Damy - empik

Jak wyglądał zwyczajny dzień w japońskim obozie zagłady?

Autor: | 26 września 2016 | 44,516 odsłon

Japoński oprawca był groźny nie tylko dla kobiet... Fragment amerykańskiego plakatu wojennego "This is the enemy".Głód, strach, poniżenie, tortury, choroby i śmierć. W japońskich obozach jenieckich każdy wschód słońca zapowiadał katorgę. A każdy zakończony przy życiu dzień – zakrawał na cud.

Po ataku na Pearl Harbor, 7 grudnia 1941 roku, wojska japońskie rozpoczęły błyskawiczny podbój Azji oraz wysp Pacyfiku. W obliczu dziejowej misji budowy imperium, rząd nie mógł pozwolić sobie na żadne oznaki anarchii. W kraju trwała zakrojona na olbrzymią skalę kampania represji. Prześladowano komunistów i przeciwników agresywnego reżimu. Główną bronią dyktatury była Kempeitai. Tajna, bezwzględna i bezgranicznie posłuszna policja polityczna.

Nieprawomyślni poddani trafiali za druty kolczaste obozów. Nikt nawet nie silił się na wymyślanie pretekstów do zsyłki. Wystarczał jeden gest lub słowo, by znaleźć się w miejscu, które gorsze było od samego piekła.

Jednym z takich obozów było więzienie w Fukuoce, znajdujące się na japońskiej wyspie Kiusiu. Trafiali tam wszyscy wrogowie rządu Japonii i samego cesarza Hirohito. Koreańczycy, Chińczycy, Amerykanie. Największą grupę więźniów stanowili jednak rdzenni Japończycy.

Mundur oficera Kempeitai, wystawiony w Muzeum Obrony Wybrzeża w Hongkongu (fot. Ahoiyin, lic. CC BY-SA 3.0).

Mundur oficera Kempeitai, czyli japońskiej tajnej policji, wystawiony w Muzeum Obrony Wybrzeża w Hongkongu (fot. Ahoiyin, lic. CC BY-SA 3.0).

Więźniowie nie mieli żadnych praw. Skazani na łaskę (lub niełaskę) obozowych strażników, każdego dnia czuli na sobie oddech śmierci. Tej samej śmierci, która dla większości z nich była jedynym wybawieniem.

Tortury na każdą okazję

Wrogowie ojczyzny od razu po przybyciu do obozu uznawani byli za winnych. Przyznanie się do winy było tylko kwestią czasu, a pomóc w tym miały prowadzone w tajemnicy przesłuchania. Gdy zawiodły, a opór skazanego był większy niż się spodziewano – przychodził czas na tortury.

Pod względem brutalności i zezwierzęcenia japońscy strażnicy nie ustępowali w najmniejszym stopniu barbarzyńskim katom z SS i Gestapo. Do ich ulubionych katuszy należała tak zwana „tortura ryżu”, polegająca na kilkudniowym głodzeniu ofiary. Następnie więźnia karmiono suchym ryżem, który musiał popić dużą ilością wody. Pęczniejący w żołądku ryż powodował ogromny ból.

Inną metodą „złamania” człowieka była tortura „wodna”. Przez usta lub nos wlewano do płuc ofiary wodę. Gdy ta straciła przytomność, kat skakał po brzuchu więźnia tak długo, aż woda z powrotem wydostała się na zewnątrz. Taki zabieg powtarzano zazwyczaj kilka razy.

Sadystyczni strażnicy prześcigali się w wymyślaniu najróżniejszych sposobów zadawania bólu swoim ofiarom. Nie potrzebowali żadnego powodu. Ot tak, wyłącznie dla zaspokojenia swoich chorych żądz gasili na ciałach więźniów papierosy, świece lub rozpalone do czerwoności żelazne pręty. Wrząca woda i płonący olej również należały do popularnych narzędzi tortur. Oblewano nimi najczulsze miejsca na ciele – nos, uszy, brzuch i genitalia.

Tortura wodna była popularna nie tylko w Japonii (źródło: domena publiczna).

Tortura wodna była popularna nie tylko w Japonii (źródło: domena publiczna).

Wyrywanie paznokci, obcinanie palców, rażenie prądem, zmuszanie do kilkugodzinnego klękania na potłuczonym szkle, rozciąganie stawów kolanowych i łokciowych, łamanie kończyn i żeber, wbijanie pod paznokcie drzazg – to wszystko należało do „żelaznego repertuaru” więziennych sadystów w mundurach.

Gdy uśmiech staje się zbrodnią

Na tortury można było trafić o każdej porze dnia i nocy. Najczęściej więzień nie dowiadywał się nawet dlaczego zostanie im poddany. A w taki sposób karano nawet za najmniejsze wykroczenia. Zabronione były rozmowy ze współwięźniami. Za jakikolwiek kontakt z innym człowiekiem groziła kaźń. Na terenie obozu jenieckiego nie można było śpiewać, gwizdać, rysować i pisać. Każdą formę sztuki surowo karano. Poważnym wykroczeniem stał się nawet uśmiech.

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Jung-Myung Lee pod tytułem "Poeta, strażnik i więzień" (Świat Książki 2016).

