Polskie Imperium

Nocne życie Szczurów Tobruku. Bojowe patrole żołnierzy Brygady Karpackiej

Autor: | 16 października 2015 | 23,172 odsłon

Z żołnierzami z Brygady Karpackiej lepiej było nie zadzierać (fot. domena publiczna; koloryzacja: RK).

Z żołnierzami z Brygady Karpackiej lepiej było nie zadzierać (fot. domena publiczna; koloryzacja: RK).

Wyprawy po jeńca, niespodziewane ataki na pozycje nieprzyjaciela. Żołnierze Brygady Karpackiej mieli tego typu awanturnicze eskapady we krwi. Iście kmicicowska fantazja sprawiła, że ich nocne patrole podczas obrony Tobruku przeszły do legendy.

Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich powstała w 1940 r. w kontrolowanej przez Francuzów Syrii. Służyli w niej głównie weterani kampanii polskiej 1939 r., którym różnymi drogami udało się wydostać z okupowanego kraju. Jak pisze Norman Davies w „Szlaku nadziei…”, jednostka została:

zaprojektowana na wzór elitarnej francuskiej formacji Chasseurs Alpins, która specjalizowała się w walce w górach (…); celem było osiągnięcie standardowej liczebności dywizji w Armii Lewantu, czyli 208 oficerów oraz 6840 żołnierzy.

Po kapitulacji Francji brygada została podporządkowana Anglikom i przeniesiona do Palestyny, a następnie przeformowana wg wzoru brytyjskiego.

Żołnierze Brygady Karpackiej przybywają do Tobruku (fot. domena publiczna).

Żołnierze Brygady Karpackiej przybywają do Tobruku (fot. domena publiczna).

Nie zadzieraj z polskimi żołnierzami

Była to jednostka wyjątkowa, złożona z ochotników, którzy często ryzykowali życiem, aby dotrzeć na Bliski Wschód. Samych żołnierzy cechowało wysokie poczucie własnej wartości. Świetnym tego przykładem był pewien incydent w Aleksandrii.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Normana Daviesa pt. „Szlak nadziei” (Rosikon Press 2015).

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Normana Daviesa pt. „Szlak nadziei” (Rosikon Press 2015).

Naszego wojaka zaczepiło dwóch brytyjskich żandarmów: halo, Esma, wróć! W ten sposób Anglicy pogardliwie przywoływali miejscowych. Polak jak gdyby nigdy nic maszerował dalej. Żandarmi ponowili wezwanie, tym razem dużo ostrzejszym tonem. Dookoła zebrał się mały tłumek Arabów wietrzących nadciagającą drakę.

Gdy Polak zorientował się, że to o niego chodzi, zawrócił. Spokojnym, równym krokiem ruszył w kierunku Brytyjczyków. Nic nie mówiąc, podszedł do żandarma, który go zawołał, i pięknym sierpowym ciosem zdmuchnął go po prostu sprzed siebie.

Drugi Anglik dosłownie zbaraniał, nie bardzo wiedząc, co począć w tej sytuacji. Nasz wojak odwrócił się do niego i rzekł donośnie: czy także chcesz dostać w zęby za niewłaściwe zwracanie się do polskiego żołnierza? Ten nawet nie zareagował i zajął się powalonym kolegą.

Tak wyglądały alianckie okopy pod Tobrukiem. Tu na stanowiskach żołnierze australijscy (fot. N. Smith, ze zbiorów Imperial War Museum, nr E 4792; domena publiczna).

Tak wyglądały alianckie okopy pod Tobrukiem. Tu na stanowiskach żołnierze australijscy (fot. N. Smith, ze zbiorów Imperial War Museum, nr E 4792; domena publiczna).

Szczury Tobruku

W połowie sierpnia 1941 r. brygada dotarła do Tobruku. System obronny tamtejszej twierdzy składał się z trzech linii umocnień przebiegających wzdłuż głębokich wadi, czyli jarów. Obwód obrony wynosił 50 km, a promień 12-15 km. Poszczególne punkty oporu rozmieszczone były co 500–1000 m. Otoczone były przez zapory z drutu kolczastego, pola minowe oraz rów przeciwczołgowy.

