Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Polscy strażnicy Teksasu. Niesamowita historia naszej kolonii w Stanach Zjednoczonych

Ksiądz Moczygemba. Lepsza wersja Chucka Norrisa?

Ksiądz Moczygemba. Lepsza wersja Chucka Norrisa?

Teksas. Dziś przywodzi na myśl ropę naftową, loty kosmiczne i kowbojów w kapeluszach. A przecież powinien się kojarzyć także ze Ślązakami! Zapomnianymi zdobywcami Ameryki, kierowanymi przez bardzo osobliwego księdza…

Polacy  pojawili się w Teksasie już z początkiem XIX wieku. W 1830 roku źródła notują jak się zdaje pierwszego przybysza znad Wisły, Jana Demera. Sześć lat później, podczas wojny o niepodległość od Meksyku, po stronie Teksasu walczył Ludwik Napoleon Dębicki. Zginął rozstrzelany po kapitulacji fortu Goliad, a spory przydział ziemi, jaki otrzymał pośmiertnie, przez ponad wiek powodował wysyp jego „spadkobierców”.

Po 9 latach niepodległego bytu Teksas został kolejnym stanem USA, jednak jego mieszkańcy nigdy do końca nie pogodzili się z tym, że muszą się komuś podporządkowywać. Nawet ci, którzy przybyli tam nieco później… Pęd do wolności nie był też obcy kolejnym Polakom na dalekim południu Stanów Zjednoczonych.

Monument upamiętniający miejsce masakry obrońców Goliad, w tym Ludwika Napoleona Dębickiego (fot. P6150, lic. CC BY-SA 3.0).

Monument upamiętniający miejsce masakry obrońców Goliad, w tym Ludwika Napoleona Dębickiego (fot. P6150, lic. CC BY-SA 3.0).

Moczygemba wyrusza za Ocean

Leopold Moczygemba, syn karczmarza z Płużnicy Wielkiej koło Toszka, był świeżo upieczonym franciszkaninem. W 1852 roku ochoczo odpowiedział na apel pierwszego teksaskiego biskupa proszącego o misjonarzy do pracy w tym stanie. 28-letni Ślązak ruszył nieść Dobrą Nowinę wśród… mieszkających niedaleko San Antonio rodowitych Niemców.

Leopold podczas swej posługi przyjrzał się Teksasowi i co tu wiele mówić. Spodobało mu się. Stwierdził, że to dobre miejsce dla jego klepiących biedę krewnych. Pisał im w listach, że ziemi jest „wiela kto będzie chciał”. I tak oto za sprawą jednego Moczygemby za ocean ruszyła cała fala emigrantów.

Pierwszy odzew

Trudno się dziwić, że słowa ojczulka trafiły na podatny grunt. Jego ziomkowie ledwo wiązali koniec z końcem z powodu nieurodzaju i powodzi. Mieli małe gospodarstwa, za to wiele dzieci – sam Moczygemba miał siedmioro rodzeństwa i z myślą o nich pisał swe listy.

Podopolscy chłopi właśnie zostali uwolnieni z więzów poddaństwa, a pruskie prawo uregulowało kwestię opuszczania wsi i wyjazdów z państwa. Wszystko sprzyjało emigracji.

W roku 1854 grupa ok. 150 pionierów, głównie młodych małżeństw z dziećmi, dała się skusić wizją bezkresnych przestrzeni Teksasu. Śmiałkowie dotarli pociągiem do Bremy, a potem 9 tygodni płynęli statkiem do portu Galveston. Stamtąd ruszyli pieszo na zachód przez prerię. Nie wszyscy przeżyli.

Panna Maria nad Cibolo

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Czy wiesz, że ...

...na początku XX wieku kobiety musiały być bardzo pomysłowe, by dostać się na studia? Przykładowo utalentowana ilustratorka, Zofia Stryjeńska, przez rok studiowała na niemieckiej uczelni, posługując się dokumentami swojego brata.

...XIX-wieczni mężczyźni powszechnie przyjmowali, że seks to sprawa, która nie dotyczy ich partnerek? Kobietom odmawiano prawa do jakiejkolwiek erotycznej satysfakcji. Święcie wierzono, że bez penisa nie da się osiągnąć orgazmu.

...największy zjazd monarchów przed I wojną światową odbył się z okazji pogrzebu króla Wielkiej Brytanii Edwarda VII? Zgromadzeni władcy dalecy byli jednak od żałobnego nastroju.

...podczas I wojny światowej choroby weneryczne stały się najlepszym pretekstem, aby choć na chwilę uciec od koszmaru walk? Innym rozwiązaniem były samopostrzały. Karano je jednak sądem wojennym, podczas gdy syfilis dawał wojennym bohaterom i dekownikom upragnione szpitalne łóżko.