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Jung-Myung Lee pod tytułem „Poeta, strażnik i więzień” (Świat Książki 2016).

Najpoważniejszym przestępstwem było jednak nieokazanie szacunku strażnikowi. Brak ukłonu i zasalutowania oznaczał natychmiastowe represje w postaci wielogodzinnej katorgi. Najlżejszą karą wydawało się zmuszenie więźnia do całodziennego stania na baczność przed domem strażnika. Nawet najmniejsze poruszenie oznaczało chłostę.

Każdy ze strażników otrzymywał za swoją pracę wynagrodzenie w wysokości 20 jenów (po roku 1944 zwiększone do 40) oraz papierosy. Nie każdy z nich był natomiast sadystą i psychopatą. Zdarzali się i tacy, którzy nawiązywali kontakty z więźniami i pomagali im w zdobyciu dodatkowego pożywienia. Czasami pozwalano im również na napisanie listu do rodziny. Nie częściej jednak niż raz na 10 tygodni. Warunkiem było wszak opisywanie pobytu w obozie w samych superlatywach.

Przeżyć za garść ryżu

Warunki, w jakich żyli więźniowie były koszmarne. Spano najczęściej na podłodze, a jako łóżko służyły papierowe maty. Przykrywano się ciężkim bawełnianym kocem. W ciasnych barakach głowy śpiących ludzi znajdowały się tuż przy wykopanych w ziemi dziurach, służących jako toaleta opróżniana co dwa tygodnie. Każdy barak wyposażony był w jedną, najczęściej piętnastowatową żarówkę.

Tak wyglądali amerykańscy i holenderscy żołnierze po kilku miesiącach w japońskim obozie na Tajlandii (źródło: Australian War Memorial, domena publiczna).

Tak wyglądali amerykańscy i holenderscy żołnierze po kilku miesiącach w japońskim obozie na Tajlandii (źródło: Australian War Memorial, domena publiczna).

Kąpiele odbywały się w osobnym budynku i należały do rzadkości. Czasami w zimowych miesiącach podgrzewano wodę. O mydle można było tylko pomarzyć. Korzystano również z możliwości kąpieli w naturalnych zbiornikach wodnych, takich jak rzeki lub jeziora, ale tylko w chłodnych okresach roku. Latem takie praktyki były zakazane – rzekomo ze względu na ryzyko wystąpienia chorób skóry.

Osoby, które nie mogły pracować, skazane były na głodowe porcję pożywienia. Dziennie dostawały niewielką filiżankę suchego ryżu najgorszej jakości. Niedożywienie często prowadziło do poważnych chorób.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Łukasz Włodarski - Samozwańczy popularyzator historii i twórca bloga "W mroku historii". Miłośnik zabytkowych ruin oraz wszelkiej maści legend, tajemnic, krwawych opowieści i czarnych charakterów - o tym czyta i o tym pisze...

Okupacja
Komentarze do artykułu (3)
  1. Pamiętać trzeba również o tym jak dobrze „bawił” się w Chinach „oddział 731” ( podlegali w/w Kempeitai), w eksperymentach pseudo naukowych.
    I jaka „straszna” kara spotkała Shirō Ishii gdy w latach 50 XX W w końcu znaleźli go Amerykanie w Japonii.
    Co do tematu, kilka lat temu był film o losach jeńców z Singapuru w 1942 ( nie mam tu namyśli słynnego „Mostu na rzece Kwai”).

    A po myśleć że to wszystko dlatego że 1854 oczywiście Amerykanin komandor Perry przełamał blokadę trwającą od 200 lat, może gdyby był nadal szogunat nie było epoki Meiji „Epoka Światłych Rządów” która doprowadziła co prawda do rozkwitu gospodarczego kraju, ale wbiła w nacjonalizm i ekspansję kolonialną, doprowadzając kraj w wyniku wojen do zniszczenia.

  2. ” Przez usta lub nos wlewano do płuc ofiary wodę. Gdy ta straciła przytomność, kat skakał po brzuchu więźnia tak długo, aż woda z powrotem wydostała się na zewnątrz. Taki zabieg powtarzano zazwyczaj kilka razy.”
    brednia (Taki człowiek po prostu umierał) ilustrowana pornograficznym rusunkiem przez durniów uważanym za dokument.

  3. Warto zausażyć że większość świadectw o japońskich wyczynach to produkty jankesów (tak spaliliśmy żywcem kilkaset tysięci dzieci kobiet i starców,ale to rodziny straszny drani były), oraz Sowietów (na kołymie więźniowie umierali ze szczęścia…)

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Folksdojcze-miniatura-kolor
…mimo że blisko dziewięćdziesiąt procent Ślązaków w czasie II wojny światowej było wpisanych na volkslisty, to jedynie osiem tysięcy osób posiadało legitymację NSDAP?

wiercenie
…w latach 30. XX wieku w ogrodach watykańskich stanęła wieża radiowa będąca wówczas najsilniejszym nadajnikiem na świecie? Nazwano ją „palcem papieża”.

droguant_ses_disciples
…asasyni wcale nie dokonywali swoich akcji pod wpływem haszyszu? Ten narkotyk sprawiłby raczej, że zamachowiec nie trafiłby na miejsce, nie wspominając już o trafieniu w cel…