Damy - empik

Hitler kłamał. To nie on napisał „Mein Kampf”

Autor: | 27 października 2014 | 33,093 odsłon

Bernhard Stempfle, czyżby zapomniany współautor "Mein Kampf"?Ten nazista w sutannie nigdy nie odmówił sobie przyjemności bluzgania na Żydów. Wprost nawoływał do krwawych pogromów. Zaimponował tym pewnemu nieudolnemu pismakowi nazwiskiem Hitler, który postanowił swoje bełkotliwe tyrady przelać na papier.

Bełkot wylewał się z ust Hitlera już drugą godzinę z rzędu. Przyszły Führer od wielu dni dyktował jedną z najbardziej złowieszczych książek, jakie pozna historia – „Mein Kampf”.

Błędnym wzrokiem wpatrywał się w okno celi więzienia w Landsbergu, w którym osadzono go po nieudanej próbie przejęcia władzy w Monachium w listopadzie 1923 roku. Co chwila wyrzucał z siebie mieszankę wspomnień o długich miesiącach spędzonych w okopach oraz uwag o aktualnej sytuacji politycznej w Europie i zdradzieckich Żydach.

Tuż obok, przy biurku, siedział człowiek, który starał się uporządkować ten słowny chaos i nadać mu zdatną do czytania formę. Ale był kimś więcej – nienazwanym współautorem biblii narodowego socjalizmu, którego Hitler postanowi pozbyć się w stosownym momencie.

Ksiądz, który nienawidził Żydów

Po niepowodzeniu nieudolnego puczu monachijskiego Hitler trafił za kratki, gdzie napisał "Mein Kampf". Jednak czy aby na pewno był jedynym autorem?

Po niepowodzeniu nieudolnego puczu monachijskiego Hitler trafił za kratki, gdzie napisał „Mein Kampf”. Jednak czy aby na pewno był jedynym autorem?

Bernhard Stempfle swój flirt ze skrajną niemiecką prawicą rozpoczął tuż po Wielkiej Wojnie. W 1919 roku zamieszkał w Monachium – przyszłym centrum ruchu nazistowskiego. Działalność duszpasterską łączył z agresywną publicystyką polityczną.

Ton jego dziennikarstwa był dość monotonny: pisał głównie o zgubnym wpływie, jaki mają Żydzi na Niemców. Na łamach gazet grzmiał o zagrożeniu, jakie rzekomy żydowski ateizm stanowi dla niemieckiego katolicyzmu.

Nawoływał do prześladowań i argumentował, że w samoobronie katolicy nie powinni cofać się nawet przed krwawymi pogromami. Coraz częściej udzielał wsparcia dla formującego się ruchu nazistowskiego.

Powiernik Hitlera

Zjadliwość jego żydożerczych ataków stała się obiektem kpin ze strony prasy lewicowej. Socjaldemokratyczni publicyści przezywali go „antysemickim biskupem”. Opisywali go jako fanatycznego katolika-nazistę, który prowadzi tłumy pielgrzymów do „wielkiej swastyki”. Drwili z jego nienawistnego rynsztokowego pamfleciarstwa.

Ale był ktoś, kto uważnie i z powagą wczytywał się w antyżydowskie tyrady publicysty. Adolf Hitler, wschodząca gwiazda Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP).

W 1923 r. Bernhard Stempfle należał już do najbliższego grona współpracowników Hitlera. Został wręcz jego powiernikiem. Na zdjęciu Hitler i jego ochrona (1923).

W 1923 r. Bernhard Stempfle należał już do najbliższego grona współpracowników Hitlera. Został wręcz jego powiernikiem. Na zdjęciu Hitler i jego ochrona (1923).

Obydwaj panowie przypadli sobie do gustu. Toczyli ze sobą długie rozmowy na tematy religijne. Hitlerowi imponował stempflowski antysemityzm, którego radykalizm działał na niego inspirująco. Duchowny włączył się aktywnie w ruch nazistowski.

W 1923 roku należał już do kręgu najbardziej zaufanych współpracowników Hitlera i stał się jego powiernikiem. To otworzyło mu drogę do najważniejszego zadania, jakiego miał się podjąć w całym swoim dotychczasowym życiu.

Jak uszlachetnić bełkot Wodza?

