Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Podobno Polacy nie potrafią wykorzystywać swoich zwycięstw? Udowodnimy ci, że to kłamstwo

"Halickie chorągwie w Bitwie pod Grunwaldem 15 lipca 1410 roku" pędzla Artura Oriolowa (licencja: CC BY-SA 3.0)Grunwald, Kircholm, Kłuszyn… świetne zwycięstwa. Szkoda tylko, że w polskiej świadomości noszą łatkę zmarnowanych. Uważamy, że walczący wówczas Polacy byli wprawdzie bitni i odważni, ale też trochę ciamajdowaci, nie potrafiący postawić kropki nad i. Czy słusznie obrażamy naszych przodków?

Bitwa pod Grunwaldem, czyli bezpieczna granica z Węgrami

Polska w 1409 roku stanęła w obliczu wojny z najbardziej zmilitaryzowanym państwem na świecie – Zakonem Krzyżackim. 15 lipca 1410 roku odniosła wspaniałe zwycięstwo pod Grunwaldem. Gdyby wierzyć podręcznikom czy mediom, szkoda było w ogóle zachodu.

Do dziś szczycimy się zwycięstwem nad Krzyżakami. Ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Polsce to zwycięstwo przyniosło niewiele – można przeczytać na stronie internetowej Polskiego Radia. Dzieje.pl, portal Muzeum Historii Polski, idzie jeszcze dalej w ocenie grunwaldzkiej bitwy:

Choć było o niej głośno w całej Europie, to niewykorzystanie zwycięstwa z 1410 r. okazało się w perspektywie następnych wieków dla państwa polskiego tragiczne.

Czy zwycięstwo nad Krzyżakami rzeczywiście nie zostało wykorzystane? Bitwa pod Grunwaldem na obrazie Wojciecha Kossaka (źródło: domena publiczna).

Czy zwycięstwo nad Krzyżakami rzeczywiście nie zostało wykorzystane? Bitwa pod Grunwaldem na obrazie Wojciecha Kossaka (źródło: domena publiczna).

Wyjaśnijmy kilka faktów. Polska odzyskała Ziemię Dobrzyńską, Zakon Krzyżacki musiał zapłacić olbrzymie pieniądze, wojna zakończyła się pokojem. Oprócz tego odnieśliśmy olbrzymi sukces propagandowy.

W traktacie toruńskim z 1411 roku, który kończył wojenne zmagania, rycerze-zakonnicy oficjalnie przyznali, że na kontrolowanych przez nich terenach wciąż żyją poganie. Wielcy bojownicy o chrystianizację, którzy chcieli w zakresie działalności misyjnej pouczać Polskę i Litwę, sami mieli burdel w swoim Archeo.

O ile wcześniej rycerze z całej Europy Zachodniej zjeżdżali by walczyć po stronie Krzyżaków, to po Grunwaldzie skończył się napływ „gości”. Czy uświadomiono sobie, że ta cała walka o chrystianizację Litwy i okolic to wielkie kłamstwo, czy obawiano się stanąć przeciwko Polakom – mniejsza o to.

Zwykle czyni się zarzut Władysławowi Jagielle, że zaraz po bitwie pod Grunwaldem nie ruszył w dalszą drogę i nie wziął z marszu Malborka. Król stracił kilka cennych dni, a Krzyżacy w międzyczasie mogli zorganizować skuteczną obronę.

Po pierwsze, nie wiadomo, czy w ówczesnej Europie była armia zdolna zdobyć taką twierdzę w drodze regularnego oblężenia. Po drugie, kilka dni przed bitwą pod Grunwaldem okazało się, że Polsce grozi walka na dwa fronty. Wojnę wypowiedział Zygmunt Luksemburski, król Węgier.

Na szczęście skończyło się tylko na łupieżczym najeździe, a nieliczne polskie rycerstwo, pozostałe w południowej Małopolsce, w pogoni za napastnikami wpadło na Węgry i pod Bardiowem (obecnie na Słowacji), mimo przewagi wroga, stoczyło zwycięską bitwę.

