Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Zabawki erotyczne w przedwojennej Polsce [18+]

Ilustracja z przedwojennego pisemka erotycznego "Amorek".„Czegóż to nie znajdywano już w pochwie, cewce, a nawet w pęcherzu moczowym? Ołówki, świece, szpulki do nici, marchew, szpilki różnego rodzaju, korki, szklaneczki, szczoteczki do zębów” – wymieniał doktor Paweł Klinger tonem znawcy. Dla czytelników, którym lista przypominała raczej asortyment sklepu wielobranżowego niż zbiór zabawek erotycznych, miał krótkie wyjaśnienie. Kiedy chodzi o onanizm – wszystko jest możliwe.

„Wśród płci żeńskiej bardzo był i jest rozpowszechniony sposób używania w celach onanistycznych przedmiotów obcych, najczęściej imitujących męski organ płciowy (…). Hirschfeld opisuje nawet wypadek ugrzęźnięcia w pochwie onanistki butelki, którą po wielkich mozołach udało się lekarzowi stamtąd wyciągnąć” – kontynuował autor wydanej w 1930 roku książki Vita Sexualis. Prawda o życiu płciowym człowieka. Dla niego była to ciekawostka z dziedziny seksuologii. Dla pogromców samogwałtu – autentyczny problem.

„Onanizm, jak i w ogóle nadużycia płciowe, połączony jest u kobiet z równie groźnymi, jak i u mężczyzn skutkami. Niektórzy zaś lekarze twierdzą, że dla kobiet jest on nawet szkodliwszy” – podkreślali niemieccy pseudoeksperci, Jonathan Braun i Beniamin Rosenblum. Ich polski kolega August Czarnowski znał nawet rozwiązanie tej zagadki. Po prostu „kobiety onanizujące [się] wstydzą się zwykle mniej niż mężczyźni”. W efekcie puszczają im jakiekolwiek hamulce moralne i ekspresowo staczają się na dno onanistycznej przepaści.

"Zaczytana". Ilustracja z przedwojennego pisma erotycznego "Nowy Dekameron".

„Zaczytana”. Ilustracja z przedwojennego pisma erotycznego „Nowy Dekameron”.

Redaktor broszury Marnopłcenie – Onanizm był głęboko przekonany, że statystycznej masturbantce nie wystarczały do tego własne palce. Dziewczęta ulegały nałogowi właściwemu wyłącznie ich płci – ZMAZIE NARZĘDZIOWEJ. Zgodnie z klasyfikacją stworzoną przez Hermanna Rohledera była to jedna z czterech odmian onanii – obok samozmazy, zmazy wzajemnej oraz zmazy duchowej. Kobiety upodobały ją sobie już na skutek „samej budowy żeńskich narzędzi płciowych”. Aby zaspokoić swój popęd chwytały się „najrozmaitszych podręcznych przedmiotów”.

Inny moralista, anonimowy autor wydanej w 1928 roku książki Grzechy młodości, wspominał o używaniu m.in. „kluczów, patyków i tym podobnych rzeczy, co sprawia, iż następstwa ich lekkomyślności są jeszcze bardziej odrażające i straszne”. Jeśli to wszystko wciąż nie wystarczało, onanistki zabierały się na przykład do… krawieckich poprawek. I wcale nie chodziło o odpędzenie zbereźnych myśli. Czarnowski wyjaśniał, że „w zamiarze onanizowania się, płeć żeńska nieraz umyślnie, gorliwie nadeptywa nogami maszynę do szycia i jeździ na kole”. Podobnie miały działać karuzele („kołowroty”) i sztuczne wierzchowce.

Czy wiesz, że ...

...związek z żydowską dziewczyną miał nawet jeden z najbardziej zaufanych ludzi Hitlera  – Joseph Goebbels?  Antysemickie poglądy nie przeszkadzały mu w regularnym spotykaniu się z młodą Żydówką o imieniu Else. I to w czasie, gdy zaczął aktywnie działać w partii nazistowskiej!

...przed wojną w szpitalu psychiatrycznym w Kobierzynie nie używano kaftanów bezpieczeństwa? Z kolei pasy, służące do przywiązywania pacjentów do łóżek, pojawiły się dopiero przed samym wybuchem wojny.

...pod koniec 1914 roku około 10 procent oficerów i 3-4 procent pozostałych żołnierzy armii brytyjskiej wykazywało znamiona szoku nerwowego? W 1917 roku była to już prawie jedna czwarta walczących, a w drugiej połowie 1918 r. – aż 80 tysięcy żołnierzy!

Komentarze (11)

  1. Amadi Odpowiedz

    Jak miło zobaczyc, że jeden z moich ulubionych portali wyrobił już sobie na tyle silną markę, że nawet wydaje pod nią książki. Gratulacje, oby tak dalej!
    Przydałoby się więcej ilustracji w samym artykule, bo niekiedy wyobraźni brakuje, by zobaczyć niektóre z tych przedmiotów ;)

    PS.
    „Urządzenie ze zbiorów Kamila Janickiego.” – nie sposób się szerzej nie uśmiechnąć, widząc taki podpis pod wibratorem :D

    • Członek redakcji | Autor publikacji |Kamil Janicki Odpowiedz

      Dzięki za taką pozytywną opinię! :) Za parę dni napiszemy więcej o planowanej serii książek – pracujemy już nad czterema tytułami, a trzy chętnie przedstawimy już teraz czytelnikom. Będzie coś dla każdego – zgodnie z tym jakie zainteresowania historyczne cieszą się największą popularnością na „Ciekawostkach”.

      Co zaś do „urządzenia ze zbiorów”…. cóż, mogę zdradzić, że w książce jest cały podrozdział pod tytułem „Mój pierwszy przedwojenny wibrator” ;-). I że fakt, że ten aparat (sprawny i w idealnym stanie) wpadł mi w ręce i to właściwie za bezcen dla mnie też był pewnym zaskoczeniem…

    • Członek redakcji |Rafał Kuzak Odpowiedz

      Drogi Anonimie, przed reformą ortografii z 1936 r. formą obowiązującą był Jakób, a i po reformie używano ciągle takiego zapisu (przynajmniej do wybuchu wojny).

  2. ninq Odpowiedz

    Dawno nie czytałam takiego ciekawego artykułu na temat erotyki. A wydawało się, że to wszystko oklepane, hah. :D

  3. Fay Odpowiedz

    Siedzę w pracy i czytam i czytam i czytam. Artykuł za artykułem. A klienci nie przychodzą na szczęście.

    Komentarz zaś piszę, by wyrazić uznanie, nie tylko dla autora, ale całej reakcji!

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.