Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Bardzo dziki wschód. Bandytyzm w II Rzeczpospolitej

Policjanci w pościgu za bandytami.Myślenie życzeniowe piękna rzecz, ale z faktami trudno się kłócić. II Rzeczpospolita nie była żadnym przedsionkiem cywilizacji. Raczej zaściankiem. Pojedyncze rozwinięte miasta dzieliły setki kilometrów błota, zacofania i bandytyzmu. Można wręcz powiedzieć, że nasi przodkowie żyli na Dzikim Wschodzie.

Podobieństw do Dzikiego Zachodu w Polsce nie brakowało. Może nie było nad Wisłą kowbojów, ale napady na pociągi – jak najbardziej! Kolej żelazna stanowiła wówczas podstawowy środek transportu. Utwardzonych dróg mieliśmy jak na lekarstwo, samochodów również (najmniej w Europie w przeliczeniu na osobę), ale PKP jeździło dużo szybciej i wygodniej niż dzisiaj. Koleją podróżowali przemysłowcy, finansiści, politycy. Koleją przewożono też niemal wszystkie towary. I na to właśnie liczyli rabusie.

W październiku 1921 roku „Nowości Illustrowane” doniosły o dwóch różnych napadach na pociągi: Jeden z nich miał miejsce na przestrzeni między Nowym Sączem a Męciną, gdzie gromada opryszków, uzbrojonych w karabiny, napadła na będący w ruchu pociąg towarowy.

Napad na pociąg... zaraz pod Warszawą.

Napad na pociąg… zaraz pod Warszawą.

Po dostaniu się do wnętrza wagonów, złodzieje zaczęli wyrzucać przez drzwi wszystko co znajdywało się wewnątrz – głównie worki z mąką, skórę i tytoń. Maszynista ostro zahamował, a funkcjonariusze służby kolejowej zaatakowali rabusiów. Na nic zdały im się karabiny – wszyscy zostali ujęci i odstawieni do aresztu. Do nawet śmielszego napadu doszło zaraz pod Warszawą:

Dokonano go późną nocą, zatrzymawszy pociąg (…) fałszywymi sygnałami. Sterroryzowawszy obsługę pociągu groźbą użycia broni, włamali się bandyci do wozu pakunkowego i rozpoczęli wyrzucać bagaże podróżnych. Ze stacji Żyrardów, gdzie zauważono zatrzymanie pociągu, nadbiegła pomoc, sądząc, że zaszedł jakiś wypadek, wobec czego złoczyńcy zbiegli, pozostawiając łup na miejscu.

Natychmiast zorganizowano obławę, ale udało się pojmać tylko część rabusiów. Ogółem oba napady – zorganizowane w przeciągu jednego tygodnia – nie były szczególnie udane. Średnia statystyczna wyglądała jednak inaczej. W większości przypadków górą byli bandyci, a na torach trup ścielił się gęsto.

Bezwzględni kowboje w Zagłębiu Dąbrowskim

Oprócz pociągów napadano także na wozy i samochody. Pomiędzy polskimi miastami jeździło się powoli, niewygodnie, często przez dzikie i odludne okolice. Nic dziwnego, że nie każdy transport docierał do celu. Tak było na Kresach, ale nawet w przemysłowym, zurbanizowanym Zagłębiu Dąbrowskim!

Niczym na dzikim zachodzie. Zuchwały napad na kasjera kopalni w Zagłębiu Dąbrowskim.

Niczym na dzikim zachodzie. Zuchwały napad na kasjera kopalni w Zagłębiu Dąbrowskim.

Do prawdziwego napadu stulecia doszło – także w październiku 1921 roku – na drodze pomiędzy Porębą a Zawierciem. O godzinie w pół do piątej po południu grupa uzbrojonych w rewolwery przestępców zaatakowała wóz, którym kasjer pobliskiej kopalni przewoził kasę z pieniędzmi.