 Historycy zarzucają Jagielle, że od razu po zwycięstwie grunwaldzkim nie ruszył na Malbork. Ale czy zdobycie tej twierdzy było wówczas w ogóle możliwe? (autor: Ludwig Schneider, licencja: CC BY-SA 3.0)

Historycy zarzucają Jagielle, że od razu po zwycięstwie grunwaldzkim nie ruszył na Malbork. Ale czy zdobycie tej twierdzy było wówczas w ogóle możliwe? (autor: Ludwig Schneider, licencja: CC BY-SA 3.0)

Wkrótce potem udało się zaryglować bramę, przez którą „Bratankowie” mogli ponownie nas zaatakować. W oddzielającym dwa kraje łańcuchu Karpat taką role pełnił pograniczny Spisz. W 1412 roku, po skomplikowanych negocjacjach, król Zygmunt Luksemburski wziął na siebie część krzyżackich zobowiązań finansowych, a w zamian oddał Polsce w zastaw (w praktyce: na wieczne nieoddanie) część Spiszu z zamkiem w Lubowli.

Innymi słowy, za pieniądze zdobyte pod Grunwaldem kupiliśmy sobie strategiczny fragment dzisiejszej Słowacji. Od tego czasu przez ponad trzy stulecia nie groziło nam bezpośrednie niebezpieczeństwo ze strony Węgier, niezależnie od nastawienia tamtejszych władców.

Bitwa pod Kircholmem, czyli odsiecz Rygi

27 września 1605 roku. Armia Rzeczpospolitej liczyła wówczas 3500 żołnierzy, Szwedów było 12 tysięcy. Gdy hetman Jan Karol Chodkiewicz w mowie przed bitwą wspomniał o licznych chorągwiach nieprzyjacielskich, przerwał mu jeden z towarzyszy pancernych, mówiąc: Policzymy one lepiej, gdy Szwedów wybijemy.

Mimo olbrzymiej przewagi liczebnej, Szwedzi przegrali pod Kircholmem. Wynik - 9 tysięcy zabitych. Hetman Chodkiewicz stracił zaledwie 100 żołnierzy. Obraz "Po bitwie pod Kircholmem" Januarego Suchodolskiego (źródło: domena publiczna).

Mimo olbrzymiej przewagi liczebnej, Szwedzi przegrali pod Kircholmem. Wynik – 9 tysięcy zabitych. Hetman Chodkiewicz stracił zaledwie 100 żołnierzy. Obraz „Po bitwie pod Kircholmem” Januarego Suchodolskiego (źródło: domena publiczna).

Zwycięstwo totalne mimo prawie czterokrotnej (a może i pięciokrotnej – przyjmując inne szacunki) liczebnej przewagi wroga. Chodkiewicz po swojej stronie miał 100 zabitych, 200 rannych i wiele straconych koni. Ze szwedzkiej strony zginęło 9 tysięcy żołnierzy. Trupy nieprzyjaciół ścieliły się na odcinku dziesięciu kilometrów od Kircholmu do Rygi.

Właśnie, Rygi.

O Kircholmie praktycznie zawsze mówi się w kategorii niewykorzystanego zwycięstwa. A gdyby nazwać bitwę odsieczą Rygi – bo tym w istocie była – od razu perspektywa ulegnie zmianie. Roku Pańskiego 1605 dzisiejsza łotewska stolica była drugim miastem Rzeczpospolitej. Zwycięstwo nad Szwedami przyniosło zatem wymierny efekt – Ryga została ocalona. 

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (17)

  1. Aszmasz Odpowiedz

    Zgadzam się z autorem artykułu bo mieliśmy wybitnych wodzów heroicznych żołnierzy i wielkie plany. Ale żeby zrealizować potrzeba było mądra szlachtę, która by nie oszczędziła grosza na te plany a niestety z tym było gorzej żeby nie powiedzieć fatalnie. W wojnie z Moskwa zawinił Zygmunt a raczej jego ambicje, natomiast ze Szwedami skąpstwo polskiej szlachty i koło nieudolności się zamyka AŻ SZKODA SŁÓW!

    • Aszmasz Odpowiedz

      Poklska? Z kad jesteś? Pewnie z Dziadowa a dno to twoje słownictwo i zaściankowe myślenie zakopany w d… to byłeś za dzieciństwa hahahaha 😁

  2. Al Odpowiedz

    Wprawdzie zamek w Malborku był ogromny i na pewno miał ogromne zapasy, ale nie niewyczerpane. Można było go wcale nie zdobywać, tylko otoczyć kordonem bezpieczeństwa i wziąć głodem, a państwo krzyżackie de facto zdemontować i wcielić do Polski.

    • Anonim Odpowiedz

      Malbork,byl do zdobycia,ale trzeba wiedziec,ze krzyzacy to byli pupile Watykanu.I tylko szantaz i presja na Jagielly przez papiestwo,spowodowaly ze odstapil on od zdobywania twierdzy i likwidacji papieskich poplecznikow.

