że rolę sprawczą odegrała królowa matka.

Tego samego wieczoru Małgorzata odwiedziła siostrę Klaudię w sypialni matki. Jak wspominała: „matka, (…) gdy tylko mnie zobaczyła, kazała mi iść do łóżka. Gdy zbierałam się do wyjścia, siostra chwyciła mnie za rękę i zatrzymała, tonąc jednocześnie we łzach. »Na miłość boską«, wykrzyknęła, »nie ruszaj się z tej komnaty!«”.

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Nancy Goldstone pod tytułem "Królowe rywalki. Katarzyna Medycejska i królowa Margot" (Wyd. Prószyński i S-ka 2016).

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Nancy Goldstone pod tytułem „Królowe rywalki. Katarzyna Medycejska i królowa Margot” (Wyd. Prószyński i S-ka 2016).

Katarzyna jednak wygoniła córkę. Przerażona Margot podczas nocy spędzonej w łożu z mężem wyczekiwała najgorszego. Nad ranem znalazła się w centrum piekła. Jeden z protestantów wpadł do jej komnaty, brocząc krwią. Później inny, ścigany przez łuczników, padł martwy u jej stóp. Matka nie zawahała się przed narażeniem córki na ryzyko zgonu. Jak czytamy w Królowych rywalkach”:

Klaudia miała słuszność: gdyby hugenoci na czas odkryli katolicką intrygę, członkowie świty jej męża założyliby, że jest szpiegiem, i zgodnie z wszelkim prawdopodobieństwem zemściliby się na niej.

Uwięziona i bez nadziei

Król Nawarry nawet po feralnej nocy nie był bezpieczny. Katarzyna, która sama wymusiła zawarcie związku, teraz nęciła córkę uwolnieniem od niechcianego męża. Margot jednak pojęła, że rozwód będzie oznaczał dla Henryka wyrok śmierci. Poświęciła swe szczęście, by ocalić niekochanego małżonka.

Małgorzata i jej mąż zostali uwięzieni na dworze. W tym czasie rozpoczęło się przymierze Margot z młodszym bratem Franciszkiem, którego matka też zaniedbywała. Zresztą i on wkrótce dołączył do siostry i szwagra.

Małgorzata nawet we własnej sypialni nie była bezpieczna, gdy rozpętało się piekło. I trudno jej się dziwić, że winiła za to matkę. Na tym obrazie Alexandre'a-Évariste'a Fragonarda z 1836 roku Margot osłania przed siepaczami własną piersią hugenota, który wtargnął do jej komnaty (źródło: domena publiczna).

Małgorzata nawet we własnej sypialni nie była bezpieczna, gdy rozpętało się piekło. I trudno jej się dziwić, że winiła za to matkę. Na tym obrazie Alexandre’a-Évariste’a Fragonarda z 1836 roku Margot osłania przed siepaczami własną piersią hugenota, który wtargnął do jej komnaty (źródło: domena publiczna).

Henryk z Nawarry i Franciszek postanowili uciec, a Małgorzata zaoferowała im pomoc, mimo narażenia się na zemstę matki i króla: wówczas już ulubieńca Medyceuszki, Henryka Walezego. Po ich ucieczce została zakładniczką wierności zbiegów. Jak pisze Nancy Goldstone:

Odcięto ją od wieści ze świata i nie poinformowano, jak długo może potrwać uwięzienie, czy zakończy się ono uwolnieniem, czy może procesem sądowym, a wreszcie śmiercią. (…) Dzień po dniu tkwiła w osamotnieniu i ciszy (…), pozbawiona nadziei na wybawienie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze

  1. Ola Odpowiedz

    Dlaczego Katarzyna tak bardzo nienawidziła Małgorzatę? A poza tym to trudno dostrzec na portretach słynną urodę Margot ;)

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Agnieszka Wolnicka Odpowiedz

      Dwa bardzo trudne pytania w jednym komentarzu…
      Trudno oceniać uczucia i motywacje osób, które zmarły przed wiekami. Mam wrażenie (ale to tylko moja opinia), że Katarzyna kierowała się nie uczuciami macierzyńskimi, a racjami politycznymi. Jeśli do tego dołożyć bardzo skomplikowaną sytuację wewnętrzną Francji i konflikt tragiczny Małgorzaty, rozdartej między lojalnością wobec matki, męża i młodszego brata, nieszczęście gotowe.
      A co do urody Margot… też się nad tym zastanawiam :D Gusta się zmieniają, niektóre piękności są „nieportretogeniczne”… ;) Małgorzata była dorodna i pełna życia, doceniano też niewidoczną zwykle na obrazach jej figurę (dopóki się nie roztyła po 30-stce), i chyba w tym tkwił jej sekret.

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Agnieszka Wolnicka Odpowiedz

      Jedno drugiego nie wyklucza ;) Szczególnie w tamtych czasach – można powiedzieć, że wtedy to wręcz hugenoci propagowali sanację moralną zdeprawowanych katolików… ale oczywiście wiara nie przeszkadzała Henrykowi Bourbonowi mieć kochanki na pęczki.
      Pamiętajmy, że w opisywanych w artykule czasach większość papieży i kardynałów miała dzieci, a posunięta do granic ascezy religijność Henryka III Walezego nie przeszkadzała mu urządzać mordów politycznych i utrzymywać stada mignons – przystojnych młodzieńców, z którymi łączyły go niekoniecznie moralne stosunki.

Dodaj komentarz