Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Zarażały tyfusem i kradły broń. W Polsce nawet prostytutki walczyły z hitlerowcami!

Rysunek na ścianie warszawskiego budynku pozostawiony przez Niemców. Zdjęcie z "Wielkiej Księgi Armii Krajowej" (Znak Horyzont 2015). Koloryzacja: RK.

Rysunek na ścianie warszawskiego budynku pozostawiony przez Niemców. Zdjęcie z „Wielkiej Księgi Armii Krajowej” (Znak Horyzont 2015). Koloryzacja: RK.

„Unikaj polskich dziewcząt, bo cię wciągną w zasadzkę, gdzie stracisz broń, a nawet życie”. Właśnie tak niemieckie władze ostrzegały swoich żołnierzy przybywających na urlop do okupowanej Warszawy. Oni nie traktowali tych przestróg poważnie. A polskie prostytutki już wiedziały jak to wykorzystać.

Najlepszym na to dowodem była chociażby scena, która rozegrała się na oczach szefa wydziału specjalnego sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej, Emila Kumora „Krzysia”. Oto pewnego poranka zobaczył on jak granatowy policjant usiłuje aresztować panią lekkich obyczajów. Kobieta za nic nie chciała się dać wsadzić za kraty.

Wreszcie w złości, na całe gardło zaczęła krzyczeć do funkcjonariusza:

Panie władza, co pan przez te lata okupacji zrobił dla Polski, bo ja to przynajmniej zaraziłam ponad 20 szwabów. A ile pistoletów skradłam i oddałem je tam, gdzie trzeba! A czym pan, panie władza, może się pochwalić? Zginę gdzieś pod płotem, ale sumienie mam czyste.

Na żołnierzy Wehrmachtu w Warszawie czyhało wiele niebezpieczeństw (źródło: Bundesarchiv; lic. CC ASA 3.0).

Na żołnierzy Wehrmachtu w Warszawie czyhało wiele niebezpieczeństw (źródło: Bundesarchiv; lic. CC ASA 3.0).

Niestety, do policjanta będącego na służbie Niemców argumentacja ta w żaden sposób nie przemówiła. Nie zważając na protesty zaciągnął prostytutkę na komisariat. Kumor nie miał żadnych wątpliwości: jej los był przesądzony. Niemcy postępowali w takich wypadkach bezkompromisowo i traktowali kobiety chore wenerycznie co najmniej jak konspiratorów schwytanych z bronią w ręku.

Jak zarazić Niemca kiłą? Podstaw mu chorą prostytutkę

Nie ma się zresztą czemu dziwić, choroby przenoszone drogą płciową były bowiem prawdziwą zmorą Wehrmachtu. Niektórzy żołnierze wręcz przechwalali się między sobą liczbą przebytych infekcji, które przynajmniej na pewien czas wyłączały ich z walki.

Fakt świadomego zarażania Niemców przez prostytutki w okupowanej Polsce – z własnej inicjatywy lub we współpracy z polskim podziemiem – znajduje potwierdzenie również w „Tajnym państwie” Jana Karskiego. Legendarny kurier Polski Walczącej na kartach swojej książki bez ogródek pisał:

kilkakrotnie posłużyliśmy się stręczycielami do zaaranżowania schadzek niemieckich oficerów z prostytutkami, o których wiedzieliśmy, że są zarażone chorobami wenerycznymi.

Legendarny kurier Polski Walczącej Jan Karski bez ogródek pisał o tym, jak polskie podziemie wykorzystywało chore wenerycznie prostytutki do zarażania Niemców kiłą i rzeżączką (źródło: Muzeum Historii Polski, dzięki uprzejmości Archiwum Instytutu Hoovera w Kalifornii).

Legendarny kurier Polski Walczącej Jan Karski bez ogródek pisał o tym, jak polskie podziemie wykorzystywało chore wenerycznie prostytutki do zarażania Niemców kiłą i rzeżączką (źródło: Muzeum Historii Polski, dzięki uprzejmości Archiwum Instytutu Hoovera w Kalifornii).

W innym miejscu autor przytacza historię pewnego konspiratora, który osobiście zapoznawał Niemców z damami do towarzystwa chorującymi na kiłę i rzeżączkę. W ten sposób mścił się na hitlerowcach za krzywdy, jakich doznał on i jego rodzina, wypędzona z terenów wcielonych do Rzeszy.

Żołnierzu, pilnuj swojej kabury!

Prostytutki okazywały się kluczowymi sojuszniczkami polskiego podziemia również, gdy zachodziła potrzeba zdobycia broni. Niektóre, jak ta ze wspomnień „Krzysia”, z premedytacją same okradały z pistoletów i rewolwerów swoich niemieckich klientów.

Czy wiesz, że ...

...as pancerny w szeregach 1. Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte, podporucznik Mark Weissenberg, zginął w bardzo niefortunnym wypadku? Podczas nocnego natarcia na Bydgoszcz usiadł na błotniku, aby pomagać w kierowaniu czołgiem. Zmęczony zasnął i osunął się pod gąsienice.

...kiedy Armia Andersa przebywała w Palestynie, dezercje żołnierzy pochodzenia żydowskiego odbywały się… za wiedzą i aprobatą polskiego dowództwa? Zdarzały się nawet takie przypadki, że przyszły „dezerter” przed ucieczką przechodził dodatkowe przeszkolenie dywersyjno-sabotażowe.

…grupy dezerterów z amerykańskiej armii były postrachem ludności cywilnej w zachodniej Europie? Złą sławą okrył się m.in. zorganizowany przez nich gang, który współpracował z korsykańską mafią i zarabiał na nielegalnym handlu.

...Goebbels, kiedy przemawiał, z eleganckiego mężczyzny zmieniał się w "szalejącego karła". Potrafił jednak poderwać tłumy. Gdy po klęsce Niemców pod Salingradem na spotkaniu w Sportpalast wykrzykiwał "Czy chcecie wojny totalnej?", odpowiedział mu dziki ryk zwolenników nazizmu.

Komentarze (3)

  1. K.K. Odpowiedz

    Śmieszy mnie ta mania fałszowania niewygodnych faktów dla podkreślenia nie istniejącej polskiej wielkości.
    Ku..wa to ku..wa, polskich obywateli też zarażała!
    Z takich opowiastek mamy to co mamy, czyli rządy nacjonalistów i populistów.
    Zejdźcie ludzie na ziemię i nie roztaczajcie patriotycznej otoczki tam, gdzie jej nie ma.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.