Hitler nie był nawet intelektualistą, a co dopiero oryginalnym myślicielem. Jego poglądy polityczne były zlepkiem rasistowskich przesądów, nacjonalistycznej megalomanii i prymitywnego darwinizmu. O ile był niewątpliwie porywającym mówcą, który potrafił zahipnotyzować tłum, to pisarz był z niego żaden. Surowy materiał „Mein Kampf” stanowił istny „groch z kapustą” – mieszankę wątków autobiograficznych i uwag na przeróżne tematy.

Ktoś z tej bezładnej sterty słów musiał zrobić książkę i nadać jej styl. Mieli się tym zająć Rudolf Hess i Stempfle. O ile jednak ten pierwszy był intelektualnie całkowicie podporządkowany Hitlerowi, to Stempfle okazał się wystarczająco silny, by odcisnąć na tworzącej się książce swoje własne piętno.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Robert Jurszo - politolog, dziennikarz historyczny i publicysta polityczny. Publikował m.in. we Wschodnioeuropejskich Studiach Politycznych i magazynie Focus Historia.

Okupacja
Komentarze do artykułu (29)
  1. Zgodzę się co do tego, że jednoznaczne określenie, po której stronie sceny politycznej – lewej czy prawej – należałoby ulokować nazizm nie jest proste. istotne jest jednak to, co uważamy za kluczowe wyznaczniki prawicowości bądź lewicowości. Na pewno należy unikać prostego wniosku, że jeśli naziści określali samych siebie jako narodowych socjalistów, to automatycznie kwalifikuje to nazizm jako lewicę (zgodnie z prostą implikacją: socjalizm -> lewica). Gdyby tak było, to za demokrację powinniśmy uznać PRL, bo jego włodarze nazywali system panujący w Polsce „demokracją ludową”. A skądinąd wiemy, że z prawdziwą demokracją „realny socjalizm” nie miał nic wspólnego.
    Wrócę jednak do tego, że o tym, czy dana koncepcja/ruch/partią są lewicowe, czy prawicowe decyduje to, przez jakie „teoretyczne okulary” nań patrzymy. Trzeba również wziąć pod uwagę to, że wyznaczniki prawicowości i lewicowości są historycznie zmienne. Dobrym przykładem jest konserwatyzm: dziś kojarzy się go z zachowawczością w sferze obyczajowej, a liberalizmem w sferze gospodarczej. Tymczasem jeszcze XIX-wieczno konserwatyści i ci z początku XX-go stulecia nie opoiwadali się gremialnie za gospodarką wolnorynkową, że wspomnę tylko Chestertona, który nawet próbował stworzyć coś na kształ „trzeciej drogi” w ekonomii – pomiędzy ścieżką kapitalistyczną i socjalistyczną – i nazwał to dystrybucjonizmem.
    Wrócmy jednak do pytania o to, czy można uznać nazizm za (skrajnie) prawicową opcję polityczną. Jeśli za elementy decydujące o prawicowej tożsamości nazizmu uznamy takie jego składowe, jak np. zasadę wodzostwa (fuhrerprinzip), akcentowanie „tradycyjnych” wartośći (rodzina etc.), patriarchalizm, nacjonalizm, umiłowanie porządku i dyscypliny, militaryzm, to myślę, że taki sąd jest akceptowalny a przynajmniej uprawniony. Owszem, narodowy socjalizm miał mocne postulaty socjalne – a nawet wenętrzny nurt, który można by nazwać „nacjonal-bolszewizmem” (przedstawiciele: Strasser, Rohm) – ale takie postulaty miały wówczas także inne partie i nie wydaje mi się, że to były te elementy, które decydowały o politycznej specyfice nazizmu.

    • Podane cechy nazizmu można bez zastanowienia przypisać również komunizmowi może za wyjątkiem nacjonalizmu, tam mamy „internacjonalizm” a tzw „tradycyjne wartości” były przez nazistów zwalczane równie intensywnie jak przez komunistów, to tylko dwa nurty tej samej lewicowości – jeden nacjonalistyczny a drugi internacjonalistyczny

      • Komunizm oraz nazizm to dwie prawice. Obie te dyktatury nie zrobiło niczego lewicowego. Popatrz na stosunek do kobiet, gejów czy mneijszości – jest dokładnie taki sam jak dzisiejszej prawicy do w/w. Stąd wniosek jest prosty.