Transport odbywał się w asyście policji, ale nawet to nie odstraszyło żądnych łatwego zarobku bandytów. Wcale nie kazali rzucać broni, ani podnosić rąk do góry. Po prostu strzelali: Zranili ciężko siedzącego na wozie policyanta. Następnie po ubezwładnieniu rannego, w bestyalski sposób zamordowali naprzód jego, a potem kasyera i woźnicę. Zabrali całą kasę pancerną (zawierającą nieokreśloną ilość gotówki) i nie niepokojeni przez kogokolwiek oddalili się. Wszczęty z dużym opóźnieniem pościg nie przyniósł rezultatów.

Jazda samochodem. Rozrywka tylko dla odważnych

Podobnych spraw nie brakowało. W 1936 roku pod Ciechanowem bandyci napadli na drodze na dwóch kupców: jednego obrabowali, a drugiego zastrzelili, kiedy tylko zaczął wzywać pomocy.

Z kolei pod Wolsztynem zamaskowany sprawca napadł na kierownika pobliskiej mleczarni Ericha Bögera, który motocyklem wracał z banku, po podjęciu z niego 7000 złotych. Nagle na środku drogi:

Natknął się on na drut, przeciągnięty przez szosę, wskutek czego spadł z motocykla i zranił się dotkliwie. Wykorzystał ten moment ukryty zbrodniarz i strzelił raniąc ciężko Bögera, a następnie, po zrabowaniu pieniędzy, począł uciekać na rowerze w stronę Nowej Wsi.

Jak na Dziki Wschód przystało, mieliśmy też dzielnych szeryfów, albo raczej – inspektorów policji. W połowie sierpnia 1921 roku zuchwali lwowscy włamywacze wyznaczyli sobie za cel mieszkanie inspektora Walentego Sochy. Kiedy wrócił on wieczorem do domu, zastał otwarte drzwi, a z wnętrza dobiegły go niepokojące szmery. Inspektor wszedł do środka i nim zdążył się rozejrzeć, już spadły na niego ciosy trójki przestępców.

Dzielny szeryf i jego pies

Socha zasłaniał się rękoma i jednocześnie zaczął się cofać w stronę łóżka, na którego krawędzi wisiała kabura z jego służbowym rewolwerem browning. Sytuacja była beznadziejna: bandyci już trzymali broń, byli gotowi go zastrzelić. Policjant nie miał wiele czasu na przejęcie inicjatywy. I wtedy z pomocą przyszedł mu wierny wilczur – rzucił się na jednego z rabusiów (ugryzł go prosto w miejsce, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę), zdezorientował pozostałych i zapewnił swojemu panu czas potrzebny do chwycenia broni.

Bandyci, widząc że sytuacja zaczyna ich przerastać, wycofali się w stronę przedpokoju.

Gdy wezwanie do zatrzymania się nie odniosło skutku, wystrzelił Socha w ciemności dla zastraszenia bandytów, którzy tymczasem schronili się do kuchni, gdzie jeden z nich runął na ziemię. Dojrzawszy na tle szklanych drzwi, iż drugi z nich mierzy w jego stronę z rewolweru, oddał drugi strzał, po którym rozległ się stuk ciała upadającego na posadzkę.

Pies uratował mu życie. Niezwykła historia szeryfa ze Lwowa.

Pies uratował mu życie. Niezwykła historia szeryfa ze Lwowa.

Trzeci intruz wykorzystał zamieszanie i wydostał się na balkon. Następnie zeskoczył na podwórze i salwował się ucieczka. Żaden z gapiów, zaalarmowanych krzykiem inspektora, go nie zatrzymał. Nikt też, mimo że pod kamienicą zebrała się już spora gromadka ludzi, nie odważył się udzielić policjantowi pomocy.

Do mieszkania weszli dopiero – po dłuższej chwili – starszy posterunkowy Piotr Niewiadomski i starszy przodownik Antoni Talenta. Dzięki energicznemu pościgowi udało się schwytać uciekiniera. Wszyscy trzej rabusie – z których jeden odniósł ciężką ranę postrzałową – zostali aresztowani. Inspektor przyznał natomiast prasie: „Ocalenie zawdzięczam swojemu psu!”.

