Damy - empik

Najbardziej kuriozalne wynalazki przedwojennej Polski

Autor: | 20 października 2016 | 8,424 odsłon

"Zbuduj własny telewizor". Okładka czasopisma "Science and Invention", 1928 (źródło: domena publiczna).

„Zbuduj własny telewizor”. Okładka czasopisma „Science and Invention”, 1928 (źródło: domena publiczna).

Któż nie chciałby zostać wielkim wynalazcą? Wymyślić coś nowego, rewolucyjnego, co zmieni świat. Jeśli chodzi o koło, samochód czy samolot, delikwenci z zagranicy zdążyli nas ubiec. Ale to żadna strata. Naprawdę NAJBARDZIEJ pomysłowe idee zrodziły się w Polsce.

Tylko w latach 1918-1934 w Rzeczypospolitej zgłoszono ponad 45 tysięcy wynalazków. Jesienią 1933 roku w Łodzi powstało nawet Polskie Stowarzyszenie Popierania Wynalazków. Sporą część pomysłów opatentowano.

Zwykle były one usprawnieniami funkcjonujących już przedmiotów, często udoskonalały przemysł metalowy, maszynowy, chemiczny, górniczy, hutniczy czy włókienniczy. Ówcześni racjonalizatorzy swoimi drobnymi adaptacjami posuwali postęp techniczny do przodu. Nawet jeśli tylko o centymetry…

Nie brakowało jednak pomysłodawców działających w świecie swoistej abstrakcji. Mieli tylko ogólną wizję albo sprawiali wrażenie, jakby byli w prostej linii potomkami średniowiecznych alchemików zamieniających metale w złoto lub produkujących kamień filozoficzny. O niektórych z ich dziwacznych pomysłów pisze Remigiusz Piotrowski w książce „Absurdy i kurioza przedwojennej Polski”.

Międzywojnie było okresem, w którym z pasją fantazjowano na temat przyszłości. Na ilustracji rysunek niemieckiego inżyniera A. Benza przedstawiający transoceaniczny ekspres w roku 2000. Polscy odkrywcy mieli podobne fantazje (źródło: Bundesarchiv, Bild 102-11217, licencja: CC-BY-SA 3.0).

Międzywojnie było okresem, w którym z pasją fantazjowano na temat przyszłości. Na ilustracji rysunek niemieckiego inżyniera A. Benza przedstawiający transoceaniczny ekspres w roku 2000. Polscy odkrywcy mieli podobne fantazje (źródło: Bundesarchiv, Bild 102-11217, licencja: CC-BY-SA 3.0).

Deski niezwykle postępowe

Hurraoptymistyczni wynalazcy szukali wsparcia medialnego w redakcjach lokalnych gazet. Pragnęli rozreklamować swoje okrycia i często przy okazji siebie samych. Piotrowski podaje, z przymrużeniem oka:

Przed takim lepiej nie uciekać, takiego lepiej nie zbywać opryskliwym słowem, a już w żadnym razie nie należy z niego szydzić, bo gotów nie dać nam spokoju do końca życia. Poznają ich państwo po błędnym wzroku i trzymanej pod pachą paczuszce zawiniętej w  gazetę.

W  jej wnętrzu – dziwy nad dziwami: maszynka do temperowania ołówków zrobiona z kawałka szkła, która służy jednocześnie jako brzytwa i kalejdoskop, zegarek napędzany parą czy wreszcie aparat różdżkarski składający się ze szklanki od piwa, korka, nitki z  igłą i  trzech metalowych kulek, a służący do wskazywania podziemnych źródeł wody, nieodkrytych złóż węgla i innych skarbów.

Nie brakowało jeszcze bardziej kuriozalnych produktów. Do dzisiaj może zadziwiać wymyślony wówczas:

podręczny sliping”, który – jak twierdził autor owego cuda – okaże się w  niedalekiej przyszłości niezbędnym akcesorium każdego podróżującego koleją. Podręczny sliping składał się z heblowanej deski zakończonej uchwytami, którą należało zaczepić o znajdującą się nad głową półkę na bagaże. Dzięki temu, jak zapewniał wynalazca, człowiek może wygodnie oprzeć głowę i uciąć sobie przyjemną drzemkę (cyt. za: „Absurdy i kurioza przedwojennej Polski”).