  2. O swojej lewicowości doskonale mówią sami zainteresowani. Np. w książce „Ruch i ideologia narodowych socjalistów w Republice Weimarskiej”. Byli bardzo niepocieszeni, że stalinowska Rosja jest internacjonalistyczna i prożydowska, bo właściwie wszystko inne ich łączy.;->

  3. Nigdzie nie mogę odszukać informacji, że nawoływał do prześladowań. To by było działanie zdecydowanie wbrew zakazowi Stolicy Apostolskiej i groziłoby pewnymi konsekwencjami. Z drugiej strony tłumaczyłoby zdjęcie w garniturze w czasach przed SW2.

  4. Czytałem Mein Kampf i było w nim napisane, iż Kościół Katolicki jest wrogiem narodu niemieckiego gdyż wpaja dzieciom „złe” wartości, a społeczeństwo w razie kryzysu lgnie do niego zamiast aparatu państwowego. Hitler (?) uważał, że aby Niemcy były silne należy zdyskredytować i wyeliminować Kościół.
    Ten ksiądz chyba taki katolicki był chyba tylko z nazwy…

  5. Socjaliści widzą historię jako walkę klas, natomiast dla nazistów i Hitlera historia była walką róźnych ras. Sam socjalizm został dodany do nazwy jego ruchu politycznego aby zmylić działaczy związków zawodowych i przyciągnąć do ruchu robotników. Był tylko wybiegiem politycznym, doskonale działającym do dzisiaj skoro ciągle próbuje się dodawać nazizm do socjalizmu. Wszystko dzięki jednemu słowu w nazwie! Adolf Hitler nigdy nie był socjalistą i nie zamierzał uwzględniać żadnych postulatów tego nurtu politycznego. Hitler nie będąc intelektualistą zbudował swój światopogląd ze zlepku różnych głupot. Nietrudno pojąć że przeciętny, gorzej wykształcony Niemiec nie był zbyt dobry w odróżnianiu nurtów politycznych.

  6. ‚skrajną niemiecką prawicą’ po tym stwierdzeniu odechcialo mi sie czytac dalej; Panie Robercie Jurszo mysle, iz miast pisac powinien Pan wpierwej poczytac (ze zrozumieniem); jesli jest Pan tylko nieswiadom swojej kompromitacji to pozdrawiam; jesli natomiast kolejnym kacykiem mainseweru to coz… :)

  7. Narodowy socjalizm /nazim/ był lewicowy podobnie jak sowiecki czerwony socjalizm, a nie prawicowy.

    Socjaldemokracja jako przodek narodowego socjalizmu

    „…., że najważniejsi prekursorzy narodowego socjalizmu, jak Johann Gottlieb Fichte, Karl Johann Rodbertus i Ferdinand Lassalle, byli „równocześnie uznanymi protoplastami socjalizmu”, a więc niemieckiej socjaldemokracji. Dziwić może tylko fakt, że Hayek zdaje się nie przypisywać szczególnie znaczącej roli marksizmowi, a nawet jakimś cudem wypatrzył „pewną liberalną treść” w jego „internacjonalizmie i demokratyzmie”. To bagatelizowanie marksizmu odpowiada ideologicznej samoświadomości niemieckiej SPD, przynajmniej od uchwalenia w 1959 roku programu z Bad Godesberg, w którym zrezygnowano z marksizmu jako oficjalnej doktryny i doszukano się historycznych korzeni SPD raczej u Lassalle’a niż u Marksa. Swego czasu interpretator ewolucji socjaldemokratycznej aksjologii, niegdyś adwokat lewicowych terrorystów, a następnie minister do spraw ochrony konstytucji (spraw wewnętrznych) Otto Schilly, nawiązując do Lassalle’a, samokrytycznie przyznał, że w obecnej niemieckiej SPD ciągle jeszcze panuje mania na punkcie państwa, od której partia musi się uwolnić: „Przy zakładaniu SPD przez Lassalle’a w centrum znajdowała się idea wolności. Ten wolnościowy impuls trzeba ponownie i mocniej podjąć”.

    Doprawdy trudno o bardziej wymowne świadectwo ignorancji: akurat zaprzysięgły zwolennik socjalizmu państwowego Lassalle, którego doktryna, działalność i postawa w pewnej mierze pomogły zresztą SPD uwolnić się od utopijnych mrzonek bezpaństwowego marksizmu, miałby wyrażać „ideę wolności”? Gdyby to była prawda, to za reprezentanta tej idei należałoby uznać również Adolfa Hitlera, który wszak podzielał pogląd Lassallea, że demokracja ma tylko jeden cel: uprawomocnić i zinstytucjonalizować socjalistyczną wodzowską dyktaturę.

