Damy - empik

Najbardziej krwawi seryjni mordercy PRL-u [18+]

Autor: | 14 października 2016 | 17,263 odsłon

Milicja Obywatelska to nie tylko gaz łzawiący i armatki wodne podczas tłumienia strajków. Nie zapomnijmy, ze milicjanci na co dzień zajmowali się łapaniem przestępców. Kadr z kultowego serialu "07 zgłoś się".

Kadr z kultowego serialu „07 zgłoś się”.

Zwłoki porzucone na pustkowiu lub w bocznych uliczkach miast. Okaleczone, obnażone, wykorzystane. Z takimi widokami musieli się mierzyć PRL-owscy milicjanci. Jak schwytać seryjnego zabójcę, jeśli oficjalnie władza zaprzecza, że taki grasuje? Poznajcie opowieści o czterech polskich zwyrodnialcach i o pogoni za potworami w ludzkiej skórze…

Szły samotnie ciemną ulicą. Był późny wieczór. A może już noc? Spieszyły się, by jak najszybciej dotrzeć na miejsce, w którym pewnie czekał na nie ktoś bliski. Nigdy jednak nie wróciły do domów, gdyż na ich drodze stanął on – niepozorny, miły, być może nawet przystojny mężczyzna. Miał tylko jedną wadę – był seryjnym mordercą.

„Elegancki morderca”: ten pierwszy

Władysław Mazurkiewicz był człowiekiem bogatym i szanowanym. W trudnych, powojennych czasach wyróżniał się tym, że jeździł luksusowym samochodem i pachniał drogimi, zachodnimi perfumami. Zabawny, atrakcyjny, dobrze wychowany i zawsze elegancki, wzbudzał podziw wśród mężczyzn i zachwyt u kobiet. Nikt nawet przez chwilę nie domyślał się, że był on okrutnym seryjnym mordercą. Pierwszym w powojennej Polsce, popełniającym przestępstwa wyłącznie dla zysku.

Drugie, znacznie bardziej przerażające oblicze, mężczyzna odkrył w sobie jeszcze w czasie wojny, w roku 1940. Swoje ofiary uśmiercał cyjankiem potasu. Truciznę podawał w herbacie lub kanapkach z szynką. Po zabójstwie zabierał pieniądze i biżuterię, a ciała nieszczęśników topił w Wiśle. Wyjątek zrobił tylko dla swoich dwóch sąsiadek, których zwłoki zamurował w podłodze własnego garażu.

Władysław Mazurkiewicz miał aparycję amanta filmowego. Kto mógł podejrzewać, że tak na prawdę jest krwawym mordercą? (zdjęcie prasowe z 1956 roku).

Władysław Mazurkiewicz miał aparycję amanta filmowego. Kto mógł podejrzewać, że tak na prawdę jest krwawym mordercą? (zdjęcie prasowe z 1956 roku, domena publiczna).

Wkrótce zamienił truciznę na pistolet. Swoim ofiarom strzelał w głowę. Uważał, że tak jest szybciej. W 1955 roku popełnił jednak błąd, który zaprowadził go na szubienicę. Podczas podróży samochodem jego współpasażer zasnął. Mazurkiewicz postanowił to wykorzystać. Zatrzymał się i strzelił do mężczyzny.

Niczego nieświadomy biznesmen uciekł, spłoszony nagłym hukiem. Nie miał świadomości, że w jego czaszce tkwi kula. Odkrył to dopiero lekarz, do którego człowiek ten zgłosił się z bólem głowy. Podejrzenia od razu padły na Mazurkiewicza.

W toku śledztwa odkryto, czym naprawdę zajmował się szanowany dżentelmen, który latem 1956 roku stanął przed sądem. Najpierw Mazurkiewicz nie przyznał się do winy, jednak po przedstawieniu niepodważalnych dowodów zmienił nastawienie. Od tego momentu z dumą opowiadał o swoich morderstwach. Przyznał się do zabicia 30 osób, w większości kobiet.

Więzienie przy ulicy Montelupich w Krakowie. To tutaj stracono "Pięknego Władzia" (źródło: domena publiczna).

Więzienie przy ulicy Montelupich w Krakowie. To tutaj stracono „Pięknego Władzia” (źródło: domena publiczna).

Opinia publiczna bardzo interesowała się jego procesem. Prasa szybko nadała mu przydomki „Eleganckiego mordercy” i „Mordercy-dżentelmena”. Milicjanci woleli go jednak nazywać „Upiorem Krakowskim”. Udowodniono mu jedynie sześć zabójstw.

To jednak wystarczyło, by skazać go na śmierć. W sądzie podczas procesu Mazurkiewicz zachowywał się dostojnie. Był dumny ze swoich czynów, uśmiechnięty, grzeczny i elegancki. Taki sam też poszedł na szubienicę pod koniec stycznia 1957 roku.

