Damy - empik

Narzeczony ugotowany we wrzącym smalcu!

Autor: | 6 grudnia 2013 | 48,742 odsłon

Są młodzi. Są zakochani. JEDZĄ SMALEC.Co zrobić z narzeczonym, jeśli nie spełnia oczekiwań? Według przedwojennych przykładów można go na przykład ugotować. Albo poćwiartować. Albo – ostatecznie – oblać kwasem solnym.

Nagłówek na czołówce jednego z lutowych numerów „Dziennika Porannego” w 1936 roku krzyczał: Sensacyjny proces o ugotowanie narzeczonego we wrzącym smalcu! Dziennikarze nie podali nazbyt wielu szczegółów, ale te które trafiły do artykułu wystarczają, by stwierdzić, że w związku 15-latki z 30-letnim Perecem Elenbergiem (to on był ofiarą) nie układało się nienajlepiej.

Krytycznego dnia Elenberg przybył do mieszkania Junkierowej, gdzie wynikła awantura, przyczem Chaja Junkierówna oblała śpiącego w łóżku Elenberga przygotowanym w tym celu wrzącym smalcem. Junkierowa zakneblowała narzeczonemu usta, bracia jej trzymali go za ręce i nogi, a córka oblewała go wrzącym smalcem.

Smalec. Niedoceniana broń przeciwko złym narzeczonym.

Smalec. Niedoceniana broń przeciwko złym narzeczonym.

To musiało boleć! Elenberg nie przeżył katuszy, a Junkierówna dołączyła do wcale nie małych szeregów młodocianych przestępczyń.

Niedawno ukazała się moja nowa książka, poświęcona najgorszym kobietom przedwojennej Polski: „Upadłe damy II Rzeczpospolitej”. Jeśli artykuł Was zainteresował, zapraszam po więcej!

Niedawno ukazała się moja nowa książka, poświęcona najgorszym kobietom przedwojennej Polski: „Upadłe damy II Rzeczpospolitej”. Jeśli artykuł Was zainteresował, zapraszam po więcej!

Co ciekawe zbrodnia – choć szczególnie okrutna – powielała niezwykle popularny motyw. Zdradzane lub porzucone dziewczęta co i rusz wylewały niewiernym narzeczonym na twarz butelki kwasu siarkowego. Kiedy zaś kwasu nie było pod ręką, brały inną truciznę, smołę, albo choćby smalec.

Wszystko zaczęło się od głośnej sprawy z Paryża. W 1875 roku wdowa nazwiskiem Grass potraktowała kochanka kwasem i moda się przyjęła. Jak widać w tamtej epoce zwyczaje utrzymywały się długo, bo po pięćdziesięciu latach wciąż powszechnie dawano prosto w oczy zajzajerem.

Stanisław Milewski, autor „Ciemnych spraw międzywojnia”, opisał taką historię z 1924 roku. Niejaka Franciszka Wacławiak zerwała wprawdzie długoletnie narzeczeństwo z policjantem Danielem Lachowiczem, ale gdy w kościele usłyszała jego zapowiedzi – wylała na niego butelkę kwasu siarkowego. Wypaliła mu oczy, przez co pozbawiła posady. O dziwo sąd potraktował ją dość pobłażliwie, jakby nie mając na względzie, że twarz stracił (dosłownie!) stróż prawa. Wacławiakówna trafiła do więzienia na dwa lata.

Smalec ze skwarkami? A co powiecie na narzeczonego ze skwarkami? (fot. Kagor, lic. CC ASA 3,0).

Smalec ze skwarkami? A co powiecie na narzeczonego ze skwarkami? (fot. Kagor, lic. CC ASA 3,0).

Kwasem prosto w oczy

Za tym samym schematem próbowała podążyć Leokadia D., dwudziestoletnia służąca z Łodzi, ale wypadki potoczyły się zupełnie nie po jej myśli. Gazeta „Prąd” pisała w numerze z 28 listopada 1931 roku:

Michał Łakowski przez czas dłuższy obcował bliżej z D. której oświadczył zamiar poślubienia jej. Naiwna służąca nie znała nawet adresu swego narzeczonego. Przed kilku dniami D. dowiedziała się, że Łakowski zdradza ją i zamierza poślubić inną kobietę.

Historia była, jak widać, typowa. I rozwiązanie też miało być typowe.

Zemsta wzgardzonej kobiety. Przypadek opisany przez "Dziennik Poranny"...