    Na przeszkodzie temu stała tradycyjna monarchistyczna czy szerzej, konserwatywna i narodowo-liberalna prawica, której rządy na¬jeżało wobec tego obalić na drodze postępowej lewicowej rewolucji. (…) Zdobycie władzy w Rosji przez Lenina postawiło przed marksistami kwestię nierozstrzygniętą do końca przez Marksa: jak właściwie ma funkcjonować socjalistyczny ustrój ekonomiczny. Za wzór, który można było ad hoc naśladować, służyć mogły tylko, w miarę sprawnie zarządzane, państwowe przedsiębiorstwa cesarstwa niemieckiego takie, jak na przykład poczta. Taki pogląd musiała przyjąć także, sprawująca władzę dzięki rewolucji, socjaldemokracja niemiecka, zmuszona do tego sytuacją, w jakiej przyszło jej działać.

    Ułatwiła jej to właśnie tradycja Lassalle’a, którą tak dziś wychwalają współcześni niemieccy socjaldemokraci. Dokładnie w tym punkcie widzieć można decydujący wkład socjaldemokracji w powstanie narodowego socjalizmu! Koncepcja „socjalizmu wojennego” nasuwała się jako wzór ładu gospodarczego nie tylko dlatego, że wojna interpretowana jako rewolucja zaprzeczała – z marksistowskiego punktu widzenia – argumentacji Bernsteina, twierdzącego, że przepowiadana przez Marksa rewolucja nie była niezbędna dla zbudowania socjalizmu. Ważniejsze było rozpoznanie, iż równocześnie z wojną światową, w której manifestuje się rewolucja światowa, nastała faza przejścia do socjalizmu. Niemieckie kierownictwo polityczne i pruska armia zostały zmuszone do tego, aby we współpracy z socjalistycznymi związkami zawodowymi realizować program, będący celem Lassallea: autorytarne państwo realizuje socjalistyczny program!

    Zastrzeżenia wobec pomysłu, aby to właśnie państwo pruskie miało wprowadzić socjalizm, Lassalle zbywał charakterystycznym stwierdzeniem: „Czegóż pan chce? Państwo jest Bogiem”.

    A co uczyniło państwo Bogiem? Nie „wolnościowy komponent”, który minister Schilly – jak sam uważa – odkrył u Lassalle’a, tego „dyktatora w każdym calu”, ale „dyktatura albo to, co dzisiaj nazywamy imperializmem, co dla niego [Lassalle’a] w żadnym razie nie było przejściową koniecznością, lecz podwaliną koncepcji państwa”.

    Nie podlega kwestii, że totalitaryzm Lassalle’a wolno jednoznacznie określić jako „narodowy” (volkisch). Stało się jasne, że budowa socjalizmu według tej etatystycznej koncepcji socjaldemokracji wymaga ustanowienia dyktatury.

    Podczas pierwszej wojny światowej powszechna mobilizacja ludzi i zasobów szła w parze z dyktatorskimi uprawnieniami kierownictwa wojskowego, szczególnie gdy chodzi o sterowanie gospodarką. Z socjalistycznej perspektywy to właśnie te uprawnienia i kompetencje państwa umożliwiały przejście do socjalizmu! Dzięki zastosowaniu instrumentów polityki socjalnej, „koncentracji i biurokratyzacji środków produkcji, podporządkowaniu aparatu dystrybucji władzom wojskowym”, gospodarka wojenna stwarza „rzeczywistą wspólnotę narodową, (jak socjaldemokracja w czasie wojny określała zgodę narodową), nawet jeśli tylko jako zbrojną wspólnotę obronną. Państwo, które taką wspólnotę zmuszone jest organizować pod naciskiem imperialistycznych napięć naszej epoki, każdemu pojedynczemu członkowi wspólnoty narodowej i obronnej wskazując jego miejsce w totalnym systemie obrony kraju, może w istocie jawić się socjalne państwo ludowe, jego zaś wojskowa organizacja przybrać narodową (volkisch) postać”.

    /H.Heller we wstępie do opublikowanego przez wydawnictwo Reclam „programu robotniczego” Lassalle’a, 1919/

    cytat za:
    J.Schusslburner „Czerwony , brunatny i zielony socjalizm” – wydawnictwo Wektory 2006.

    Bardzo „wdziecznym” tematem jest też sprawa finansowania narodowego socjalizmu i samego Hitlera ….