Historia pierwszego polskiego seryjnego mordercy ma swoje niemal filmowe zakończenie. Zapytany o ostatnie słowo, „Elegancki morderca” uśmiechnął się i ukłonił wszystkim, po czym powiedział: „Do widzenia panowie! Niedługo spotkamy się tam wszyscy!”

„Wampir z Zagłębia”: potwór czy ofiara?

Gdy w latach 60. XX wieku na Górnym Śląsku i w Zagłębiu doszło do serii brutalnych morderstw kobiet, na mieszkańców tych okolic padł blady strach. Gdzieś w ciemnych zakamarkach grasował seksualny maniak. Sposób napaści był zawsze podobny. Sprawca atakował kobiety na otwartym terenie, najczęściej blisko ich miejsca zamieszkania.

Śledził je, następnie zakradał się od tyłu i uderzał tępym narzędziem w głowę. Martwe ofiary zaciągał w ustronne miejsce, gdzie po ich rozebraniu, dokonywał najróżniejszych czynności seksualnych. Jednak nigdy nie dochodziło do waginalnego gwałtu.

Odkrywano ciała kobiet z rozchylonymi udami. Ich bielizna była pocięta, a narządy płciowe obnażone. Kiedy okazało się, że wszystkich ataków dokonuje ten sam seryjny morderca, sprawca szybko otrzymał od milicji operacyjny przydomek – „Wampir z Zagłębia”.

Poszukiwania "Wampira z Zagłębia" stały się sprawą polityczną, gdy ofiarą psychopaty padła bratanica pierwszego sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka. Morderca po prostu musiał się znaleźć (źródło: domena publiczna).

Poszukiwania „Wampira z Zagłębia” stały się sprawą polityczną, gdy ofiarą psychopaty padła bratanica pierwszego sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka. Morderca po prostu musiał się znaleźć (źródło: domena publiczna).

Służby oficjalnie nie informowały społeczeństwa o grasującym psychopacie. Jednak „ulica” wiedziała swoje. Ludzie szeptali i powtarzali zasłyszane plotki. Tymczasem ginęły kolejne kobiety. W ciągu pierwszych dwóch lat swojej działalność „Wampir z Zagłębia” zaatakował 16 kobiet.

Siedemnasta ofiara mordercy sprawiła, że nastąpił przełom w śledztwie. 11 października 1966 roku znaleziono zwłoki 18-letniej Jolanty Gierek, bratanicy Edwarda Gierka, który był wówczas I sekretarzem KW PZPR. Polskie władze postanowiły dopaść „Wampira z Zagłębia” za wszelka cenę. Nagle sprawa przybrała polityczny charakter – pojawiło się przekonanie, że sprawca „podniósł rękę” na władzę ludową. Do marca 1970 roku zwyrodnialec zaatakował 21 razy, dokonując 14 morderstw.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Łukasz Włodarski - Samozwańczy popularyzator historii i twórca bloga "W mroku historii". Miłośnik zabytkowych ruin oraz wszelkiej maści legend, tajemnic, krwawych opowieści i czarnych charakterów - o tym czyta i o tym pisze...

Okupacja
Komentarze do artykułu (7)
    • Faktycznie nie zaszkodziłoby dodać Józefa Pluty. Pewnie znalazłoby się jeszcze kilku morderców, o których można by wspomnieć. W artykule wszyscy by się nie zmieścili.
      Cieszymy się z takich komentarzy. Może jeszcze ktoś zna innych morderców wartych wspomnienia?

    • Moja babcia mieszkała w latach 50. przy ul. Poselskiej w centrum Krakowa. Niedaleko na rogu Poselskiej i Plant w obecnym budynku Muzeum Archeologicznego było więzienie i sąd. „Piękny Władzio” został stracony na Montelupich, ale z relacji babci wynika, że sądzili go przy Poselskiej. Proces był jawny i dźwięk z sali sądowej był transmitowany przez megafony na zewnątrz. Ponoć przysłuchiwało mu się mnóstwo ludzi. A Władzio naprawdę był jak filmowy amant. Babcia wspomina: „Oj, babki płakały jak go skazali”.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Panna-mloda
na ślubie pewnego księcia z różnych przyczyn zginęło aż sześć osób? Korowód nieszczęśliwych wypadków zawierał między innymi hrabiego, który zginął pod kołami powozu nowożeńców.

minia
…na początku okupacji hitlerowskiej przeciętnemu szmalcownikowi wystarczyło zaszantażować jednego Żyda, by zapewnić sobie miesięczne utrzymanie?

Czlonek-fransuskiego-ruchu-oporu-koloryzacja-miniatura
…francuski ruch oporu działał też w… gastronomii? Stołującym się u nich nazistom restauratorzy zamiast szampana i trufli podawali tanie wino musujące i pieczarki.