We własnym domu nie możesz czuć się bezpieczny

Wystarczy tych westernowych analogii. Ogółem w Polsce roiło sie od chciwców i niemała część z nich była gotowa dojść do fortuny po trupach. Gazety codziennie donosiły o nowych morderstwach na tle rabunkowym. Były one tak powszechne, że rzadko trafiały na którąkolwiek z pierwszych stron.

Po prostu stanowiły naturalny koloryt życia w II Rzeczpospolitej. W 1937 roku żydowski „Nowy Głos” pisał o napadzie na cenionego lwowskiego cukiernika, Daniela Steckowa, którego włamywacze zabili zadając mu marmurową płytą szereg silnych uderzeń.

Włamywacz przy robocie oznaczają miejsce następnego skoku na zdjęciu "Tajnego Detektywa".

Włamywacz przy robocie oznaczają miejsce następnego skoku na zdjęciu „Tajnego Detektywa”.

W 1931 roku „Tajny Detektyw” relacjonował napad na inwalidę wojennego, w celu odebrania mu renty. Zresztą napad zupełnie nieudany.  Do zbrodni doszło w Małej Dąbrówce na Śląsku. Ofiara, Józef Mateja, co tydzień w sobotę odbierała zasiłek, ale tym razem nie zdążyła tego zrobić. Sprawcy – Paweł Sycha i Franciszek Mazurek:

po zamordowaniu inwalidy znaleźli przy nim ku swemu wielkiemu rozczarowaniu tylko papierosy wartości 20 groszy. Jak się okazało, Mateja nie podjął tego dnia swej renty, gdyż przyszedł już po zamknięciu kasy. Mordercy, nie mogąc w inny sposób wyładować swej furji, znęcali się nad trupem starca. Policja wytropiła ich i aresztowała.

Zabić, byle nie spłacać długu

Bezpieczni nie mogli czuć się również drobni pożyczkodawcy. W dwudziestoleciu historie takie jak z głośnego filmu „Dług” były czymś zupełnie normalnym. Na przykład „Nowiny Codzienne” informowały w 1933 roku o procesie trójki morderców: Marcina Jasińskiego, Czesławy Wołoszyn i Róży Norberciak. Parę miesięcy wcześniej popełnili oni wspólnie zbrodnię, polegającą na uduszeniu i utopieniu ich wierzyciela Adama Kozery.

Byli mu winni łącznie zaledwie 130 złotych. W przeliczeniu na dzisiejsze złotówki – 430 na łebka. Naprawdę niewiele jak na tak radykalną akcję oddłużeniową… Jasiński został skazany na 15 lat więzienia. Wołoszyn i Norberciak na dziesięć. Chyba tylko dlatego, że były kobietami.

Bezwzględne, zdecydowane i śmiertelnie niebezpieczne. Najsłynniejsze zbrodniarki przedwojennej Polski w książce Kamila Janickiego "Upadłe damy". Kup z rabatem na empik.com.

Bezwzględne, zdecydowane i śmiertelnie niebezpieczne. Najsłynniejsze zbrodniarki przedwojennej Polski w książce Kamila Janickiego „Upadłe damy II Rzeczpospolitej”. Kup z rabatem na empik.com.

Warto jeszcze przytoczyć sprawę ze Lwowa, opisaną w lutym 1921 roku przez „Nowości Illustrowane”. Doskonale pokazuje ona, za jak niewiele można było stracić w dawnej Polsce życie.

Matka pomogła mi zabić

We Lwowie żyła sobie pewna staruszka, pani Wernerowa. Za sąsiadki miała Amelię Burską i jej córkę Malwinę. Wernerowa z wiekiem coraz bardziej niedomagała, tak więc od czasu do czasu nieśmiało prosiła Malwinę o drobną pomoc w domu. Krytycznego dnia zwróciła się do niej o zapalenie w piecu, sama zaś położyła sie do łóżka i zaczęła opowiadać. O tym, że bardzo źle się czuje, że spodziewa się już śmierci, że zapisała w testamencie wszystkie swoje kosztowności zakonowi Franciszkanów… Kosztowności?! To jedno słowo obudziło w sąsiadce bestię.

