Damy - empik

Ameryka w Polsce. Jak wyglądało życie polskiego górnika ropy naftowej

Autor: | 19 lutego 2014 | 8,310 odsłon

Kopalnia ropy w Bóbrce w początkowym okresie jej istnienia.Wszędzie tam gdzie na przełomie XIX i XX w. odkryto ropę życie ulegało diametralnym zmianom. Nie inaczej było w galicyjskiej Bóbrce. Nic dziwnego, że Szczęsny Morawski pisał: Obudziło się życie dotąd tu nieznane, utworzył się światek boży jakiego nie bywało, światek pracy górniczej. Sądziłbyś żeś w Ameryce.

Samoistne wycieki ropy zdarzały się w Bóbrce i okolicach od bardzo dawna – miejscowi nazywali ropę dziegciem albo olejem skalnym. Bardzo szybko znaleziono dla niej zastosowanie: smarowanie kół do wozów. Oprócz tego stosowana była także jako lekarstwo na motylicę u owiec. Nikt wtedy jednak nie wyobrażał sobie jak bardzo zmieni ona życie mieszkańców biednej Galicji.

Gorączka ropy

Ignacy Łukasiewicz, ojciec przemysłu naftowego we własnej osobie.

Ignacy Łukasiewicz, ojciec przemysłu naftowego we własnej osobie.

Na szczęście znalazł się Ignacy Łukasiewicz, który potrafił przewidzieć, co można uzyskać dzięki ropie: Ten płyn to przyszłe bogactwo kraju, to dobrobyt i pomyślność dla jego mieszkańców, to nowe źródło zarobków dla biednego ludu i nowa gałąź przemysłu, która obfite zrodzi owoce.

Trudno zatem się dziwić, że niedługo potem nastąpiły czasy gorączki naftowej. Tak opisywał to „Sztandar Polski”:

Były to czasy prawdziwej epidemji, a które na takich samych warunkach były oparte, jak gra w liczbową loterję. Na przykład gdzieś na pasie naftowym podgórskim pokazały się ślady, znane od dawna.

Wystarczyło zagłębić laskę nad brzegiem strumienia, aby powierzchnia wody zabarwiła się tęczowymi kolorami tłuszczu naftowego, dalej ruszyłeś łopatą na polu, gdzie się nic rodzić nie chciało, a wkrótce napełnił się dołek mazią bitumiczną.

Niestety, radość w wielu przypadkach była na wyrost. Nierzadko po napełnieniu kilku beczek ropą źródło się wyczerpywało. Tak czy inaczej próbowano wydobywać ropę na wszelkie sposoby – początkowo po prostu wykopywano płytkie doły i rowy w których gromadziła się woda, a na jej powierzchni zbierała się ropa. Dopiero później technologia rozwinęła się na tyle, że zdecydowano się kopać głębokie studnie.

Model jednej z pierwszych kopanek używanych w Bóbrce (fot. Szczepan Zajdel).

Model jednej z pierwszych kopanek używanych w Bóbrce (fot. Szczepan Zajdel).

Praca? Wiadro do ręki i jazda 200 metrów w dół

Niezależnie od metod praca była bardzo niebezpieczna. Nafciarze byli narażeni na zasypanie, zalanie wodą czy też uduszenie przez niespodziewany napływ ropy lub gazu. Pracownik taki zjeżdżał do studni o wymiarach 120 na 120 cm. Każda z nich miała kołowrót z konopną liną, do której zamocowane było drewniane albo blaszane wiadro.

Do obsługi takiego stanowiska potrzeba było dwóch osób. Wiertacz-kopacz schodził na dno, a drugi napędzał siłą własnych rąk młynek, który służył jako wentylator dostarczający powietrze na spód studni.

Jak głębokie były te szyby? Wedle słów profesora Fabiańskiego, dochodziły nawet do 200 metrów. A jeśli dodamy do tego brak liny ratunkowej, to robi się naprawdę niebezpiecznie. Zresztą w 1872 roku został opisany przypadek śmiertelnego wypadku:

Eksplozja zaś w ten sposób powstała, że robotnik na dole będący skrzesał przypadkowo ogień, uderzając o twardy kamień drągiem żelaznym, iskra zapaliła gazy, które z szybkością pioruna popędziły w górę, zabierając ze sobą nieszczęśliwą ofiarę przy wentilatorze stojącą.

Kopanka Franek, ropa znajduje się na dnie po dzień dzisiejszy (fot. Szczepan Zajdel).

Kopanka Franek, ropa znajduje się na dnie po dzień dzisiejszy (fot. Szczepan Zajdel).

Praca trwała zwykle 12 godzin. Podczas jej wykonywania zanotowano wiele śmiertelnych incydentów. Profesor Julian Fabiański tak to opisywał w artykule „Rozwoju polskiego wiertnictwa wydobywania ropy i gazu”:

Mam żywo w pamięci sympatyczny typ niestrudzonego kopacza, który co dzień ryzykował życie, zjeżdżając do szybu w kuble, zwykle nieubezpieczony liną ratunkową, z „zicherką” w ręku, często podejrzanej wartości jako lampa bezpieczeństwa.

Galicyjscy nafciarze od zawsze byli jednak wierni ziemi, którą uprawiali. Praca na kopalni była traktowana jedynie jako zajęcie dodatkowe, będące źródłem finansowania gospodarstwa. Stąd też zdarzały się ucieczki, celem wykonania pilnych prac rolniczych, takich jak chociażby… wydojenie krowy.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Szczepan Zajdel - Magister historii, zainteresowany przede wszystkim dziejami życia codziennego. Oprócz tego czas wypełnia mu psychologia oraz sport (z naciskiem na piłkę nożną i żużel).

Czytasz artykuł z epoki: , . Oznaczyliśmy go kategoriami: Historia gospodarki, Wszystkie artykuły, Zawody i profesje, Życie codzienne.
Okupacja
Komentarze do artykułu (3)

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Nie wszędzie w Europie można było świętować zwycięstwo już 8 maja.
walki w Europie w czasie II wojny światowej nie zakończyły się 8 maja, wraz z kapitulacją Niemiec? Krwawe starcia trwały jeszcze co najmniej dwa tygodnie…

Le_bal_paré
nawet Casanova padł ofiarą wyrachowanej famme fatale? Niejaka Charpillon już w pierwszym tygodniu znajomości oskubała go z 400 gwinei, a później naciągała na drogie prezenty, zwodząc i nie dając nic w zamian.

Ravenna
pewien bizantyński cesarz kompletnie oszalał? Kąsał służących, chował się pod łóżko w obawie przed upiorami i… godzinami słuchał muzyki organowej.