Początkowo polska brygada objęła południowy odcinek obrony, a na początku października zachodni. Naprzeciw znajdowały się wówczas jednostki dwóch włoskich dywizji. Pomiędzy nimi leżało obsadzone przez Niemców złowieszcze wzgórze Ras el Medauar: silnie umocnione, naszpikowane bronią maszynową i artylerią. Nieprzyjaciel miał stamtąd stały wgląd w pozycje polskich żołnierzy.

Służba w Tobruku była wyczerpująca fizycznie i psychicznie. We znaki dawały się nieznośne upały i chamsiny, czyli suche i porywiste wiatry. Stale racjonowano wodę, często cuchnącą i słonawą. Pożywienie składało się wyłącznie z konserw. Tylko amunicji było pod dostatkiem. Powszechne było też poczucie odosobnienia w pełnych szczurów, piaszczystych i skalistych okopach.

Walka miała bardzo specyficzny charakter. W dzień ożywione działania prowadziła artyleria obu stron oraz niemieckie lotnictwo. Do właściwych starć dochodziło w nocy. Dokonywano wówczas wypadów w głąb pozycji przeciwnika, prowadząc rozpoznanie, dezorganizując system dowodzenia i łączności przeciwnika oraz biorąc jeńców. Polacy okazali się prawdziwymi mistrzami w tej dziedzinie.

Żołnierze Brygady Karpackiej odznaczeni za walkę w Tobruku (fot. domena publiczna).

Żołnierze Brygady Karpackiej odznaczeni za walkę w Tobruku (fot. domena publiczna).

Godny następca Kmicica

Najsławniejszym karpackim zagończykiem był podchorąży Adolf Bocheński, żołnierz Pułku Ułanów Karpackich. Przeprowadził bezpiecznie pięćdziesiąt patroli i wypadów. Aby doczołgać się w całkowitych ciemnościach do pozycji nieprzyjaciela, trzeba było znać rozkład jego punktów ogniowych i przejść w drutach kolczastych, a także ułożenie pól minowych. Ba, konieczne było nawet omijanie leżących na przedpolu trupów, które często były zaminowane.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Dariusz Kaliński - Specjalista od II wojny światowej i działań sił specjalnych, a także jeden z najpoczytniejszych w polskim internecie autorów z tej dziedziny. Od 2014 roku stały publicysta "Ciekawostek historycznych.pl". Wielbiciel zlotów militarnych, zespołu Dżem i talentu aktorskiego Clinta Eastwooda.

Okupacja
Komentarze do artykułu (6)
  1. Oblężenie Tobruku trwało dosyć długo. Przez kilka dni, w zastępstwie, kierował Brygadą mjr. Stanisław Maleszewski. Opowiadał wspaniałe historie związane z tym epizodem wojennym.
    Mam nagranie części jego wspomnień wojennych.

  2. Historyjkę o pobiciu żandarmow bardzo dobrze opisał Adam Majewski w swoich wspomnieniach „Wojna, ludzie i medycyna” który był naocznym świadkiem zdarzenia zreszta cala książka jest swietnym dokumentem.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Mala zbrodnia - pion

Czy wiesz że...

Panna-mloda
na ślubie pewnego księcia z różnych przyczyn zginęło aż sześć osób? Korowód nieszczęśliwych wypadków zawierał między innymi hrabiego, który zginął pod kołami powozu nowożeńców.

minia
…na początku okupacji hitlerowskiej przeciętnemu szmalcownikowi wystarczyło zaszantażować jednego Żyda, by zapewnić sobie miesięczne utrzymanie?

Czlonek-fransuskiego-ruchu-oporu-koloryzacja-miniatura
…francuski ruch oporu działał też w… gastronomii? Stołującym się u nich nazistom restauratorzy zamiast szampana i trufli podawali tanie wino musujące i pieczarki.