Malwina powzięła w tej chwili zbrodniczy zamiar. Zawołała matkę i siekierą ugodziła leżącą staruszkę w głowę, poczem zatkała jej usta ręką, by umierająca nie charczała. Matka dobiła ofiarę.

Zabraną z mieszkania biżuterię kobiety ukryły na strychu. Większe przedmioty wywiozły do swojej krewnej w Lechówce pod Lwowem. Policja bez problemu trafiła na ich trop, a obie oskarżone zdradziły się sprzecznymi zeznaniami.

Malwina i Aniela Burskie. Matka Ci zawsze pomoże!

Malwina i Aniela Burskie. Matka Ci zawsze pomoże!

Przyparta do muru Malwina rzuciła się do nóg (…) [policjantowi], który dochodzenie prowadził i zeznała szczegółowo, w jaki sposób dokonała zbrodni. Z pod beli w piwnicy dobyła skrwawioną jeszcze siekierę, ze strychu zaś ukryte kosztowności zmarłej – donosił tygodnik.

Matka, która tak ochoczo dopomogła w zbrodni, do niczego się natomiast nie przyznała. Stwierdziła, że o żadnym morderstwie nie wie i najwyraźniej Malwina sama go dokonała. Sąd jednak w takie tłumaczenia nie uwierzył. Obie oskarżone zostały skazane na śmierć.

Źródła:

Artykuł powstał w oparciu o materiały źródłowe oraz literaturę zebraną w trakcie prac nad książką „Upadłe damy II Rzeczpospolitej”. Książkę możecie kupić z rabatem na empik.com.

Kup książkę (dużo) taniej niż inni:

Czy wiesz, że ...

...związek z żydowską dziewczyną miał nawet jeden z najbardziej zaufanych ludzi Hitlera  – Joseph Goebbels?  Antysemickie poglądy nie przeszkadzały mu w regularnym spotykaniu się z młodą Żydówką o imieniu Else. I to w czasie, gdy zaczął aktywnie działać w partii nazistowskiej!

…pierwowzorem stereotypowego fryzjera geja był polak Antoni Cierplikowski? Żona tego króla fryzjerów musiała patrzeć, jak trwonił pokaźny majątek na utrzymanków.

...królowa Afganistanu od 1926 roku Soraja założyła pierwsze kobiece czasopismo w tym kraju i była ministrem edukacji? Z kolei jej szwagierka, Kobra, dała początek Organizacji Ochrony Kobiet, otwarcie zwalczającej stare zwyczaje, uprzedzenia, akty dyskryminacji.

...na początku XX wieku kobiety musiały być bardzo pomysłowe, by dostać się na studia? Przykładowo utalentowana ilustratorka, Zofia Stryjeńska, przez rok studiowała na niemieckiej uczelni, posługując się dokumentami swojego brata.

Komentarze (21)

  1. ołner Odpowiedz

    koły musza sie jakoś pocieszać… a kto ma rozum ten nie potrzebuje żadnych dowodów… wystarczy wyjsc na ulice zobaczyc [tych miłych panów – uzup. redakcji]… no i skad sie wziął ten pomiot?… na pewno nie zrzucili tego syfu Amerykanie… wiec jesli widzisz taką [osobę – uzup. redakcji] to z czegoś sie wykluł taki [miły pan – uzup. redakcji]… a ten co go zrobił, skad miał takie geny itd itd.. mozna sie cofac do poczatków europy…
    I jakim cudem taki [miły pan – uzup. redakcja] byłby w stanie cos zbudować, taka [miła pani – uzup. redkacji] żyje wyłącznie nienawiścią do innych

    • Nasz publicysta | Autor publikacji |Kamil Janicki Odpowiedz

      Oprzejmie prosimy o powstrzymywanie się od niecenzuralnych słów w komentarzach. Powyższy komentarz został edytowany przez redakcję i usunęliśmy z niego wulgaryzmy.

      PS. Zachęcamy też do pisania komentarzy przynajmniej w minimalnym stopniu zrozumiałych….