Zemsta wzgardzonej kobiety. Przypadek opisany przez „Dziennik Poranny”…

Leokadia, jak gdyby nigdy nic, zaprosiła kłamliwego narzeczonego na przechadzkę. Tym razem przyszła jednak zaopatrzona w butelkę kwasu solnego. Pod oknami kamienic na ulicy Cegielnianej rozegrała się głośna kłótnia. Łakowski do wszystkiego się przyznał, ale nie zamierzał okazywać skruchy. Wtem:

D. wyjęła butelkę i wychyliwszy część jej zawartości resztą zamierzała oblać twarz towarzysza. Ten zorjentował się jednak w zamiarach D. i wyrwał jej butelkę, przyczem w czasie szarpania płyn rozlał się i poparzył twarz i ręce D.

Zatrutą i poparzoną dziewczynę odwieziono w bardzo ciężkim stanie do szpitala. Policja zatrzymała Łakowskiego, ale że niczego poza obroną własną nie można mu było udowodnić, zaraz został wypuszczony.

W tym przypadku motywem było niewątpliwie zranione uczucie. Często jednak partnerki próbowały się uwolnić od mężczyzn, których bynajmniej nie kochały.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Kamil JanickiKamil Janicki - Redaktor naczelny "Ciekawostek historycznych". Historyk, publicysta i pisarz. Autor książek wydanych w łącznym nakładzie prawie 150 000 egzemplarzy, w tym bestsellerowych “Pierwszych dam II Rzeczpospolitej”, “Upadłych dam II Rzeczpospolitej”, "Dam złotego wieku" i "Epoki hipokryzji". W listopadzie 2015 roku ukazała się jego najnowsza książka: "Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę" (Więcej informacji o autorze, Inne artykuły tego autora).

Okupacja
Komentarze do artykułu (19)
  1. w tej pierwsze historii nie przeraża sam fama zbrodnia,a le to, ze pojej rodzina- jak to, przyszła i mówi „ej, chce zabic człowieka ze szczególnym okrucieństw, pomożesz mi mamo” „oczywiście córciu”

  2. Biedne kobiety… Tyle sie wycierpialy przez facetow, ze nie dziwne iz im nerwy puscily. Za zdrade powinna byc kara smierci:-D no ale wtedy pewnie na swiecie nie byloby samcow do reprodukcji…

  3. Interesujące. Wychodzi na to, że przeszukiwanie dołów kloacznych było standardową procedurą policyjną, skoro szukano także w wychodkach domów sąsiadujących. Ktoś wie może na ten temat coś więcej?

    • „Standardowa” procedura to chyba trochę za dużo powiedziane, natomiast bardzo często zdarzało się, że dzieciobójczynie pozbywały się swoich niemowląt (i nie tylko niemowląt) właśnie w dołach kloacznych. Nie był to sposób szczególnie przemyślany – w końcu nawet bez pomocy policji doły były co jakiś czas opróżnianie i przy tej okazji łatwo było o makabryczne odkrycie.

      W każdym razie podejrzewam, że przeszukiwanie dołów kloacznych stało się popularne właśnie na skutek kilku głośnych dzieciobójstw. W swojej książce „Upadłe damy II Rzeczpospolitej” piszę o jednym z nich – głośnej sprawie Marii Zajdlowej, która w 1938 roku zamordowała swoją 12-letnią córkę. Pod wieloma względami była to historia niesamowicie podobna do niedawnej sprawy „Matki Madzi”. Podobna społeczna obsesja, podobne kłamstwa i medialny spektakl.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

agnodike
…Ateńczycy zabraniali paniom praktyk medycznych pod groźbą kary pozbawienia życia? Takiemu prawu sprzeciwiła się piękna Agnodike, która jako młoda położna musiała obnażać się dla zdobycia zaufania ciężarnych.

Murphy_family
…w 1898 roku w pewnym małym australijskim miasteczku zamordowano trójkę rodzeństwa? Wiele wskazuje, że zmarli utrzymywali kazirodcze stosunki, a zabójstwa dokonali ich rodzice… albo miejscowy ksiądz.

slownik
…PRL-owskie służby specjalne zabiły pewną kobietę… przez pomyłkę? Pewna młoda tłumaczka zginęła tylko dlatego, że trzy ulice dalej mieszkała kobieta o tym samym imieniu i nazwisku, krewna broniącego opozycjonistów prawnika.