  3. Adam Smoliński Odpowiedz

    Z wiadomych powodów, autor książki nie ujawnia jeszcze jednego aspektu tych polskich zwycięstw.
    Mianowicie rolę Watykanu oraz kleru polskiego.
    Należało by tu wyciągnąć na dzienne światło różne knowania Watykanu przeciw Polsce oraz obrzucanie naszych władców przeróżnymi klątwami. Kler polski, lojalny wobec Watykanu, trudnił się szpiegostwem oraz podżeganiem szlachty przeciw Polsce. Wręcz przykładowy był udział Watykanu i kleru polskiego w sprawie moskiewskiej.
    To jest właśnie żródło niepowodzeń i niewykorzystania zwycięstw.
    Watykan zawsze pragnął zniszczyć potęgę Rzeczy Pospolitej, zaś zaczadzeni Polacy chodzą mu lizać d…… .

    • Bombacjusz Odpowiedz

      Jakiej jakości jest twoja wiedza widać choćby po tym, że nie masz pojęcia gdzie ówcześnie rezydował papież. Nie, nie był to Watykan.

      • Czytacz Odpowiedz

        Witaj Bombacjuszu. Z bitwą pod Grunwaldem dało się wyciągnąć więcej i lepiej. Po otwarciu wrót Malborka przez Czechów, należało wymienić załogę na polską i osadzić tam mocną placówkę. Co do roli Watykanu w historii Polski można się sprzeczać i polemizować. papieże na ogół nam nie sprzyjali. Popatrz dokąd płaciliśmy „świętopietrze”. Pozdrawiam cię.

  4. Frantz Odpowiedz

    W 1621 r. Szwedzi już byli luteranami. Mówienie o solidarności katolików z heretykami w dobie wojny 30 letniej to jakiś żart.
    Autorze miejże litość i nie wciskaj propagandy do tekstów historycznych.

  5. ja Odpowiedz

    Zapominasz powiedzieć że po bitwie pod Grunwaldem Zakon Krzyżacki nie podniósł się już aż ostatecznie upadł oddając za długi swoje zamki. Więc w sumie nie opłacało się ich zdobywać!!!

    • Czytacz Odpowiedz

      Ciągle jednak stanowił wrzód na „ciele” Rzeczypospolitej i w końcu zmienił się w nowotwór(Prusy) :-) Pozdrawiam

  6. Takeha Odpowiedz

    Nie do końca się zgadzam. Grunwald. Można było zdobyć Malbork, chyba nawet kawalerią litewską, bo Malbork nie był broniony. Von Plauenowi zajeło dość duzo czasu po pierwsze zaprowadzenie jako takiego porządku, po drugie ściągniecie jakichkolwiek sił do obrony. Aż dziwne że autor nie wspomniał o bitwie pod Koronowem. To była decydująca bitwa tej wojny, szkoda że tak mało znana. Gdybyśmy wtedy odnieśli porażkę, to nikt nie pamiętałby o Grunwaldzie, a wojnę wygraliby Krzyżacy. Ta bitwa zdecydowała o w miarę korzystnym pokoju dla Polski. Kircholm. Z większością argumentacji się zgadzam. Problem jest taki że celem strategicznym dla Rzeczpospolitej było uzyskanie Estonii – uwolnienie Rygi tylko taktycznym. Chodkiewicz po prostu nie miał sił i środków na realizację niemożliwych celów wyznaczonych przez Króla. Kircholm nie dał nic poza przedłużeniem i tak prowizorycznego panowania Rzeczpospolitej nad Inflantami i dalsze pchanie się w konflikt ze Szwecją. Kłuszyn. I tu się mogę zgodzić z większością argumentacji autora, pozostaje jeden problem, po co była nam ta wojna? I tak już byliśmy wtedy zaangażowani w konflikt na jednym froncie, na który zresztą tez nie mieliśmy środków. A kwestia naszego zaangażowania w Wielką Smutę i Smoleńsk stały się symbolami dla Moskwian i awansowaliśmy na głównego wroga na następne 200 lat. Oczywiście że Moskwa będzie potęgą, można było wtedy nie wiedzieć, ale po co angażować się w konflikt kiedy na pozostałych granicach nie jest spokojnie?

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Wydaje mi się, że odpowiedź na to pytanie nie jest możliwa. Co nie oznacza, że pytanie nie jest zasadne. Dziękujemy za nie i za tak wyczerpujący i bogaty merytorycznie komentarz, który uzupełnia tekst autora. W najbliższym czasie zaczną pojawiać się teksty o innych zwycięskich polskich bitwach – zachęcamy do śledzenia artykułów i dalszego brania udziału w dyskusji.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.