      • Anna Metler Odpowiedz

        Panie Kamilu, boski komentarz :) „miły pan”, „miła pani” – cóż za cudowne zamienniki. Chyba zacznę ich używać. Pozdrawiam jako wierna fanka Waszej strony.

  2. Anonim Odpowiedz

    Przeca toż gotowe scenariusze do sensacyjnych filmów ! Ale wiadomy instytut dziesiątej muzy nie wyłoży ani grosza !

  3. aaaaanno cosik się znam Odpowiedz

    Jaki zaścianek – kolega to swoje kompleksy niech leczy u specjalisty – zapewne dla niego w tym czasie nasz wschodni czy zachodni sąsiad to wzór cnót?

    • Nasz publicysta | Autor publikacji |Kamil Janicki Odpowiedz

      Drogi Czytelniku, cieszę się niezmiernie, że „cosik się znasz”, ale w takim razie zapraszam do rzeczowej dyskusji, a nie do trollowania. Tekst nie jest poświęcony „wschodniemu sąsiadowi”, ani zachodniemu, tylko konkretnym problemom przedwojennej Polski. Przykłady zostały zaczerpnięte z prasy, skalę zjawisk potwierdziłem w rocznikach statystycznych i innych źródłach. Tak się składa, że przy okazji napisałem dwie książki poświęcone II Rzeczpospolitej, zbierając po drodze sporą bazę materiałów. Dyskutować zawsze będę chętnie, ale o faktach. Masz inne zdanie – przedstaw je i uargumentuj.

      A tymczasem – miłej nocy :).

    • Nasz publicysta |Rafał Kuzak Odpowiedz

      Historią II RP interesuję się do dobrych kilku lat i naprawdę trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że pod względem cywilizacyjnym – rozumianym jako rozwój technologiczny – byliśmy w ogonie Europy. Tak, oczywiście była Gdynia i COP, ale to tylko wysepki. Ogólny obraz gospodarki II RP był kompletnie inny. Nie ma się co oszukiwać i obrażać. Polska była biedna i zacofana, co w znaczniej mierze zawdzięczamy Rosjanom i Austriakom (bo akurat w części poniemieckiej było inaczej).

      • Ciotka Odpowiedz

        Kolejny doskonaly tekst: i jesli chodzi o lekka forme, i warsztat historyczny, ale popelniacie tu, Panowie, niewybaczalny grzech – obalacie polskie mity, czego „prawdziwy Polak” nie wybacza.
        Sama sie nigdy z czyms podobnym nie spotkalam w Niemczech czy Wlk.Brytanii; wrecz przeciwnie – szeroka publika domaga sie od historyka historycznej prawdy, nie zas gloryfikacji Empire. O piszczacej biedzie w obu tych krajach w okresie miedzywojennym mowi sie otwarcie (i ich zwiazku przynajmniej z pewnym typem przestepstw, bo ow zwiazek istnieje), jak rowniez o reformach spolecznych koncowki lat 1930s czy zwiazku z wielka polityka. I to wlasnie te prace – a szczegolnie pamietniki „zwyklych ludzi” z tego okresu – ciesza sie najwieksza poczytnoscia, a dokumenty TV – ogladalnoscia.
        Odnosze wrazenie (moze i mylne), ze Polak ostatnio tak zglupial z powodu antykomuszej oficjalnej propagandy, ze smetniejszych stron swej wlasnej przedkomuszej historii nie chce widziec (podobnie jak jasniejszych stron historii komuszej), by samemu „nie wyjsc na komucha”, a moze nawet na samego „Ruska”. ;)
        A calkowicie na powaznie: czy Pan Kamil (lub jakis kolega) badal profil spoleczny sprawcow?

  4. Nasz publicysta |Redakcja Odpowiedz

    Komentarze do artykułu z naszego profilu na Fb. https://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne oraz profilów osób, które go udostępniły

    Gabryel M.: Najjaśniejsza Rzeczpospolita, prawdziwie kościelny kraj …

    Darek K.: bardzo ciekawy artykuł

    Ciekawostki historyczne: Dziękuję Polecamy też inne z tej samej serii np. http://ciekawostkihistoryczne.pl/2013/11/15/gajowy-najniebezpieczniejszy-zawod-ii-rzeczpospolitej/

    Andrzej G.: Może choć trochę zdrapią Państwo lukier z oficjalnych wspomnień o II RP.

