Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Nie chcesz zajść w ciążę? Przedstawiamy sarmackie alternatywy dla pigułki dzień po

Tak mogła wyglądać sarmatka przygotowując napar na spędzenie płodu. Obraz "Medea" Anthony'ego Fredericka Augustusa Sandysa (źródło: domena publiczna).W dawnej Polsce sądzono, że białogłową rządzi tylko afekt. Gdy kobieta mu pofolguje, może znaleźć się „w kłopocie”. W ruch szło wtedy siemię marchwiowe, globulki z ruty, jądra łasicy… Czyżby ruch pro-choice istniał już 400 lat temu?

W XVII-wieku pokutowało przekonanie, że niewiasta jest czymś pośledniejszym od mężczyzny. Kobiety należało więc kontrolować, zwłaszcza w sferze jej seksualności. Ale gdy w grę wchodziło uniknięcie niechcianej ciąży, ówczesne damy okazywały się niezwykle pomysłowe…

Dla urody i pieniędzy

Kobieta płodna była w epoce sarmackiej szanowana, zaś bezpłodnymi często pogardzano. Kościół głosił, że jedyna droga do alkowy miała prowadzić przez ołtarz, a posiadanie licznego potomstwa było dowodem „łaski boskiej”. Niektórzy, zwłaszcza bogata szlachta i magnaci, wybierali jednak bardziej współczesny model rodziny.

Celem było uniknięcie rozdrobnienia majątku, a co za tym idzie – obniżenia poziomu życia familii i prestiżu rodowego nazwiska. Jedyny syn był dziedzicem fortuny, a jedyna córka mogła liczyć na potężny posag. Przyszłość rysowała się wtedy pod znakiem wspaniałych koligacji i wzrastającego splendoru.

Liczne potomstwo, takie jak u króla Sobieskiego, uważane było za wyraz boskiej łaski, ale jednocześnie groziło degradacją rodu przez podział majątku. Portret rodzinny Jana III wykonany prawdopodobnie przez Henri Gascarda ok. 1691 roku (źródło: domena publiczna).

Liczne potomstwo, takie jak u króla Sobieskiego, uważane było za wyraz boskiej łaski, ale jednocześnie groziło degradacją rodu przez podział majątku. Portret rodzinny Jana III wykonany prawdopodobnie przez Henri Gascarda ok. 1691 roku (źródło: domena publiczna).

Ale panie miały też swoje powody, inne niż pragnienie zapewnienia świetności rodu. Niektóre broniły się przed macierzyństwem, bo nie chciały psuć sobie figury i usuwać się z życia towarzyskiego. Jakub Hauer pisał:

Znajdują się nawet i takowe osoby, które dla gładkości swojej domniemanej i doczesnej, aby się nie zmieniły, takowem (żal się Boże) pogardzają błogosławieństwem Bożem, gwałt czyniąc temu stanowi i powinności swojej.

Cóż takiego robiono?

…póki ładownia nie jest pełna

Do powszechnie używanych metod kontroli płodności należało z pozoru niewinne przedłużające się karmienie piersią, stosunek przerywany (coitus interruptus) czy późne wchodzenie w związki małżeńskie.

Jedną z metod poronnych było upuszczanie krwi dla wywołania menstruacji. W słynnym poradniku Nicholasa Culpepera dla akuszerek z połowy XVII wieku można nawet znaleźć zakaz upuszczania krwi ciężarnym – poza wyjątkowymi sytuacjami.

Metodą dobrze znaną, choć mogły ją stosować tylko mężatki, było unikanie współżycia z kochankiem poza okresami, gdy były w ciąży z mężem. Opisuje ją Brantôme w swoich „Żywotach”: Ine białe głowy znałem y słyszałem o takich, które nie dawały swemu miłośnikowi sycić się sobą, prócz wówczas kiedy były brzemienne […].

To metoda znana od niepamiętnych czasów, ponoć korzystała z niej słynąca z rozwiązłości córka Oktawiana Augusta – Julia. Zapytana kiedyś, jak to możliwe, że mimo wielu kochanków wszystkie dzieci urodziła podobne do męża, miała odpowiedzieć: Numquam enim nisi navi plena tollo vectorem (Nigdy nie biorę pasażera na pokład, póki ładownia nie jest pełna).

Jedną z praktykowanych metod antykoncepcyjnych było przedłużone karmienie piersią. Dlatego królowe, licząc na szybkie narodziny kolejnych potomków, oddawały dzieci mamkom. Na obrazie Charlesa Beaubruna przyszły Ludwik XIV i jego karmicielka Longuet de la Giraudiére (źródło: domena publiczna).

Jedną z praktykowanych metod antykoncepcyjnych było przedłużone karmienie piersią. Dlatego królowe, licząc na szybkie narodziny kolejnych potomków, oddawały dzieci mamkom. Na obrazie Charlesa Beaubruna przyszły Ludwik XIV i jego karmicielka Longuet de la Giraudiére (źródło: domena publiczna).

Pomocna dłoń aptekarza lub… czarownicy

Można było również udać się po pomoc do aptekarza, który potrafił sporządzić odpowiednią miksturę o działaniu poronnym. W „Żywotach pań swawolnych” Pierre’a de Bourdeille’a Brantôme’a czytamy o dwórce królowej Nawarry Małgorzaty, która skorzystała z takiej pomocy będąc już w szóstym miesiącu ciąży:

Owo nalazła biegłego aptykarza, który, sporządziwszy iey iakowyś odwar, spędził iey płód […], kawałek po kawałku, tak łatwo, iż przez cały czas tey zabawy nigdy nie uczuła przy tym cirpienia ani boleści, a potem wydała się grzecznie za mąż, tak iż mąż nie uznał by namnieyszego śladu.

Były także praktyki magiczne (na przykład noszenie amuletów) czy metody dość makabryczne, znane jeszcze ze średniowiecza. Przykładowo kobieta umieszczała na swoim brzuchu jądra odcięte żywej łasicy, obwiązane oślą skórą.

Inspirację do napisania artykułu stanowiła książka Roberta Forysia pod tytułem "Gambit hetmański" (Wyd. Otwarte 2016).

Inspirację do napisania artykułu stanowiła książka Roberta Forysia pod tytułem „Gambit hetmański” (Wydawnictwo Otwarte 2016). To fascynująca opowieść o kobietach, które nade wszystko pragną władzy. Gotowe są za nią zapłacić złotem, krwią, trucizną, a nawet – własnym ciałem…

Gdy pod ręką nie było zmyślnego aptekarza, chodzono do czarownicy. Jak czytamy u Oskara Kolberga, Hanka Czelczonka z Kobylina zeznała w 1616 roku, że ziela dawała dziewicom, które zowią limoiza […] żeby dzieci nie rodziły. Przystojnej miłośnicy Zaleskiego dałam […] limoizy, maruny białej, siemienia marchwianego i czerwonej róży.

Aniołek w ludzkim ciele puchliny zbywa

Wzmianki w zielnikach, poradnikach medycznych czy tekstach rybałtowskich świadczą o znajomości środków zarówno przeciwdziałających zapłodnieniu, jak i poronnych, które kobiety z powodzeniem stosowały. Mimo negatywnej reakcji Kościoła i opinii środowiska.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (5)

  1. Anonim Odpowiedz

    Ruta musiała być skuteczna, skoro polskie powiedzenie „rutkę siać” oznacza: pozostawać w stanie panieńskim”. Ruta graveolens rosła we wszystkich kobiecych ogródkach przydomowych.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.