Komentarze (15)

  1. Marek Odpowiedz

    Nie rozumiem śródtytułu: Życie jak w Egipcie, tylko faraon został we Sosnowcu…

    Czy sugeruje Pani, że Sosnowiec jest nieopodal Toszka?

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Agnieszka Wolnicka Odpowiedz

      Nie sugeruję tego, choć w skali kraju nie są to jakieś wielkie odległości. Była to drobna aluzja do pewnego skeczu z opowieściami biblijnymi po śląsku.

  2. Anonim Odpowiedz

    Kilka lat temu bylem w Teksasie mówiąc że jestem z Polski to prawie nikt nie wiedział gdzie to jest.
    Ciągle te same pytania: macie asfaltowe drogi,macie prąd i wodę w domach,są u was wilki i niedzwiedzie ? Napiszcie jak mieszkają w swych „kartonowych” domach albo o osiedlach tysiecy przyczep kempingowych to są dopiero ciekawostki.Niestety żadnych Polakow nie spotkałem.

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Agnieszka Wolnicka Odpowiedz

      Według danych z 2010 r. Polonia stanowi ok. 1,1% mieszkańców Teksasu. Jest ona skupiona w południowo-wschodniej części stanu. Jeśli nie ma się wcześniej namiarów, gdzie ich szukać, można do nich nie trafić, Szczególnie, że Teksas jest 2x większy od Polski.

      Bardzo ciekawe są te spostrzeżenia, jak typowy Teksańczyk postrzega Polaka. Niestety, znów okazuje się, że za granicą uważają nas za mało cywlizowny kraj…

  3. Jarek Odpowiedz

    „Wtedy też założono pierwszą czysto polskiej osady w USA: wioskę o nazwie Panna Maria.”

    Chyba „polską”, nie „polskiej”.

  4. kruk75 Odpowiedz

    Mieszkańcy Panny Marii bardzo często pielgrzymują na Górę św. Anny na Opolszczyźnie. Są obecni albo na pielgrzymce mężczyzn w czerwcu albo na odpuście w lipcu. Czasami co roku, a czasami co dwa lata.

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Agnieszka Wolnicka Odpowiedz

      Tak, to są właśnie ich pielgrzymki do kraju pochodzenia. Góra św. Anny jest miejscem szczególnym – centrum kultu, bliskim geograficznie miejscu pochodzenia większości Pannamarian. Ale nie tylko tam trafiają. Szukają też swoich przodków i krewnych, odwiedzają miejscowości, z których przybyli ich pradziadowie. Często zwiedzają też Częstochowę, Kraków czy inne piękne miejsca kraju. No i organizatorem tych podróży jest oczywiście ksiądz prałat Franciszek Kurzaj.

  5. Wiesław Kaczmar Odpowiedz

    Wielu potomków śląskich emigrantów mieszka obecnie w hrabstwie Bandera. Od prawie dwóch dekad Bandera i Strzelce Opolskie utrzymują kontakty partnerskie. Wymiany i wzajemne odwiedziny stanowią już część kalendarza wydarzeń w obu miejscowościach.. W nazwiskach nawet można dopatrzyć się śladów śląskiego rodowodu – np. Dougosh..:) W wielu przypadkach Teksańczycy odnaleźli swoich kuzynów i miejsca pochodzenia wspólnych przodków w okolicach Strzelec Opolskich. Pozdrawiam .

  6. Jacek Błażejczak Odpowiedz

    Kilka lat temu miałem okazję byś w Panna Maria. Wieś już prawie wyludniona ale kościół i centrum polskości stoi. Fascynujący jest ich język połączenie gwary Śląskiej z akcentem amerykańskim. No i można tam kupić ogórki kiszone.

    • qwerty Odpowiedz

      To trzeba by było ich zapytać – bo tak się właśnie określali nie jako Ślązoki tylko Poloki, Wtedy jeszcze nie było RAŚ i Ślązacy czuli się Polakami. Tak właśnie.

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Agnieszka Wolnicka Odpowiedz

      Tak, jak pisze qwerty – sami się za Polaków uważali. Widać to też w nazewnictwie (Panna Maria, Częstochowa). Ponadto był to czas, kiedy jeszcze germanizacja Ślązaków była w powijakach, a ich gwara miała znacznie mniej niemieckich naleciałości.

    • Wiesław Kaczmar Odpowiedz

      Dowodem są chociażby listy pisane po polsku właśnie do rodziny na Śląsku. Oni czuli się Polakami i we wspomnieniach pisanych na emigracji (po polsku) wyraźnie podkreślali, że do USA przypłynęli z Polski – chociaż jej na mapie przecież nie było.

  7. Schlesische Cowboy Odpowiedz

    Poloki poloki…..My som Slunzoki z Opolskego i fertig. Dejcie se pokoj z tym waszym uszczesliwianiem polskosciom wszystkich.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.