Przyjemną na desce, akurat! Bardziej zaawansowana technologicznie była idea Targusia, czyli automaciku niewielkich rozmiarów, który miał być używany – jak sama nazwa sugerowała – do targowania się w sklepach i na jarmarkach w imieniu swojego właściciela. Oczywiście, było ryzyko, że i sprzedawca nabyłby takiego Targusia i wówczas obie maszyny zatargowałyby się na amen.

Przedwojenna prasa co rusz informowała o kolejnym polskim wynalazku. „Ilustrowany Kuryer Codzienny” z 1926 roku. Ilustracja pochodzi z książki Remigiusza Piotrowskiego pt. "Absurdy i kurioza przedwojennej Polski" (PWN 2016).

Przedwojenna prasa co rusz informowała o kolejnym polskim wynalazku. „Ilustrowany
Kuryer Codzienny” z 1926 roku. Ilustracja pochodzi z książki Remigiusza Piotrowskiego pt. „Absurdy i kurioza przedwojennej Polski” (PWN 2016).

Cuda znad Wisły

W gazetach wynalazcy opowiadali o innych opracowanych przez siebie cudach: przyrządzie do usuwania z kuchni zapachu gotowanej kapusty i kalafiora, maści do cerowania rajstop, aparacie do robienia szampana z… mleka, czy maszyny, która może jednocześnie kroić chleb i smarować kromki masłem.

Więcej rozmachu miał inż. Michał Petryhorski z Warszawy, który, jak donosił „Dziennik Lubelski” w 1932 r., pracował nad projektem rakiety pocztowo-lotniczej do iście ekspresowego dostarczania przesyłek listowych. Jak się wydaje, do prób ostatecznie nie doszło. Opatentowano za to pomysł pralni kart do gry, aby amatorzy brydża mieli możliwość grania zawsze czystymi kartami.

Dobre bo Polskie? Niekoniecznie. Pomysł inżyniera Michała Petryhorskiego wcale nie był absurdalny… to wykonanie było do kitu. Amerykanie w roku 1959 wykorzystali rakietę Regulus I do transportu przesyłek pocztowych. Na zdjęciu rakieta Regulus I w roku 1957 (źródło: domena publiczna).

Dobre bo Polskie? Niekoniecznie. Pomysł inżyniera Michała Petryhorskiego wcale nie był absurdalny… to wykonanie było do kitu. Amerykanie w roku 1959 wykorzystali rakietę Regulus I do transportu przesyłek pocztowych. Na zdjęciu rakieta Regulus I w roku 1957 (źródło: domena publiczna).

Wiele międzywojennych pomysłów dotyczyło automatyzacji prostych i powtarzalnych czynności. Urządzenia sprzedające napoje, czy przekąski dziś nie dziwią, jakoś jednak nie przyjął się pomysł, by w automatach sprzedawać jaja na twardo.

Jajcarskie automaty

Jakiś wynalazca, schowany za inicjałami F.S., proponował na łamach warszawskiego tabloidu „Dobry Wieczór” w 1929 r., by stworzyć maszynę, która za 1 zł wyrzucałby klientowi: małe mydełko, trochę pasty do zębów, małą szczoteczkę, a także igłę, nici, naparstek i komplet guzików.

Ta sama gazeta donosiła o innym innowacyjnym pomyśle. Otóż, pan A. L. Hofmann z Warszawy odkrył, jak można oszczędzić czas w trakcie czytania (tracony na odrywaniu wzroku z końca wiersza i przenoszeniu go na początek). Rozwiązanie byłoby proste – druk powrotny. Czyli jeden wiersz drukowałoby się z lewa na prawo, a kolejny z prawa na lewo.

Międzywojenne fantazje na temat techniki. Jeśli automatyczny pocieszyciel wyglądał w ten sposób to dobrze, że nigdy nie powstał... Kadr z filmu "The Master Mystery", 1919 (źródło: domena publiczna).

Międzywojenne fantazje na temat techniki. Jeśli automatyczny pocieszyciel wyglądał w ten sposób to dobrze, że nigdy nie powstał… Kadr z filmu „The Master Mystery”, 1919 (źródło: domena publiczna).