    Michał M.: Wtedy nikt się nie przejmował poobijaną mordą złodzieja czy postrzelonym bandytą.
    Dziś ten „jeden pijany dresiarz” złożyłby skargę na SOKistów, że nadużyli swoich uprawnień czy coś w tym rodzaju.

    Tomek A.P.: Świetny tekst.

  5. Nasz publicysta |Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze do artykułu z serwisu Wykop.pl http://www.wykop.pl/link/1801582/bardzo-dziki-wschod-bandytyzm-w-ii-rzeczpospolitej/

    Arhus: podoba mi się ten fragment „Obie oskarżone zostały skazane na śmierć.”

    histeryk_13: @Arhus: Z wymiarem sprawiedliwości II RP to różnie bywało. Sądy doraźne nierzadko wydawały wyroki śmierci, ale normalne sądy często wydawały bardzo niskie wyroki za morderstwa, a już w szczególności za zabójstwa.

    maciejkap: w II RP nie cackano się z bandytami

    pgrde: @maciejkap: Zabójca prezydenta Narutowicza – od razu ujęty, po 2 tygodniach ruszył proces, dostał KS, wyrok wykonano 1.5 miesiąca po zabójstwie

    dzikireks: A teraz to nie ma napadów na konwojentów, kradziezy sklepowych, wysadzania bankomatow i napadów na tiry?
    Zmienila sie technika, to w sumie tyle.

    mehis: @dzikireks: Skala też się zmieniła. Zdecydowanie.

  6. floridon Odpowiedz

    Wsłuchałam przed chwila audycji z Pana udziałem i zaraz weszłam na tę stronę. Bardzo Panu dziękuję za tak ciekawe artykuły, musze sięgnąć po książki. Wiele spraw znam z opowieści mojej mamy, dużo z obecnych lektur przy okazji poszukiwań genealogicznych. To że ryba psuje się zawsze od głowy widzimy i dzisiaj w przyzwoleniu na łamanie prawa i zasad przez nasze tzw.elity:
    I pijaństwo i „zegarki” i jazda posłów i europosłów i postępki funkcjonariuszy watykańskich …. jak może się dobrze zachowywać przeciętny obywatel? Z kim on się ma utożsamiać? Jeśli wolno jednym to wolno i drugim. Nie pojmuję tylko, dlaczego w elitach tak mało poczucia przyzwoitości? Dlaczego z wad czyni się cnoty lub w najlepszym razie bagatelizuje się czyny. Mamy co mamy i mało się zmienia.

  7. ciekawska Odpowiedz

    Bardzo interesujący artykuł, ale ogółem odnoszę wrażenie, że ludzie wtedy byli bardziej ‚dzicy’.
    Mnie osobiście z mało znanych faktów na temat okresu przedwojennego bardziej zaintrygowało to, że istniało wtedy naprawdę strasznie dużo gazet. Pratycznie każdy kto mógł wydawał jakąś. Brzmi absurdalnie i ciekawa jestem jak to wpływało na życie normalnych ludzi, zwłaszcza, że poziom merytoryczny ponoć również nie zawsze reprezentował to czego możnaby oczekiwać od normalnej demokracji…

    • mypoliticalworld Odpowiedz

      To sie w sumie bardzo nie zmienilo: dzis mamy bardzo wiele stron internetowych, niestety poziom tzw dziennikarstwa na rodzimym internecie pozostawia bardzo wiele do zyczenia. Stad zreszta tym wieksza przyjemnosc przeczytania ciekawego artykulu, napisanego poprawna polszczyzna. :)

  8. Anonim Odpowiedz

    Jednym z takich rabunków było porwanie dwóch profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1931 roku. Fryzjer, któremu groziło bankructwo zażądał 5 tysięcy dolarów od żony jednego z nich.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.