  8. Jak pisał w 1923 r. Ernst Niekisch, jeden z przywódców niemieckiej „kompartii” w latach 1920-tych i wschodnioniemieckiej partii komunistycznej po 1945 r. doktryny komunistyczna i nazistowska są „z istoty najbardziej skutecznymi przejawami nieprzejednanego fanatyzmu antyrzymskokatolickiego”.

    Z kolei Goebbels w liście otwartym z datą 1925 podkreślał, że „w rzeczywistości komuniści nie są naszymi wrogami”, zaś Hitler , który po 1933 r., żądał by pozostawiono otwarte drzwi do NSDAP komunistom, którzy chcieliby do niej wstąpić, pisał w tym samym czasie : „W naszym ruchu (socjalistycznym) łączą się dwie skrajności: komuniści z lewicy i oficerowie oraz studenci z prawicy
    (…) To zbrodnia, że przeciwstawiają się oni sobie w walkach ulicznych. Komuniści są idealistami socjalizmu”

    Tak więc zarówno czerwony jak i brunatny socjalizm miały wiele punktów wspólnych, o czym świadczyć może także ich stała i bliska współpraca w okresie międzywojennym. Jak słusznie zauważył jeden z ówczesnych badaczy „Niemcy dzisiejsze równie dobrze są przygotowane do komunizmu, jak do rasistowskiego nacjonalizmu. Zmiana systemu społeczno-politycznego na komunistyczny byłaby tylko przemalowaniem szyldu, bo ducha nie trzeba tam przekształcać.”

    Sytuację w jakiej znalazły się ówczesne Niemcy trafnie i lapidarnie ujął generał Erich von Ludendorff , który w 1935 roku w czasie rozmowy przeprowadzonej z dziennikarzami stwierdził: „Jestem przeciwnikiem chrześcijaństwa i poganinem i jestem z tego dumny (…). My Niemcy jesteśmy w tej chwili ludem, który najbardziej odłączył się od chrześcijańskiej nauki. Dopiero wskutek zupełnego odrzucenia chrześcijaństwa nabędzie lud niemiecki zwartości, której potrzebuje i której byłby potrzebował w ciężkich chwilach 1918 roku.”

  9. Prawie 70% nazistów z SA to dawni komuniści

    Jak mawiano : SA to „Beefsteak Sturm” (Befsztyk Szturmowy) – „brunatny z wierzchu, a w środku czerwony”.

    Jak pisał Pierre de Vilemarest „Żródła finansowania komunizmu i nazimu”

    „Dwadzieścia tysięcy komunistów niemieckich zapłaci drogo, po 1933, za swe ślepe posłuszeństwo rozkazom sowieckim. Ale tysiące innych, na rozkaz z góry albo dlatego, że umieli zręcznie manewrować, wstępując do NSDAP, po odnowieniu swej politycznej niewinności przez wejście do formacji SA przeżyło, służąc Hitlerowi, a potem przechodząc ponownie do partii komunistycznej po 1944. Różnorodne dokumenty wykazują, że wokół Roehma i braci Strasser, między rokiem 1929 i 1933, prawie 70% członków grup SA to „skruszeni komuniści”. Czyż Roehm nie oświadczał, iż „możemy zmienić jakiegokolwiek komunistę w nazistę w niespełna cztery tygodnie”? Wieść gminna nie myliła się co do tego: przezwała ona SA „Beefsteak Sturm” (Befsztyk Szturmowy) – „brunatny z wierzchu, a w środku czerwony”. To być może dlatego Tomasz Mann, dowiedziawszy się w styczniu 1933, że Hindenburg kazał wezwać do siebie Hitlera, wykrzyknął: „Tym lepiej, nie przetrzyma ośmiu miesięcy!” Przetrzymał ich sto czterdzieści siedem i niewiele brakowało, aby przetrzymał dużo więcej.

  10. W związku z notorycznym nadużywaniem terminu „antysemityzm” w duchu tzw. „poprawności politycznej” warto zauważyć, że w istocie nie ma antysemityzmu , lecz jest antyjudaizm. Źródłem antyjudaizmu jest antygoizm. Gdyby go nie było, nie byłby znany antyjudaizm. Gdyby nawet wszyscy Żydzi byli Semitami (a tak przecież nie jest) to i tak stanowili by oni zaledwie około 10% populacji wszystkich ludów semickich.