Remigiusz Piotrowski pisze również o pomyśle automatu-pocieszyciela. Miał działać na 20-groszową monetę i po wybraniu odpowiedniego przycisku (na przykład „zdrada małżeńska”) miał on wygłaszać litanię podnoszącą na duchu. Miało to być bardzo przydatne  akcesorium na cmentarzach, w  szpitalach, gabinetach dentystycznych i więzieniach.

Ile takie cudo miało kosztować, nie wiadomo, bo nie wyszło poza fazę koncepcyjną. Stąd nie ma także informacji o jego skuteczności.

Z kolei niejaki pan Herc wpadł na pomysł „banku uliczno-salonowego”. Idea była taka, że z jednej strony banku w okienku pieniądze mieli przekazywać bogaci, a w drugiej kasie bez zbędnych formalności miano udzielać bezprocentowych pożyczek ubogim. Dłużnik sam miałby określić termin spłaty zaciągniętego kredytu. Pomysł interesujący biedniejszych, ze względu na sceptycyzm bogatszych pozostał jedynie w sferze planów.

Bibliografia:

  1. Marek S. Fog, Absurdy Polski międzywojennej, Poznań 2008
  2. Kornel Makuszyński, Kartki z kalendarza, Kraków 1985
  3. Remigiusz Piotrowski, Absurdy i kurioza przedwojennej Polski, Warszawa 2016
  4. Zbigniew Wawszczak, Bracia Działowscy, Rzeszów 1985
  5. Jan Wróbel, Ewa Wróbel, Polak potrafi, Polka też… czyli o tym, ile świat nam zawdzięcza, Kraków 2015

Kup książkę z rabatem na stronie Wydawcy

absurdy_640x300

Powiedz innym co myślisz:

Mateusz DrożdżMateusz Drożdż - Ekonomista, urzędnik samorządowy, publicysta historyczny. Specjalizuje się w historii lotnictwa, okresie obu wojen światowych oraz dziejach Krakowa i krakowian. Współpracownik „Gazety Krakowskiej”, „Dziennika Polskiego”, miesięcznika „Nasza Historia” i miesięcznika społeczno-kulturalnego „Kraków”. Autor książek: „Szachownica z pawim piórem” (2013) i „Małopolska w ogniu Wielkiej Wojny” (2015), 3 artykułów naukowych i ponad 400 artykułów prasowych o tematyce historycznej.

Okupacja
Komentarze do artykułu (4)
  1. Wszystko OK tylko czemu akurat pt,ywołuje się międzywojenną Polskę skoro równie kuriozalne pomysły pojawiały się i pojawiają na całym świecie?!
    Cd „pedagogiki wstydu”?!

    • Kuriozalnych pomysłów na świecie pojawia i pojawiało się tak dużo, że trzeba było zawęzić obszar opisywania do jednego kraju i jednego miejsca – stąd został wybrany okres II Rzeczypospolitej. Być może jednak będę miał kiedyś okazję do eksploracji tematu kuriozów i absurdalnych pomysłów z innych krajów lub z innych okresów dziejów Polski. Z pewnością byłoby to interesujące, bo pomysłowość ludzka jest w stanie naprawdę zaskoczyć. :)

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Christian-Krohg-Struggle-for-Survival-1
…w Londynie pod koniec XIX wieku żyło ponad 4 mln biedaków? Dla porównania w 1900 roku Warszawa, Gdańsk, Kraków, Poznań, Łódź, Lwów i Wilno łącznie liczyły nieco ponad półtora miliona mieszkańców. W stolicy Imperium Brytyjskiego tylko nędzarzy było dwa i pół razy więcej!


…Kazimierz Moczarski, szef Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, doświadczył w ubeckim więzieniu aż 49 rodzajów tortur? Umieszczenie w jednej celi z hitlerowskim zbrodniarzem Jürgenem Stroopem miało być 50. z nich.



mini2
…w komunistycznej Rumunii panował kult jednostki, a gdy Ceaușescu wyruszał na prowincję, spryskiwano drzewa zieloną farbą i wieszano na gałęziach dorodne jabłka?