    * * *
    „Przeciwżydowski ruch nie wypływa z pobudek rasowych, ale wspiera się na całkiem innym gruncie. Rasa semicka jako rasa nie posiada w sobie nic niebezpiecznego względem chrześcijańskich narodów w Europie czy Ameryce. (…)

    Nazwa „antysemityzm” jest ulubionym określeniem w mowie żydów i oni to głównie przyczynili się do jej spopularyzowania. Autorowie żydowscy używają celowo wyrażenia „antysemityzm”, aby odwrócić uwagę od istotnych przyczyn owego „antysemityzmu”. Podłożem antyżydowskich wystąpień jest tak zwany „judaizm”, który wciela w życie zasady Talmudu. Byłoby słuszniej nazywać ruch, o którym mowa, antyjudaizmem. Wyraz ten brzmi bardzo niemile dla ucha żydowskiego, jako wymierzony wprost przeciwko żydom, związanym w jedną organizację, nazywaną judaizmem.

    Określenie natomiast „antysemityzm” posiada daleko szersze znaczenie, jako odnoszący się do rasy semickiej i nie dotyczy wprost żydostwa, jako społeczności odrębnej, posiadającej własne prawa, ustawy i zwyczaje częstokroć wrogie prawom i ustawom tych narodów, obok których żydzi mieszkają.”

    ks.prof. Józef Kruszyński – „Antysemityzm, antyjudaizm, antygoizm” – Włocławek 1924 r:

    * * *

    W roku 1879 hamburski anarchista Wilhelm Marr założył Ligę Antysemicką, wprowadzając do słownika politycznego termin „antysemityzm” . Choć brzmi to niemal jak paradoks, to miał on żydowskiego ojca Heinricha Marra, który był znanym artystą w Hamburgu. Warto jednak zauważyć, że termin „antysemityzm” w warunkach drugiej połowy XIX wieku (zgodnie z teorią o tzw. „rasach niższych”) wymierzony był przeciw wszystkim Semitom : tj. Arabom, Żydom, Aramejczykom, Chaldejczykom, Asyryjczykom, Etiopczykom itp. Obecnie zatracił swój pierwotny sens i został przywłaszczony przez środowiska żydowskie jako określenie jakiejkolwiek krytyki czy postawy skierowanej przeciwko ich dążeniom.

    • antysemityzm i antyjudaizm jest niepoprawna formą względem żydów…bo żydzi nie są semitami, a jedynie mieszaniną różnych nacji jako potomkowie prozelitów…i z tego powodu żydzi nic nie mają wspólnego z judaizmem, bo judaizm odnosi się do Judejczyków (Semitów), a jedynymi potomkami Judejczyków są współcześni Palestyńczycy ( muzułmanie i chrześcijanie)…również żydowska religia oparta na Talmudzie (czyli różne „mądrości” mędrków żydowskich) nie ma nic wspólnego z religią Judejczyków, bo starożytny judaizm był religią objawioną (Mojżeszowi) i mogła jedynie funkcjonować ze składanymi ofiarami w świątyni w Jerozolimie…współcześnie jest jedynie antyżydzizm lub antysyjonizm… wszystkie inne formy są zakłamywaniem rzeczywistości…

  11. Sutannowy autorem „Mein Kampf”? Nie nie ma się czemu dziwić. Wystarczy przejrzeć sobie archiwalne, katolickie gazety lub poczytać wypociny kościelnych dostojników (niemieckich lub rodzimych) sprzed wojny i od razu widać ile w nich antysemickiego jadu, którego Hitler by się nie powstydził. W sumie to nie Hitler wymyślił getta i znakowanie Żydów tylko Kościół, SS wzorowane było na zakonie jezuitów a jestem pewien, że jakby dobrze poszperać to i autorstwo pomysłu „korytarza” należy do jakiegoś papieskiego sługi. Mój faworyt to biskup Leszczyński.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Fb2-2-340x177
…w okupowanej przez Nazistów Francji tworzenie kryjówek dla ludności żydowskiej stało się dochodowym interesem? Za odpowiednią  opłatą wyspecjalizowane grupy „inżynierów” znajdowały odpowiednie miejsce i pozyskiwały materiały konieczne do budowy.


…w XVII wieku polskie szlachcianki chętnie stosowały różne metody antykoncepcji? Jedną z nich było umieszczanie na swoim brzuchu jąder odciętych żywej łasicy, obwiązanych oślą skórą.

Elzbieta-miniatury
…królowa Elżbieta I Tudor, delikatnie mówiąc, nie darzyła Polski sympatią? Wszystko przez posła Zygmunta III Wazy, który walcząc o interesy gdańskich kupców, obraził angielską władczynię.